aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 56 of 106Next

Totally Killer (2023)

Od lat nie mogąca wyjść z ról nastolatek Kiernan Shipka gra 16-latkę przenoszącą się w czasie do 1987 roku, która musi powstrzymać seryjnego mordercę. Cały czas miałem zresztą wrażenie, że dla losów bohaterów zgrabniejsze byłoby gdyby film rozgrywał się w 1997 roku, no ale wiadomo- Stranger Things! I jeszcze taki żart wymyślili na koniec dla którego potrzebna była tak ogromna przerwa, nostalgia za 90s idzie, idzie i dojść nie może, więc mamy lata 80-te.

Rany, to był jeden z tych filmów w których bohaterka z generacji Z odkrywa dawną obyczajowość, więc pół filmu chodzi i poucza bohaterów. I to ma być zabawne. Mam wrażenie, że to któraś już komedia oparta na tym schemacie, że jeden, tępawy bohater mówi coś obraźliwego, drugi poucza go (widzów), że tak nie wolno i to ma w zabawny sposób pokazywać różnice społeczne i zmiany obyczajowe. Nie pokazuje, jest tylko nużące drodzy scenarzyści. Powrót do przyszłości o którym tutaj cały czas się gada błyskotliwie pokazywał różnice społeczne i stawiał przy nich znak zapytania. Hughes o którym tutaj cały czas się gada błyskotliwie przystępnie pokazywał różnice społeczne i stawiał przy nich znak zapytania. Wy nie robicie niczego ciekawego.

Rany, to był jeden z tych slasherów w których przy ujawnieniu mordercy złapałem się na tym, że nie wiem kim jest ta osoba. Nie ma, absolutnie nie ma gorszej zniewagi, gorszej potwarzy dla horroru. Zresztą ktoś kto to pisał był chyba tak zakochany w swoim skrypcie, że uznał, że widzowie przez 85 minut zdążyli nauczyć się dokładnie imion tych przeźroczystych bohaterów. Świadczą też o tym napisy końcowe w których oczywiście poznajemy dalsze losy tych wspaniałych, wyrazistych postaci. Przepraszam filmie, nie nauczyłem się tych imion, co więcej, miałem Cię absolutnie gdzieś.

Rany, to był jeden z tych filmów w których genialna nastolatka dziedziczy geniusz po genialnej matce i buduje wehikuł czasu absolutnie z dupy. Naprawdę, jeszcze nie widziałem tak pretekstowego wehikułu czasu w amerykańskiej kinematografii. Jakuzzi czasu było mniej pretekstowe, gdy Martin Lawrence uderzył się w głowę było mniej pretekstowo, Peggy Sue chyba po prostu poszła spać, dobrze pamiętam? Też było mniej pretekstowo!

Coraz gorzej znoszę streamingowe produkcyjniaki.

3/10

 

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

From Beyond (1986)

Filmweb powiedział mi, że już kiedyś widziałem i mi się nie podobało (3/10), ale cieszę się że powtórzyłem, bo bawiłem się doskonale.

Campowe to niesamowicie, aktorsko potrafi wprawić w osłupienie (Jeffrey Combs gra tu tak! bardzo!), a gdy wchodzą motywy seksualne robi się jeszcze zabawniej. Z Lovecraftem niby nie ma to wiele wspólnego, ale istota jego historii została zachowana, włącznie z idealną końcówką, która jest już w 100% lovecraftowska.

Charakteryzacja jest niesamowita; piękne to były czasy, gdy twórcy prześcigali się na deformacje, mutacje i wszelkie inne obrzydliwości oraz efekty praktyczne. Komputer nigdy nie odda tej namacalności, śluzu i juchy.

Invasion of the Body Snatchers (1978)

Odniosłem wrażenie, że scenariusz troszkę za szybko przeszedł od jednego ekstremum do drugiego, od codziennego spokoju do "ratunku! inwazja obcych którzy kopiują nas i zastępują!", ale poza tym bez zarzutu. Świetna atmosfera wspomagana klasa! zdjęciami i rewelacyjne wrażenie osaczenia i paranoi. Żałuję tylko, że ostatnią scenę przy różnej okazji widziałem już parę razy na YT, jest wisienką na torcie.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Big Trouble in Little China

Ależ oczywiście że tylko lata 80-te mogły zrodzić coś tak szalonego. Czego tu nie ma!? Wojny gangów, handel ludźmi, tajemnicza korporacja wobec której toczy się dziennikarskie śledztwo (najmniej potrzebny wątek i postać filmu), magia, potwory, bogowie, długowieczność, strzelaniny, walki wręcz, walki na miecze, latanie, ciskanie piorunami... Po prostu wszystko, ale też jakimś cudem to działa, nawet jeśli historia jest totalnie pretekstowa.

Nie jest to coś, z czego Carpenter powinien być szczególnie dumny, ale bawiłem się nieźle, on na planie na pewno też. Relikt minionych czasów w najlepszym tych słów znaczeniu.

PS. Na Prime Video jest piękny remaster, więc polecam.

Planet Terror

Świetna, niczym nieskrępowana zabawa pełna charakterystycznych, fajnie zagranych postaci, świetnych efektów praktycznych i genialnej atmosfery. Udało się w tym filmie wykreować bardzo charakterystyczny klimat, który wykracza poza prostą zabawę w udawanie filmów z innej epoki; to samo zresztą osiagnął QT w Death Proof.

Gdyby Rodriguez kręcił tylko filmy na poziomie Planet Terror i Sin City, byłby jednym z moich ulubionych reżyserów.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Znachor (2023)

Nie napiszę pewnie nic nowego. Dobrze nakręcona ekranizacja. Wiele rzeczy zagrało, kilka nieco mniej. Świetnie (choć oczywiście nieco też cukierkowo, ale konwencja tej opowieści zobowiązuje) wykreowana rzeczywistość Polski międzywojennej, nie tylko tej wiejskiej, ale również wielkomiejskiej (przepiękne wnętrza mieszkania prof. Wilczura!). Lichota Znachorem idealnym (na równi z Bińczyckim). Marysia nieco inna niż w filmie z 1981 r., ale również przekonująca, a także jakby bardziej pasująca do naszych czasów. Dodam też, że mimo, iż to film Netflixa, unowocześnienia historii dokonano z umiarem. Podoba mi się też szersze zarysowanie tła społecznego, a także rozwinięcie wątków w poprzednim filmie ledwie zarysowanych lub wręcz nieobecnych. Nie ma się czego wstydzić, nic dziwnego, że nowy "Znachor" jest chętnie oglądany również w innych krajach.

7/10

Janko has reacted to this post.
Janko

Fair Play

Film z tezą. Dla wielu pewnie nieznośną, w końcu to Netflix (i zbliżoną do tego co widzieliśmy w Promising Young Woman). Jak to ktoś trafnie określił, to kino dyskomfortu. I wielu widzów z pewnością oglądając film go czuło, może nawet przez cały seans. Patrząc po ocenach bardziej podoba się krytykom, mniej widzom. Co zaskoczeniem jakimś nie jest. Świetnie poprowadzona, zwłaszcza psychologicznie, historia. Którą wieńczy katharsis, będące satysfakcjonującym jej zakończeniem. Dobra dwójka głównych aktorów, świetny Eddie Marsna na drugim planie (aż żal, że go tak mało).

8/10

Gran Turismo

Bezbarwna reżyseria Blomkampa, nijakie zdjęcia ratowane przez okazjonalne ujęcia z drona (nie sprawdzałem ale idę o zakład, że pracował tu ten sam gość co przy Ambulansie Baya) i boleśnie sztampowy scenariusz pisany chyba przez ChatGPT. Moja teza o tym, że filmy oparte na prawdziwej historii są jednocześnie tymi z największą ilością klisz po raz kolejny się potwierdza.

Na łopatki rozłożył mnie casting mamy głównego bohatera, którą zagrała...

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

No to parę zdań o tym co ostatnio oglądałem 🙂

Zakonnica 2 (2023)

A wiecie, że sama demoniczna zakonnica pojawia się dopiero w finale? No dobra, oprócz króciutkich przebłysków. Wcześniej jest jedynie demoniczną siłą siedzącą w jednym z bohaterów i pociągającą za sznurki jump scare'owych wydarzeń. Tak, oczywiście, że pojawia się sugestia, że jest upadłym aniołem odtrąconym przez Boga. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę, że ktoś jeszcze w 2023 roku używa tego schematu. W ogóle strasznie dziwaczny to sequel (jedynki nie widziałem), młodsza Farmiga jest zepchnięta na drugi plan, specyficzna piękność w habicie do epizodu, tak jakby ukrywana przed widzem. Ale dlaczego, przecież to one dwie powracają! Są znane widzowi! Jakoś tam pewnie zbudowane przez poprzednika. Niesamowicie taśmowy horror.

3/10

 

Łatwy szmal (1990)

Ostatnio było o tym głośno przy okazji skarg Geeny Davis na dawne zachowanie Billa Murraya na planie tej produkcji. A to jak dla mnie chyba najzabawniejsza komedia jaką widziałem w tym roku. Przy scenie w sklepie spożywczym naprawdę się roześmiałem, a to przyznaję bez bicia, zdarza mi się na komediach bardzo rzadko. Cały komizm jest zbudowany na tym jak Nowy York bardzo, ale to bardzo złośliwie rzuca kłody pod nogi trójce przyjaciół która próbuje uciec do egzotycznego kraju, po udanym napadzie na bank. I tyle dla mnie wystarczyło.

7/10

 

Cyborg 2 (1993)

Bardzo doczepiona i bardzo kłopotliwa kontynuacja słynnego VHS-owego Cyborga z JCVD. Kłopotliwa, bo mamy tutaj wątek romantyczny między 17-letnią wtedy Angeliną Jolie i 31-letnim Eliasem Koteasem, łącznie z tym, że mają oni wspólną scenę erotyczną w której Angelina pokazuje całe licealne piękno swojej osoby, a Koteas wygląda jak dzisiejsi 40-latkowie. No cóż, poza tymi kwestiami etycznymi na ekranie sama nuda, zblazowany Billy Drago i nie wiedzieć czemu zaplątany tam Jack Palance który próbuje GRAĆ, a Cyborg 2 wygląda w jego filmografii dość śmiesznie tuż po Oscarze i pompkach na scenie w Los Angeles. No ale cóż, pewnie zielone w portfelu, może wcześniej podpisany kontrakt i tego typu sprawy. Podobał mi się finałowy wątek, ale jest on ledwie muśnięty.

3/10

 

Morze miłości (1989)

Jest tutaj parę dziwnych scen, w pewnej chwili szarżujący jak zawsze Al Pacino zaczyna popisywać się zdolnościami karateki i w tym momencie zapaliła mi się czerwona lampka, że może z tym filmem będzie jednak coś nie tak. Wątek kryminalny raczej minimalny i przynoszący kolejne dziwne sceny- z udawanym stosunkiem i błaganiem o życie. No ale liczy się tutaj romans między Ellen Barkin i Alem Pacino którzy nawet złapali trochę chemii. Barkin zapada tutaj w pamięć, jest chropowata, może nawet chwilami męska, ale też potrafi ociekać dziką kobiecością. Szkoda niewykorzystanego Goodmana, który, a jakżeby inaczej, jest śpiewającym i śmieszkującym ze swojej nadwagi kumplem Pacino. To tak oczywiste, jak upadły anioł wspomniany przy Zakonnicy.

6/10

Janko, Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
JankoMierzwiakrobgordon

No to moja kolej 🙂

Wiem że jestem już nudny z tym swoim narzekaniem na współczesne Hollywood i byciem starcem krzyczącym na chmurę, ale co mam poradzić, że ilekroć wracam do starszych filmów tylko utwierdzam się w przekonaniu, jak bardzo na gorsze zmieniło się kino?

Trudno mi sobie wyobrazić dzisiaj film pokroju Sleepy Hollow; to wysokobudżetowa produkcja z kategorią R, której w dodatku nie da się łatwo sklasyfikować - to mieszanka horroru, fantasy i kryminału, ale przede wszystkim to film Tima Burtona, a te zawsze wykraczały poza proste gatunkowe ramy.

Klimat jest wyborny, zdjęcia Lubezkiego genialne, muzyka Elfmana przypomina jego najlepsze czasy a używane z umiarem, niezbędne CGI udanie wspomaga ekranowy świat. Jest wreszcie Depp, niezwykle charyzmatyczny i energiczny, zaangażowany. Wspaniałe kino.

-

Infinity Pool

Poprzedni film Cronenberga Juniora wyłączyłem po kilku minutach, ten dokończyłem bez większych problemów, nawet jeśli w drugiej połowie zaczął mnie już bardziej męczyć i nudzić aniżeli intrygować jak wcześniej. Nie wydaje mi się też, żeby był to film pod powierzchnią którego kryje się coś choćby w niewielkim stopniu interesującego, wydał mi się raczej płytkim portretem degeneracji i braku hamulców u ludzi którzy wiedzą, że za odpowiednią opłatą wszystko ujdzie im na sucho. Jednocześnie skręcający mocno w sci-fi motyw klonów wydaje się ledwie liźnięty, jakby dodany od niechcenia, dla urozmaicenia prostego scenariusza.

To co trzyma przy ekranie do samego końca to świetny Alexander Skarsgard (którego ostatnich wyborów trudno nie docenić) i Mia Goth, która znowu udowadnia, że obok Pugh jest najzdolniejszą aktorką swojego pokolenia.

-

Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutant Mayhem

Bardzo udane odświeżenie marki, za którą nigdy nie przepadałem. Pozornie płynie na fali Into the Spider-Verse, w rzeczywistości ma własny, wyrazisty charakter. Każdy kadr wygląda tu jak concept art, więc z jednej strony z każdej sceny bije talent i pasja animatorów, a z drugiej emanują one bardziej surowym, jakby niedbałym stylem. Wspaniale to wygląda.

Podczas gdy Disney, Pixar, Dreamworks i Illumination prześcigają się w kreowaniu ślicznych, uroczych postaci do przytulania, twórcy TMNT poszli w przeciwnym kierunku i piękno oraz urok odnaleźli w... brzydocie, a nawet grotesce; (co tu się wyprawia w finale!) Superfly i jego ekipa są po prostu fenomenalni.

Odsuwając na bok stronę plastyczną to po prostu solidna robota, z paroma wtórnymi motywami, paroma takimi których się tu nie spodziewałem, sympatycznymi bohaterami i masą popkulturowych nawiązań. Bardzo chętnie obejrzę kontynuację.

Janko and Szaman have reacted to this post.
JankoSzaman

Inwazja łowców ciał (1978)

Znakomite aż do momentu ciała w salonie masażu i wyłożenia kawy na ławę. Potem trochę się rozłazi, plącze, wyłażą archaizmy, a i nastrój paranoi trochę opada, bo fantastyka wjeżdża już w pełnej odsłonie. Ale to takie marudzenie, rzecz starzeje się pięknie i ma jedno z najlepszych zakończeń jakie kiedykolwiek widziałem. Tak, znałem je wcześniej, ale w połączeniu z całym filmem robi piorunujące wrażenie. Takie, że po nim napisy końcowe słusznie nie są opatrzone nawet najmniejszym dźwiękiem.

Ps. Ale szczęściarz z tego detektywa Monka 🙂

8/10

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Five Nights at Freddy's

Ależ bidna ta fabuła, widziałem podobne pierdyliard razy, większość zrobione lepiej. A już motyw bieda incepcji w postaci wielokrotnego przeżywania własnego snu przez głównego bohatera z którego nic nie wynika, sensu nie znają nawet scenarzyści. Horroru tu praktycznie nie ma, brutalności prawie też (ze 2 sceny trochę naciągają PG-13). Z aktorów Lillard jedynie trzyma poziom. Tak, jest trochę przerysowany, ale przynajmniej jest jakiś. Pochwalić oczywiście też trzeba scenografię i świetne animatrony powołane do życia przez studio Jima Hensona. Dzięki temu czuć tu staroszkolny, analogowy charakter. Z tego co widziałem duża część fanów gry sika po nogach z radości dzięki sporej ilości fanserwisu. Jednak jeśli szukasz dobrego filmu/horroru to nie ten adres.

 

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Dark Harvest

Ależ byłem naiwny myśląc, że nie obejrzę w tym roku już nic gorszego od No One Will Save You!

Najnowszy film Davida Slade'a (Hard Candy, 30 Days of Night) to adaptacja powieści o tym samym tytule i nie chce mi się sprawdzać, czy jest ona równie niedorzeczna. Otoczone bezkresnym polem kukurydzy miasteczko w którym co roku, w Halloween, chłopcy polują na wychodzącego z pola stwora a zwycięzca dostaje szansę wyjazdu brzmi obiecująco, wręcz jak zaginiona fabuła Stephena Kinga, ale dokładnie nic tu nie działa, twist jest oczywisty (zwycięzca wyjeżdża a co roku pojawia się nowy stwór - hmm, ciekawe o co tu może chodzić!) a żadna tajemnica nie dostaje nawet grama wyjaśnienia. Jeden z bohaterów stwierdza nawet, że zawsze tak było i tyle. OK!

Co gorsza nawet coś tak oczywistego jak samo polowanie jest przedstawione w totalnie niezrozumiały sposób. Skoro nie brakuje chętnych, to czemu niektórzy są zmuszani do udziału, dla czeku? Dlaczego przed polowaniem chłopcy są zamykani przez rodziców i głodzeni? Dlaczego część dzieciaków po prostu biega bez celu jak pojebana? Dlaczego niektórzy się zabijają między sobą, a nawet innych dorosłych, i nikogo to nie obchodzi, nie ma to żadnych konsekwencji? Dlaczego, skoro celem stwora jest dotarcie do kościoła, wszyscy po prostu tam na niego nie czekają? Wreszcie dlaczego główny bohater który postanowił w tym roku wygrać przez większość czasu robi wszystko, tylko nie uczestniczy w polowaniu?

Bonusowe pytania: Dlaczego montaż jest tak okropny? Dlaczego w losowych ujęciach kamera tak się trzęsie? Dlaczego nie wyłączyłem tego paździerza po 10 minutach?

Szaman has reacted to this post.
Szaman
Cytat z Mierzwiak data listopad 2, 2023, 21:21

(zwycięzca wyjeżdża a co roku pojawia się nowy stwór - hmm, ciekawe o co tu może chodzić!)

Ależ mnie to zaintrygowało! Naprawdę nie wiem! 😀

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Na Prime Video wylądował Terrifier 2 więc przeleciałem na podglądzie zatrzymując się co jakiś czas żeby zobaczyć o co tyle krzyku. O nic. Wygląda to jak totalnie amatorska produkcja (nie, taka korekcja barwna nie sprawia, że twój film wygląda profesjonalnie), biorąc pod uwagę że w ogóle nic tam się nie dzieje jest to za długie o co najmniej godzinę a jej twórca nigdy, ale to przenigdy nie powinien zajmować się niczym więcej niż charakteryzacją i efektami gore, te akurat są udane.

Jedynki nie cierpię, totalnie sadystyczna, odpychająca amatorszczyzna. Z dwójki widziałem tylko dwie, chyba najsłynniejsze sceny: posypywanie solą i finałowy poród. Zdecydowanie nie zachęciły.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Zabójca wygląda trochę jak film Finchera, do którego w pewnym momencie dorwał się jakiś hollywoodzki rzemieślnik i zrobił dość prosty sensacyjniak o zemście. Ciekawy punkt wyjścia o drapieżniku, który z czasem odkrywa swoje miejsce w systemie, został sprowadzony do, trzeba przyznać, dość atrakcyjnej, ale jednak przewidywalnej i monotonnej listy celów do odhaczenia. Spod sztampowej fabuły nieśmiało wygląda więc antysystemowy przekaz. Może mało oryginalny, ale wart wyraźniejszego zaakcentowania.

Bardzo dobry Fassbender, Tilda jak Tilda, reszta obsady zupełnie anonimowa i przezroczysta. Niezłe zdjęcia i denerwująca (celowo?) muzyka. Nie jest to zły film, ale jak na Finchera trochę rozczarowujący.

Niech on ucieka z tego Netflixa... Widocznie potrzebuje nad sobą bata, a nie cieplarnianych warunków.

Za późno. Tylerowie Durdenowie nie tyle wyginęli, co zostali wchłonięci przez system.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

The Killer

Dla mnie powrót Finchera do formy. Jeśli Manka nakręcił dla siebie, to ten film zrobił dla swoich fanów. Technicznie jest oczywiście mistrzowski (choć w kilku ujęciach rzuciły mi się w oczy cyfrowe chmury czy dodane w tle budynki), a jak na tak chłodny temat i tak odpychającego jednak bohatera znalazłem go zaskakująco angażującym. Jest przy tym miejscami bardzo zabawny, ale w taki suchy, nieoczywisty sposób.

PS. Fantstyczna scena walki z pakerem!

PS2. Mogę się mylić, ale to chyba pierwszy film Finchera od czasu Seven w którym znalazły się ujęcia kręcone z ręki.

Cytat z Mierzwiak data listopad 10, 2023, 23:37

The Killer

(choć w kilku ujęciach rzuciły mi się w oczy cyfrowe chmury czy dodane w tle budynki)

Dziś CGI pojawia się czasem w zaskakujących scenach. Pamiętam, że widziałem taki materiał o "Zodiaku".

A sam film bardziej filozoficzny, nostalgiczny i... intymny niż wcześniejsze dzieła Finchera.  Choć oczywiście wciąż w estetyce krwistego thrillera. Solidne 7/10.

Spoiler

Jak myślicie, dlaczego zabił wszystkich, a zostawił przy życiu Klienta? Tylko dlatego, że w przypadku reszty nikt, w tym policja, nie będzie specjalnie wytrwale szukała zabójcy?

 

PreviousPage 56 of 106Next