Opinie o filmach
Cytat z Kuba data 24 listopada, 2022, 21:42Menu jest znakomite! Ale co się dziwić, w końcu twórcy Sukcesji.
Nie pamiętam kiedy ostatnio Fiennes był równie fenomenalny.
Menu jest znakomite! Ale co się dziwić, w końcu twórcy Sukcesji.
Nie pamiętam kiedy ostatnio Fiennes był równie fenomenalny.
Cytat z robgordon data 26 listopada, 2022, 23:34Na Zachodzie bez zmian
Trudno o okropieństwach wojny powiedzieć co nowego. Ale nigdy dość, zwłaszcza w takich czasach jak obecnie. I tym bardziej, gdy pokazana jest tak przejmująco. Bardzo dobry film. A że dostępny na Netfliksie, jest szansa na to, że trafi do młodego pokolenia, które nie zainteresowało się dotąd wcześniej antywojennymi manifestami. Świetna realizacja, zdjęcia (cała masa kadrów, które świetnie sprawdziłyby się jako tapeta na lapka) i dość zaskakująco dobrana muzyka. Warto poświęcić te ponad 2 godziny.
8/10
Na Zachodzie bez zmian
Trudno o okropieństwach wojny powiedzieć co nowego. Ale nigdy dość, zwłaszcza w takich czasach jak obecnie. I tym bardziej, gdy pokazana jest tak przejmująco. Bardzo dobry film. A że dostępny na Netfliksie, jest szansa na to, że trafi do młodego pokolenia, które nie zainteresowało się dotąd wcześniej antywojennymi manifestami. Świetna realizacja, zdjęcia (cała masa kadrów, które świetnie sprawdziłyby się jako tapeta na lapka) i dość zaskakująco dobrana muzyka. Warto poświęcić te ponad 2 godziny.
8/10
Cytat z Szaman data 27 listopada, 2022, 00:04Smile (2022)
Sosie Bacon to kawał aktorki po mamie i tacie, w dodatku ma w sobie ten ból i smutek który pasuje do horroru. Ona, jak i energia debiutanta wznosi wysoko ten pokaz wyblakłych klisz i utartych schematów. Ale nie miałem nic przeciwko, lubię schabowego.
Nie dziwię się wielkiemu sukcesowi kasowemu, to kwintesencja mainstreamowego horroru, z wieloma mniej lub bardziej wysilonymi jump scare'ami, skąpanymi w udanym, ponurym klimacie i z odpowiednio dawkowaną makabrą.
Bardzo podobał mi się finał, wrażenia jak najbardziej pozytywne.
7/10
Smile (2022)
Sosie Bacon to kawał aktorki po mamie i tacie, w dodatku ma w sobie ten ból i smutek który pasuje do horroru. Ona, jak i energia debiutanta wznosi wysoko ten pokaz wyblakłych klisz i utartych schematów. Ale nie miałem nic przeciwko, lubię schabowego.
Nie dziwię się wielkiemu sukcesowi kasowemu, to kwintesencja mainstreamowego horroru, z wieloma mniej lub bardziej wysilonymi jump scare'ami, skąpanymi w udanym, ponurym klimacie i z odpowiednio dawkowaną makabrą.
Bardzo podobał mi się finał, wrażenia jak najbardziej pozytywne.
7/10
Cytat z Mierzwiak data 27 listopada, 2022, 00:49Ostatnia wieczerza
Bartosz M. Kowalski powraca z nowym horrorem, tym razem na poważnie i efekt jest imponujący. Realizacyjnie nie ustępuje to produkcjom A24, zdjęcia są znakomite, scenografia pyszna, całość emanuje wzorową atmosferą. Podoba mi się, podlana swojskim sosem spod znaku krzyża i gorzałki, żonglerka horrorowymi tropami, unikająca jednak prymitywnego epatowania jump scare'ami (jest dokładnie jeden, bardzo udany), za to konsekwentnie prąca przed siebie aż do - nie waham użyć tego słowa - fantastycznego finału.
Szkoda że tak ciekawe kino gatunkowe trafia prosto na streaming podczas gdy w kinach owszem, straszą, ale żenujące polskie komedie.
Ostatnia wieczerza
Bartosz M. Kowalski powraca z nowym horrorem, tym razem na poważnie i efekt jest imponujący. Realizacyjnie nie ustępuje to produkcjom A24, zdjęcia są znakomite, scenografia pyszna, całość emanuje wzorową atmosferą. Podoba mi się, podlana swojskim sosem spod znaku krzyża i gorzałki, żonglerka horrorowymi tropami, unikająca jednak prymitywnego epatowania jump scare'ami (jest dokładnie jeden, bardzo udany), za to konsekwentnie prąca przed siebie aż do - nie waham użyć tego słowa - fantastycznego finału.
Szkoda że tak ciekawe kino gatunkowe trafia prosto na streaming podczas gdy w kinach owszem, straszą, ale żenujące polskie komedie.
Cytat z Szaman data 27 listopada, 2022, 08:39Podpisuję się pod Mierzwiakiem, im dalej od seansu tym cieplej myślę o tym lodowatym filmie. Prawdziwe powołanie Kowalskiego leży tutaj, a nie w próbie zrobienia horroru komediowego.
Podpisuję się pod Mierzwiakiem, im dalej od seansu tym cieplej myślę o tym lodowatym filmie. Prawdziwe powołanie Kowalskiego leży tutaj, a nie w próbie zrobienia horroru komediowego.
Cytat z robgordon data 27 listopada, 2022, 11:44W uzupełnieniu mojej opinii o „Na Zachodzie bez zmian” kilka luźnych refleksji o filmie, ale też o samej wojnie.
Podobała mi się początkowa sekwencja.
[spoiler title=""]
Poznajemy młodego chłopaka, który ginie w trakcie chaotycznego szturmu. Ktoś zdejmuje mu mundur, inny wiezie ten mundur na zaplecze frontu. Tam trafia do pralni, szwalni (gdzie szwaczka zszywa dziurę po kuli) i w końcu na grzbiet nowego właściciela. Bezsens wojny pokazany poprzez drogę jaką przechodzi mundur? Ciekawy pomysł.
[/spoiler]
Pamięć o okropieństwach I wojny światowej nie jest w nas, Polakach, tak silna jak o tej kolejnej. Nic dziwnego. Wydarzyła się wcześniej, zabrała mniej ofiar (choć 17 milionów to nie byle co), ale co najważniejsze, jako naród, społeczeństwo, nie braliśmy w niej udziału (a nawet, co by nie mówić, skończyła się dla nas całkiem dobrze). Jednak warto pamiętać, że odcisnęła swój wpływ na rzeczywistość równie mocno, a może nawet silniej, jak WW2. Koniec I wojny światowej, to koniec nie tylko wielkich mocarstw, ale też jakby całej ery w historii nowożytnego świata. Skutki podziałów, które wtedy się dokonały, odczuwamy do dziś.
W kontekście wojen, Francja kojarzy się nam dziś głównie z „dziwną wojną”, szybką kapitulacją po ataku Niemiec i następnie kolaboracją w ramach Francji Vichy. Jednak koleżanka, która od lat tam mieszka, zwróciła mi uwagę na inny aspekt. Pamięć o ofiarach I wojny światowej jest we Francji wciąż żywa. I nie tylko o nich, ale też o wojennych absurdach frontu zachodniego (które tak dobitnie przedstawiono w „Na Zachodzie…”). Wiedząc to, nieco inaczej patrzy się na decyzje, które rząd francuski podejmował w trakcie kolejnego konfliktu o skali światowej (nieco, nie diametralnie).
Jak wspomniałem wcześniej, w Polsce nie bardzo pamiętamy o I wojnie światowej. Już więcej o tym, co zdarzyło się w jej bezpośrednim następstwie. Ale warto też wiedzieć, że na naszym obecnie terenie toczyły się bitwy, o czasem wręcz ogromnej skali. O jednej z nich dowiedziałem się dopiero niedawno (choć może bliższe prawdy byłoby „przypomniałem sobie”, bo pewnie uczyłem się o tym w szkole), gdy w czasach pandemii trafiłem, z braku możliwości wyjazdu gdzieś dalej, do Beskidu Niskiego. Mowa o Bitwie pod Gorlicami (zwanym małym Verdun), która odbyła się w 1915 r. I w trakcie której zginęło ok. 200 tysięcy żołnierzy. Pamiątką po niej są dziesiątki cmentarzy wojennych, dziś całkiem nieźle zachowanych i utrzymanych. Gdy będziecie w okolicach, warto zerknąć.
Uzupełniając dodam, że tak, w Polsce nie pamiętamy zbytnio o I wojnie światowej. Ale nie wszędzie 😉 Jest region w naszym kraju, gdzie pomniki ku czci ofiar w niej poległych, znajdują się w centralnej części wielu miejscowości. A mieszkańcy bez trudu odnajdą na nich nazwiska swoich przodków. Mister wie, co mam na myśli 😉
Edit: Jeszcze coś. Obejrzałem w ten weekend dwa filmy: "Na Zachodzie..." i irańskie "W drogę".
[spoiler title=""]
W obu pojawia się temat zaciągu do armii. W pierwszym, nowi rekruci stoją w długich kolejkach, by dostać się na front. W drugim, rodzina młodego chłopaka (i on sam) zrobi wszystko, by uratować go przed założeniem munduru. Znak czasów.
[/spoiler]
W uzupełnieniu mojej opinii o „Na Zachodzie bez zmian” kilka luźnych refleksji o filmie, ale też o samej wojnie.
Podobała mi się początkowa sekwencja.
Poznajemy młodego chłopaka, który ginie w trakcie chaotycznego szturmu. Ktoś zdejmuje mu mundur, inny wiezie ten mundur na zaplecze frontu. Tam trafia do pralni, szwalni (gdzie szwaczka zszywa dziurę po kuli) i w końcu na grzbiet nowego właściciela. Bezsens wojny pokazany poprzez drogę jaką przechodzi mundur? Ciekawy pomysł.
Pamięć o okropieństwach I wojny światowej nie jest w nas, Polakach, tak silna jak o tej kolejnej. Nic dziwnego. Wydarzyła się wcześniej, zabrała mniej ofiar (choć 17 milionów to nie byle co), ale co najważniejsze, jako naród, społeczeństwo, nie braliśmy w niej udziału (a nawet, co by nie mówić, skończyła się dla nas całkiem dobrze). Jednak warto pamiętać, że odcisnęła swój wpływ na rzeczywistość równie mocno, a może nawet silniej, jak WW2. Koniec I wojny światowej, to koniec nie tylko wielkich mocarstw, ale też jakby całej ery w historii nowożytnego świata. Skutki podziałów, które wtedy się dokonały, odczuwamy do dziś.
W kontekście wojen, Francja kojarzy się nam dziś głównie z „dziwną wojną”, szybką kapitulacją po ataku Niemiec i następnie kolaboracją w ramach Francji Vichy. Jednak koleżanka, która od lat tam mieszka, zwróciła mi uwagę na inny aspekt. Pamięć o ofiarach I wojny światowej jest we Francji wciąż żywa. I nie tylko o nich, ale też o wojennych absurdach frontu zachodniego (które tak dobitnie przedstawiono w „Na Zachodzie…”). Wiedząc to, nieco inaczej patrzy się na decyzje, które rząd francuski podejmował w trakcie kolejnego konfliktu o skali światowej (nieco, nie diametralnie).
Jak wspomniałem wcześniej, w Polsce nie bardzo pamiętamy o I wojnie światowej. Już więcej o tym, co zdarzyło się w jej bezpośrednim następstwie. Ale warto też wiedzieć, że na naszym obecnie terenie toczyły się bitwy, o czasem wręcz ogromnej skali. O jednej z nich dowiedziałem się dopiero niedawno (choć może bliższe prawdy byłoby „przypomniałem sobie”, bo pewnie uczyłem się o tym w szkole), gdy w czasach pandemii trafiłem, z braku możliwości wyjazdu gdzieś dalej, do Beskidu Niskiego. Mowa o Bitwie pod Gorlicami (zwanym małym Verdun), która odbyła się w 1915 r. I w trakcie której zginęło ok. 200 tysięcy żołnierzy. Pamiątką po niej są dziesiątki cmentarzy wojennych, dziś całkiem nieźle zachowanych i utrzymanych. Gdy będziecie w okolicach, warto zerknąć.
Uzupełniając dodam, że tak, w Polsce nie pamiętamy zbytnio o I wojnie światowej. Ale nie wszędzie 😉 Jest region w naszym kraju, gdzie pomniki ku czci ofiar w niej poległych, znajdują się w centralnej części wielu miejscowości. A mieszkańcy bez trudu odnajdą na nich nazwiska swoich przodków. Mister wie, co mam na myśli 😉
Edit: Jeszcze coś. Obejrzałem w ten weekend dwa filmy: "Na Zachodzie..." i irańskie "W drogę".
W obu pojawia się temat zaciągu do armii. W pierwszym, nowi rekruci stoją w długich kolejkach, by dostać się na front. W drugim, rodzina młodego chłopaka (i on sam) zrobi wszystko, by uratować go przed założeniem munduru. Znak czasów.
Cytat z Ernest Kubica data 27 listopada, 2022, 13:31Cytat z robgordon data listopad 27, 2022, 11:44W kontekście wojen, Francja kojarzy się nam dziś głównie z „dziwną wojną”, szybką kapitulacją po ataku Niemiec i następnie kolaboracją w ramach Francji Vichy. Jednak koleżanka, która od lat tam mieszka, zwróciła mi uwagę na inny aspekt. Pamięć o ofiarach I wojny światowej jest we Francji wciąż żywa. I nie tylko o nich, ale też o wojennych absurdach frontu zachodniego (które tak dobitnie przedstawiono w „Na Zachodzie…”). Wiedząc to, nieco inaczej patrzy się na decyzje, które rząd francuski podejmował w trakcie kolejnego konfliktu o skali światowej (nieco, nie diametralnie).
Od dawna właśnie tak to tłumacze. Myślę, że największy wpływ na to mieli nie tyle ci co zginęli w I wojnie światowej, ale ci którzy byli ranni, a było ich wiele milionów. Ludzie bez rąk, nóg, poparzeni itd. byli żywym świadectwem okropieństwa wojny i tego, że "zwycięzcy" w przypadki I wojny to pojęcie dość abstrakcyjne. Dwudziestolatek, który I wojny nie widział, ale miał ze trzech wujków w rodzinie pokiereszowanych na froncie, nie wykazywał chęci wyglądać tak jak oni.
Cytat z robgordon data listopad 27, 2022, 11:44W kontekście wojen, Francja kojarzy się nam dziś głównie z „dziwną wojną”, szybką kapitulacją po ataku Niemiec i następnie kolaboracją w ramach Francji Vichy. Jednak koleżanka, która od lat tam mieszka, zwróciła mi uwagę na inny aspekt. Pamięć o ofiarach I wojny światowej jest we Francji wciąż żywa. I nie tylko o nich, ale też o wojennych absurdach frontu zachodniego (które tak dobitnie przedstawiono w „Na Zachodzie…”). Wiedząc to, nieco inaczej patrzy się na decyzje, które rząd francuski podejmował w trakcie kolejnego konfliktu o skali światowej (nieco, nie diametralnie).
Od dawna właśnie tak to tłumacze. Myślę, że największy wpływ na to mieli nie tyle ci co zginęli w I wojnie światowej, ale ci którzy byli ranni, a było ich wiele milionów. Ludzie bez rąk, nóg, poparzeni itd. byli żywym świadectwem okropieństwa wojny i tego, że "zwycięzcy" w przypadki I wojny to pojęcie dość abstrakcyjne. Dwudziestolatek, który I wojny nie widział, ale miał ze trzech wujków w rodzinie pokiereszowanych na froncie, nie wykazywał chęci wyglądać tak jak oni.
Cytat z Mierzwiak data 10 grudnia, 2022, 19:52Cytat z robgordon data grudzień 5, 2022, 21:40Zaglądają tutaj fani hiszpańskich thrillerów? Znienacka na dniach pojawią się na Netfliksie "Krzywe linie Boga", nowy film Oriol Paulo, reżysera "Contratiempo" i "Fatamorgana". Co ciekawe, w kinach hiszpańskich film był dystrybuowany przez WB Espania. Poniżej zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=VpZjyY4wPi0
No cóż, wspomniane Fatamorgana i Contratiempo o wiele bardziej mi się podobały.
Krzywe linie Boga to dość frustrujący przykład filmu który ma pozornie ciekawą fabułę, ale jest ona opowiedziana w tak nieciekawy sposób (w dodatku film sabotuje sam siebie pewnym niesamowicie irytującym zabiegiem), że trudno mi było się w to choć trochę zaangażować. Przy ekranie trzymała mnie obsada, w szczególności grająca główną rolę Barbara Lennie.
Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, bo by działało tak, jak powinno, wymagało właśnie zaangażowania w historię a tak nie chce mi się nawet nad nim zastanawiać.
Seansu osatecznie nie żałuję, ale też nie jest to coś, co bym polecał.
Cytat z robgordon data grudzień 5, 2022, 21:40Zaglądają tutaj fani hiszpańskich thrillerów? Znienacka na dniach pojawią się na Netfliksie "Krzywe linie Boga", nowy film Oriol Paulo, reżysera "Contratiempo" i "Fatamorgana". Co ciekawe, w kinach hiszpańskich film był dystrybuowany przez WB Espania. Poniżej zwiastun:
No cóż, wspomniane Fatamorgana i Contratiempo o wiele bardziej mi się podobały.
Krzywe linie Boga to dość frustrujący przykład filmu który ma pozornie ciekawą fabułę, ale jest ona opowiedziana w tak nieciekawy sposób (w dodatku film sabotuje sam siebie pewnym niesamowicie irytującym zabiegiem), że trudno mi było się w to choć trochę zaangażować. Przy ekranie trzymała mnie obsada, w szczególności grająca główną rolę Barbara Lennie.
Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, bo by działało tak, jak powinno, wymagało właśnie zaangażowania w historię a tak nie chce mi się nawet nad nim zastanawiać.
Seansu osatecznie nie żałuję, ale też nie jest to coś, co bym polecał.
Cytat z Szaman data 10 grudnia, 2022, 20:58The Fabelmans (2022)
Słodko-gorzka opowieść o namiętnościach: do człowieka, do nauki, do sztuki. Mnóstwo scen perełek, zagrane to świetnie, chociaż do Williams miałem w paru miejscach mieszane uczucia. To taka krucjata po Złotego Rycerza w jej wykonaniu, miejscami dziwnie to wypada na tle zupełnie naturalnych panów. Świetny wiadomy epizod.
Nie wiem co jeszcze tak na gorąco, to nie jest na pewno żadna laurka do kina, do procesu tworzenia, do marzycieli. Chociaż jest też kilka scen jak z Super 8 Abramsa, jest nawet cameo jego ukochanego aktora, Grega tego co zawsze zapominam jak ma na nazwisko 🙂 Z kolei Judd Hirsch ma tutaj szaloną rólkę w stylu właściciela zapyziałej stacji benzynowej w Piątku 13-tego który zapowiada nadchodzące nieszczęścia. I te nieszczęścia nadchodzą. Jest kilka refleksji o przekleństwie twórcy, przekleństwie aktora, jest trochę atmosfery jak z American Grafitti, ale raczej bez koloryzowania.
8+/10
The Fabelmans (2022)
Słodko-gorzka opowieść o namiętnościach: do człowieka, do nauki, do sztuki. Mnóstwo scen perełek, zagrane to świetnie, chociaż do Williams miałem w paru miejscach mieszane uczucia. To taka krucjata po Złotego Rycerza w jej wykonaniu, miejscami dziwnie to wypada na tle zupełnie naturalnych panów. Świetny wiadomy epizod.
Nie wiem co jeszcze tak na gorąco, to nie jest na pewno żadna laurka do kina, do procesu tworzenia, do marzycieli. Chociaż jest też kilka scen jak z Super 8 Abramsa, jest nawet cameo jego ukochanego aktora, Grega tego co zawsze zapominam jak ma na nazwisko 🙂 Z kolei Judd Hirsch ma tutaj szaloną rólkę w stylu właściciela zapyziałej stacji benzynowej w Piątku 13-tego który zapowiada nadchodzące nieszczęścia. I te nieszczęścia nadchodzą. Jest kilka refleksji o przekleństwie twórcy, przekleństwie aktora, jest trochę atmosfery jak z American Grafitti, ale raczej bez koloryzowania.
8+/10
Cytat z robgordon data 10 grudnia, 2022, 23:06Cytat z Mierzwiak data grudzień 10, 2022, 19:52Cytat z robgordon data grudzień 5, 2022, 21:40Zaglądają tutaj fani hiszpańskich thrillerów? Znienacka na dniach pojawią się na Netfliksie "Krzywe linie Boga", nowy film Oriol Paulo, reżysera "Contratiempo" i "Fatamorgana". Co ciekawe, w kinach hiszpańskich film był dystrybuowany przez WB Espania. Poniżej zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=VpZjyY4wPi0
No cóż, wspomniane Fatamorgana i Contratiempo o wiele bardziej mi się podobały.
Krzywe linie Boga to dość frustrujący przykład filmu który ma pozornie ciekawą fabułę, ale jest ona opowiedziana w tak nieciekawy sposób (w dodatku film sabotuje sam siebie pewnym niesamowicie irytującym zabiegiem), że trudno mi było się w to choć trochę zaangażować. Przy ekranie trzymała mnie obsada, w szczególności grająca główną rolę Barbara Lennie.
Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, bo by działało tak, jak powinno, wymagało właśnie zaangażowania w historię a tak nie chce mi się nawet nad nim zastanawiać.
Seansu osatecznie nie żałuję, ale też nie jest to coś, co bym polecał.
U mnie na plus 🙂 Nie tak jak Contratiempo, a zwłaszcza Fatamorgana, ale jednak. Lubię te ich serwowane śmiertelnie poważnie twisty, nawet jeśli da się je (w większości) łatwo przewidzieć. W tym przypadku podobało mi się szczególnie to cienkie balansowanie na linii zaufania do głównej bohaterki. Plus urzekająca północna Hiszpania, scenografia i klimat późnych lat 70-tych.
Cytat z Mierzwiak data grudzień 10, 2022, 19:52Cytat z robgordon data grudzień 5, 2022, 21:40Zaglądają tutaj fani hiszpańskich thrillerów? Znienacka na dniach pojawią się na Netfliksie "Krzywe linie Boga", nowy film Oriol Paulo, reżysera "Contratiempo" i "Fatamorgana". Co ciekawe, w kinach hiszpańskich film był dystrybuowany przez WB Espania. Poniżej zwiastun:
No cóż, wspomniane Fatamorgana i Contratiempo o wiele bardziej mi się podobały.
Krzywe linie Boga to dość frustrujący przykład filmu który ma pozornie ciekawą fabułę, ale jest ona opowiedziana w tak nieciekawy sposób (w dodatku film sabotuje sam siebie pewnym niesamowicie irytującym zabiegiem), że trudno mi było się w to choć trochę zaangażować. Przy ekranie trzymała mnie obsada, w szczególności grająca główną rolę Barbara Lennie.
Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, bo by działało tak, jak powinno, wymagało właśnie zaangażowania w historię a tak nie chce mi się nawet nad nim zastanawiać.
Seansu osatecznie nie żałuję, ale też nie jest to coś, co bym polecał.
U mnie na plus 🙂 Nie tak jak Contratiempo, a zwłaszcza Fatamorgana, ale jednak. Lubię te ich serwowane śmiertelnie poważnie twisty, nawet jeśli da się je (w większości) łatwo przewidzieć. W tym przypadku podobało mi się szczególnie to cienkie balansowanie na linii zaufania do głównej bohaterki. Plus urzekająca północna Hiszpania, scenografia i klimat późnych lat 70-tych.
Cytat z robgordon data 10 grudnia, 2022, 23:14Krzywe linie Boga_uzupełnienie
[spoiler title=""]
Oczywiście film będzie wywoływał (właściwie wywołuje, bo widziałem już takie wpisy) skojarzenia z "Wyspą tajemnic" Scorsese. "Linie..." wg mnie mają więcej wdzięku 🙂
[/spoiler]
Krzywe linie Boga_uzupełnienie
Oczywiście film będzie wywoływał (właściwie wywołuje, bo widziałem już takie wpisy) skojarzenia z "Wyspą tajemnic" Scorsese. "Linie..." wg mnie mają więcej wdzięku 🙂
Cytat z Mierzwiak data 10 grudnia, 2022, 23:33Cytat z robgordon data grudzień 10, 2022, 23:06Plus urzekająca północna Hiszpania, scenografia i klimat późnych lat 70-tych.
To zdecydowanie zalety 🙂
Cytat z robgordon data grudzień 10, 2022, 23:06Plus urzekająca północna Hiszpania, scenografia i klimat późnych lat 70-tych.
To zdecydowanie zalety 🙂
Cytat z Szaman data 11 grudnia, 2022, 10:01Wszystko wszędzie naraz (2022)
No to teraz będzie niepopularna opinia. Okropny film któremu naciągam ocenę, bo ma kilka ładnych scen obyczajowych i jest dobrze zagrany przez Yeoh i pana z Indiany Jonesa. Broń Boże nie przez żenującą Curtis i filmową córkę również przewijającą się w sezonie nagród.
A właśnie, tak od razu, czuję jakąś pokoleniową przepaść z tym tworem. Humor tutaj jest absolutnie żenujący i oparty jedynie na WTF. Nie ma żadnej podbudowy, przykładowo gdy Jason Biggs wsadzał w szarlotkę było to kwintesencją burzy hormonalnej przeżywanej przez każdego młodzieńca. Tutaj sikają w spodnie, biją się zakrwawionymi wibratorami i wsadzają sobie przednioty w dupy, bo tak. Bo ma być WTF i pokazanie czego to twórcy nie wymyślą. Powinni jeszcze lizać zużyte podpaski, ten sam poziom.
Inne dno humoru osiągane jest w parodiach Odysei Kosmicznej, Ratatuj czy Krzyku (o to chyba chodziło w scence z syropem klonowym?). Przecież to był poziom tych gości od Disaster Movie czy Meet The Spartans. Dla odmiany Swiss Army Man bardzo mi się podobał, może dlatego, że był klarowniejszy i znacznie lepiej wyreżyserowany, zwyczajnie zabawniejszy. Bo erekcja umarlaka jako kompas to jednak czarny jak smoła humor, jakaś zabaweczka z anime przy pasie z narzędziami wojownika ninja to jakiś rechot dla generacji komentującej na Discussing Film.
No właśnie co do generacji, film ma koszmarnego, zblazowanego w charakterystycznie ninszalancki dla tej generacji sposób przeciwnika którego nie da się oglądać bez irytacji. Porzuca klarowność świata dla znowu prostego WTF. Ile taki genialnie i prosto napisany Matrix zmarnował na objaśnianiw reguł, wciągnięcie w to widza. Tutaj jest bełkot i żenada o jakichś bajglach. Brawo, Oscar za film, reżyserię, scenariusz i 4 aktorskie. Bo jest sekwencja z kamieniami, sekwencja animowana. A ci z kijem w dupie niech idą na Fabelmansów. Tutaj trzymamy w dupie zabawki analne stary pryku, a Ty się nie śmiejesz z genialnego gagu.
No to jakieś plusy- Yeoh jest dobra, przekazuje całe zmęczenie życiem, zderzenie konserwatyzmu starszej osoby wychowanej w kulturze azjatyckiej z chaosem obok. Short Round błyszczy szczególnie gdy, aby za dużo nie spoilerować, nałożą mu garnitur i udanie bawi się kilkoma postaciami naraz.
Tylko dla nich i z sympatii do Swiss Army Man naciągam na 5/10.
Wszystko wszędzie naraz (2022)
No to teraz będzie niepopularna opinia. Okropny film któremu naciągam ocenę, bo ma kilka ładnych scen obyczajowych i jest dobrze zagrany przez Yeoh i pana z Indiany Jonesa. Broń Boże nie przez żenującą Curtis i filmową córkę również przewijającą się w sezonie nagród.
A właśnie, tak od razu, czuję jakąś pokoleniową przepaść z tym tworem. Humor tutaj jest absolutnie żenujący i oparty jedynie na WTF. Nie ma żadnej podbudowy, przykładowo gdy Jason Biggs wsadzał w szarlotkę było to kwintesencją burzy hormonalnej przeżywanej przez każdego młodzieńca. Tutaj sikają w spodnie, biją się zakrwawionymi wibratorami i wsadzają sobie przednioty w dupy, bo tak. Bo ma być WTF i pokazanie czego to twórcy nie wymyślą. Powinni jeszcze lizać zużyte podpaski, ten sam poziom.
Inne dno humoru osiągane jest w parodiach Odysei Kosmicznej, Ratatuj czy Krzyku (o to chyba chodziło w scence z syropem klonowym?). Przecież to był poziom tych gości od Disaster Movie czy Meet The Spartans. Dla odmiany Swiss Army Man bardzo mi się podobał, może dlatego, że był klarowniejszy i znacznie lepiej wyreżyserowany, zwyczajnie zabawniejszy. Bo erekcja umarlaka jako kompas to jednak czarny jak smoła humor, jakaś zabaweczka z anime przy pasie z narzędziami wojownika ninja to jakiś rechot dla generacji komentującej na Discussing Film.
No właśnie co do generacji, film ma koszmarnego, zblazowanego w charakterystycznie ninszalancki dla tej generacji sposób przeciwnika którego nie da się oglądać bez irytacji. Porzuca klarowność świata dla znowu prostego WTF. Ile taki genialnie i prosto napisany Matrix zmarnował na objaśnianiw reguł, wciągnięcie w to widza. Tutaj jest bełkot i żenada o jakichś bajglach. Brawo, Oscar za film, reżyserię, scenariusz i 4 aktorskie. Bo jest sekwencja z kamieniami, sekwencja animowana. A ci z kijem w dupie niech idą na Fabelmansów. Tutaj trzymamy w dupie zabawki analne stary pryku, a Ty się nie śmiejesz z genialnego gagu.
No to jakieś plusy- Yeoh jest dobra, przekazuje całe zmęczenie życiem, zderzenie konserwatyzmu starszej osoby wychowanej w kulturze azjatyckiej z chaosem obok. Short Round błyszczy szczególnie gdy, aby za dużo nie spoilerować, nałożą mu garnitur i udanie bawi się kilkoma postaciami naraz.
Tylko dla nich i z sympatii do Swiss Army Man naciągam na 5/10.
Cytat z robgordon data 11 grudnia, 2022, 10:46Po seansie miałem mieszane uczucia, ale oceniłem na 7/10. Dziś pewnie dałbym oczko niżej.
Po seansie miałem mieszane uczucia, ale oceniłem na 7/10. Dziś pewnie dałbym oczko niżej.
Cytat z Mierzwiak data 11 grudnia, 2022, 11:36Cytat z Szaman data grudzień 11, 2022, 10:01Porzuca klarowność świata dla znowu prostego WTF. Ile taki genialnie i prosto napisany Matrix zmarnował na objaśnianiw reguł, wciągnięcie w to widza. Tutaj jest bełkot i żenada o jakichś bajglach.
Z resztą dyskutować nie będę, bo nie ma z czym (w sensie rozumiem zarzuty, bo to film bardzo specyficzny i z rodzajem humoru, który nie każdego kupi; dla mnie na przykład parodia Ratatuj była cudowna 🙂 ), ale tutaj myślę mocno minąłeś się z zamysłem twórców. To prosta historia obyczajowa, której wątek sci-fi i całe to multiwersowe szaleństwo (*wink, wink*) stanowi ledwie uatrakcyjniający dodatek, będący okazją do - może to banalny argument, ale ja tak go odbieram - nieograniczonej zabawy kinem, konwencjami. Prawda jest taka, że historię tej rodziny, rozterki głównej bohaterki i jej relację z córką dałoby się spokojnie opowiedzieć w formie kameralnej obyczajówki w stylu Kłamstewka, a czy tak samo dałoby się zrobić z Matriksem? Oczywiście, że nie, bo to hard sci-fi, więc nie do końca rozumiem przywołanie akurat tego, jakże innego pod każdym względem filmu.
Cytat z Szaman data grudzień 11, 2022, 10:01Porzuca klarowność świata dla znowu prostego WTF. Ile taki genialnie i prosto napisany Matrix zmarnował na objaśnianiw reguł, wciągnięcie w to widza. Tutaj jest bełkot i żenada o jakichś bajglach.
Z resztą dyskutować nie będę, bo nie ma z czym (w sensie rozumiem zarzuty, bo to film bardzo specyficzny i z rodzajem humoru, który nie każdego kupi; dla mnie na przykład parodia Ratatuj była cudowna 🙂 ), ale tutaj myślę mocno minąłeś się z zamysłem twórców. To prosta historia obyczajowa, której wątek sci-fi i całe to multiwersowe szaleństwo (*wink, wink*) stanowi ledwie uatrakcyjniający dodatek, będący okazją do - może to banalny argument, ale ja tak go odbieram - nieograniczonej zabawy kinem, konwencjami. Prawda jest taka, że historię tej rodziny, rozterki głównej bohaterki i jej relację z córką dałoby się spokojnie opowiedzieć w formie kameralnej obyczajówki w stylu Kłamstewka, a czy tak samo dałoby się zrobić z Matriksem? Oczywiście, że nie, bo to hard sci-fi, więc nie do końca rozumiem przywołanie akurat tego, jakże innego pod każdym względem filmu.
Cytat z Szaman data 11 grudnia, 2022, 11:47Lubię przywoływać Matrixa pod kątem klarowności wyjaśniania reguł. Podobnie zresztą jak Terminatora. I nawet jeśli ktoś z czasem zacznie kwestionować np paradoks dziadka, czy ogrom władzy maszyn to głównie dlatego, że film w nim żyje, zrozumiał go. Tutaj jest to zgodzę się, zepchnięte na dalszy plan, jednak moim zdaniem bardzo niesłusznie.
Bo wszystkie te rozważania o konsekwencji krótkiej sceny w życiu, jednego wyboru toną w chaosie, a są one sednem tego filmu. Twórcy cieszą się pewnie, że ich film ciężko streścić (inaczej niż Matrixa i Terminatora, po których każdy stawał się ekspertem od jaskini Platona, czy paradoksu dziadka), no ale jest w tym jakieś bałaganiarstwo i nonszalancja która mnie odrzuca.
Lubię przywoływać Matrixa pod kątem klarowności wyjaśniania reguł. Podobnie zresztą jak Terminatora. I nawet jeśli ktoś z czasem zacznie kwestionować np paradoks dziadka, czy ogrom władzy maszyn to głównie dlatego, że film w nim żyje, zrozumiał go. Tutaj jest to zgodzę się, zepchnięte na dalszy plan, jednak moim zdaniem bardzo niesłusznie.
Bo wszystkie te rozważania o konsekwencji krótkiej sceny w życiu, jednego wyboru toną w chaosie, a są one sednem tego filmu. Twórcy cieszą się pewnie, że ich film ciężko streścić (inaczej niż Matrixa i Terminatora, po których każdy stawał się ekspertem od jaskini Platona, czy paradoksu dziadka), no ale jest w tym jakieś bałaganiarstwo i nonszalancja która mnie odrzuca.
Cytat z Szaman data 11 grudnia, 2022, 11:50Ps. Był sobie taki serial Sliders. Jerry O'Connell otworzył w nim bramę do innego wymiaru. Miał taki bezczelny pilot RTV z licznikiem. Gdy przegapili licznik brama zamykała się na zawsze. Amen.
Konia z rzędem temu kto opisze tak Wszystko wszędzie naraz. Czy jest to potrzebne? No i właśnie tutaj jest chyba sedno podejścia do filmu. Od klarowności reguł akurat tutaj u mnie zależy zaangażowanie i potem trafność scen obyczajowych.
Ok, to miało być ADHD i zupełnie mnie nie bawiło.
Ps. Był sobie taki serial Sliders. Jerry O'Connell otworzył w nim bramę do innego wymiaru. Miał taki bezczelny pilot RTV z licznikiem. Gdy przegapili licznik brama zamykała się na zawsze. Amen.
Konia z rzędem temu kto opisze tak Wszystko wszędzie naraz. Czy jest to potrzebne? No i właśnie tutaj jest chyba sedno podejścia do filmu. Od klarowności reguł akurat tutaj u mnie zależy zaangażowanie i potem trafność scen obyczajowych.
Ok, to miało być ADHD i zupełnie mnie nie bawiło.
Cytat z Mierzwiak data 11 grudnia, 2022, 11:56Cytat z Szaman data grudzień 11, 2022, 11:47Lubię przywoływać Matrixa pod kątem klarowności wyjaśniania reguł. Podobnie zresztą jak Terminatora.
Tak jak ja The Ring przy okazji horrorów 🙂
Chodziło mi o to, że w momencie gdy sednem filmu nie jest sci-fi, wymaganie od twórców by wyłożyli jasne reguły rządzace ich światem jest bezzasadne, skoro oni sami pisząc scenariusz, jak mi sie wydaje, założyli sobie, by ich samych, jak i filmu właśnie, nie ograniczały żadne reguły.
To może nie do końca dobry przykład, ale czy powinniśmy wymagać, by Aronofsky wyjaśnił w jaki sposób Hugh Jackman podróżował przez kosmos na kawałku ziemi z drzewem?
Cytat z Szaman data grudzień 11, 2022, 11:47Lubię przywoływać Matrixa pod kątem klarowności wyjaśniania reguł. Podobnie zresztą jak Terminatora.
Tak jak ja The Ring przy okazji horrorów 🙂
Chodziło mi o to, że w momencie gdy sednem filmu nie jest sci-fi, wymaganie od twórców by wyłożyli jasne reguły rządzace ich światem jest bezzasadne, skoro oni sami pisząc scenariusz, jak mi sie wydaje, założyli sobie, by ich samych, jak i filmu właśnie, nie ograniczały żadne reguły.
To może nie do końca dobry przykład, ale czy powinniśmy wymagać, by Aronofsky wyjaśnił w jaki sposób Hugh Jackman podróżował przez kosmos na kawałku ziemi z drzewem?
Cytat z Szaman data 11 grudnia, 2022, 12:03No nie, ale jednak Darren jakoś bardziej do mnie trafił ze Źródłem. Czyli sednem mojego kręcenia nosem musi być jednak estetyka.
No nie, ale jednak Darren jakoś bardziej do mnie trafił ze Źródłem. Czyli sednem mojego kręcenia nosem musi być jednak estetyka.
