aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 67 of 106Next

Rebel Moon – Part Two: The Scargiver (Netflix)

Spodziewałem się, że to będzie zły film, a jednak i tak przekroczył moje oczekiwania.

Jest tu scena zbierania zboża w zwolnionym tempie. Niejedna.

Jest tu scena smutnej, paskudnej retrospekcji głównej bohaterki, w której uczestniczą grające na wiolonczelach kobiety, a gdy scena przybiera drrrrramatyczny obrót, zaczynają grać drrrrramatyczną muzykę. Zabrakło tylko Leslie Nielsena.

Jest tu scena, w której nieposiadający żadnych cech charakteru bohaterowie dostają prezenty od mieszkańców wioski, w której na głos zostają wypowiedziane ich cechy charakteru które rzekomo posiadają, a o których ani widzowie, ani tym bardziej mieszkańcy wioski nie mieli okazji się przekonać.

Jest tu ponad 11 minutowa scena, w której bohaterowie siedzą przy stole i czwórka z nich opowiada smutne historie ilustrowane smutnymi, paskudnymi slo mo retrospekcjami.

Jest tu scena w której okazało się, że maszynownia przemierzającego wszechświat statku kosmicznego to kilka piecy do których paru gości wrzuca węgiel (?) łopatami. W tym momencie mózg wypłynął mi uszami a pytania "Po co im kilkadziesiąt worków zboża? Potrafią przywracać ludzi do życia a nie mogą sobie stworzyć pożywienia?" odeszły w niebyt.

Wspominałem już, jakie to wizualnie paskudne?

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Najbardziej zaskakuje mnie Twoja potrzeba masochizmu. Naprawdę nie było nic ciekawego do wyboru w streamingu? 😉

  • No Cytat z Szaman data kwiecień 13, 2024, 20:40

Greatest Hits (2024)

Nie poszła mi poprzednia opinia, więc trzeba to jak najszybciej odczarować 🙂 Jeśli dobrze czytam, film został kupiony przez Searchlight już po rozpoczęciu prac na planie, więc chyba nie był od razu kręcony z myślą o streamingu. A jest coś w nim takiego, że wygląda totalnie jak od Netflixa, coś w tym jak napisane są postacie, jak się zachowują, jak ubierają, jak to wszystko jest wyreżyserowane, nakręcone i zagrane.

Bohaterka grana przez Lucy Boynton za pomocą piosenek przenosi się w czasie do chwil związku ze swoim zmarłym chłopakiem, granym przez nowego Supermana, Davida Corensweta. To przecież brzmi jak nostalgiczna bomba, jak 500 Days of Summer nowego pokolenia. Ale jest bardzo letnie. Zbudowali armatę i praktycznie z niej nie wystrzelili, piosenki są raczej sprowadzone do roli czegoś co brzęczy w tle kolejnych rozmów, nie buduje to klimatu, a już na pewno nie przywołuje wspomnień z konkretnych momentów ostatnich 10 lat. Paradoksalnie najbardziej nostalgiczny i umiejscowiony w określonych czasach utwór nie służy tutaj do podróży w czasie, jest to "I'm Like a Bird" Nelly Furtado.

Przeszkadzało mi też to, jak bardzo niemrawe były podejmowane przez bohaterkę próby odwrócenia tragicznego wydarzenia.

Do totalnego zapomnienia.

5/10

Ciekawy pomysł wyjściowy, tyle tematów do poruszenia, a większość jedynie muśniętych. Szkoda, bo wygląda to dobrze, aktorzy wdzięczni, klimat wciąga bez trudu. Trafne porównanie z tą armatą.

Próby były niemrawe, bo i możliwości miała niewielkie. Wpływ na to miały 2 sprawy. Pierwsza, czas. Piosenka trwa kilka minut, często (jak w samochodzie) Max przełączał radio, więc czasu było jeszcze mniej. Druga, jej zachowanie w trakcie przejść musiało Maxowi wydać się absurdalne lub żartem (tym bardziej, że sam był bardzo wyluzowany), bo przecież jeszcze chwilę wcześniej była pewnie „normalna”, radosna.

A piosenka Nelly wybrana pewnie dlatego, że sama ona pojawia się w jednej z końcowych scen.

Zaskakuje też lokowanie produktu. Nie sprawdzałem, ale obstawiam, że chodzi o whisky.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
Cytat z robgordon data kwiecień 19, 2024, 22:38

Najbardziej zaskakuje mnie Twoja potrzeba masochizmu. Naprawdę nie było nic ciekawego do wyboru w streamingu? 😉

Widziałem jedynkę więc chciałem mieć to już z głowy. Wracam do Tatiego.

robgordon has reacted to this post.
robgordon

Oczywiście pytanie było trochę żartem, rozumiem potrzebę zapoznania się z takimi dziełami. Czasem też to robię.

Cytat z Mierzwiak data kwiecień 19, 2024, 21:56

Jest tu ponad 11 minutowa scena, w której bohaterowie siedzą przy stole i czwórka z nich opowiada smutne historie ilustrowane smutnymi, paskudnymi slo mo retrospekcjami.

To może jednak lepiej że druga JL nie powstała...

Before the rebels and Veldt villagers squared off in battle against Admiral Noble’s (Ed Skrein) army in Part Two’s epic second hour, there’s a 12-minute sequence where the rebel heroes trade war stories. This Last Supper-esque sequence was actually inspired by a sequence in Snyder’s planned sequel to Zack Snyder’s Justice League.

Kojarzy mi się ze, świetną przecież, sceną pogrzebu Komedianta w Strażnikach.

To jednak niesamowite jaki zjazd zaliczył ten twórca.

Fall Guy (2024)

Mam dokładnie takie same odczucia, co tydzień temu przy Abigail. Czyli miało być odjazdowo, szalenie i mocno energetycznie, ale wcale nie ma w tym żadnego pazura. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam film fana Shane'a Blacka, ale zupełnie wykastrowany pod Hollywood. Więc jeszcze bardziej blado wypadają tutaj wszystkie szpilki w stronę Fabryki Snów. Halo, panowie, nakręciliście taki produkt z jakiego się śmiejecie, może nawet mieliście na planie dokładnie taką samą producentkę.

Zaledwie poprawny, mocno jadący na autopilocie Gosling, trochę lepsza Blunt.

W Cinema City dali za darmo Ice Tea. Dawno już nic nie dawali, więc głównie to zapamiętam.

To będzie bardzo bolesne otwarcie sezonu letniego w amerykańskich kinach. Nie wierzę, że rozradowani widzowie będą sobie gorączkowo polecać ten film.

5/10

W serwisie Mubi obejrzałem cztery filmy Jacquesa Tati:

  • Les vacances de Monsieur Hulot (1953)
  • Mon oncle (1958)
  • Playtime (1967)
  • Trafic (1971)

Mon oncle widziałem już raz bardzo, bardzo dawno temu na ale kino! więc wiedziałem czego się spodziewać, ale i tak zachwyciłem się nim na nowo.

Na pewno nie jest to kino dla każdego: nie ma w nim typowo rozumianej fabuły, dialogi niemal nie występują, a te które są wcale nie wymagają zrozumienia; często to zresztą jakieś mamrotanie czy szum niedających sie rozróżnić głosów. Tati zazwyczaj po prostu ustawia kamerę i każe widzowi obserwować, a przy tym odkrywać to, co reżyser chce pokazać i przekazać. To nie komedia, która podaje widzowi gagi na tacy ale taka, która wymaga uwagi, ponieważ bywają one mocno nieoczywiste, poukrywane gdzieś w tle czy nawet budowane przez kilka scen by wreszcie znaleźć swoją kulminację X minut później. Króluje w tym zwłaszcza fantastyczne Playtime, film, który doprowadził reżysera do bankructwa. To trzeba zobaczyć na własne oczy 🙂

Janko and robgordon have reacted to this post.
Jankorobgordon

Kiedyś wszystkie jego filmy były pokazywane na TVP Kultura i tamże je poznałem. Tati przez niektórych był zwany francuskim Chaplinem, choć to nie jest to końca dobre porównanie, styl Tatiego jest jedyny w swoim rodzaju . Z drugiej strony taki Playtime i Dzisiejsze czasy jadą na troszkę podobnych falach.

Chaplina muszę kiedyś ponadrabiać bo widziałem tylko Dyktatora.

Tu jeszcze cudowna scena z początku Mon oncle:

Cytat z Szaman data kwiecień 26, 2024, 20:04

Fall Guy (2024)

Mam dokładnie takie same odczucia, co tydzień temu przy Abigail. Czyli miało być odjazdowo, szalenie i mocno energetycznie, ale wcale nie ma w tym żadnego pazura. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam film fana Shane'a Blacka, ale zupełnie wykastrowany pod Hollywood. Więc jeszcze bardziej blado wypadają tutaj wszystkie szpilki w stronę Fabryki Snów. Halo, panowie, nakręciliście taki produkt z jakiego się śmiejecie, może nawet mieliście na planie dokładnie taką samą producentkę.

Zaledwie poprawny, mocno jadący na autopilocie Gosling, trochę lepsza Blunt.

W Cinema City dali za darmo Ice Tea. Dawno już nic nie dawali, więc głównie to zapamiętam.

To będzie bardzo bolesne otwarcie sezonu letniego w amerykańskich kinach. Nie wierzę, że rozradowani widzowie będą sobie gorączkowo polecać ten film.

5/10

Jeszcze wczoraj ponownie obejrzałem trailer i nie zapowiada on nic odjazdowego. Po minucie zacząłem go przewijać, żeby odnaleźć tam coś co zapowiada świetną zabawę i nie znalazłem nawet namiastki. Spodziewałbym się właśnie takiego filmu 5/10

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Chodziło mi o to, że film jest tak skonstruowany jakbyśmy oglądali coś odjazdowego, np jest dużo montaży pod muzykę: Kiss, The Darkness, jest duży montaż pod Philla Collinsa. Jest też, w poważniejszej scenie, znana i lubiana Taylor Swift 🙂 Mówią do kamery, że to piosenka Taylor, dzięki temu wiedziałem 🙂

Cytat z Mierzwiak data kwiecień 26, 2024, 22:10

Chaplina muszę kiedyś ponadrabiać bo widziałem tylko Dyktatora

W bardzo dawnych czasach stare komedie amerykańskie były w naszej tv wałkowane niemiłosiernie. Flip i Flap, Bracia Marx, Buster Keaton, Harold Lloyd czy Charlie Chaplin właśnie. Poza Braćmi warto poznać Keatona i Chaplina. Ten ostatni był wtedy u nas znany głównie z tych wcześniejszych, krótszych i raczej slapstickowych dokonań. Ale dziś chyba warto sięgnąć raczej po te poważniejsze rzeczy jak Światła rampy, Brzdąc, Światła wielkiego miasta czy Dzisiejsze czasy.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Byłem dziś na Civil War i zgadzam się z Mierzwiakiem na temat (jedynego) zgrzytu w filmie. Nawet rozmawiałem o tym z dziewczyną w aucie a następnie przeczytałem post Mierzwiaka i aż się zaśmiałem 🙂

Civil War

Bohaterami są fotografowie bo ten film to również hołd dla zawodu, który powoli odchodzi w niepamięć. Dlatego Cailee posługuje się analogiem, Kristen Leicą, a w filmie nie ma komórek, które dziś zdominowały przekaz z konfliktów wojennych.

Konflikt jest jednocześnie wystarczająco zarysowany dla zrozumienia powagi sytuacji, jak i niepogłębiany po to by widzom niepotrzebnie nie mieszać w głowach. Prezydent to dyktator (3 kadencja, likwidacja FBI, a Sammy wymienia go w jednym zdaniu z innymi ze znanych dyktatorów). Kalifornia i Teksas wybrane są jako sojusznicy (jak trafnie podpowiedziała intuicja Szamanowi) nieprzypadkowo. To symbol nadziei dla Amerykanów że lewica i konserwatyści potrafią zjednoczyć się przeciwko wrogowi ich wolności. A jednocześnie ostrzeżenie, że taki sojusz łatwo rozbić (konfliktem z Florydą).

Jak pisałem wcześniej scena końcowa trochę zgrzyta, choć rozumiem potrzebę jej symboliki (jednocześnie mam też świadomość, że dałoby się morał przekazać subtelniej).

Rozumiem też te reakcję widzów, które dziwiły Szamana. USA były w kinie świadkiem niezliczonej masy konfliktów. Ale prawie zawsze (poza Wojną Secesyjną) agresorem był wróg zewnętrzny. Dyktatura Prezydenta i wojna między swoimi nie mieści się w ich pojmowaniu rzeczywistości. Dlatego też takie na nich robi wrażenie.

Aha, jeszcze coś. Nie ma fałszu w tych scenach w których bohaterowie biorą bezpośredni udział w scenach walk. Na tym polega(ła) fotografia wojenna.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

I uzupełnienie nr 2. Oczywiście przerażenie niektórych amerykańskich widzów nie miałoby miejsca, gdyby taki film powstał kilka lat wcześniej. Przedstawiony konflikt odebraliby jako science fiction. Bo przecież „my Amerykanie różnimy się od siebie, ale nigdy nie zdradzimy naszej wolności i demokracji”. Wydarzenia 6 stycznia zmieniły tę percepcję diametralnie.

Challengers

Chyba bardziej obyczajówka o ambicji, przyjaźni i rywalizacji w miłości, choć to właśnie tenis jest tu głównym spoiwem i tym, co łączy trójkę bohaterów a ich wątki znajdują swoją kulminację na korcie.

Świetna obsada, BEZCENNY soundtrack Reznora i Rossa, klasa realizacja i oklaski dla scenarzysty za to, co zrobił w ostatnich minutach. Ogółem całość wieńczy zakończenie zrealizowane bardzo pewną ręką, to coś na co zwracam uwagę i co zdarza się zbyt rzadko nawet w bardzo dobrych filmach.

Zdecydowanie najbardziej mainstreamowy, a przy tym najlepszy z pięciu filmów Luci jakie widziałem.

Marek Pilarski and Janko have reacted to this post.
Marek PilarskiJanko

The Fall Guy

Liczyłem na więcej humoru, ale w sumie przyjemna rozrywka z parą fajnych bohaterów. Oczywiście jest sporo dobrych wyczynów kaskaderskich, miło że na napisach końcowych pokazali kulisy tych akcji.

PreviousPage 67 of 106Next