aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 38 of 106Next

Oj tak, też mi się z Banem skojarzył, choć trudno żeby nie skoro było to wręcz nachalne. (scena z przemówieniem!)

Words on Bathroom Walls (trudno mi zaakceptować bezbarwność polskiego tytułu)

O schizofrenii, ale w ramach amerykańskiego filmu młodzieżowego. Nie spodziewajcie się więc głębokiej analizy tematu. To raczej próba oswojenia widza z chorobą. Czasem zabawna, czasem poważna. Są emocje, jest kilka trafnych spostrzeżeń, nieco kulinariów. Charlie Plummer gra tę samą rolę co zawsze, Taylor Russel uroczo pyskata, fajny Andy Garcia w tle. I zaskakujący Walton Goggins. Podobało mi się. Jeśli będziecie szukać sympatycznego filmu młodzieżowego, warto sięgnąć po ten film 🙂

7/10

Druga ziemia

Miałem od dawna na liście, ale jakoś dotąd nie udało mi się zobaczyć. Skromny, niszowy, bardzo niskobudżetowy (100 000 USD). Elementy science fiction są zapalnikiem zdarzeń i przyczynkiem do rozważań. Ale to przede wszystkim film o odkupieniu. Dobra Brit Marling (jej kariera jest dość niecodzienna, szkoda, że kino nie wykorzystało jej bardziej zdecydowanie).

7/10

Broad Peak

Anemiczny scenariusz sprawia, że ten ogólnie sprawnie, a momentami wręcz imponująco, zrealizowany film, pozostawia jednak wrażenie niedosytu i niewykorzystanego potencjału. Składa się z 3 odrębnych wątków, połączonych postacią głównego bohatera, Macieja Berbeki (dobry Ireneusz Czop). W pierwszej, najlepszej, części widzimy wyprawę z 1988 roku, której bohater omal nie przypłacił życiem, a która pozostawiła w nim olbrzymi ślad. Następnie mamy scenki z życia rodzinnego, pozornie szczęśliwego, ale niezaleczona rana z czasem daje o sobie coraz bardziej znać, a w końcu popycha go do ostatniej zakończonej tragicznie wyprawy.

Sceny górskie znakomicie oddają trudy wspinaczki wysokogórskiej i nieokiełznaną siłę żywiołu. Brakuje im jednak nieco dynamiki i dramaturgii. Widać, że twórcy naprawdę udali się w wysokie góry i cała ekipa musiała nieźle dostać w kość. Zdjęcia z jednej strony oddają cały majestat, ale też grozę zimowej górskiej scenerii, z drugiej w zbliżeniach ukazują olbrzymi wysiłek wspinaczy, ich oszronione twarze, klaustrofobiczną atmosferę zasypywanego śniegiem i targanego wichurą namiotu lub jamy w śniegu. Film jest też całkiem nieźle udźwiękowiony, z wyraźnymi, dobrze brzmiącymi dialogami. Bardzo dobrze dobrana jest obsada, choć poza Czopem aktorzy nie mają zbyt rozbudowanych ról.

Niezła realizacja filmu traci jednak przez dość asekurancki scenariusz. Całość może trochę kojarzyć się z fabularyzowanym dokumentem. Może z tego powodu zrezygnowano z szerokiej dystrybucji kinowej? Brakuje emocji, przez co potencjał komercyjny filmu mógł zostać uznany za niewystarczający dla dystrybutora.

Dobrze jednak, że zdecydowano się na ograniczoną dystrybucję w kinach.

Moja ocena 6/10

Three Thousand Years of Longing

Dobra, zwiastun jednak był odpowiednio zmontowany, bo sam film nie jest tak szalony. To dość klasyczna, fajna baśń dla dorosłych z oczywistym finałem. Więcej jest tu retrospekcji niż akcji w współczesności, co raczej wychodzi na plus, bo sceny w teraźniejszości są zdecydowanie mniej ciekawe. Bardzo doceniam, że wszystkie dialogi we wspomnieniach dżina są prowadzone w natywnych językach (grecki i turecki). Idris i tilda na swoim zwyczajowo porządnym poziomie. Film może beretu nie zrywa, ale podobało mi się, tym bardziej że lubię takie baśnie, a niewiele tego na ekranach ostatnio.

Coda

Prosty, sympatyczny, spełniający swoje zadanie film z bardzo dobrą główną rolą Emilii Jones. Nie udaje niczego, na nic nie pozuje.

Ale to, że "najważniejszą" filmową nagrodę dostała produkcja tak przezroczysta reżysersko i technicznie, oparta na tak przewidywalnym, pełnym klisz i uproszczeń scenariuszu jest co najmniej dziwne.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jones jest faktycznie świetna, ale też jako jedyna dostała rzeczywiście coś do zagrania. Scenariusz, niestety, nie daje nikomu innemu żadnych ciekawych motywów. Zachwyt nad rolą Kotsura jest dla mnie niezbyt zrozumiały.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Trzech najgorszych zdobywców głównego Oscara:

1. Coda

2. Miasto gniewu

3. Czułe słówka

W marcu liczę na rehabilitację.

Trzy tysiące lat tęsknoty

Bardzo ładna historia miłosna, która jakimś cudem nie wpada w banał i kicz (tzn. kicz, owszem, pojawia się, ale wyłącznie jako zamierzony efekt wizualny, sama historia się przed nim - ledwo, bo ledwo - ale jednak broni). Zwiastun zdecydowanie przekłamuje nastrój filmu.

Raczej nie dla każdego.

Tekst o Blonde machnąłem, film który, cóż, uwielbiam 😀

 

https://www.facebook.com/103951905733323/posts/pfbid031YeiYpbgQYYURjRRYDj9yd44SauEGZLbyaWFuo5ZFadeX8L2MDt7V3YNzdVuCp3l/?sfnsn=mo

 

Nie martw się kochanie

Najkrótsza recenzja tego dzieła:

Serio WTF roku. Jeśli myśleliście, że te aferki przykryją nieoryginalną, ale ciekawą wariacje na temat Stepford wives, to się pomyliliście. One dokładnie odzwierciedlają poziom filmu, ba śmiem twierdzić że są nawet ciekawsze od tego tworu. Pominę pisany grubą krechą i wbijany łopatą WAŻNY PRZEKAZ (choć tu też jest sporo do omówienia związanych z nim kuriozów), ale co tu się odpierdala filmowo to głowa mała. Zacznijmy od tego że Wilde nie umie w gatunkowe kino i wszystkie sceny mające w nas zasiać niepokój są oklepane i nudne, nie ma tu nic ciekawego. Chris Pine ma wypisane na czole jakim to jest złolem, ale faworytem jest doktor Colins który wygląda i zachowuje się jak kuzyn doktora Mengele. Jednak creme de la creme tego projektu to scenariusz. Ludzie, o ile jeszcze pierwszy twist

Spoiler

że tak naprawdę akcja dzieje się współcześnie)

cóż przewidziałem, ale nie był zły. Jednak ten drugi... O rany to było tak tragiczne pod każdym względem, to trzeba zobaczyć. Po czymś takim to już wziąłem popcorn i czekałem na kolejne atrakcję. He, nie przeliczyłem się pod koniec kolejne wyjęte prosto z dupy zdarzenie, które już mnie całkowicie rozbawiło. Zresztą niedługo potem film się skończył, a raczej urwał. Co zresztą zostało przywitane paroma śmiechami kobiet na widowni. Zawsze wierzyłem w inteligencje naszych pań.

Czy ma to jakieś dobre strony? Tak to Florence, która tradycyjnie jest świetna, ale oczywiście jej rola marnuje się w tej kupie. Co ciekawe postać grana prze Wilde staje się interesująca po drugim twiście, ale że zaraz film się kończy więc nic z tego nie wynika. Mimo wszystko polecam obejrzeć, takie pocieszne kuriozum nie często się trafia.

Przeczytałem o czym to jest i powiedzieć, że twist jest nieświeży to nic nie powiedzieć.

Janko and Mierzwiak have reacted to this post.
JankoMierzwiak

Tak, ten pierwszy był do przewidzenia i tak z nudów w połowie zastanawiałem się czy pójdą w tę stronę. Za to ten drugi, im bardziej o nim myślę tym coraz więcej widzę niedorzeczności z nim związanych. Oj, tu jest dużo materiału na konkretnego grilla.

Zerknijcie na "Athene" Gavrasa na Netflixie. Nawet jeśli film scenariuszowo mocno zawodzi i emocjonalnie pozostawia chłodnym to realizacja jest niezwykła. Inscenizacyjnie może i film roku, na dodatek okraszony świetnymi zdjęciami i doskonałą muzyką, chętniej zobaczyłbym w kinie niż jakikolwiek tegoroczny blockbuster.

Chociaz fakt faktem, że jest to bardziej spektakl operowy niż mięsiste kino o społecznych niepokojach.

Cytat z Kuba data wrzesień 24, 2022, 12:43

realizacja jest niezwykła. Inscenizacyjnie może i film roku

O Jezu, nie 🙂 Przecież ta masturbacja pt. "Patrzcie, lecimy na jednym ujęciu!" (tutaj w wybranych sekwencjach) była już tyle razy, że jest to co najwyżej wtórne. Żeby to jeszcze współgrało ze scenariuszem i miało realizacyjną finezję jak w 1917, ale nie, co chwila są chamskie sklejki ujęć jak w tym akcyjniaku Netfliksa z Hemsworthem którego tytułu nawet nie pamiętam.

Sam film to strata czasu z końcowym, bonusowym twistem który da się przewidzieć już po kilku minutach 😛

Natomiast muzyka owszem, bardzo dobra, a i Benssalah z No Time To Die przykuwa uwagę.

Don't Worry Darling

Znakomita Pugh, mający ubaw Pine, klasa zdjęcia, scenografia, kostiumy i muzyka. Podobało mi się, Wilde potwierdziła, że ma talent, tylko tych twistów z recyklingu żal. Przy odrobinie wysiłku to mógł być oryginalniejszy film ze znacznie ciekawszym przesłaniem.

Styles to żaden aktor, ale też nie wyobrażam sobie LaBeoufa w tej roli. Wydaje mi się, że film uniknął potężnego miscastu poprzez inny potężny miscast w postaci Harry'ego.

Cytat z Mierzwiak data wrzesień 24, 2022, 13:37
Cytat z Kuba data wrzesień 24, 2022, 12:43

realizacja jest niezwykła. Inscenizacyjnie może i film roku

O Jezu, nie 🙂 Przecież ta masturbacja pt. "Patrzcie, lecimy na jednym ujęciu!" (tutaj w wybranych sekwencjach) była już tyle razy, że jest to co najwyżej wtórne. Żeby to jeszcze współgrało ze scenariuszem i miało realizacyjną finezję jak w 1917, ale nie, co chwila są chamskie sklejki ujęć jak w tym akcyjniaku Netfliksa z Hemsworthem którego tytułu nawet nie pamiętam.

Sam film to strata czasu z końcowym, bonusowym twistem który da się przewidzieć już po kilku minutach 😛

Natomiast muzyka owszem, bardzo dobra, a i Benssalah z No Time To Die przykuwa uwagę.

Nie uważam aby jedno ujęcie było tu główna atrakcją. Jest nią raczej sama inscenizacja, reżyseria pierwszego i drugiego planu. Czy jest to bardziej spektakl momentami niż faktyczne zamieszki? Bez wątpienia, ale mnie te sceny swoją złożonością i tym jak wyglądały urzekły z czysto formalnego punktu widzenia.

 

 

OK, rozumiem i nawet się zgadzam 🙂

Kuba has reacted to this post.
Kuba

Atenę chciałem zobaczyć już po pierwszy teaserze. Film podobał mi się. Oczywiście, to tylko liźnięcie tematu, a końcowy twist niepotrzebny 

Spoiler
mam wręcz wrażenie, że francuska policja zgodziła się pomóc przy realizacji filmu pod warunkiem tej fabularnej wolty
ale akcja wystarczająco trzyma za gębę. Z kolei długie ujęcia oczywiście efekciarskie, ale jednak nie są tylko popisówką. Bardzo pomagają w snuciu tej opowieści, w mojej ocenie. Tym bardziej że kamera jest bardzo blisko bohaterów, czasem jest wręcz do nich prawie przyklejona, co tylko wzmaga odczucia.

Cha Cha Real Smooth

Zaginiony film Zacha Braffa. Jeśli więc ktoś ma ochotę cofnąć się do pierwszej dekady XXI wieku, wystarczy sięgnąć po drugi film w reżyserskiej karierze Coopera Raiffa 😉 Mamy tu więc wrażliwego bohatera, przerażonego rozpoczynającego się dorosłością, kobietę z przeszłością, która pozwoli mu zrozumieć, co w życiu najważniejsze, niezłe dialogi, kilka życiowych mądrości, dobry drugi plan oraz muzykę indie w tle. Dakota nieco męczy swoją aktorską manierą, ale poza tym to dobra rzecz na wieczorny, piątkowy, niezobowiązujący seans.

7/10

PS. Tak btw, Cooper ma dopiero 25 lat.

PreviousPage 38 of 106Next