Opinie o filmach
Cytat z Szaman data 28 lutego, 2021, 20:34[spoiler] Czy ja wiem czy to taki wymuszony twist? Po prostu oboje zostali w mieście w którym się wychowali. Kilka razy jest akcentowane, że Kurgan i matka Stiflera chcą wypchnąć ją z domu, utknięcie z rodzicami jest elementem konstrukcji jej postaci. Więc jeśli oboje są w rodzinnym mieście to w końcu na siebie trafiają, zwłaszcza, że ona pracuje w miejscu w którym ma ciągły kontakt z klientami [/spoiler]
Cytat z Janko data 28 lutego, 2021, 20:53[spoiler]
Kij z tym czy oni się znali czy nie, napisałem czemu takie rozwiązanie mi się nie podoba i czemu inne byłoby lepsze. Scenarzystka wybrała to prostsze rozwiązanie, spoko, ja liczyłem na coś więcej.
[/spoiler]
Kij z tym czy oni się znali czy nie, napisałem czemu takie rozwiązanie mi się nie podoba i czemu inne byłoby lepsze. Scenarzystka wybrała to prostsze rozwiązanie, spoko, ja liczyłem na coś więcej.
Cytat z Szaman data 28 lutego, 2021, 20:59Dobra, to zmieniając temat 🙂
Ostry poker w małym Tokio (1991)
Rany, co ja zobaczyłem. Z dzieciństwa pamiętałem tylko jedną, przesadzoną, zupełnie niepasującą do reszty filmu scenę z aktem odcięcia głowy. Jest ona o tyle dziwna, bo reszta aktów przemocy dokonywanych przez Tagawę jest dość mocno kreskówkowa. Ten film jest wszystkim tym czym chciałaby być seria Szybcy i wściekli, jest tutaj tyle radosnych głupot i czerstwych tekstów, że nie wiem od czego zacząć. To jeden z tych obrazów w których kopnięcie w kolano powoduje zgon przeciwnika, a Dolph Lundgren jest niezniszczalnym Terminatorem rozbijającym okno tarasowe i skaczącym nad samochodami bez rozbiegu, przyjmującym kulę w płuco i oznajmiającym, że ominęła organy.
Czytałem, że scenariusz zaczynał od poważnego dramatu sensacyjnego, a każda kolejna zmiana, od poprawek w tekście, przez pomysły na planie, po cięcia montażowe prowadziła go coraz bardziej w ramiona komedii sensacyjnej. To wszystko prawda. Cudowny, absurdalny kicz podobny do Commando od tego samego reżysera.
7/10
Dobra, to zmieniając temat 🙂
Ostry poker w małym Tokio (1991)
Rany, co ja zobaczyłem. Z dzieciństwa pamiętałem tylko jedną, przesadzoną, zupełnie niepasującą do reszty filmu scenę z aktem odcięcia głowy. Jest ona o tyle dziwna, bo reszta aktów przemocy dokonywanych przez Tagawę jest dość mocno kreskówkowa. Ten film jest wszystkim tym czym chciałaby być seria Szybcy i wściekli, jest tutaj tyle radosnych głupot i czerstwych tekstów, że nie wiem od czego zacząć. To jeden z tych obrazów w których kopnięcie w kolano powoduje zgon przeciwnika, a Dolph Lundgren jest niezniszczalnym Terminatorem rozbijającym okno tarasowe i skaczącym nad samochodami bez rozbiegu, przyjmującym kulę w płuco i oznajmiającym, że ominęła organy.
Czytałem, że scenariusz zaczynał od poważnego dramatu sensacyjnego, a każda kolejna zmiana, od poprawek w tekście, przez pomysły na planie, po cięcia montażowe prowadziła go coraz bardziej w ramiona komedii sensacyjnej. To wszystko prawda. Cudowny, absurdalny kicz podobny do Commando od tego samego reżysera.
7/10
Cytat z Szaman data 28 lutego, 2021, 21:08Bardzo fajne wrażenie robi tam Brandon, z chęcią sięgnę po jego inne filmy (widziałem tylko Kruka). Podobało mi się świeże odwrócenie schematów które pewnie nie przeszłoby w dzisiejszych czasach- Lee gra zamerykanizowanego Japończyka, a Dolph Amerykanina który chciałby być Samurajem i wychował się w Japonii.
Bardzo fajne wrażenie robi tam Brandon, z chęcią sięgnę po jego inne filmy (widziałem tylko Kruka). Podobało mi się świeże odwrócenie schematów które pewnie nie przeszłoby w dzisiejszych czasach- Lee gra zamerykanizowanego Japończyka, a Dolph Amerykanina który chciałby być Samurajem i wychował się w Japonii.
Cytat z robgordon data 5 marca, 2021, 23:48Cytat z Mierzwiak data Luty 21, 2021, 13:45Unpregnant (2020)
Aborcyjny road trip z bardzo fajnymi rolami Haley Lu Richardson i Barbie Ferreiry, do oglądania w sam raz jako double feature z Booksmart; wyobrażam sobie, że ze spotkania tej czwórki bohaterek mogłoby wyjść coś naprawdę fajnego.
Kilka żartów może nie do końca udanych (jak np. epizod z fanatycznymi prolajfowcami), ale bawiłem się świetnie, lubię historie w których odradza się przyjaźń która, jak by się mogło wydawać, już się skończyła.
A mnie epizod z prolajfowcami się podobał 😉 To był taki dość zaskakujący fabularny zakręt, a jednocześnie na tyle krótki, że nie zdążył znudzić.
Sam film z przesłaniem (i nie mam na myśli wątku odradzającej się przyjaźni), może nawet zbyt łopatologicznie podanym, ale jednocześnie jakoś tak wdzięcznie. Ogólnie na plus.PS. A Haley Lu zagrała tu jakby kontynuację swojej roli z "The Edge of Seventeen".
Cytat z Mierzwiak data Luty 21, 2021, 13:45Unpregnant (2020)
Aborcyjny road trip z bardzo fajnymi rolami Haley Lu Richardson i Barbie Ferreiry, do oglądania w sam raz jako double feature z Booksmart; wyobrażam sobie, że ze spotkania tej czwórki bohaterek mogłoby wyjść coś naprawdę fajnego.
Kilka żartów może nie do końca udanych (jak np. epizod z fanatycznymi prolajfowcami), ale bawiłem się świetnie, lubię historie w których odradza się przyjaźń która, jak by się mogło wydawać, już się skończyła.
A mnie epizod z prolajfowcami się podobał 😉 To był taki dość zaskakujący fabularny zakręt, a jednocześnie na tyle krótki, że nie zdążył znudzić.
Sam film z przesłaniem (i nie mam na myśli wątku odradzającej się przyjaźni), może nawet zbyt łopatologicznie podanym, ale jednocześnie jakoś tak wdzięcznie. Ogólnie na plus.
PS. A Haley Lu zagrała tu jakby kontynuację swojej roli z "The Edge of Seventeen".
Cytat z Szaman data 18 marca, 2021, 21:38Zack Snyder's Deluxe Edition of Justice League of America (2021)
Muszę jeszcze trochę zebrać myśli, ale udało się. Przede wszystkim naprawdę fajne są tutaj proporcje między scenami akcji, a tymi obyczajowymi. W ogóle nie poczułem tych 4 godzin, oprócz końcówki, gdzie ostatnie 15-20 minut przypomina jakieś śrubki pozostałe po udanym złożeniu regału. Epopeja powinna zakończyć się na scenie z [spoiler] biegnącym, uśmiechniętym Flashem i monologiem Joe Mortona.[/spoiler] No ale to Snyder, wszystko musi być przesadzone, nawet cover Hallelujah na napisach jest zaśpiewany jak polski hymn na koreańskiej ziemi.
Wreszcie polubiłem tych bohaterów, nie ma absolutnie nic bardziej upokarzającego dla Jossa Whedona, dawnego boga scenarzystów i króla nerdów. No może jest, jedna ze scen chwalona 4 lata temu jako jedna z najlepszych, jako dotknięcie geniuszu, boskiego palca nerdowskiego króla okazuje się pochodzić od Snydera. Jest to scena [spoiler] z Supermanem spoglądającym jednym okiem na biegnącego Flasha. [/spoiler] Wielkim wygranym jest Flash, który wreszcie nie irytuje, a jest jakimś odwołaniem do nerdów z filmów Johna Hughesa. Cyborg wyrasta na najważniejszą postać i rdzeń tego filmu. Wonder Woman również pojawia się w mojej ulubionej wersji, jest twarda, zadziorna, w pewien milczący sposób pyskata i bardzo daleka od łzawej pacyfki z WW84.
Jeśli ktoś nastawia się na super kategorię R, to MPAA przyznało ją bardzo, bardzo na wyrost. Świetne wykorzystanie Song to the Siren, wreszcie Snyder poszedł w coś mniej oczywistego, w mniej oczywistej scenie. Szkoda, że zepsute to jest parówą Flasha 🙂
7/10
10/10 jako ceremonia pogrzebowa Jossa Whedona, lepsza, wystawniejsza i ze smaczniejszą stypą niż ta niedawna z Deadline Hollywood.
Zack Snyder's Deluxe Edition of Justice League of America (2021)
Muszę jeszcze trochę zebrać myśli, ale udało się. Przede wszystkim naprawdę fajne są tutaj proporcje między scenami akcji, a tymi obyczajowymi. W ogóle nie poczułem tych 4 godzin, oprócz końcówki, gdzie ostatnie 15-20 minut przypomina jakieś śrubki pozostałe po udanym złożeniu regału. Epopeja powinna zakończyć się na scenie z
Wreszcie polubiłem tych bohaterów, nie ma absolutnie nic bardziej upokarzającego dla Jossa Whedona, dawnego boga scenarzystów i króla nerdów. No może jest, jedna ze scen chwalona 4 lata temu jako jedna z najlepszych, jako dotknięcie geniuszu, boskiego palca nerdowskiego króla okazuje się pochodzić od Snydera. Jest to scena
Jeśli ktoś nastawia się na super kategorię R, to MPAA przyznało ją bardzo, bardzo na wyrost. Świetne wykorzystanie Song to the Siren, wreszcie Snyder poszedł w coś mniej oczywistego, w mniej oczywistej scenie. Szkoda, że zepsute to jest parówą Flasha 🙂
7/10
10/10 jako ceremonia pogrzebowa Jossa Whedona, lepsza, wystawniejsza i ze smaczniejszą stypą niż ta niedawna z Deadline Hollywood.
Cytat z Mierzwiak data 19 marca, 2021, 01:13Cytat z Kuba data Marzec 16, 2021, 23:59Dobry to film na pewno nie będzie
Cytat z Kuba data Marzec 19, 2021, 00:49Że tak powiem: o kurwa; to było dobre.
Ja się rozpiszę jutro. (Patrząc na zegarek to dzisiaj 😉 )
Cytat z Kuba data Marzec 16, 2021, 23:59Dobry to film na pewno nie będzie
Cytat z Kuba data Marzec 19, 2021, 00:49Że tak powiem: o kurwa; to było dobre.

Ja się rozpiszę jutro. (Patrząc na zegarek to dzisiaj 😉 )
Cytat z Kuba data 19 marca, 2021, 01:15Ja nawet bym nie umiał słów jakos wielu sklecić, czuje się jakbym wyszedł z kina po dlugo oczekiwanym seansie i świetnej kinowej przygodzie.
Ja nawet bym nie umiał słów jakos wielu sklecić, czuje się jakbym wyszedł z kina po dlugo oczekiwanym seansie i świetnej kinowej przygodzie.
Cytat z Szaman data 19 marca, 2021, 07:38To teraz mi powiedzcie po co w końcu J.K. Simmons pakował na siłowni. Może trzecia wersja wyjaśni 🙂
To teraz mi powiedzcie po co w końcu J.K. Simmons pakował na siłowni. Może trzecia wersja wyjaśni 🙂
Cytat z Kuba data 19 marca, 2021, 10:16Duel ze Sladem w solowym Batmanie 😛
Ale Jeremy Irons to jest dobry Alfred, idealnie by siadł pewnie w filmie Matta. A chociaz scena z Knightmare World nie jest zbyt potrzebna to spokojnie oglądałbym jakis miniserial na HBO Max osadzony w tym krajobrazie, z tymi bohaterami.
Duel ze Sladem w solowym Batmanie 😛
Ale Jeremy Irons to jest dobry Alfred, idealnie by siadł pewnie w filmie Matta. A chociaz scena z Knightmare World nie jest zbyt potrzebna to spokojnie oglądałbym jakis miniserial na HBO Max osadzony w tym krajobrazie, z tymi bohaterami.
Cytat z Szaman data 19 marca, 2021, 10:42Tak, Irons jest jednym z wygranych tego filmu. Ogólnie miałem wrażenie, że jest jedną z kwestii naprawionych po BvS. Dziwnie teraz wygląda stara plotka według której Warner wpadł w popłoch bo uznał film za zbyt podobny do starcia herosów.
Jeszcze co do dawnych informacji, pamiętacie, że kiedyś to miało być part 1 i part 2? W którym miejscu dokonalibyście podziału?
[spoiler] Wydaje mi się, że ostatnią sceną jedynki powinien być Steppenwolf informujący o anty-życiu. Sprawdzałem licznik wczoraj i była to coś między 120 a 130 minutą, więc akurat. Wcześniej mamy dużą sekwencję walki w kanałach nadającą się na efektowny finał. Na początek dwójki dopisałbym jakąś sekwencję akcji z Hitlerowcami przejmującymi motherboxa, zgodnie z opowieścią Cyborga. [/spoiler]
Tak, Irons jest jednym z wygranych tego filmu. Ogólnie miałem wrażenie, że jest jedną z kwestii naprawionych po BvS. Dziwnie teraz wygląda stara plotka według której Warner wpadł w popłoch bo uznał film za zbyt podobny do starcia herosów.
Jeszcze co do dawnych informacji, pamiętacie, że kiedyś to miało być part 1 i part 2? W którym miejscu dokonalibyście podziału?
Cytat z Kuba data 19 marca, 2021, 10:50Ale ten Part Two to miał być sequel całości i miał skladać się na trylogie JL o której Zack opowiadał ostatnio dokładnie. Ale gdyby dzielić ten film...nigdzie chyba. Dla mnie to zaskakująco spójne, świetnie zbalansowane kino które ma bardzo dobre tempo i tych 4 godzin absolutnie bym nie rozdzielał.
Ale ten Part Two to miał być sequel całości i miał skladać się na trylogie JL o której Zack opowiadał ostatnio dokładnie. Ale gdyby dzielić ten film...nigdzie chyba. Dla mnie to zaskakująco spójne, świetnie zbalansowane kino które ma bardzo dobre tempo i tych 4 godzin absolutnie bym nie rozdzielał.
Cytat z Mierzwiak data 19 marca, 2021, 21:10Trochę przemyśleń o Zack Snyder's Justice League:
NIE UKRYWAM SPOILERÓW
- To był dziwny seans, na który złożyła się niesamowita ilość czynników. Ten cały bagaż w postaci koszmarnej wersji kinowej, ciekawość i ekscytacja możliwością, w końcu!, zobaczenia oryginalnej wersji Snydera (choć powtórka Batman v Superman którą zaliczyłem przed filmem razem z Man of Steel, Wonder Woman i Aquamanem) wypadła słabo i tym razem, mimo znacznie lepszej wersji Ultimate, uderzyły mnie słabości scenariusza i to jak słabo wypada w tym filmie Superman), to że film który w normalnych warunkach powinniśmy zobaczyć po raz pierwszy na kinowym ekranie oglądałem w domu, wreszcie ten nietypowy metraż. Dziwny, ale w pozytywnym sensie. Tyle do ogarnięcia, tyle jakże miłych niespodzianek i tyle rzeczy, które jeszcze bardziej wprawiają w osłupienie z powodu tego, co Warner i Whedon odstawili w wersji kinowej.
- Niesamowite jest to, że w gruncie rzeczy jest to dokładnie ta sama historia co poprzednio, ale jakże inaczej przedstawiona i poprowadzona, o ile ciekawsza, bogatsza w detale. Tam gdzie u Whedona fabuła kulała na każdym kroku, u Snydera tak historia jak i bohaterowie, ich motywacje i relacje mają dla siebie tyle miejsca, że wszystko ładnie się układa, jest spójne i sensowne. (Choć motywu z równaniem anty-życia w ogóle nie zrozumiałem; chodzi o ten wzór wypalony w ziemi? O którym Darkseid zapomniał na której planecie go zostawił? Dziwne to było) Nawet finał po którym spodziewałem się że będzie najmniej ciekawym elementem filmu okazał się tak zwyczajnie ciekawy dzięki temu, że znalazło się w nim kilka fantastycznych rzeczy które oczywiście wyleciały z wersji kinowej.
- Wonder Woman cudowna i spójna z tym, jak przedstawiono ją w BvS i jej solowym filmie; WW84 wypada teraz jeszcze bardziej kuriozalnie. Superman idealny. Flash sympatycznie ekscentryczny, świetnie wypadł w finale. Cyborg rewelacyjny, trudno dziwić się Fisherowi że ma żal o to jak skrzywdzono jego postać. Aquaman jest OK, dobrze też zobaczyć Bena w formie (czytaj: który nie wygląda na skacowanego i cierpiącego z powodu obecności na planie), ale sam Batman tutaj z całej szóstki podobał mi się najmniej, ot nie jestem fanem Nietoperza walczącego z obcymi i w otoczeniu prawdziwych superbohaterów. Jego rozmowa z Jokerem jest lepsza niż cała reszta scen z nim.
- Steppenwolf wygląda świetnie (jego gęba to idealna mieszanka uroczej mordki i groźnego aliena) i podobał mi się jako złol, nawet jeśli pochwały z powodu tego że ma tu jakąś konkretną motywację i backstory okazały mocno przesadzone; to wciąż jednowymiarowy czarny charakter goniący za MacGuffinami, ale fakt że o niebo lepszy od tego u Whedona.
- Irytowały mnie nieścisłości z Aquamanem i trochę szkoda, że te krótkie scenki z Heard i Dafoe nie zostały nakręcone od nowa. No i sceny podwodne są po prostu brzydkie, gdyby film Wana tak wyglądał byłby nieoglądalny.
- Pierwsza akcja z Wonder Woman! <3
- Ta scenka między Dianą i Alfredem 🙂
- Jestem zaskoczony jak bardzo emocjonująca i rozbudowana jest u Snydera akcja na Themyscirze.
- Wizja Cyborga i pogrzeb Wonder Woman oraz Superman trzymający w ramionach spalone szczątki Lois!!!
- Leto jest znakomity jako Joker, ale sama scena z przyszłości jest zbędna.
- Marsjanin wygląda tragicznie i o ile nie mam nic przeciwko jego cameo, tak wkurzyło mnie jego ujawnienie po jakże ładnej scenie między Lois i Marthą.
- Nie podoba mi się to co spotkało Lois, mam wrażenie że ona powinna rzucić się w wir pracy i być jeszcze bardziej przebojowa i ostra niż wcześniej, ukrywając tym sanym trawiący ją smutek, tymczasem Snyder pozbawił ją czegokolwiek poza byciem smutną po śmierci Clarka, co w połączeniu z jej przyszłym losem jawi się wyłącznie jako zmarnowanie genialnej aktorki.
- Pewnie dałoby się przyciąć ten film do znacznie bardziej zwartych 3h z kawałkiem, ale jak na 4h monstrum i tak zaskakujące jest dla mnie to, że poza wspomnianą sceną Knightmare, która i tak została dokręcona, nie umiem jednocześnie wskazać co jest tu ewidentnie niepotrzebne i jest to imponujące.
- Przy trailerach kręciłem nosem na 4:3, ale w trakcie filmu szybko zakochałem się w tym jak to wygląda. Zdjęcia są świetne a dzisiaj skakałem po filmie, zatrzymując się na kilka scen, w wersji 4K HDR i mogę tylko powiedzieć wow!
Trochę przemyśleń o Zack Snyder's Justice League:
NIE UKRYWAM SPOILERÓW
- To był dziwny seans, na który złożyła się niesamowita ilość czynników. Ten cały bagaż w postaci koszmarnej wersji kinowej, ciekawość i ekscytacja możliwością, w końcu!, zobaczenia oryginalnej wersji Snydera (choć powtórka Batman v Superman którą zaliczyłem przed filmem razem z Man of Steel, Wonder Woman i Aquamanem) wypadła słabo i tym razem, mimo znacznie lepszej wersji Ultimate, uderzyły mnie słabości scenariusza i to jak słabo wypada w tym filmie Superman), to że film który w normalnych warunkach powinniśmy zobaczyć po raz pierwszy na kinowym ekranie oglądałem w domu, wreszcie ten nietypowy metraż. Dziwny, ale w pozytywnym sensie. Tyle do ogarnięcia, tyle jakże miłych niespodzianek i tyle rzeczy, które jeszcze bardziej wprawiają w osłupienie z powodu tego, co Warner i Whedon odstawili w wersji kinowej.
- Niesamowite jest to, że w gruncie rzeczy jest to dokładnie ta sama historia co poprzednio, ale jakże inaczej przedstawiona i poprowadzona, o ile ciekawsza, bogatsza w detale. Tam gdzie u Whedona fabuła kulała na każdym kroku, u Snydera tak historia jak i bohaterowie, ich motywacje i relacje mają dla siebie tyle miejsca, że wszystko ładnie się układa, jest spójne i sensowne. (Choć motywu z równaniem anty-życia w ogóle nie zrozumiałem; chodzi o ten wzór wypalony w ziemi? O którym Darkseid zapomniał na której planecie go zostawił? Dziwne to było) Nawet finał po którym spodziewałem się że będzie najmniej ciekawym elementem filmu okazał się tak zwyczajnie ciekawy dzięki temu, że znalazło się w nim kilka fantastycznych rzeczy które oczywiście wyleciały z wersji kinowej.
- Wonder Woman cudowna i spójna z tym, jak przedstawiono ją w BvS i jej solowym filmie; WW84 wypada teraz jeszcze bardziej kuriozalnie. Superman idealny. Flash sympatycznie ekscentryczny, świetnie wypadł w finale. Cyborg rewelacyjny, trudno dziwić się Fisherowi że ma żal o to jak skrzywdzono jego postać. Aquaman jest OK, dobrze też zobaczyć Bena w formie (czytaj: który nie wygląda na skacowanego i cierpiącego z powodu obecności na planie), ale sam Batman tutaj z całej szóstki podobał mi się najmniej, ot nie jestem fanem Nietoperza walczącego z obcymi i w otoczeniu prawdziwych superbohaterów. Jego rozmowa z Jokerem jest lepsza niż cała reszta scen z nim.
- Steppenwolf wygląda świetnie (jego gęba to idealna mieszanka uroczej mordki i groźnego aliena) i podobał mi się jako złol, nawet jeśli pochwały z powodu tego że ma tu jakąś konkretną motywację i backstory okazały mocno przesadzone; to wciąż jednowymiarowy czarny charakter goniący za MacGuffinami, ale fakt że o niebo lepszy od tego u Whedona.
- Irytowały mnie nieścisłości z Aquamanem i trochę szkoda, że te krótkie scenki z Heard i Dafoe nie zostały nakręcone od nowa. No i sceny podwodne są po prostu brzydkie, gdyby film Wana tak wyglądał byłby nieoglądalny.
- Pierwsza akcja z Wonder Woman! <3
- Ta scenka między Dianą i Alfredem 🙂
- Jestem zaskoczony jak bardzo emocjonująca i rozbudowana jest u Snydera akcja na Themyscirze.
- Wizja Cyborga i pogrzeb Wonder Woman oraz Superman trzymający w ramionach spalone szczątki Lois!!!
- Leto jest znakomity jako Joker, ale sama scena z przyszłości jest zbędna.
- Marsjanin wygląda tragicznie i o ile nie mam nic przeciwko jego cameo, tak wkurzyło mnie jego ujawnienie po jakże ładnej scenie między Lois i Marthą.
- Nie podoba mi się to co spotkało Lois, mam wrażenie że ona powinna rzucić się w wir pracy i być jeszcze bardziej przebojowa i ostra niż wcześniej, ukrywając tym sanym trawiący ją smutek, tymczasem Snyder pozbawił ją czegokolwiek poza byciem smutną po śmierci Clarka, co w połączeniu z jej przyszłym losem jawi się wyłącznie jako zmarnowanie genialnej aktorki.
- Pewnie dałoby się przyciąć ten film do znacznie bardziej zwartych 3h z kawałkiem, ale jak na 4h monstrum i tak zaskakujące jest dla mnie to, że poza wspomnianą sceną Knightmare, która i tak została dokręcona, nie umiem jednocześnie wskazać co jest tu ewidentnie niepotrzebne i jest to imponujące.
- Przy trailerach kręciłem nosem na 4:3, ale w trakcie filmu szybko zakochałem się w tym jak to wygląda. Zdjęcia są świetne a dzisiaj skakałem po filmie, zatrzymując się na kilka scen, w wersji 4K HDR i mogę tylko powiedzieć wow!
Cytat z Szaman data 19 marca, 2021, 21:50Co do niepotrzebnych scen, najbardziej razi mnie jednak Eisenberg. Zupełnie niepotrzebny, wklejony dla zapowiadania przyszłych wydarzeń, w dodatku w Batmanie Afflecka który (chyba) nigdy nie powstanie. Więc już odpada scena w więzieniu i scena z Manganiello. Nie miałbym serca wycinać scen z Wonderką ratującą zakładników i Flashem ratującym Iris, ale nie mam jednocześnie poczucia aby cokolwiek wnosiły. To Cyborg potrzebuje wprowadzenia, WW znamy już wtedy z solówki o I wojnie światowej i BvS. Co do drugiej sytuacji, to spokojnie mogłaby być scena otwierająca przyszłoroczne Flashpoint, w końcu tutaj poznają się Barry i Iris, zakończona przeskokiem o na przykład rok, gdy Barry pracuje już jako technik kryminalistyki. Wtedy wilk byłby syty i owca cała, film Muschettiego miałby zapadające w pamięć otwarcie do którego widzowie chcieliby wracać, Snyder mógłby wyciąć kawał materiału, a scena nie poszłaby na przemiał.
No i nie mam nic specjalnie do sceny z Leto, ale ona jak najbardziej nic nie wnosi do fabuły, tak jak pisałem, cały epilog oprócz monologu Mortona jest spokojnie do wywalenia. Z tego wszystkiego już chyba byłoby 25 minut mniej.
PS. Często wbijałem szpilki Fisherowi, ale teraz rozumiem co stracił. Niesamowite jak Whedon spieprzył bardzo czytelny finał w którym tak wiele zależy od poświęcenia wykazanego przez dwóch super bohaterskich żółtodziobów.
PS 2. Mnie jednak 4:3 nie przekonało. Bez wahania nazwałbym ten film jedną z najefektowniejszych superprodukcji w ostatnich latach i w bardziej standardowym formacie sceny akcji miałyby więcej "oddechu".
Co do niepotrzebnych scen, najbardziej razi mnie jednak Eisenberg. Zupełnie niepotrzebny, wklejony dla zapowiadania przyszłych wydarzeń, w dodatku w Batmanie Afflecka który (chyba) nigdy nie powstanie. Więc już odpada scena w więzieniu i scena z Manganiello. Nie miałbym serca wycinać scen z Wonderką ratującą zakładników i Flashem ratującym Iris, ale nie mam jednocześnie poczucia aby cokolwiek wnosiły. To Cyborg potrzebuje wprowadzenia, WW znamy już wtedy z solówki o I wojnie światowej i BvS. Co do drugiej sytuacji, to spokojnie mogłaby być scena otwierająca przyszłoroczne Flashpoint, w końcu tutaj poznają się Barry i Iris, zakończona przeskokiem o na przykład rok, gdy Barry pracuje już jako technik kryminalistyki. Wtedy wilk byłby syty i owca cała, film Muschettiego miałby zapadające w pamięć otwarcie do którego widzowie chcieliby wracać, Snyder mógłby wyciąć kawał materiału, a scena nie poszłaby na przemiał.
No i nie mam nic specjalnie do sceny z Leto, ale ona jak najbardziej nic nie wnosi do fabuły, tak jak pisałem, cały epilog oprócz monologu Mortona jest spokojnie do wywalenia. Z tego wszystkiego już chyba byłoby 25 minut mniej.
PS. Często wbijałem szpilki Fisherowi, ale teraz rozumiem co stracił. Niesamowite jak Whedon spieprzył bardzo czytelny finał w którym tak wiele zależy od poświęcenia wykazanego przez dwóch super bohaterskich żółtodziobów.
PS 2. Mnie jednak 4:3 nie przekonało. Bez wahania nazwałbym ten film jedną z najefektowniejszych superprodukcji w ostatnich latach i w bardziej standardowym formacie sceny akcji miałyby więcej "oddechu".
