aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 44 of 106Next

W zeszłym roku odświeżyłem sobie Halloween: 20 lat później, w tym postanowiłem obejrzeć niesławne Halloween III: Season of the Witch i stwierdziłem że w sumie czemu nie, zapoznam się z resztą oryginalnej serii, której w większości nie oglądałem.

Przy okazji dałem drugą szansę Halloween Carpentera. Obejrzany X lat temu wydał mi się raczej ramotą, teraz doceniłem jego surowy klimat i budowane w imponujący sposób napięcie.

Halloween II to zbędna, ale całkiem niezła, spełniająca swoje zadanie kontynuacja.

Wspomniana III, niemająca z poprzednikami nic wspólnego (chyba że liczyć emitowane w TV... Halloween Carpentera), to taka bzdura, że trudno opisać to słowami, ale klimat lat 80-tych jest cudowny a drugie dno historii można odnieść nawet i do naszych czasów.

The Return of Michael Myers wraca do korzeni i chociaż oferuje bzdurny punkt wyjścia, (Laurie zginęła kiedyś tam jakoś tam i osierociła córkę) to jest efektywnym slasherem, ma świetną rolę małej Danielle Harris i ciekawe, choć dające się przewidzieć zakończenie.

The Revenge of Michael Myers to bezpośrednia kontynuacja czwórki i już początek zwiastuje kłopoty - Michael dosłownie ucieka z zakończenia (!!!) poprzedniej części tunelem prowadzącym do rzeki z której wyławia go jakiś pustelnik u którego leży przez rok (!?) by wstać na następne Halloween. Danielle Harris która wróciła jako córka Laurie jest w tym filmie tak umęczona, cały czas płacze, krzyczy, histeryzuje i rzuca się w konwulsjach, że podchodzi to pod znęcanie się nad nieletnimi, ale może dobrze bawiła się na planie. Bonusem są kuriozalne wstawki z policjantami którym towarzyszy muzyka i odgłosy (!?) rodem z Looney Tunes i doktor Loomis zachowujący się jakby sam potrzebował pomocy psychiatry.

The Curse of Michael Myers z Paulem Ruddem, który ma tu scenę zagraną w taki sposób, że jedynym wyjaśnieniem jakie dla niej znajduję jest próba poruszania się i mówienia jak Arnie w Terminatorze. Po co? Nie chcę wiedzieć. Seria doszła tu do takiej ściany, że w fabułę wplątano jakiś idiotyczny kult i retroaktywnie wyjaśniono, czemu mały Michael Myers zamordował siostrę.

Nic dziwnego, że po absurdalnym szóstym filmie twórcy H20 dokonali swego rodzaju rebootu i zignorowali wszystko, co nastąpiło po II, tylko co z tego, skoro Resurrection to znowu powrót do absurdów, w dodatku spuszczające w toalecie zakończenie poprzednika? To również tragiczne przypomnienie filmów z tamtego okresu - całość kręci się wokół streamowanego w sieci reality show, wszędzie są kamery, jedna trzecia filmu to paskudne wstawki z nich, są komiczne dialogi o czatach i emailach. Jest wreszcie Busta Rhymes kopiący Myersa z półobrotu.

Halloween Roba Zombie to dziwny przykład rimejku który z jednej strony chce mieć własny charakter i opowiedzieć historię po swojemu, a z drugiej nie potrafi wyjść z cienia oryginału i w pewnym momencie po prostu się poddaje i w zasadzie już tylko naśladuje film Carpentera. Odebrałem go jednak lepiej niż przed laty i chociaż potrafi wprawiać w zażenowanie (początkowa scena w kuchni to dno dna, aktorstwo Sheri Moon też), jest niezłym slasherem z robiącym wrażenie Myersem.

Rozumiem czemu Halloween II Zombiego budzi tyle kontrowersji, ale ja ten autorski, surowy, brutalny sequel w pełni kupuję. Czy bywa pretensjonalny? Tak. Czy wyjaśnienie symboliki którą się stosuje w formie planszy tekstowej na samym początku jest śmiechu warte? Owszem! Oglądało mi się to jednak świetnie, film jest całkiem angażujący i zagrany lepiej niż na to zasługiwał. Ciekawostka: w obu częściach zagrała Danielle Harris z 4 i 5 części.

H2018 i Kills pominąłem, bo mam te filmy dość świeżo w pamięci. Miałem wobec Halloween Ends jak najgorsze nastawienie, ale miło się rozczarowałem. Żeby nie było - tak, film bywa niemiłosiernie durny i jak na dłoni widać, że nie było na tę trylogię żadnego pomysłu.

Laurie w pierwszej części, 40 lat po wydarzeniach z filmu Carpentera i z Michaelem zamkniętym w psychiatryku:

Laurie 4 lata po kolejnym spotkaniu z Michaelem, po śmierci córki i z Myersem na wolności:

Co oni sobie myśleli? Gdzie jakaś konsekwencja? Wreszcie gdzie, o co aż się prosiło, bezpośrednia kontynuacja wydarzeń tej samej nocy? Nie wiem, na szczęście film ma świetny wątek chłopaka imieniem Corey, i gdyby tylko w akcie desperacji twórcy nie powiedzieli Fuck it! i nie wywalili go do kosza by zrobić miejsce dla Myersa, mogłoby to być coś naprawdę ciekawego, innego od reszty serii. Czym w sumie jest, ale nie w takim stopniu, w jakim się zapowiadało. Miła niespodzianka, nawet jeśli z wieloma wadami.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Kot w butach. Ostatnie życzenie to sequel lepszy od oryginału. Nie przeszkadzała mi nawet animacja w stylu Spider-Man Uniwersum i polski dubbing (choć głosów oryginalnej obsady szkoda). Fajny humor, dobre tempo, sympatyczni bohaterowie. Tylko finał trochę sztampowy, ale ogólnie bardzo pozytywna niespodzianka.

Za to Whitney Houston: I Wanna Dance with Somebody (tak, to oficjalny tytuł pod jakim ten film jest grany, choć w czołówce chyba jest krótsza wersja) to najbardziej bezpieczny film biograficzny jaki w życiu widziałem. Zero narkotyków, seksu, alkoholu, wszystko tylko bezczelnie zasugerowane, ale nic wprost nie pokazano. Nawet poronienie sfilmowano jako ból brzucha. Broni się niezłą rolą Tucciego i oczywiście piosenkami Whitney.

Marek Pilarski and Janko have reacted to this post.
Marek PilarskiJanko

She Said

Irytujący trailer na szczęście pozostał tylko irytującym trailerem i zobaczyłem angażujący, bardzo dobrze zagrany dramat. Trochę szkoda przezroczystej reżyserii i ogółem rzemieślniczej, nienarzucającej się strony formalnej, ale może to i lepiej i dzięki temu sam temat mocniej wybrzmiewa?

Ja po seansie Men: Najdziwniejszy film roku!

Noah Baumbach ze swoim White Noise: Hold my beer.

Nie wiem co powiedzieć, muszę to przetrawić, ale podobało mi się. Lubię filmy zbijające mnie z tropu.

Noc w przedszkolu

Z tego co widzę to debiut reżysera w fabule o dużym metrażu (nakręcony za parę złotych dla Netfliksa, właściwie w jednej lokalizacji). I jak to często w takich przypadkach bywa, film posiada zalety i wady typowe dla debiutu. Kilka ciekawych obserwacji, żywe dialogi, parę niezłych pomysłów i głównie nieopatrzeni aktorzy. Niby komedia, ale taka bardziej gorzka, niż śmieszna. Nic szczególnego, ale warto zerknąć. Polecam szczególnie młodym rodzicom (wydaje się zresztą, patrząc na wiek reżysera, że wiele tu jego własnych obserwacji i lęków). Solidne 6/10.

Znaczy Noc w przedszkolu ?

Mam podobne zdanie. Włączyłem tylko spojrzeć co to i zostałem do końca. Trochę takie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie". Dla mnie też nieopatrzona obsada na plus. Ogólnie zauważam, że jak nie ma Adamczyka, który w każdej "komedii" odgrywa tę samą postać, to od razu ogląda mi się lepiej.

robgordon has reacted to this post.
robgordon
Cytat z Ernest Kubica data grudzień 31, 2022, 12:15

Znaczy Noc w przedszkolu ?

Mam podobne zdanie. Włączyłem tylko spojrzeć co to i zostałem do końca. Trochę takie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie". Dla mnie też nieopatrzona obsada na plus. Ogólnie zauważam, że jak nie ma Adamczyka, który w każdej "komedii" odgrywa tę samą postać, to od razu ogląda mi się lepiej.

Hehe, nie wiem skąd wziął mi się ten cud 😉 Już zmieniam.

Cytat z Mierzwiak data grudzień 30, 2022, 20:38

Ja po seansie Men: Najdziwniejszy film roku!

Noah Baumbach ze swoim White Noise: Hold my beer.

Nie wiem co powiedzieć, muszę to przetrawić, ale podobało mi się. Lubię filmy zbijające mnie z tropu.

Baumabach postanowił historię typową dla swojej twórczości opakować tym razem w absurdalne elementy. Dziwne to było, to fakt. Miało swoje momenty, ale też sporo tu chaosu.

To prawda, ale wydaje mi się, że w tym szaleństwie jest metoda, a sedno filmu kryje się w jego tytule: to wszystko szum, ale ma on to do siebie, że jeśli odpowiednio długo się w niego wpatrywać i wsłuchiwać, okaże się, że coś tam się kryje 🙂

Jestem pod wrażeniem zdjęć - są tu całe sekwencje wyglądające jak żywcem wyjęte z lat 70/80-tych, z Bliskich spotkań trzeciego stopnia czy Poltergeist.

Adam Driver dalej udowadnia, dlaczego jest najlepszym obecnie aktorem. Ktoś musi go w końcu obsadzić w jednym filmie z Florence Pugh.

Znakomity Driver, ciekawe czy Fraser i Farell są lepsi. Na początku zastanawiałem się czy Paul Dano nie byłby lepszym wyborem i Adam szybko wybił mi to z głowy.

Bardzo zgrabny film, dziwaczny, ale pozostawiający kilka ścieżek interpretacji, pełen jakiejś takiej dobroci dla widza, a nie chęci zrobienia z niego kołowrotka 🙂

Pewnie książka jest satyrą na środowisko akademickie, Baumbach chyba znalazł też tutaj odniesienie do Hollywood. Główny bohater od 16 lat wypowiada się w temacie co do którego nie ma żadnych solidnych podwalin. Jakimś cudem jest specjalistą od historii Niemiec nie potrafiącym wydukać ani słowa po niemiecku. Cieszy się powszechnym uznaniem i tłum studentów z uwagą słucha co ma do powiedzenia, ślizga się w spokoju przez swoje życie zawodowe nie niepokojony przez nikogo. Kwintesencja wielu karier naukowych, ale tez było w tym coś z chęci wypowiadania się na każdy temat wśród gwiazd Hollywood. Wpadlo mi to do glowy np w scenie w której otoczony jest przez studentów niczym przez wianuszek fanów. Poza tym już w pierwszej scenie Cheadle łączy Holly z uniwersytetem.

Jego żona wierzy, że pigułki są odpowiedzią na nawet najcięższy z problemów, mimo braku jasnych kryteriów naukowych. Jego kumpel Don Cheadle sprowadza wszystko do tematu Elvisa dzięki czemu uchodzi za inteligenta i wartościowego partnera do dyskusji. Znowu coś na styku życia Hollywood i uniwersytetu, wydaje mi się, że Baumbach szukał wspólnych mianowników.

Mnóstwo jest tutaj o kryzysie wieku średniego i pojawiającej się podobno z nim świadomosci śmiertelności. Pewnie ta granica przesunie się w dół gdy internet nieustannie bombarduje nas schorzeniami, objawami i sygnałami wymyślnych chorób na które kiedyś nikt nie zwrócilby uwagi. Jest też zestawienie tego z ekranową fascynacją śmiercią, są ewidentne odniesienia do znanej nam pandemii.

Ale Baumbach nie odwrócił uwagi od tych tematów, nimo, że film zdaje się dziwacznie skręcać w kino katastroficzne, zgrabnie trzyma wszystko w ryzach, daje tropy, daje odpowiedzi, nie chce męczyć widza.

7/10

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Jest i konsumpcjonizm, media, to jak reagujemy na wiadomości i jak są nam one podawane, jest i rząd oraz jego tajemnice. Czego tu nie ma? 🙂

Scena łączonego wykładu na temat Elvisa i Hitlera to jedna z perełek zeszłego roku.

Zabawną ciekawostką jest to, że w minionym roku dostaliśmy dwa filmy w których tak istotna była katastrofa kolejowa - w White Noise na kilka dni postawiła na głowie życie bohaterów, w The Fabelmans, ta oglądana na wielkim ekranie a później odtwarzana na zabawkowej kolejce, wpłynęła na całe życie Sama.

Bardzo podobał mi się nowy Spielberg. Co zaskakuje, to że jest to bardzo prosty dramat rodzinny z wątkiem pasji głównego bohatera, ale bez zadęcia, bez zbędnego lukru i nostalgii przysłaniającej wszystko inne. Na pewno nie jest to spojrzenie wstecz w wykonaniu wielkiego reżysera, który opowiada nam historię swojego życia. Wyobrażam sobie, że bardziej banalna wersja tego filmu miałaby podobną, współczesną klamrę, co Szeregowiec Ryan.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Mnie jednak ten chaos wytracał z rytmu. I ciężko potem mi było do tego rytmu wrócić. Film faktycznie dotyka niezliczonej ilości tematów. Niektóre nawet trudno zidentyfikować (po co tam tyle tych Niemców?).

Dziwne były też te sceny, które kompletnie niczego nie wnosiły do samej historii. Np. jazda kombi przez las. Trwa to z 5 minut i kończy się tym, że Wesoła Rodzinka wraca grzecznie do ciągnącego się korka. Albo scena ratowania maskotki Steffie.

Dla mnie ten film, to kolejny przykład barterowej wymiany Netflixa. Uznani twórcy mogą realizować projekty, na które nikt nie chce dać im kasy, w zamian za to Netflix może wygrzać się w ich blasku. Z jednej strony fajnie, możemy obejrzeć produkcje, które pewnie nigdy by nie powstały. Z drugiej, z jakiegoś powodu te projekty jednak nie znalazły wcześniej finansowania 😉

Nie żałuję seansu. Warto, jak wspomniał Mierzwiak, zobaczyć coś, co zbija z tropu. Jednak "Biały szum" rewolucji w moim top za zeszły rok nie zrobi 😉

Bo to jest w sumie przykład tego, że Netflix (chyba) się nie wtrąca, a czasem powinien. U dobrego producenta jazda kombi byłaby krótkim gagiem polegającym na tym, że wiara w mądrość rednecków zaprowadziła ich w bagno, a potem i tak grzecznie wrócili stać w korku (do cywilizowanej społeczności).

Z Niemcami muszę się zastanowić. Ale taka ciekawostka, pielęgniarką od końcowego dialogu o wierze była Barbara Sukova, z którą syna ma Daniel Olbrychski 🙂

Cytat z Szaman data styczeń 1, 2023, 10:54

Z Niemcami muszę się zastanowić. Ale taka ciekawostka, pielęgniarką od końcowego dialogu o wierze była Barbara Sukova, z którą syna ma Daniel Olbrychski 🙂

Zauważyłem ją w napisach końcowych (które zostawiłem, żeby posłuchać sobie LCD Soundsystem), ale zapomniałem sprawdzić kogo grała, bo jej nie rozpoznałem 😉 Z kolei Pana Szarego grał koleś, który gra jedną z głównych ról w Babylon Berlin.

Nie wiem o co kamą, ale budżet Białego szumu podany na wiki wynosi... 250 mln USD. Na imdb z kolei 80 mln USD i chyba to jest kwota bliższa realnej. Prawda?

Były plotki o ponad 100 mln, bo jeśli dobrze pamiętam zdjęcia przeciągały się w nieskończoność. Ale przecież ten film wygląda na góra 35 🙂

Cytat z Szaman data styczeń 1, 2023, 12:35

Były plotki o ponad 100 mln, bo jeśli dobrze pamiętam zdjęcia przeciągały się w nieskończoność. Ale przecież ten film wygląda na góra 35 🙂

Powiedzmy 50. Ale nie więcej 😉

Szaman has reacted to this post.
Szaman

To ja jeszcze w kontekście ciekawostek obsadowych The Fabelmans.

Przyznam, że nie rozpoznałem tego znanego reżysera. To znaczy poznałem kogo gra, ale nie kto go gra 😉 A omijałem (jak widać skutecznie) Wasze spoilery 🙂

Nie poznałem też tej rezolutnej dziewczynki z Once Upon A Time... (może dlatego, że tym razem schowała się za dużymi okularami).

Nie wiem też, czy zwróciliście uwagę na Isabelle Kusman (zagrała Claudię, dziewczynę tego archetypicznego blond mięśniaka w kurtce baseballowej). Zadebiutowała u Paula Thomasa Andersona, potem zagrała u Spielberga, a jej kolejny film reżyseruje Francis Ford Coppola. Dziewczyna nie bierze jeńców.

A ja wczoraj sobie pomyślałem, żeby pójść na The Fabelmans. Wchodzę na stronę kina, a w Tomaszowie nie grają - taka niespodzianka.

Marek Pilarski and robgordon have reacted to this post.
Marek Pilarskirobgordon

Ja jutro się wybieram.

PreviousPage 44 of 106Next