Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 13 kwietnia, 2024, 15:12Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48Speeney
Spaeny 😛
Nie myśl tyle o Sweeney.
Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48Speeney
Spaeny 😛
Nie myśl tyle o Sweeney.
Cytat z Fandorin data 13 kwietnia, 2024, 18:22Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48Civil War (2024)
Na pewno można wywoływać klisze na świeżym powietrzu, w pełnym świetle dnia? Jakoś inaczej to wszystko pamiętam
Podobało mi się, szczególnie role Dunst i Speeney, ale dziwię się tym relacjom z SXSW, gdzie ludzie niby siedzieli skuleni i przerażeni w fotelach. No ale dla zasięgu napisze się wszystko. Chyba, że konta obsługują amerykańskie 6-latki które pierwszy raz w życiu oglądają wiadomości i jakiś konflikt z Europy. A może już taki ze mnie zimny drań
Do przemyślenia jest jeszcze zauważalna przeze mnie tendencja w której widzowie/dziennikarze wchodzą na film z gotową tezą i pod tezę wmawiają sobie odczucia. Moim zdaniem coraz częstsza sytuacja.
Nie jest to film proroczy, konflikt jest dość mętny, wychodzi z niego, że
[spoiler title=""]
Dwie skrajności dogadały się ze sobą co do podziału Ameryki i zduszenia środka. Czyli mamy konflikt Teksas i Kalifornia kontra mniej sprecyzowane Siły Zachodnie. I wbrew temu co można wyczytać w wielu opiniach, film wyraźnie opowiada się za środkiem jako właściwą drogą i metodą na rozwiązanie konfliktu. O tym przecież dobitnie świadczy ostatnia scena.
[/spoiler]
I ani trochę mnie to nie przekonało, bo jest zarysowane byle jak, a właściwie zarysowane na tyle aby media nie udupiły filmu o zwalczających się krwiożerczych lewakach i krwiożerczych prawakach. Pomijając już to, czy była to dla mnie przerażająca wizja przyszłości społeczeństwa, to sprawny i efektowny thriller o grupie dobrze zagranych dziennikarzy którzy zmierzają do piekła.
7/10
Odnośnie tego co napisałeś w spoilerze. Jeden z nas chyba nieuważnie oglądał film. Nie jestem pewien czy właśnie tak rozkładały się strony konfliktu, a co za tym idzie nie do końca rozumiem o co chodzi z tym środkiem.
Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48Civil War (2024)
Na pewno można wywoływać klisze na świeżym powietrzu, w pełnym świetle dnia? Jakoś inaczej to wszystko pamiętam
Podobało mi się, szczególnie role Dunst i Speeney, ale dziwię się tym relacjom z SXSW, gdzie ludzie niby siedzieli skuleni i przerażeni w fotelach. No ale dla zasięgu napisze się wszystko. Chyba, że konta obsługują amerykańskie 6-latki które pierwszy raz w życiu oglądają wiadomości i jakiś konflikt z Europy. A może już taki ze mnie zimny drań
Do przemyślenia jest jeszcze zauważalna przeze mnie tendencja w której widzowie/dziennikarze wchodzą na film z gotową tezą i pod tezę wmawiają sobie odczucia. Moim zdaniem coraz częstsza sytuacja.
Nie jest to film proroczy, konflikt jest dość mętny, wychodzi z niego, że
SpoilerDwie skrajności dogadały się ze sobą co do podziału Ameryki i zduszenia środka. Czyli mamy konflikt Teksas i Kalifornia kontra mniej sprecyzowane Siły Zachodnie. I wbrew temu co można wyczytać w wielu opiniach, film wyraźnie opowiada się za środkiem jako właściwą drogą i metodą na rozwiązanie konfliktu. O tym przecież dobitnie świadczy ostatnia scena.
I ani trochę mnie to nie przekonało, bo jest zarysowane byle jak, a właściwie zarysowane na tyle aby media nie udupiły filmu o zwalczających się krwiożerczych lewakach i krwiożerczych prawakach. Pomijając już to, czy była to dla mnie przerażająca wizja przyszłości społeczeństwa, to sprawny i efektowny thriller o grupie dobrze zagranych dziennikarzy którzy zmierzają do piekła.
7/10
Odnośnie tego co napisałeś w spoilerze. Jeden z nas chyba nieuważnie oglądał film. Nie jestem pewien czy właśnie tak rozkładały się strony konfliktu, a co za tym idzie nie do końca rozumiem o co chodzi z tym środkiem.
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2024, 18:44
[spoiler title=""]
Na nowej fladze Ameryki są tylko dwie gwiazdy, symbolizujące sojusz Teksasu i Kalifornii. Wejście Sił Zachodnich do Białego Domu ma zakończyć konflikt przez odstrzał prezydenta. Offernan chce negocjować i schronić się na Alasce. W rozmowach bohaterów powracają echa dawnych wydarzeń, np tego, że prezydent zlikwidował FBI i bombardował amerykańskie miasta i jest on wyraźnie obarczony winą za wojnę domową.
A skoro połączyły się dwie skrajności, to można uznać, że trzecia strona która atakuje ich w zoragnizowany sposób jest środkiem. Pokazane są jeszcze różne niedobitki, w stylu rasistowskiej bojówki Plemmonsa, ale nie mają znaczenia dla konfliktu.
Bohater Maury ostatecznie opowiada się za zniszczeniem skrajności, czyli unii Teksasu (prawicy) i Kalifornii (lewicy). Zwyciężają ci trzeci.
[/spoiler]
Na nowej fladze Ameryki są tylko dwie gwiazdy, symbolizujące sojusz Teksasu i Kalifornii. Wejście Sił Zachodnich do Białego Domu ma zakończyć konflikt przez odstrzał prezydenta. Offernan chce negocjować i schronić się na Alasce. W rozmowach bohaterów powracają echa dawnych wydarzeń, np tego, że prezydent zlikwidował FBI i bombardował amerykańskie miasta i jest on wyraźnie obarczony winą za wojnę domową.
A skoro połączyły się dwie skrajności, to można uznać, że trzecia strona która atakuje ich w zoragnizowany sposób jest środkiem. Pokazane są jeszcze różne niedobitki, w stylu rasistowskiej bojówki Plemmonsa, ale nie mają znaczenia dla konfliktu.
Bohater Maury ostatecznie opowiada się za zniszczeniem skrajności, czyli unii Teksasu (prawicy) i Kalifornii (lewicy). Zwyciężają ci trzeci.
Cytat z Fandorin data 13 kwietnia, 2024, 18:52[spoiler title=""]Ale czy siły Teksasu i Kalifornii to nie są właśnie Siły Zachodnie?[/spoiler]
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2024, 18:55[spoiler title=""]
Cholera. To kto wchodzi w finale do Białego Domu? Dobra, czas na Wikipedię, a potem pewnie trochę wstydu 🙂
[/spoiler]
Cholera. To kto wchodzi w finale do Białego Domu? Dobra, czas na Wikipedię, a potem pewnie trochę wstydu 🙂
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2024, 18:59Wygląda na to, że wszystko mi się pomieszało. Na Wikipedii jest opisane, jeszcze to ogarnę. Sorry 🙂
Wygląda na to, że wszystko mi się pomieszało. Na Wikipedii jest opisane, jeszcze to ogarnę. Sorry 🙂
Cytat z Fandorin data 13 kwietnia, 2024, 19:10No właśnie tak mi się wydaje, że jeden z nas coś pokręcił. Według mnie [spoiler title=""]prezydent (wybrany na 3. kadencję) swoimi nielegalnymi działaniami doprowadził do wystąpienia Teksasu i Kalifornii z USA (ten podział na prawicowy Teksas i lewicową Kalifornię też sobie chyba dopowiadasz) i jako Siły Zachodnie zaatakowaniu wojska lojalnego prezydentowi. Pomimo propagandy sukcesu (pierwsza scena) wydaje się, że przy prezydencie nie zostało już wielu lojalnych ludzi, więc WF dociera do stolicy, gdzie odbywa się finałowa walka. Czy przyniesie pokój? Tego się nie dowiadujemy.[/spoiler]
No właśnie tak mi się wydaje, że jeden z nas coś pokręcił. Według mnie
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2024, 19:12Tak, Wikipedia potwierdza to co piszesz. Cholera, nie wiem, dawno tak mi się nie pomieszało. Już darujcie mi, bo i tak wstyd.
Tak, Wikipedia potwierdza to co piszesz. Cholera, nie wiem, dawno tak mi się nie pomieszało. Już darujcie mi, bo i tak wstyd.
Cytat z Fandorin data 13 kwietnia, 2024, 19:23Zdarza się.
Natomiast film ma też drugą stronę, czyli - w zasadzie główny motyw fabularny - rolę dziennikarzy. I tutaj, o ile na poziomie osobistym, jest to bardzo intensywnie i ciekawie pokazane, o tyle nie wiem, czemu miałoby to służyć w większej perspektywie. Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Zdarza się.
Natomiast film ma też drugą stronę, czyli - w zasadzie główny motyw fabularny - rolę dziennikarzy. I tutaj, o ile na poziomie osobistym, jest to bardzo intensywnie i ciekawie pokazane, o tyle nie wiem, czemu miałoby to służyć w większej perspektywie. Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Cytat z Mierzwiak data 13 kwietnia, 2024, 19:28Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 15:19E tam, ciało ma piękne, ale na każdym zdjęciu robi tą minkę osła któremu gorąco
Jest tak gorąca że jej samej gorąco.
Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 15:19E tam, ciało ma piękne, ale na każdym zdjęciu robi tą minkę osła któremu gorąco
Jest tak gorąca że jej samej gorąco.
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2024, 20:40Greatest Hits (2024)
Nie poszła mi poprzednia opinia, więc trzeba to jak najszybciej odczarować 🙂 Jeśli dobrze czytam, film został kupiony przez Searchlight już po rozpoczęciu prac na planie, więc chyba nie był od razu kręcony z myślą o streamingu. A jest coś w nim takiego, że wygląda totalnie jak od Netflixa, coś w tym jak napisane są postacie, jak się zachowują, jak ubierają, jak to wszystko jest wyreżyserowane, nakręcone i zagrane.
Bohaterka grana przez Lucy Boynton za pomocą piosenek przenosi się w czasie do chwil związku ze swoim zmarłym chłopakiem, granym przez nowego Supermana, Davida Corensweta. To przecież brzmi jak nostalgiczna bomba, jak 500 Days of Summer nowego pokolenia. Ale jest bardzo letnie. Zbudowali armatę i praktycznie z niej nie wystrzelili, piosenki są raczej sprowadzone do roli czegoś co brzęczy w tle kolejnych rozmów, nie buduje to klimatu, a już na pewno nie przywołuje wspomnień z konkretnych momentów ostatnich 10 lat. Paradoksalnie najbardziej nostalgiczny i umiejscowiony w określonych czasach utwór nie służy tutaj do podróży w czasie, jest to "I'm Like a Bird" Nelly Furtado.
Przeszkadzało mi też to, jak bardzo niemrawe były podejmowane przez bohaterkę próby odwrócenia tragicznego wydarzenia.
Do totalnego zapomnienia.
5/10
Greatest Hits (2024)
Nie poszła mi poprzednia opinia, więc trzeba to jak najszybciej odczarować 🙂 Jeśli dobrze czytam, film został kupiony przez Searchlight już po rozpoczęciu prac na planie, więc chyba nie był od razu kręcony z myślą o streamingu. A jest coś w nim takiego, że wygląda totalnie jak od Netflixa, coś w tym jak napisane są postacie, jak się zachowują, jak ubierają, jak to wszystko jest wyreżyserowane, nakręcone i zagrane.
Bohaterka grana przez Lucy Boynton za pomocą piosenek przenosi się w czasie do chwil związku ze swoim zmarłym chłopakiem, granym przez nowego Supermana, Davida Corensweta. To przecież brzmi jak nostalgiczna bomba, jak 500 Days of Summer nowego pokolenia. Ale jest bardzo letnie. Zbudowali armatę i praktycznie z niej nie wystrzelili, piosenki są raczej sprowadzone do roli czegoś co brzęczy w tle kolejnych rozmów, nie buduje to klimatu, a już na pewno nie przywołuje wspomnień z konkretnych momentów ostatnich 10 lat. Paradoksalnie najbardziej nostalgiczny i umiejscowiony w określonych czasach utwór nie służy tutaj do podróży w czasie, jest to "I'm Like a Bird" Nelly Furtado.
Przeszkadzało mi też to, jak bardzo niemrawe były podejmowane przez bohaterkę próby odwrócenia tragicznego wydarzenia.
Do totalnego zapomnienia.
5/10
Cytat z Marek Pilarski data 13 kwietnia, 2024, 21:53Cytat z Fandorin data kwiecień 13, 2024, 19:23Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Właśnie też mnie to najbardziej zastanawia.. Czy to po prostu hołd dla fotografów / korespondentów wojennych? Tak samo jak sam film jest po prostu kolejnym przypomnieniem o tym, że wojna jest zła, bezsensowna i kończy się niepotrzebną śmiercią?
Miałem też wątpliwości co do tego, czy fotografowie wojenni biorą udział w bezpośrednich i tak intensywnych walkach jak jest to pokazane pod koniec filmu, czy w jednej ze wcześniejszych scen. Szczególnie że nie mają tam żadnych ochronnych ubrań na sobie. Trochę za bardzo zalatywało mi to fikcją, tak samo jak główny konflikt i jego strony. 😛
Cytat z Fandorin data kwiecień 13, 2024, 19:23Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Właśnie też mnie to najbardziej zastanawia.. Czy to po prostu hołd dla fotografów / korespondentów wojennych? Tak samo jak sam film jest po prostu kolejnym przypomnieniem o tym, że wojna jest zła, bezsensowna i kończy się niepotrzebną śmiercią?
Miałem też wątpliwości co do tego, czy fotografowie wojenni biorą udział w bezpośrednich i tak intensywnych walkach jak jest to pokazane pod koniec filmu, czy w jednej ze wcześniejszych scen. Szczególnie że nie mają tam żadnych ochronnych ubrań na sobie. Trochę za bardzo zalatywało mi to fikcją, tak samo jak główny konflikt i jego strony. 😛
Cytat z Mierzwiak data 14 kwietnia, 2024, 11:32Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48dziwię się tym relacjom z SXSW, gdzie ludzie niby siedzieli skuleni i przerażeni w fotelach.
To film o ich kraju, więc nie zrozumiesz tego. Podobnie oni inaczej niż my odebraliby film o współczesnej wojnie domowej w Polsce.
Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Może nic? Dla mnie uczynienie bohaterów dziennikarzami znacznie uatrakcyjniło całą historię, a przecież mógł by to być kolejny film o ojcu chroniącym swoją rodzinę podczas podróży przez ogarnięty wojną kraj w drodze do jakiegoś schronienia.
Bardzo mi się podobało, intensywne, sugestywne, świetnie zagrane i nakręcone kino dla dorosłych jakiego brakuje. Bardzo podobało mi się też to, że jednocześnie jest to kino kameralne i pełne rozmachu, myślę że wielu widzów zapomniało już, że skala i rozmach wydarzeń to nie tylko renderowane przez pół roku CGI sraki z filmów Marvela, czasem wystarczy po prostu ujęcie lecącego nad Waszyngtonem helikoptera z toczącymi się w dole walkami i przecinającymi niebo pociskami.
Wydaje mi się, że Garlandowi udało się uniknąć politycznej agitki, może fakt że jest brytyjczykiem pozwolił na podejście do tematu z odpowiednim dystansem? Nie mam jednak watpliwości, że [spoiler title=""]sekwencja szturmu na Biały Dom i prezydent dostający kulkę[/spoiler] to mokry sen niejednego przeciwnika Trumpa 🙂
Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 14:48dziwię się tym relacjom z SXSW, gdzie ludzie niby siedzieli skuleni i przerażeni w fotelach.
To film o ich kraju, więc nie zrozumiesz tego. Podobnie oni inaczej niż my odebraliby film o współczesnej wojnie domowej w Polsce.
Co chciał Garland na ten temat powiedzieć?
Może nic? Dla mnie uczynienie bohaterów dziennikarzami znacznie uatrakcyjniło całą historię, a przecież mógł by to być kolejny film o ojcu chroniącym swoją rodzinę podczas podróży przez ogarnięty wojną kraj w drodze do jakiegoś schronienia.
Bardzo mi się podobało, intensywne, sugestywne, świetnie zagrane i nakręcone kino dla dorosłych jakiego brakuje. Bardzo podobało mi się też to, że jednocześnie jest to kino kameralne i pełne rozmachu, myślę że wielu widzów zapomniało już, że skala i rozmach wydarzeń to nie tylko renderowane przez pół roku CGI sraki z filmów Marvela, czasem wystarczy po prostu ujęcie lecącego nad Waszyngtonem helikoptera z toczącymi się w dole walkami i przecinającymi niebo pociskami.
Wydaje mi się, że Garlandowi udało się uniknąć politycznej agitki, może fakt że jest brytyjczykiem pozwolił na podejście do tematu z odpowiednim dystansem? Nie mam jednak watpliwości, że
Cytat z Fandorin data 14 kwietnia, 2024, 14:17I (prawie) rzeczywistość wielu jego zwolenników.
Więc, proszę, nie odwracaj kota ogonem.
I (prawie) rzeczywistość wielu jego zwolenników.
Więc, proszę, nie odwracaj kota ogonem.
Cytat z Mierzwiak data 14 kwietnia, 2024, 16:41Szczerze? Zapomniałem o tym, tak po prostu, natomiast w pamięci utknęli mi ci wszyscy idioci na czele z Madonną opowiadającą o wysadzeniu Białego Domu, o klasyce nie wspominając:
🙂
Co mi się jeszcze nasunęło podczas seansu, to skojarzenie z Children of Men i intensywnością ukazania bycia w środku akcji w tamtym filmie.
Szczerze? Zapomniałem o tym, tak po prostu, natomiast w pamięci utknęli mi ci wszyscy idioci na czele z Madonną opowiadającą o wysadzeniu Białego Domu, o klasyce nie wspominając:

🙂
Co mi się jeszcze nasunęło podczas seansu, to skojarzenie z Children of Men i intensywnością ukazania bycia w środku akcji w tamtym filmie.
Cytat z Janko data 14 kwietnia, 2024, 20:08Dobry to film, intensywny, mający też niestety swoje problemy, ale warto.
Widać tutaj największy budżet w historii A24, większe studia mogą się uczyć jak film za niewielkie dla nich pieniądze może tak dobrze i dość efektownie wyglądać. Podoba mi się to, że obie strony konfliktu mają na koncie jakieś przewinienia i zbrodnie, nikt nie jest specjalnie faworyzowany. Może i kliszowy jest ten wątek ze starą wygą i młodym narybkiem dziennikarskim, ale jest dość dobrze wygrany chociażby dzięki świetnemu castingowi (Kirsten z tą zmęczona twarzą idealna i Cailee, która jak w Priscilli ciągle wygląda na 15 lat też dobra). Tylko te nieszczęsne zakończenie wątku Lee zbyt spodziewane i hollywoodzkie, nie przystoi to takiemu studiu.
No i to co Marek wspomniał o braniu udział fotografów w tak intensywnych walkach, tak to też raczej bzdura, szczególnie jeśli chodzi o ostatni akt. Ta akcja w środku filmu gdzie ostrzeliwują się miedzy budynkami jeszcze ma jakieś ręce i nogi podobną scenę widziałem w oscarowym dokumencie o Mariupolu, ale jednak tam fotoreporterzy nie wychylali się zza węgła tylko raczej zostawali w bezpiecznym miejscu.
No i trzeba przyznać, że Garland to cwana bestia, końcowa scena w zależności od interpretacji kto jest kim ucieszy i prawaków i lewaków. Choć pewnie i tak będą się o to kłócić ludzie co już widać na naszym forum he, he.
Dobra, nie ma tu nic nowego w temacie, może i jest trochę zachowawczy, ale jak już mówiłem warto.
Dobry to film, intensywny, mający też niestety swoje problemy, ale warto.
Widać tutaj największy budżet w historii A24, większe studia mogą się uczyć jak film za niewielkie dla nich pieniądze może tak dobrze i dość efektownie wyglądać. Podoba mi się to, że obie strony konfliktu mają na koncie jakieś przewinienia i zbrodnie, nikt nie jest specjalnie faworyzowany. Może i kliszowy jest ten wątek ze starą wygą i młodym narybkiem dziennikarskim, ale jest dość dobrze wygrany chociażby dzięki świetnemu castingowi (Kirsten z tą zmęczona twarzą idealna i Cailee, która jak w Priscilli ciągle wygląda na 15 lat też dobra). Tylko te nieszczęsne zakończenie wątku Lee zbyt spodziewane i hollywoodzkie, nie przystoi to takiemu studiu.
No i to co Marek wspomniał o braniu udział fotografów w tak intensywnych walkach, tak to też raczej bzdura, szczególnie jeśli chodzi o ostatni akt. Ta akcja w środku filmu gdzie ostrzeliwują się miedzy budynkami jeszcze ma jakieś ręce i nogi podobną scenę widziałem w oscarowym dokumencie o Mariupolu, ale jednak tam fotoreporterzy nie wychylali się zza węgła tylko raczej zostawali w bezpiecznym miejscu.
No i trzeba przyznać, że Garland to cwana bestia, końcowa scena w zależności od interpretacji kto jest kim ucieszy i prawaków i lewaków. Choć pewnie i tak będą się o to kłócić ludzie co już widać na naszym forum he, he.
Dobra, nie ma tu nic nowego w temacie, może i jest trochę zachowawczy, ale jak już mówiłem warto.
Cytat z Mierzwiak data 14 kwietnia, 2024, 20:41Cytat z Janko data kwiecień 14, 2024, 20:08Może i kliszowy jest ten wątek ze starą wygą i młodym narybkiem dziennikarskim
Może i tak, ale fajne jest to, jak z czasem Jesse coraz bardziej panuje nad emocjami i staje się taką chłodną, odporną na to co się wokół niej dzieje Lee, choć w przypadku tej drugiej to już od pewnego momentu tylko maska i widać, że po wszystkim najpewniej chciałaby już więcej tego nie robić.
Jej wątek [spoiler title=""]kończy się świetnym motywem z kolejnymi zdjęciami i jest odwróceniem tego, gdy Jesse spytała czy zrobi jej zdjęcie jeśli zginie, ale samą sytuację można było rozegrać lepiej. To już drugi w krótkim czasie film, ostatnio Godzilla Minus One, gdy ktoś rzuca się by kogoś ratować i zamiast po prostu polecieć dalej i upaść razem nią, ta osoba tylko popycha kogoś i dalej stoi jak głupia czekając na śmierć.[/spoiler] To dla mnie jedyny zgrzyt w tym filmie.
Cytat z Janko data kwiecień 14, 2024, 20:08Może i kliszowy jest ten wątek ze starą wygą i młodym narybkiem dziennikarskim
Może i tak, ale fajne jest to, jak z czasem Jesse coraz bardziej panuje nad emocjami i staje się taką chłodną, odporną na to co się wokół niej dzieje Lee, choć w przypadku tej drugiej to już od pewnego momentu tylko maska i widać, że po wszystkim najpewniej chciałaby już więcej tego nie robić.
Jej wątek
Cytat z Fandorin data 16 kwietnia, 2024, 21:09Lupin III: Zamek Cagliostro
Pierwszy pełnometrażowy film Hayao Miyazakiego, jeszcze sprzed powstania Ghibli. Spodziewałem się sympatycznej ramotki, do skompletowania filmografii mistrza kina japońskiego, a dostałem cudownie absurdalne, pełne szalonego humoru i niesamowitych przygód dzieło. Czego tutaj nie ma? Pościgi, strzelaniny, wybuchy, samurajskie pojedynki, porwane księżniczki, ukryty skarb, fantastyczna architektura, lochy, szkielety i pojazdy latające. Zabójcze tempo od pierwszej do ostatniej sceny. I główny bohater, tytułowy złodziej dżentelmen, potomek słynnego Arsena Lupina. Pyszałkowaty, arogancki, przebiegły włamywacz o złotym sercu, dla którego bardziej niż łupy (choć te też są ważne) liczą się przygody i dobra zabawa.
Film bardzo odbiega stylem od późniejszych produkcji Miyazakiego. Powstał na podstawie mangi i serialu animowanego, zapewne więc utrzymany jest w ich stylu. Pełen absurdu, slapsticku, uroczo nierealistyczny (np. akcja toczy się gdzieś w Europie, ale samochody jeżdżą lewą stroną drogi; naciągane prawa fizyki itp.). Narysowany bardzo prostą kreską, ale z wieloma imponującymi ujęciami (krajobrazy, budowle, niekonwencjonalne ujęcia). Na plus też bardzo fajna ścieżka dźwiękowa.
Dla mnie olbrzymia niespodzianka. Cudowny, szalony seans.
P.S. Przy okazji zapowiedź innych tytułów Hayao w najbliższym czasie (Spirited Away, Księżniczka Mononoke i Ruchomy zamek Hauru).
Lupin III: Zamek Cagliostro
Pierwszy pełnometrażowy film Hayao Miyazakiego, jeszcze sprzed powstania Ghibli. Spodziewałem się sympatycznej ramotki, do skompletowania filmografii mistrza kina japońskiego, a dostałem cudownie absurdalne, pełne szalonego humoru i niesamowitych przygód dzieło. Czego tutaj nie ma? Pościgi, strzelaniny, wybuchy, samurajskie pojedynki, porwane księżniczki, ukryty skarb, fantastyczna architektura, lochy, szkielety i pojazdy latające. Zabójcze tempo od pierwszej do ostatniej sceny. I główny bohater, tytułowy złodziej dżentelmen, potomek słynnego Arsena Lupina. Pyszałkowaty, arogancki, przebiegły włamywacz o złotym sercu, dla którego bardziej niż łupy (choć te też są ważne) liczą się przygody i dobra zabawa.
Film bardzo odbiega stylem od późniejszych produkcji Miyazakiego. Powstał na podstawie mangi i serialu animowanego, zapewne więc utrzymany jest w ich stylu. Pełen absurdu, slapsticku, uroczo nierealistyczny (np. akcja toczy się gdzieś w Europie, ale samochody jeżdżą lewą stroną drogi; naciągane prawa fizyki itp.). Narysowany bardzo prostą kreską, ale z wieloma imponującymi ujęciami (krajobrazy, budowle, niekonwencjonalne ujęcia). Na plus też bardzo fajna ścieżka dźwiękowa.
Dla mnie olbrzymia niespodzianka. Cudowny, szalony seans.
P.S. Przy okazji zapowiedź innych tytułów Hayao w najbliższym czasie (Spirited Away, Księżniczka Mononoke i Ruchomy zamek Hauru).
Cytat z Szaman data 19 kwietnia, 2024, 20:58Abigail (2024)
Oczywiście, że są dwie sceny krwawego tańca. Ale film jest trzymany mocno w ryzach, stonowany, nawet mniej głupkowaty niż Ready Or Not. Ale też leciutki, letni, bo tym twórcom dobrze jest tylko wtedy kiedy trzyma ich za mordę dziedzictwo Wesa Cravena. Humor tylko w niektórych dialogach, sytuacyjnego bardzo mało, wiele spoczywa na barkach Kevina Duranda który gra trochę wolniej myślącą postać. To co dzieje się w trzecim akcie jest raczej głupawe, w każdym razie mnie te zwroty akcji zupełnie nie przekonały.
W pewnym momencie wchodzi nowa postać, a jej wejście jest sfilmowane i przygotowane tak, jakby teraz miał nastąpić epizod bardzo znanego aktora, a to tylko
[spoiler title=""] Matthew Goode [/spoiler]
Pewnie ktoś bardziej znany im odmówił.
Zagrane też dość przeciętnie, trochę wyróżnia się Dan Stevens, ale ostatecznie nie mam do powiedzenia nic ciepłego o jego roli. Pomysłu na gore żadnego, ten główny skopiowany z Ready Or Not.
Do totalnego zapomnienia. Liczyłem chociaż, że może ostatnia scena coś przyniesie, wystarczyłoby podmienić w niej przedmiot zwyczajny, na obleśny i zakręcić finałem. Ale nie, gdzie ja tu szukam inwencji.
5/10
Abigail (2024)
Oczywiście, że są dwie sceny krwawego tańca. Ale film jest trzymany mocno w ryzach, stonowany, nawet mniej głupkowaty niż Ready Or Not. Ale też leciutki, letni, bo tym twórcom dobrze jest tylko wtedy kiedy trzyma ich za mordę dziedzictwo Wesa Cravena. Humor tylko w niektórych dialogach, sytuacyjnego bardzo mało, wiele spoczywa na barkach Kevina Duranda który gra trochę wolniej myślącą postać. To co dzieje się w trzecim akcie jest raczej głupawe, w każdym razie mnie te zwroty akcji zupełnie nie przekonały.
W pewnym momencie wchodzi nowa postać, a jej wejście jest sfilmowane i przygotowane tak, jakby teraz miał nastąpić epizod bardzo znanego aktora, a to tylko
Pewnie ktoś bardziej znany im odmówił.
Zagrane też dość przeciętnie, trochę wyróżnia się Dan Stevens, ale ostatecznie nie mam do powiedzenia nic ciepłego o jego roli. Pomysłu na gore żadnego, ten główny skopiowany z Ready Or Not.
Do totalnego zapomnienia. Liczyłem chociaż, że może ostatnia scena coś przyniesie, wystarczyłoby podmienić w niej przedmiot zwyczajny, na obleśny i zakręcić finałem. Ale nie, gdzie ja tu szukam inwencji.
5/10
