aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 4 of 106Next

A Rainy Day in New York

Dokonałem ostatnio pogromu na swojej netfliksowej liście, zostawiając tylko filmy które, z takich czy innych powodów, mnie interesują, bo nie zamierzam więcej oglądać czegoś tylko dlatego, że istnieje. Tym samym z listy wyleciało ponad sto filmów, ale jednym z tych które oszczędziłem był właśnie Deszczowy dzień w Nowym Jorku, który zostawiłem dla obsady.

Nie było warto. To typowa dla Allena wata o niczym, z głównym bohaterem zwykłym niczym miska zupy pomidorowej, ale przez ludzi z jego otoczenia określanym mianem jakiegoś niesamowitego ekscentryka, neurotyka i co tam jeszcze, z irytującą Elle Fanning (nie wiedziałem że to możliwe, ale to samo Allen zrobił już z Emmą Stone w Irrational Man) i jej dziwnym wątkiem z obowiązkową postacią starszego faceta-reżysera którym jest zafascynowana, dziwacznymi dialogami pokroju tego gdy matka bohatera Chalameta wyznaje mu że w młodości była prostytutką, stąd ma on w genach (!?) pociąg (!!!???) do kobiet z marginesu i zdjęciami, które wytrącały mnie z filmu przez cały seans. Nie pamiętam kiedy ostatnio aż tak nie byłem w stanie oglądać filmu bez dostrzegania ruchów kamery.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Allena już jakiś czas temu odpuściłem. Byłem jego fanem od późnych lat 80-tych, gdy po raz pierwszy zetknąłem się z jego filmami. W tv, w ramach jakiegoś cyklu, zaprezentowano większość (wszystkie?) z jego najważniejszych dzieł z lat 70 i 80. W kolejnej dekadzie również potrafił zabłysnąć, ale potem jedynie okazjonalnie wracał do wysokiej formy, jak w Midnight in Paris i Blue Jasmine. Ostatni film, który widziałem to właśnie ten z Cate Blanchet.

Midnight In Paris było idealnym dziełem na ogłoszenie emerytury, zgadzała się fabuła, poziom i półka z nagrodami. Trudno. Wydaje mi się, że on sam ma przekonanie, że umrze w ciągu roku gdy tylko przestanie pracować, skoro nie powstrzymują go nawet kolejne skandale i problemy z finansowaniem czy dystrybucją.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

I do Deszczowego dnia... się nawet nie zabierałem. Zwiastun zapowiadał właśnie coś przeciętnego. Allen musiałby nakręcić coś genialnego, żebym się skusił. Ale w obecnej sytuacji i mając na uwadze jego wiek, trudno mieć nadzieję.

Z Blue Jasmine zapamiętałem tylko świetną Cate grającą okropną kobietę 🙂

Cytat z Marek Pilarski data Styczeń 29, 2021, 22:07

Wszyscy zachwyceni. No to Olsenka dostała ładny prezent z okazji dziesiątej rocznicy swojej kariery aktorskiej. 🙂

Ha, teraz widzę, że dałem wpis do złego wątku. To miało iść do Seriali pod dyskusję o WandaVision. 😛

TAk samo jak Rob spotkałem się pierwszy raz z Allenem w cyklu na "dwójce" w TV - chyba Raczek z Kałużyńskim je prezentowali. Chyba pierwszym filmem była "Miłość i śmierć" - miałem jakieś 12-13 lat, oglądałem z bratem i stwierdziliśmy, że to najbardziej pojechany komik jakiego widzieliśmy. Ostatni jego film jaki mi się podobał to Blue Jasmine, a potem widziałem tylko Deszczowy dzień, ale zupełnie po mnie spłynął.

Filmweb podpowiada, że widziałem 32 filmy Allena. To zawsze były mocne sinusoidy, w moim odczuciu przez to, że bardzo szybko narzucił sobie absurdalny rygor corocznych premier. Kiedyś bardzo lubiłem nadrabiać filmy okularnika, potem jednak wszystkie afery sprawiły, że dałem sobie zaprogramować obrzydzenie do jego osoby. Na pewno nie pomagał też ten nierówny poziom w latach dawnych i marny poziom w latach obecnych, gdzie często czuję się jakbym oglądał polską komedię romantyczną z ładnymi widoczkami i ładnymi bohaterami zatroskanymi ciupcianiem. To dopiero wrzut w stronę dawnej legendy intelektualnego kina 🙂

Ja lubie tylko Midnight in Paris, głównie dlatego, że bardzo utożsamiam się z problemem bohatera a cała opowieść trafia idealnie do mnie 😛 Za to reszta filmów Allena..eh. W Deszczowy Dzień.. jest filmem fatalnym, Irrational Man ledwie oglądalnym, Blue Jasmine nigdy nie zmęczyłem dłużej niż 20 minut a reszt filmów Allena do których próbowałem podejsć też eliminowała mnie na długo przed końcem. Przez co nawet nie mam najmniejszej ochoty jeszcze raz podchodzić do jego pierwszych filmów i jedyne co pewnie obejrzę to Vicky bo Cruz i Bardem.

Cytat z Kuba data Styczeń 30, 2021, 12:55

Ja lubie tylko Midnight in Paris, głównie dlatego, że bardzo utożsamiam się z problemem bohatera a cała opowieść trafia idealnie do mnie 😛 Za to reszta filmów Allena..eh. W Deszczowy Dzień.. jest filmem fatalnym, Irrational Man ledwie oglądalnym, Blue Jasmine nigdy nie zmęczyłem dłużej niż 20 minut a reszt filmów Allena do których próbowałem podejsć też eliminowała mnie na długo przed końcem. Przez co nawet nie mam najmniejszej ochoty jeszcze raz podchodzić do jego pierwszych filmów i jedyne co pewnie obejrzę to Vicky bo Cruz i Bardem.

Jak dasz radę spróbuj czegoś z tych najlepszych. Manhattanu, Annie Hall, Hannah i jej siostry. Niby o tym samym co później, ale jednak inaczej.

Z kolei "Miłość i śmierć" to poziom najlepszych dokonań ZAZ-u.

Ja zacząłem moją przygodę z Allenem dopiero jakieś 10 lat temu z Match Point, który bardzo mi się spodobał. Z ostatnich piętnastu lat nie widziałem tylko dwóch z Emmą Stone, a ze starszych tylko Annie Hall, która... nie spodobała mi się. Na Rainy Day... bawiłem się dobrze, choć faktycznie postać Elle Fanning była irytująca nawet jak na film Allena, i chyba w sumie to główny zarzut jaki mam wobec tego filmu. Za to nie cierpię Wonder Wheel, na którym mocno przysypiałem w kinie. Muszę nadrobić starsze filmy.

Letterboxd mówi mi że widziałem tylko (?) 31% filmografii WA - na screenie poniżej to te przygaszone plakaty:

https://i.imgur.com/kSAqLLz.jpg

Najlepsze według mnie jego filmy to wspomniane Midnight in Paris, Vicky Cristina Barcelona i Match Point. Najgorszy to zdecydowanie Celebrity, z okropnym Branaghem udającym Allena w typowej roli którą napisał dla siebie.

 

Czyli nie widziałeś wielu z jego najlepszych filmów. Nie wiem jednak czy da się wejść ponownie do tej rzeki z odpowiednim entuzjazmem.

Na pewno chcę obejrzeć Annie Hall, jak polecicie jeszcze jakiś ścisły Top 3-5 to czemu nie 🙂

Mój Top 5 Allena

  1. Annie Hall (genialna Keaton!)
  2. Zbrodnie i wykroczenia (genialny Landau!)
  3. Miłość i śmierć
  4. Hannah i jej siostry
  5. Purpurowa róża z Kairu

Ale cholera wie jak odebrałbym te filmy dzisiaj, gdy wszyscy jesteśmy już zmęczeni Allenem.

Nie wiem czy dodać coś jeszcze. Może z późniejszych "Przejrzeć Harry'ego"?

Tego akurat nie widziałem.

Cytat z robgordon data Styczeń 30, 2021, 13:10
Cytat z Kuba data Styczeń 30, 2021, 12:55

Ja lubie tylko Midnight in Paris, głównie dlatego, że bardzo utożsamiam się z problemem bohatera a cała opowieść trafia idealnie do mnie 😛 Za to reszta filmów Allena..eh. W Deszczowy Dzień.. jest filmem fatalnym, Irrational Man ledwie oglądalnym, Blue Jasmine nigdy nie zmęczyłem dłużej niż 20 minut a reszt filmów Allena do których próbowałem podejsć też eliminowała mnie na długo przed końcem. Przez co nawet nie mam najmniejszej ochoty jeszcze raz podchodzić do jego pierwszych filmów i jedyne co pewnie obejrzę to Vicky bo Cruz i Bardem.

Jak dasz radę spróbuj czegoś z tych najlepszych. Manhattanu, Annie Hall, Hannah i jej siostry. Niby o tym samym co później, ale jednak inaczej.

 

Będzie trzeba się kiedyś postarać. Swoją drogą podobnie mam ze Spikiem Lee - widziałem tylko jego najnowsze filmy których absolutnie nienawidzę i mimo, ze już mi pare osób pisało, że jego pierwsze są znacznie lepsze to jak o nich myśle to aż mnie skręca. Mimo, że wypadałoby znać 😉

Malcolm & Marie

@szaman widzę daleki od zachwytów, mi z z kolei bardzo się podobało, ale też nie do końca.

Film jest najlepszy gdy ścierają się tytułowi bohaterowie i ich charaktery, natomiast zupełnie chybione są momenty w których przestają mówić oni sami a do głosu dochodzi Levinson i jego dziwne wywody na temat kina, krytyków filmowych i kwestii rasowych; zwłaszcza te ostatnie, pochodząc od białego twórcy, brzmią sztucznie i pozersko, w ogóle nie pasując do reszty filmu.

PreviousPage 4 of 106Next