Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 19 marca, 2021, 23:48Cytat z Szaman data Marzec 19, 2021, 21:50Mnie jednak 4:3 nie przekonało. Bez wahania nazwałbym ten film jedną z najefektowniejszych superprodukcji w ostatnich latach i w bardziej standardowym formacie sceny akcji miałyby więcej "oddechu".
Z ciekawości włączyłem zoom tak by film był w 16:9 i na moje oko wygląda bez zarzutu, może znajdzie się parę ujęć które niekoniecznie są skomponowane tak, że wystarczy je równo przyciąć na dolw i na górze, ale jak kogoś aż tak bardzo boli to 4:3 to myślę że spokojnie może sobie właśnie zoom włączyć.
Cytat z Szaman data Marzec 19, 2021, 21:50Mnie jednak 4:3 nie przekonało. Bez wahania nazwałbym ten film jedną z najefektowniejszych superprodukcji w ostatnich latach i w bardziej standardowym formacie sceny akcji miałyby więcej "oddechu".
Z ciekawości włączyłem zoom tak by film był w 16:9 i na moje oko wygląda bez zarzutu, może znajdzie się parę ujęć które niekoniecznie są skomponowane tak, że wystarczy je równo przyciąć na dolw i na górze, ale jak kogoś aż tak bardzo boli to 4:3 to myślę że spokojnie może sobie właśnie zoom włączyć.
Cytat z Janko data 20 marca, 2021, 00:49Czy liga Zacka jest lepsza od Whedona? No jasne, że tak stwierdzi większość, zresztą każda wersja, która nie zawiera wąsatego Supermena musi być lepsza. Ale czy jest dużo lepsza? Śmiem twierdzić, że w sumie niewiele. Jasne, fajnie że tyle zostało poprawione, geneza Cyborga, więcej Flasha, Alfreda, sceny akcji i brak ratowania tej nieszczęsnej rodziny z wersji Whedona.
Niestety zmian na gorsze albo pozornych zmian też jest nie mało. CGI wtedy było co najwyżej średnie, teraz tym bardziej nie ma czym się zachwycać. Steppenwolf niby ma głębszy background, ale sprowadza się do tego że ma mocodawców, którzy go opieprzają, a ten robi uroczą minę zbitego psa. Muszę jednak oddać, że ma efektowne zejście. Kolejna sprawa to nadużywanie slo-mo. Koronnym przykładem jest chyba praktycznie pierwsza scena z Lois. Idzie chodnikiem. Pada deszcz. Sączy się rzewna piosenka. Wszystko w zwolnionym tempie. Brakowało jeszcze wielkiego czerwonego napisu: Lois jest smutna. Jasne Film Whedona jest gorszy, ale no jednak wypieprzył te zapychacze.
Superman w czarnym stroju, fajnie to wygląda i w ogóle. Ale w sumie czemu zakłada akurat ten? A w śnie Batmana ma swój klasyczny, chyba powinno być na odwrót 😉
Scena z alternatywną wizją przyszłości bardzo fajna, tylko czemu pojawia się na końcu? Przecież więcej miałoby sensu pojawienie się albo przed obudzeniem Supermena, albo w czasie ostatniej walki razem z wizja Cyborga (swoja drogą też super).
No, ale największy problem to sam koncept DCEU w chybiony sposób rozpoczęty w BvS i dalej ciągnięty w tej wersji.
Czy liga Zacka jest lepsza od Whedona? No jasne, że tak stwierdzi większość, zresztą każda wersja, która nie zawiera wąsatego Supermena musi być lepsza. Ale czy jest dużo lepsza? Śmiem twierdzić, że w sumie niewiele. Jasne, fajnie że tyle zostało poprawione, geneza Cyborga, więcej Flasha, Alfreda, sceny akcji i brak ratowania tej nieszczęsnej rodziny z wersji Whedona.
Niestety zmian na gorsze albo pozornych zmian też jest nie mało. CGI wtedy było co najwyżej średnie, teraz tym bardziej nie ma czym się zachwycać. Steppenwolf niby ma głębszy background, ale sprowadza się do tego że ma mocodawców, którzy go opieprzają, a ten robi uroczą minę zbitego psa. Muszę jednak oddać, że ma efektowne zejście. Kolejna sprawa to nadużywanie slo-mo. Koronnym przykładem jest chyba praktycznie pierwsza scena z Lois. Idzie chodnikiem. Pada deszcz. Sączy się rzewna piosenka. Wszystko w zwolnionym tempie. Brakowało jeszcze wielkiego czerwonego napisu: Lois jest smutna. Jasne Film Whedona jest gorszy, ale no jednak wypieprzył te zapychacze.
Superman w czarnym stroju, fajnie to wygląda i w ogóle. Ale w sumie czemu zakłada akurat ten? A w śnie Batmana ma swój klasyczny, chyba powinno być na odwrót 😉
Scena z alternatywną wizją przyszłości bardzo fajna, tylko czemu pojawia się na końcu? Przecież więcej miałoby sensu pojawienie się albo przed obudzeniem Supermena, albo w czasie ostatniej walki razem z wizja Cyborga (swoja drogą też super).
No, ale największy problem to sam koncept DCEU w chybiony sposób rozpoczęty w BvS i dalej ciągnięty w tej wersji.
Cytat z Kuba data 20 marca, 2021, 12:52Obejrzałem w kinie wczoraj "Nomadland" i "Falling". Pierwszy jest..no dokładnie taki jak wszyscy mówią. Z czego kompletnie mnie nie ruszył. To świetnie skonstruowana opowieść, nie nudzi, angażuje, ma wszystko czego potrzeba. Wiele tu fascynujących (prawdziwych!) postaci, świetnych historii i anegdotek,rozmów pełnych cytatów które wlecą do kanonu wszystkich instagramowych kont z "mocnymi, natchnionymi' cytatami - z czego to wszystko działa, jest urocze i niepretensjonalne. Zdjęcia genialne (piękne krajobrazy) i znakomicie dobrana muzyka Einaudiego (jaki to jest niedoceniany kompozytor). Frances miażdży kolejną świetną rolą. Eternals są w dobrych rękach...ale jednak mimo wszystko film nie dotknął tego specjalnego miejsca które taki film powinien odnaleźć aby zadziałać tak jak powinien. Trochę szkoda, niemniej fajnie było obejrzeć to w kinie. Przy okazji to jedna z chyba lepszych krytyk amerykańskiego systemu od lat.
"Falling" mimo, że gorsze bardziej mnie zaangażowało. To bardzo polaryzujący film - z jednej strony mało zachwytów od szarego widza, z drugiej recenzje wahające się od fatalnych do głoszących, że film jest arcydziełem. Całkiem spory sukces na festiwalach i europejskich rozdaniach, totalne zlanie przez amerykańskie nagrody a na koniec zachwyty Wernera Herzoga. Ja jestem w grupie zadowolonych. To bardzo ciężki, nie łatwy w odbiorze film. Szanuje, że Viggo odziera tutaj demencje i problemy ze starszymi z całej hollywoodzkiej, lżejszej otoczki. Postać Henriksena męczy, denerwuje i irytuje. Jest bardzo powtarzalna, momentami czujemy się jak w jakimś kole...czyli tak jak być powinno. Nie ogląda sie tego łatwo, ale czuć, że jest to szczera historia tego co w mniejszym lub większym stopniu Mortensen sam doświadczył. Jest tu sporo dziwnych rozwiązań, wpadek czy gorszych scen, ale z drugiej jest też mocna konfrontacja dwóch bohaterów (topka scen roku) czy dość interesujące, arthousowe wykonanie. Film jest chaotyczny - tak jak myśli bohatera. Nie zawsze jest ten koncept dobrze wdrążony, ale zazwyczaj się udaje. Świetne zdjęcia i dobra muzyka. Aktorsko...poza trzecim planem jest świetnie a Lance gra role życia, Mortensen też mu pola nie odstępuje - zlewa się z bohaterem i jest znakomity. Nie rozumiem czemu tak malo gra u dobrych twórców, to jest topka obecnie pracujących aktorów.
Cieszy mnie jednak przede wszystkim szansa na zajrzenie w myśli i uczucia jednego z najważniejszych dla mnie aktorów. Doświadczenie bardzo interesujące i czekam na kolejne filmy które Viggo już przygotowuje. Nie jest on Eastwoodem na razie czy nawet Redfordem, ale ma moim zdaniem naprawdę spory potencjał na stworzenie faktycznie znakomitego obrazu.
Obejrzałem w kinie wczoraj "Nomadland" i "Falling". Pierwszy jest..no dokładnie taki jak wszyscy mówią. Z czego kompletnie mnie nie ruszył. To świetnie skonstruowana opowieść, nie nudzi, angażuje, ma wszystko czego potrzeba. Wiele tu fascynujących (prawdziwych!) postaci, świetnych historii i anegdotek,rozmów pełnych cytatów które wlecą do kanonu wszystkich instagramowych kont z "mocnymi, natchnionymi' cytatami - z czego to wszystko działa, jest urocze i niepretensjonalne. Zdjęcia genialne (piękne krajobrazy) i znakomicie dobrana muzyka Einaudiego (jaki to jest niedoceniany kompozytor). Frances miażdży kolejną świetną rolą. Eternals są w dobrych rękach...ale jednak mimo wszystko film nie dotknął tego specjalnego miejsca które taki film powinien odnaleźć aby zadziałać tak jak powinien. Trochę szkoda, niemniej fajnie było obejrzeć to w kinie. Przy okazji to jedna z chyba lepszych krytyk amerykańskiego systemu od lat.
"Falling" mimo, że gorsze bardziej mnie zaangażowało. To bardzo polaryzujący film - z jednej strony mało zachwytów od szarego widza, z drugiej recenzje wahające się od fatalnych do głoszących, że film jest arcydziełem. Całkiem spory sukces na festiwalach i europejskich rozdaniach, totalne zlanie przez amerykańskie nagrody a na koniec zachwyty Wernera Herzoga. Ja jestem w grupie zadowolonych. To bardzo ciężki, nie łatwy w odbiorze film. Szanuje, że Viggo odziera tutaj demencje i problemy ze starszymi z całej hollywoodzkiej, lżejszej otoczki. Postać Henriksena męczy, denerwuje i irytuje. Jest bardzo powtarzalna, momentami czujemy się jak w jakimś kole...czyli tak jak być powinno. Nie ogląda sie tego łatwo, ale czuć, że jest to szczera historia tego co w mniejszym lub większym stopniu Mortensen sam doświadczył. Jest tu sporo dziwnych rozwiązań, wpadek czy gorszych scen, ale z drugiej jest też mocna konfrontacja dwóch bohaterów (topka scen roku) czy dość interesujące, arthousowe wykonanie. Film jest chaotyczny - tak jak myśli bohatera. Nie zawsze jest ten koncept dobrze wdrążony, ale zazwyczaj się udaje. Świetne zdjęcia i dobra muzyka. Aktorsko...poza trzecim planem jest świetnie a Lance gra role życia, Mortensen też mu pola nie odstępuje - zlewa się z bohaterem i jest znakomity. Nie rozumiem czemu tak malo gra u dobrych twórców, to jest topka obecnie pracujących aktorów.
Cieszy mnie jednak przede wszystkim szansa na zajrzenie w myśli i uczucia jednego z najważniejszych dla mnie aktorów. Doświadczenie bardzo interesujące i czekam na kolejne filmy które Viggo już przygotowuje. Nie jest on Eastwoodem na razie czy nawet Redfordem, ale ma moim zdaniem naprawdę spory potencjał na stworzenie faktycznie znakomitego obrazu.
Cytat z Juby data 20 marca, 2021, 19:06Cytat z Mierzwiak data Marzec 19, 2021, 21:10
- Pewnie dałoby się przyciąć ten film do znacznie bardziej zwartych 3h z kawałkiem, ale jak na 4h monstrum i tak zaskakujące jest dla mnie to, że poza wspomnianą sceną Knightmare, która i tak została dokręcona, nie umiem jednocześnie wskazać co jest tu ewidentnie niepotrzebne i jest to imponujące.
Ja bym wywalił bez chwili zawahania:
- Wszystkie plansze z tytułami (są zbędne i nawet pod względem fontu mało atrakcyjne)
- Ujęcia z Lois i Batmanem na samym początku zapożyczone z BvS (to widać, odstają od reszty)
- Kobietę wąchającą sweter Aquamana - wtf? 🙂
- Ujęcie CGI-Diany opadającej do katakumb (wygląda śmiesznie, trzeba było od razu pokazać że chodzi po korytarzach z pochodnią)
- Skróciłbym wołanie o pomoc faceta z łódki, którego ratuje Artur, albo wyciął to w całości i zaczął od jego wejścia do baru
- Po "I'm rich" koniecznie cięcie! Nie wiem na co ta dalsza reklama mercedesa i jazda CGI-autem na wiadukt
- Skróciłbym trochę finał akcji pod Braxton Island. Bruce, Flash i Wonderka przyglądają się Aquamanowi zamiast spieprzać przed powodzią zdecydowanie za długo
- Po wyjściu Marty od Lois CIĘCIE! I żadnego CGI-Generała Swanwicka!! Nawet myśląc o tej masakrującą scenę doklejce logicznie - czemu metamorf miałby na tak długo w miejscu, w którym każdy zaraz może wyjść z mieszkania zdradzać, że jest Marsjaninem? xD Nie lepiej było od razu przejść z Marty w wygląd Generała?
- Ujęcie wkładania trumny do furgonu i zamykanie drzwi zdecydowanie mogło być krótsze
- Po jednym z najlepszych gagów w filmie ("Pokaż mi znowu A" :D) Barry rzuca jakieś "Aj aj" do wojskowego, który nie skumał, że coś jest nie tak. Wyciąłbym to w cholerę. Cool-wannabe tekstu Cyborga "Zawsze jestem ubrany" też raczej wolałbym nie usłyszeć
- Test ciążowy Lois! Na cholerę to w filmie, skoro wątek nie będzie kontynuowany, bo nie powstaną sequele?
- W wizji Cyborga są dwa ujęcia z Darkseidem przy Supermanie - to Henry Cavill pożyczony ze sceny śmierci Zoda z Man of Steel i to WIDAĆ, jakby powstało do taniego fake-trailer na youtube. Zdecydowanie wolałbym, żeby tego nie było, wystarczyło ujęcie ze zniszczoną ziemią i lewitującym CGI-Supermanem
Przybycie Supermana do Alferda jest w sumie zbędne (po co do niego przyleciał? Dowiedzieć się gdzie reszta bohaterów? Przecież ma supersłuch),ale im więcej Supermana tym lepiej, więc jednak bym to zostawił 🙂- W wersji kinowej Aquaman i Diana przyglądają się Supermanowi, który właśnie po raz pierwszy przywalił Steppenwolfowi. Aquaman mówi "Alright" i mamy koniec ujęcia. Snyder zostawił dłuższą jego wersję, w którym Diana dodaje "Kal El" - nie wiem po co, Gal wypowiada to IMO dziwnie, wolałbym cięcie jak w wersji z 2017
- Batman stojący na czołgu z TDKR Franka Millera zdecydowanie do wymiany na ujęcie z Batplane z 2017 roku.
- Doskonałym finałem filmu był monolog Milesa Dysona zwieńczony ujęciem z Clarkiem odsłaniającym symbol nadziei na swoich piersiach. Scena z Luthorem i Deathstrokiem powinna trafić w środek napisów, lub na sam ich koniec, dla ciekawskich, bo i tak zapowiada filmy, które nie powstały i raczej już nie powstaną.
- Wszystko co następuje później - dokręcone w 2020 roku 9,5 minuty sekwencji Knightmare i rozmowa na werandzie Wayne'a - do śmieci. Okropnie sztuczne, źle napisane i niepasujące do reszty filmu (a już na pewno nie jako jego zakończenie). Ze sceny koszmaru (w której znowu wykorzystano przerobione ujęcie Cavilla, tym razem z BvS) broni się jedynie Leto, który jest tu lepszym Jokerem niż w filmie Ayera. Ze sceny z Marsjaninem nie broni się nic! J'onn wygląda beznadziejnie, fabularnie jego obecność nie ma sensu (ani tu, ani w całym DCEU), dla widza który nie śledził kampanii SnyderCut, lub nie jest fanem DC, nie będzie jasne kto to w ogóle do cholery jest, a nawet dla obeznanego fana SnyderVerse pozostanie zagadką skąd on wie o Darkseidzie, skąd wie o Anty-życiu sprzed tysięcy lat, o którym mówił Steppenwolf (pewnie obejrzał SnyderCut przed nami :P), ani czemu Bruce na te wszystkie rewelacje reaguje, jakby miał wyjebane i chciał wrócić do łóżka dalej śnić swoje bezsensowne koszmary...
I to chyba tyle. Myślę, że spokojnie pokroiłbym to do max. 220-minut i otrzymalibyśmy wersję, która w końcu byłaby filmem nie gorszym od dwóch pierwszych części Avengers Whedona. 😉 Zack dostał wolną rękę, przesadził i zmarnował swoją okazję. Jest dobrze,
😉
Cytat z Mierzwiak data Marzec 19, 2021, 21:10
- Pewnie dałoby się przyciąć ten film do znacznie bardziej zwartych 3h z kawałkiem, ale jak na 4h monstrum i tak zaskakujące jest dla mnie to, że poza wspomnianą sceną Knightmare, która i tak została dokręcona, nie umiem jednocześnie wskazać co jest tu ewidentnie niepotrzebne i jest to imponujące.
Ja bym wywalił bez chwili zawahania:
- Wszystkie plansze z tytułami (są zbędne i nawet pod względem fontu mało atrakcyjne)
- Ujęcia z Lois i Batmanem na samym początku zapożyczone z BvS (to widać, odstają od reszty)
- Kobietę wąchającą sweter Aquamana - wtf? 🙂
- Ujęcie CGI-Diany opadającej do katakumb (wygląda śmiesznie, trzeba było od razu pokazać że chodzi po korytarzach z pochodnią)
- Skróciłbym wołanie o pomoc faceta z łódki, którego ratuje Artur, albo wyciął to w całości i zaczął od jego wejścia do baru
- Po "I'm rich" koniecznie cięcie! Nie wiem na co ta dalsza reklama mercedesa i jazda CGI-autem na wiadukt
- Skróciłbym trochę finał akcji pod Braxton Island. Bruce, Flash i Wonderka przyglądają się Aquamanowi zamiast spieprzać przed powodzią zdecydowanie za długo
- Po wyjściu Marty od Lois CIĘCIE! I żadnego CGI-Generała Swanwicka!! Nawet myśląc o tej masakrującą scenę doklejce logicznie - czemu metamorf miałby na tak długo w miejscu, w którym każdy zaraz może wyjść z mieszkania zdradzać, że jest Marsjaninem? xD Nie lepiej było od razu przejść z Marty w wygląd Generała?
- Ujęcie wkładania trumny do furgonu i zamykanie drzwi zdecydowanie mogło być krótsze
- Po jednym z najlepszych gagów w filmie ("Pokaż mi znowu A" :D) Barry rzuca jakieś "Aj aj" do wojskowego, który nie skumał, że coś jest nie tak. Wyciąłbym to w cholerę. Cool-wannabe tekstu Cyborga "Zawsze jestem ubrany" też raczej wolałbym nie usłyszeć
- Test ciążowy Lois! Na cholerę to w filmie, skoro wątek nie będzie kontynuowany, bo nie powstaną sequele?
- W wizji Cyborga są dwa ujęcia z Darkseidem przy Supermanie - to Henry Cavill pożyczony ze sceny śmierci Zoda z Man of Steel i to WIDAĆ, jakby powstało do taniego fake-trailer na youtube. Zdecydowanie wolałbym, żeby tego nie było, wystarczyło ujęcie ze zniszczoną ziemią i lewitującym CGI-Supermanem
Przybycie Supermana do Alferda jest w sumie zbędne (po co do niego przyleciał? Dowiedzieć się gdzie reszta bohaterów? Przecież ma supersłuch),ale im więcej Supermana tym lepiej, więc jednak bym to zostawił 🙂- W wersji kinowej Aquaman i Diana przyglądają się Supermanowi, który właśnie po raz pierwszy przywalił Steppenwolfowi. Aquaman mówi "Alright" i mamy koniec ujęcia. Snyder zostawił dłuższą jego wersję, w którym Diana dodaje "Kal El" - nie wiem po co, Gal wypowiada to IMO dziwnie, wolałbym cięcie jak w wersji z 2017
- Batman stojący na czołgu z TDKR Franka Millera zdecydowanie do wymiany na ujęcie z Batplane z 2017 roku.
- Doskonałym finałem filmu był monolog Milesa Dysona zwieńczony ujęciem z Clarkiem odsłaniającym symbol nadziei na swoich piersiach. Scena z Luthorem i Deathstrokiem powinna trafić w środek napisów, lub na sam ich koniec, dla ciekawskich, bo i tak zapowiada filmy, które nie powstały i raczej już nie powstaną.
- Wszystko co następuje później - dokręcone w 2020 roku 9,5 minuty sekwencji Knightmare i rozmowa na werandzie Wayne'a - do śmieci. Okropnie sztuczne, źle napisane i niepasujące do reszty filmu (a już na pewno nie jako jego zakończenie). Ze sceny koszmaru (w której znowu wykorzystano przerobione ujęcie Cavilla, tym razem z BvS) broni się jedynie Leto, który jest tu lepszym Jokerem niż w filmie Ayera. Ze sceny z Marsjaninem nie broni się nic! J'onn wygląda beznadziejnie, fabularnie jego obecność nie ma sensu (ani tu, ani w całym DCEU), dla widza który nie śledził kampanii SnyderCut, lub nie jest fanem DC, nie będzie jasne kto to w ogóle do cholery jest, a nawet dla obeznanego fana SnyderVerse pozostanie zagadką skąd on wie o Darkseidzie, skąd wie o Anty-życiu sprzed tysięcy lat, o którym mówił Steppenwolf (pewnie obejrzał SnyderCut przed nami :P), ani czemu Bruce na te wszystkie rewelacje reaguje, jakby miał wyjebane i chciał wrócić do łóżka dalej śnić swoje bezsensowne koszmary...
I to chyba tyle. Myślę, że spokojnie pokroiłbym to do max. 220-minut i otrzymalibyśmy wersję, która w końcu byłaby filmem nie gorszym od dwóch pierwszych części Avengers Whedona. 😉 Zack dostał wolną rękę, przesadził i zmarnował swoją okazję. Jest dobrze,
😉
Cytat z Szaman data 20 marca, 2021, 19:44
- Co do plansz- moim zdaniem są spoko, trochę porządkują i nadają takiej epickości.
- Co do reklamy Mercedesa- Affleck przejeżdża obok wielkiego billboardu z logiem fundacji przeciwdziałającej samobójstwom. O to pewnie Snyderowi chodziło z przedłużeniem sceny
- Co do zakończenia sceny z Diane Lane i Amy Adams- pełna zgoda. A co jeśli Lois zagada ją kiedyś o ich bardzo intymną i zapamiętywalną rozmowę?
- Tekst Cyborga to chyba taki żart z Hulka, stąd Snyder zostawił
- Słabo zaakcentowano sprawę testu ciążowego, równie dobrze można byłoby wywalić, bo nawiązuje do tego tylko jedna późniejsza scena (gratulacje Bruce'a, które też można było spokojnie wywalić, bo są sfilmowane zza pleców). Ale widocznie Snyder chciał podejść do filmu tak jakby to nadal był 2017 rok, a losy DCEU pozostawały otwarte
- Co do finału, to ja jednak upieram się, że ostatnią sceną powinien być uśmiechający się Flash. To dla "młodego" uratowali wspólnie ten świat, w dużej mierze to film o dwóch młodych dziwolągach którzy dzięki drużynie superbohaterów znajdują swoje miejsce w życiu.
- Co do plansz- moim zdaniem są spoko, trochę porządkują i nadają takiej epickości.
- Co do reklamy Mercedesa- Affleck przejeżdża obok wielkiego billboardu z logiem fundacji przeciwdziałającej samobójstwom. O to pewnie Snyderowi chodziło z przedłużeniem sceny
- Co do zakończenia sceny z Diane Lane i Amy Adams- pełna zgoda. A co jeśli Lois zagada ją kiedyś o ich bardzo intymną i zapamiętywalną rozmowę?
- Tekst Cyborga to chyba taki żart z Hulka, stąd Snyder zostawił
- Słabo zaakcentowano sprawę testu ciążowego, równie dobrze można byłoby wywalić, bo nawiązuje do tego tylko jedna późniejsza scena (gratulacje Bruce'a, które też można było spokojnie wywalić, bo są sfilmowane zza pleców). Ale widocznie Snyder chciał podejść do filmu tak jakby to nadal był 2017 rok, a losy DCEU pozostawały otwarte
- Co do finału, to ja jednak upieram się, że ostatnią sceną powinien być uśmiechający się Flash. To dla "młodego" uratowali wspólnie ten świat, w dużej mierze to film o dwóch młodych dziwolągach którzy dzięki drużynie superbohaterów znajdują swoje miejsce w życiu.
Cytat z Juby data 20 marca, 2021, 19:48Bruce gratulował Clarkowi zaręczyn, nie ciąży (o tym nic nie wiedział). 😉
To Supermana wskrzeszali, to od niego zaczynało się to uniwersum i to ujęcie z nim jest żywsze, bardziej pasujące na kończące film. Flash biegnie po pustym mieście, byłoby to takie... byle jakie. Jak kiedyś dorobię się komputera z nagrywarką Blu-ray i kupię film, zrobię Zack Snyder's Justice League: Juby Edition i będzie idealnie. 🙂
Bruce gratulował Clarkowi zaręczyn, nie ciąży (o tym nic nie wiedział). 😉
To Supermana wskrzeszali, to od niego zaczynało się to uniwersum i to ujęcie z nim jest żywsze, bardziej pasujące na kończące film. Flash biegnie po pustym mieście, byłoby to takie... byle jakie. Jak kiedyś dorobię się komputera z nagrywarką Blu-ray i kupię film, zrobię Zack Snyder's Justice League: Juby Edition i będzie idealnie. 🙂
Cytat z robgordon data 21 marca, 2021, 00:01Snyder's Cut.
Obejrzałem na dwa razy (wczoraj i dziś). W swoich odczuciach zgadzam się raczej z Janko. Gdybym miał wskazać znaczącą poprawę w porównaniu do wersji kinowej to finałowa rozpierducha. Lepiej zrealizowana, poprowadzona, bardziej emocjonująca. Poza tym... jakoś nie dostrzegam wielu plusów. Faktycznie, postacie Cyborga, Flasha i Alfreda otrzymują więcej czasu ekranowego. Co z tego, skoro ten czas jest zmarnowany, gdyż ich historie/wątki mało intrygujące i zwyczajnie nudne. Boli też przedstawienie Wonder Woman i Aquamana. Ich postacie są cieniem siebie z solowych filmów (pierwszych, WW 1984 nie widziałem).
Z pewnością zawiódł sam koncept (w tym kontekście decyzja WB o zatrudnieniu Whedona, jeśli nawet ostatecznie nie przyniosła spodziewanych efektów, tym bardziej wydaje się zrozumiała). Oglądamy film o trzech kostkach, które mają doprowadzić do zagłady świata, a złoczyńcy są źli... gdyż są źli. Oczywiście to nic złego, da się to ciekawie pokazać. Ale jeśli seans ma trwać 4 godziny, to przydałoby się urozmaicić go humorem, umiejętnym przedstawieniem relacji międzyludzkich, zaskoczyć czymś nietypowym. Tym czasem nic takiego nie otrzymujemy. Nic dziwnego. Nie od dziś wiadomo, że Snyder nie ma poczucia humoru i nie potrafi opowiadać o ludzkich emocjach.O kiepskim CGI na początku filmu i slow motion, które wywołuje już tylko śmiech na sali, nawet nie ma co wspominać.
Co do końcowych scen trudno mi się wypowiedzieć. Wiemy, że miały wprowadzać nas, widzów, w kolejne odsłony opowieści o (super) bohaterach z DCEU. Gdy wiemy, że te filmy nie powstaną, wydają się niepotrzebne. Ale mam świadomość, że Snyder chciał zamieścić w filmie, co zamierzał. Bo to pewnie jego ostatnia przygoda z tym światem.
Trochę naciągane 6/10.
Snyder's Cut.
Obejrzałem na dwa razy (wczoraj i dziś). W swoich odczuciach zgadzam się raczej z Janko. Gdybym miał wskazać znaczącą poprawę w porównaniu do wersji kinowej to finałowa rozpierducha. Lepiej zrealizowana, poprowadzona, bardziej emocjonująca. Poza tym... jakoś nie dostrzegam wielu plusów. Faktycznie, postacie Cyborga, Flasha i Alfreda otrzymują więcej czasu ekranowego. Co z tego, skoro ten czas jest zmarnowany, gdyż ich historie/wątki mało intrygujące i zwyczajnie nudne. Boli też przedstawienie Wonder Woman i Aquamana. Ich postacie są cieniem siebie z solowych filmów (pierwszych, WW 1984 nie widziałem).
Z pewnością zawiódł sam koncept (w tym kontekście decyzja WB o zatrudnieniu Whedona, jeśli nawet ostatecznie nie przyniosła spodziewanych efektów, tym bardziej wydaje się zrozumiała). Oglądamy film o trzech kostkach, które mają doprowadzić do zagłady świata, a złoczyńcy są źli... gdyż są źli. Oczywiście to nic złego, da się to ciekawie pokazać. Ale jeśli seans ma trwać 4 godziny, to przydałoby się urozmaicić go humorem, umiejętnym przedstawieniem relacji międzyludzkich, zaskoczyć czymś nietypowym. Tym czasem nic takiego nie otrzymujemy. Nic dziwnego. Nie od dziś wiadomo, że Snyder nie ma poczucia humoru i nie potrafi opowiadać o ludzkich emocjach.
O kiepskim CGI na początku filmu i slow motion, które wywołuje już tylko śmiech na sali, nawet nie ma co wspominać.
Co do końcowych scen trudno mi się wypowiedzieć. Wiemy, że miały wprowadzać nas, widzów, w kolejne odsłony opowieści o (super) bohaterach z DCEU. Gdy wiemy, że te filmy nie powstaną, wydają się niepotrzebne. Ale mam świadomość, że Snyder chciał zamieścić w filmie, co zamierzał. Bo to pewnie jego ostatnia przygoda z tym światem.
Trochę naciągane 6/10.
Cytat z Mierzwiak data 21 marca, 2021, 01:19Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:44
- Co do plansz- moim zdaniem są spoko, trochę porządkują i nadają takiej epickości.
Tak, według mnie ten podział wypadł bardzo dobrze i nadał całości wrażenia posiadania konstrukcji która bez rozdziałów w czasie tych prawie 4h niekoniecznie byłaby oczywista, i to jest naprawdę fajne.
W kwestii końcowych scen raczej wszyscy się zgadzamy, ale dobre jest to, że przy powtórkach zawsze można po prostu skończyć film na Supermanie rozpinającym koszulę, co ma miejsce w...
Cytat z Juby data Marzec 20, 2021, 19:06Myślę, że spokojnie pokroiłbym to do max. 220-minut
...220 minucie filmu 🙂 (mówię o wersji z prawidłowym klatkażem, nie z polskiego HBO)
Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:44
- Co do plansz- moim zdaniem są spoko, trochę porządkują i nadają takiej epickości.
Tak, według mnie ten podział wypadł bardzo dobrze i nadał całości wrażenia posiadania konstrukcji która bez rozdziałów w czasie tych prawie 4h niekoniecznie byłaby oczywista, i to jest naprawdę fajne.
W kwestii końcowych scen raczej wszyscy się zgadzamy, ale dobre jest to, że przy powtórkach zawsze można po prostu skończyć film na Supermanie rozpinającym koszulę, co ma miejsce w...
Cytat z Juby data Marzec 20, 2021, 19:06Myślę, że spokojnie pokroiłbym to do max. 220-minut
...220 minucie filmu 🙂 (mówię o wersji z prawidłowym klatkażem, nie z polskiego HBO)
Cytat z Marek Pilarski data 22 marca, 2021, 21:17Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:50O patrz, a ja zrozumiałem, że ciąży
Dzięki
Też pomyślałem, że to gratulacje dla przyszłego ojca i nawiązanie do krótkiego ujęcia z testem ciążowym. 😛
Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:50O patrz, a ja zrozumiałem, że ciąży
Dzięki
Też pomyślałem, że to gratulacje dla przyszłego ojca i nawiązanie do krótkiego ujęcia z testem ciążowym. 😛
Cytat z Marek Pilarski data 22 marca, 2021, 22:47Powtórzyłem sobie jeszcze szybko Justice League z 2017 roku, ale przeskakiwałem przez sceny. Musiałem sobie przypomnieć, za co był odpowiedzialny Whedon. Co mnie uderzyło (a może po prostu sobie przypomniałem) to to, że styl Whedona jest tak naprawdę całkowitym przeciwieństwem stylu Snydera. Celem większości nakręconych przez niego scen jest rozluźnienie tonu, dodanie humoru, czasem naprawdę żenującego, niemalże całkowite pozbawienie go mitologii, sprowadzenie do poziomu płytkiego filmu o superbohaterach. W finale dodane sceny mają koszmarne efekty, a muzyka Elfmana - choć pasuje do tego, co Whedon ostatecznie skleił - tylko wzmacnia wrażenie, że mamy do czynienia z filmowym potworem Frankensteina.
Co do wersji Zacka Snydera - wydaje mi się, że jego wizja zasłużyła na taki metraż. Podobało mi się to, jak bardzo rozbudowane są postaci Flasha i szczególnie Cyborga, przez co znacznie lepiej wybrzmiewa motyw zjednoczenia się niż w wersji z 2017 roku, a także Steppenwolfa, który staje się niemalże postacią pierwszoplanową. Dodając całą mitologię, nieposiekane w montażu sekwencje akcji, które naprawdę dobrze się ogląda i to, że każdy z rozdziałów miał co najmniej jedną wyróżniającą się w jakiś sposób scenę/wątek, mogę powiedzieć, że seans tego filmu był całkiem przyjemny, nawet jeżeli Snyder wyraźnie nadużywa slow motion i nie jestem największym fanem jego pompatycznego stylu. Format obrazu nie przeszkadzał mi, miałbym jednak kilka zastrzeżeń do niektórych scen (np. na początku w bank z Wonder Woman - nie kupuję motywacji przestępców).
Powtórzyłem sobie jeszcze szybko Justice League z 2017 roku, ale przeskakiwałem przez sceny. Musiałem sobie przypomnieć, za co był odpowiedzialny Whedon. Co mnie uderzyło (a może po prostu sobie przypomniałem) to to, że styl Whedona jest tak naprawdę całkowitym przeciwieństwem stylu Snydera. Celem większości nakręconych przez niego scen jest rozluźnienie tonu, dodanie humoru, czasem naprawdę żenującego, niemalże całkowite pozbawienie go mitologii, sprowadzenie do poziomu płytkiego filmu o superbohaterach. W finale dodane sceny mają koszmarne efekty, a muzyka Elfmana - choć pasuje do tego, co Whedon ostatecznie skleił - tylko wzmacnia wrażenie, że mamy do czynienia z filmowym potworem Frankensteina.
Co do wersji Zacka Snydera - wydaje mi się, że jego wizja zasłużyła na taki metraż. Podobało mi się to, jak bardzo rozbudowane są postaci Flasha i szczególnie Cyborga, przez co znacznie lepiej wybrzmiewa motyw zjednoczenia się niż w wersji z 2017 roku, a także Steppenwolfa, który staje się niemalże postacią pierwszoplanową. Dodając całą mitologię, nieposiekane w montażu sekwencje akcji, które naprawdę dobrze się ogląda i to, że każdy z rozdziałów miał co najmniej jedną wyróżniającą się w jakiś sposób scenę/wątek, mogę powiedzieć, że seans tego filmu był całkiem przyjemny, nawet jeżeli Snyder wyraźnie nadużywa slow motion i nie jestem największym fanem jego pompatycznego stylu. Format obrazu nie przeszkadzał mi, miałbym jednak kilka zastrzeżeń do niektórych scen (np. na początku w bank z Wonder Woman - nie kupuję motywacji przestępców).
Cytat z Szaman data 22 marca, 2021, 23:02Motywację to tam każdy miał gdzieś jak to pisał, bardziej nie kupuję, że WW wysadza ten bank w powietrze zupełnie bez potrzeby. Ale choćby nawet skaziła bank atomowym oddechem, to i tak jest to tysiąc razy lepsza sekwencja niż obrona galerii handlowej w WW84.
Motywację to tam każdy miał gdzieś jak to pisał, bardziej nie kupuję, że WW wysadza ten bank w powietrze zupełnie bez potrzeby. Ale choćby nawet skaziła bank atomowym oddechem, to i tak jest to tysiąc razy lepsza sekwencja niż obrona galerii handlowej w WW84.
Cytat z Juby data 23 marca, 2021, 13:49Cytat z Marek Pilarski data Marzec 22, 2021, 21:17Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:50O patrz, a ja zrozumiałem, że ciąży
Dzięki
Też pomyślałem, że to gratulacje dla przyszłego ojca i nawiązanie do krótkiego ujęcia z testem ciążowym.
W opisie sequeli było, że Bruce dowiaduje się o ciąży dopiero w Justice League 2A. 😉 Clark chyba też.
Cytat z robgordon data Marzec 22, 2021, 20:27Dam na tacę żeby wersja Snydera nie doczekała się kontynuacji. Może być już tylko gorzej. A dobrze przecież nie jest.
Ja bym powiedział, że przy ominięciu kilku ujęć i i wyłączeniu w odpowiednim momencie - jest więcej niż dobrze! I tym bardziej jestem za tym, żeby nie było sequela i żeby Snyder nie dostał już więcej żadnego filmu adaptującego komiksy DC. Pożegnał się z uniwersum solidną produkcją, przy kontynuacji jeszcze zrobiłby kolejne BvS. 😛
No chyba, że powrót Snydera i JL2 byłyby jedyną furtką powrotną dla Henry'ego w roli Supermana. Wtedy byłbym za. 🙂
Cytat z Marek Pilarski data Marzec 22, 2021, 21:17Cytat z Szaman data Marzec 20, 2021, 19:50O patrz, a ja zrozumiałem, że ciąży
Dzięki
Też pomyślałem, że to gratulacje dla przyszłego ojca i nawiązanie do krótkiego ujęcia z testem ciążowym.
W opisie sequeli było, że Bruce dowiaduje się o ciąży dopiero w Justice League 2A. 😉 Clark chyba też.
Cytat z robgordon data Marzec 22, 2021, 20:27Dam na tacę żeby wersja Snydera nie doczekała się kontynuacji. Może być już tylko gorzej. A dobrze przecież nie jest.
Ja bym powiedział, że przy ominięciu kilku ujęć i i wyłączeniu w odpowiednim momencie - jest więcej niż dobrze! I tym bardziej jestem za tym, żeby nie było sequela i żeby Snyder nie dostał już więcej żadnego filmu adaptującego komiksy DC. Pożegnał się z uniwersum solidną produkcją, przy kontynuacji jeszcze zrobiłby kolejne BvS. 😛
No chyba, że powrót Snydera i JL2 byłyby jedyną furtką powrotną dla Henry'ego w roli Supermana. Wtedy byłbym za. 🙂
Cytat z Mierzwiak data 4 kwietnia, 2021, 00:45Niedawno Chris Stuckmann polecał horror The Empty Man od 20th Century Fox, jedną z ofiar kupna studia przez Disneya, i mogę podpisać się pod jego opinią.
Fabularnie - pomijając baaardzo długi prolog - to, wydawać by się mogło, jeszcze jedna historia pt. między młodzieżą krąży miejska legenda zbierająca wśród nich śmiertelne żniwo, ale to tylko pozory, bo dostajemy mocno lovecraftowską, intrygującą historię z chwilami GENIALNYM klimatem i nawet jeśli w kilku miejscach reżyser i scenarzysta w jednej osobie podjął, nazwijmy to, dyskusyjną decyzję, to jest to bardzo ciekawy i wart uwagi, wyreżyserowany bardzo pewną ręką (inspiracja Fincherem mocno widoczna), świetnie sfotografowany debiut obiecującego twórcy.
Na uwagę zasługuje też fakt, że głównym bohaterem jest mężczyzna (bardzo dobry James Badge Dale), co w przypadku horrorów stanowi raczej rzadkość.
PS. Oglądałem na iTunes w 4K Dolby Vision, tymczasem - jak wspomniał Stuckmann - filmu nie wydano nawet na DVD. Absurd.
Niedawno Chris Stuckmann polecał horror The Empty Man od 20th Century Fox, jedną z ofiar kupna studia przez Disneya, i mogę podpisać się pod jego opinią.
Fabularnie - pomijając baaardzo długi prolog - to, wydawać by się mogło, jeszcze jedna historia pt. między młodzieżą krąży miejska legenda zbierająca wśród nich śmiertelne żniwo, ale to tylko pozory, bo dostajemy mocno lovecraftowską, intrygującą historię z chwilami GENIALNYM klimatem i nawet jeśli w kilku miejscach reżyser i scenarzysta w jednej osobie podjął, nazwijmy to, dyskusyjną decyzję, to jest to bardzo ciekawy i wart uwagi, wyreżyserowany bardzo pewną ręką (inspiracja Fincherem mocno widoczna), świetnie sfotografowany debiut obiecującego twórcy.
Na uwagę zasługuje też fakt, że głównym bohaterem jest mężczyzna (bardzo dobry James Badge Dale), co w przypadku horrorów stanowi raczej rzadkość.
PS. Oglądałem na iTunes w 4K Dolby Vision, tymczasem - jak wspomniał Stuckmann - filmu nie wydano nawet na DVD. Absurd.
Cytat z Juby data 6 kwietnia, 2021, 12:21Kilka zdań o pojedynku tytanów. Godzilla vs. Kong to... dno. 🙁 Jako fan obu postaci oraz osoba rozczarowana dwoma poprzednimi filmami z Godzillą, nie chciałem przyjąć do świadomości, że może być jeszcze gorzej... Ale jest.
Film leży pod każdym możliwym względem. Scenariusz jest okrutnie zły, to pretekstowy zlepek pomysłów, a także kopiowania innych filmów (Pacific Rim, Avatara, Podróż do wnętrza Ziemi). Dwa główne wątki, Konga oraz bohaterów poprzedniej Godzilli, od początku toczą się osobno, by na końcu... nie spotkać się ze sobą ! Zupełnie jakby ktoś napisał dwa odrębne filmy, a potem zmontował je w jeden przeplatanką. Bohaterowie z dykty są okropni jak zawsze, a ich role w większości ograniczają się do: a) wygłaszania ekspozycji; b) wygłaszania haseł pod trailery typu "It's Godzilla!"; c) dramatycznego dziwienia się "Oh my god!". Suspensu brak (zaledwie raz poczułem, że reżyser stara się budować napięcie). Jak napisałem w komentarzu swojej oceny na Filmwebie, przed Szybkimi i wściekłymi 9 nie lada wyzwanie. Poprzeczkę dla najbardziej kretyńskiego widowiska roku Godzilla vs. Kong zawiesiło bardzo wysoko. Nie będę wymieniał całej głupoty, która atakowała mnie z ekranu, wystarczy że wkleję świetny Pitch Meeting, który punktuje większość moich wrażeń z seansu.
https://www.youtube.com/watch?v=LGGWC5-q1Ts
W momencie śmiejącej się złowieszczo Godzilli wybuchłem śmiechem równie mocno, co na Welociraptorze-Boromirze w Jurassic World! 😀
Widzę, że najnowszy hit Warnera zbiera pozytywne recenzje, a chwalony jest głównie za widowiskowe walki potworów. Dla mnie nawet one się nie bronią. Efekty specjalne z wyjątkiem dwóch scen wypadają po prostu okej, chyba słabiej niż w poprzednich produkcjach "Monsterverse", ogrom kolorów pozbawia wydarzeń realizmu, a najgorsza robota reżysera to zupełne olanie rozmiarów obu bestii. Kong ma 104 metry wzrostu i waży pewnie ze 100 tyś. ton, ale równie dobrze mógłby mierzyć 2,6 metra wzrostu jak Hulk w Avengers i ważyć tonę. Biega, skacze, wspina się po wieżowcach (które pod jego ciężarem się nawet nie uginają!!), a otoczenie ma to w nosie. Pamiętacie drżące kałuże w Jurassic Park, gdy zbliżał się Tyranozaur? Pamiętacie jak wszystkie auta na ulicach Manhattanu podskakiwały, gdy z wody wyszła Zilla Emmericha? Pamiętacie jakie tsunami spowodowało wypłynięcie Godzilli w filmie Garetha Edwardsa? Tutaj po mieście i lotniskowcach biegają(!) o wiele większe stwory, ale ludzie, auta stojące na ulicy, wszystko(!) zapomina na to reagować.
Gdy w 70 minucie zorientowałem się, że Godzilla pojawił się w zaledwie trzech scenach (czyli ma podobny czas ekranowy, co w 2014 roku), narzeczona poszła po piwo, żebyśmy przetrwali końcówkę. Przetrwaliśmy, ale nie powiem że było warto. 😛
Kilka zdań o pojedynku tytanów. Godzilla vs. Kong to... dno. 🙁 Jako fan obu postaci oraz osoba rozczarowana dwoma poprzednimi filmami z Godzillą, nie chciałem przyjąć do świadomości, że może być jeszcze gorzej... Ale jest.
Film leży pod każdym możliwym względem. Scenariusz jest okrutnie zły, to pretekstowy zlepek pomysłów, a także kopiowania innych filmów (Pacific Rim, Avatara, Podróż do wnętrza Ziemi). Dwa główne wątki, Konga oraz bohaterów poprzedniej Godzilli, od początku toczą się osobno, by na końcu... nie spotkać się ze sobą ! Zupełnie jakby ktoś napisał dwa odrębne filmy, a potem zmontował je w jeden przeplatanką. Bohaterowie z dykty są okropni jak zawsze, a ich role w większości ograniczają się do: a) wygłaszania ekspozycji; b) wygłaszania haseł pod trailery typu "It's Godzilla!"; c) dramatycznego dziwienia się "Oh my god!". Suspensu brak (zaledwie raz poczułem, że reżyser stara się budować napięcie). Jak napisałem w komentarzu swojej oceny na Filmwebie, przed Szybkimi i wściekłymi 9 nie lada wyzwanie. Poprzeczkę dla najbardziej kretyńskiego widowiska roku Godzilla vs. Kong zawiesiło bardzo wysoko. Nie będę wymieniał całej głupoty, która atakowała mnie z ekranu, wystarczy że wkleję świetny Pitch Meeting, który punktuje większość moich wrażeń z seansu.
W momencie śmiejącej się złowieszczo Godzilli wybuchłem śmiechem równie mocno, co na Welociraptorze-Boromirze w Jurassic World! 😀
Widzę, że najnowszy hit Warnera zbiera pozytywne recenzje, a chwalony jest głównie za widowiskowe walki potworów. Dla mnie nawet one się nie bronią. Efekty specjalne z wyjątkiem dwóch scen wypadają po prostu okej, chyba słabiej niż w poprzednich produkcjach "Monsterverse", ogrom kolorów pozbawia wydarzeń realizmu, a najgorsza robota reżysera to zupełne olanie rozmiarów obu bestii. Kong ma 104 metry wzrostu i waży pewnie ze 100 tyś. ton, ale równie dobrze mógłby mierzyć 2,6 metra wzrostu jak Hulk w Avengers i ważyć tonę. Biega, skacze, wspina się po wieżowcach (które pod jego ciężarem się nawet nie uginają!!), a otoczenie ma to w nosie. Pamiętacie drżące kałuże w Jurassic Park, gdy zbliżał się Tyranozaur? Pamiętacie jak wszystkie auta na ulicach Manhattanu podskakiwały, gdy z wody wyszła Zilla Emmericha? Pamiętacie jakie tsunami spowodowało wypłynięcie Godzilli w filmie Garetha Edwardsa? Tutaj po mieście i lotniskowcach biegają(!) o wiele większe stwory, ale ludzie, auta stojące na ulicy, wszystko(!) zapomina na to reagować.
Gdy w 70 minucie zorientowałem się, że Godzilla pojawił się w zaledwie trzech scenach (czyli ma podobny czas ekranowy, co w 2014 roku), narzeczona poszła po piwo, żebyśmy przetrwali końcówkę. Przetrwaliśmy, ale nie powiem że było warto. 😛
Cytat z Mierzwiak data 10 kwietnia, 2021, 07:51Jak wyżej.
Sceny z dziewczynką, wyprawa do wnętrza Ziemi (gdzie z jakiegoś powodu świeci słońce) i walka z Godzillą w Hong Kongu ratują ten film, reszta jest koszmarna, na czele z tym, że poprzedni film spuszczono w toalecie, a z Godzilli zamiast majestatycznego Tytana zrobiono tak ze dwa razy mniejszego niż poprzednio (serio, są tu ujęcia gdzie rozmiar G jest wręcz śmieszny) zawodnika MMA a ujęcia z nim pozbawiono jakiegokolwiek wrażenia skali czy masy.
Za dużo też w tym filmie technologii a fabuła (haha) to jeden wielki pierdolnik który zdaje się być połączeniem co najmniej kilku scenariuszy.
Jak wyżej.
Sceny z dziewczynką, wyprawa do wnętrza Ziemi (gdzie z jakiegoś powodu świeci słońce) i walka z Godzillą w Hong Kongu ratują ten film, reszta jest koszmarna, na czele z tym, że poprzedni film spuszczono w toalecie, a z Godzilli zamiast majestatycznego Tytana zrobiono tak ze dwa razy mniejszego niż poprzednio (serio, są tu ujęcia gdzie rozmiar G jest wręcz śmieszny) zawodnika MMA a ujęcia z nim pozbawiono jakiegokolwiek wrażenia skali czy masy.
Za dużo też w tym filmie technologii a fabuła (haha) to jeden wielki pierdolnik który zdaje się być połączeniem co najmniej kilku scenariuszy.
Cytat z robgordon data 10 kwietnia, 2021, 09:47Midsommar
Nadrobiłem jedną z zaległości. I nie powiem, nieco mnie ten film zawiódł. Ma naprawdę dobre elementy (zdjęcia, klimat wszystkich tych dziwnych rytuałów, aktorstwo). Ale jest trochę za długi, niektóre sceny są niepotrzebnie przeciągnięte, a sama historia bardzo przewidywalna. W końcowych partiach filmu nie udało się też utrzymać napięcia budowanego sugestywnie przez pierwsze dwa akty. Trochę naciągane 7/10.
Midsommar
Nadrobiłem jedną z zaległości. I nie powiem, nieco mnie ten film zawiódł. Ma naprawdę dobre elementy (zdjęcia, klimat wszystkich tych dziwnych rytuałów, aktorstwo). Ale jest trochę za długi, niektóre sceny są niepotrzebnie przeciągnięte, a sama historia bardzo przewidywalna. W końcowych partiach filmu nie udało się też utrzymać napięcia budowanego sugestywnie przez pierwsze dwa akty. Trochę naciągane 7/10.
Cytat z Marek Pilarski data 13 kwietnia, 2021, 16:03Sound of Metal
Może nie opinia, ale pytanie do tych, którzy widzieli już
[spoiler]Czy myślicie, że ten film w jakimś stopniu jest głosem w ewentualnej dyskusji o tym, czy warto lub nie warto dać sobie zrobić implanty (internet podpowiada, że to "implanty ślimakowe") i że promuje ideę/filozofię, żeby tego nie jednak nie robić? W ogóle nie wiem, czy taka dyskusja ma miejsce. Bo w samym filmie wątek "medyczny" jest niezbyt szczegółowo opowiedziany, i nie wiem, czy to po prostu odzwierciedla pochopność podejmowania decyzji przez tego konkretnego bohatera, czy może wpisuje się to w jakiś szerszy kontekst. W filmie pokazane jest, że nie robi jakiegoś obszernego researchu w tej kwestii, rozmawia na początku tylko z jednym lekarzem (a wtedy jest bardzo mocno zdeterminowany, żeby odzyskać w ten sposób słuch), a później widzimy, jak bez problemu umawia się na zabieg i poddaje się mu, i wychodzi ze szpitala następnego dnia.[/spoiler]
Sound of Metal
Może nie opinia, ale pytanie do tych, którzy widzieli już
Cytat z Szaman data 13 kwietnia, 2021, 17:34[spoiler] Od wizyty u laryngologa do zabiegu mijają chyba jednak tygodnie, widać to po wątku przeprowadzki i sprzedaży kampera. Ale zgodzę się z tym o czym w sumie nie pomyślałem po seansie- wątek medyczny jest potraktowany po macoszemu. Stawia się tylko u jednego lekarza po druzgocącą diagnozę, nie ma jakiejś walki, chodzenia po przychodniach, odrzucenia prawdy. Ludzie łażą po jakichś znachorach ze swoimi schorzeniami, stąd np popularność Zbyszka Nowaka, czy tego konowała Zięby, a tutaj jakby wyszedł z diagnozą o wycięciu migdałków. Migdałki? No trudno, w sumie sam nie wiem do czego ich używałem 🙂
Bardzo zdziwił mnie wątek z implantami, jestem laikiem i zawsze myślałem, że osoby głuche słyszą dość czysto, problem jest jedynie z nadmierną głośnością lub ciszą. A tutaj to właściwie takie metaliczne pomruki słyszane przez kubeł na śmieci założony na głowę. Zaskoczyła mnie też, znowu jako laika, tak nagła utrata słuchu. Zwykle u muzyków nie jest ona tak drastyczna, np Danny Elfman zrezygnował z kariery piosenkarza, ale przecież dobrze radził sobie jako kompozytor. Nie było też żadnego mechanicznego urazu, np wybuchu, czy uderzenia w głowę, żadnej postępującej choroby. Ot tak, stoi sobie w sklepie i koniec. Buduje to niezwykłą grozę, ale po Twoim poście zacząłem się zastanawiać czy jest w sumie wiarygodne. [/spoiler]
Bardzo zdziwił mnie wątek z implantami, jestem laikiem i zawsze myślałem, że osoby głuche słyszą dość czysto, problem jest jedynie z nadmierną głośnością lub ciszą. A tutaj to właściwie takie metaliczne pomruki słyszane przez kubeł na śmieci założony na głowę. Zaskoczyła mnie też, znowu jako laika, tak nagła utrata słuchu. Zwykle u muzyków nie jest ona tak drastyczna, np Danny Elfman zrezygnował z kariery piosenkarza, ale przecież dobrze radził sobie jako kompozytor. Nie było też żadnego mechanicznego urazu, np wybuchu, czy uderzenia w głowę, żadnej postępującej choroby. Ot tak, stoi sobie w sklepie i koniec. Buduje to niezwykłą grozę, ale po Twoim poście zacząłem się zastanawiać czy jest w sumie wiarygodne.
Cytat z Marek Pilarski data 13 kwietnia, 2021, 21:01Cytat z Szaman data Kwiecień 13, 2021, 17:34[spoiler] Od wizyty u laryngologa do zabiegu mijają chyba jednak tygodnie, widać to po wątku przeprowadzki i sprzedaży kampera. Ale zgodzę się z tym o czym w sumie nie pomyślałem po seansie- wątek medyczny jest potraktowany po macoszemu. Stawia się tylko u jednego lekarza po druzgocącą diagnozę, nie ma jakiejś walki, chodzenia po przychodniach, odrzucenia prawdy. Ludzie łażą po jakichś znachorach ze swoimi schorzeniami, stąd np popularność Zbyszka Nowaka, czy tego konowała Zięby, a tutaj jakby wyszedł z diagnozą o wycięciu migdałków. Migdałki? No trudno, w sumie sam nie wiem do czego ich używałem
Bardzo zdziwił mnie wątek z implantami, jestem laikiem i zawsze myślałem, że osoby głuche słyszą dość czysto, problem jest jedynie z nadmierną głośnością lub ciszą. A tutaj to właściwie takie metaliczne pomruki słyszane przez kubeł na śmieci założony na głowę. Zaskoczyła mnie też, znowu jako laika, tak nagła utrata słuchu. Zwykle u muzyków nie jest ona tak drastyczna, np Danny Elfman zrezygnował z kariery piosenkarza, ale przecież dobrze radził sobie jako kompozytor. Nie było też żadnego mechanicznego urazu, np wybuchu, czy uderzenia w głowę, żadnej postępującej choroby. Ot tak, stoi sobie w sklepie i koniec. Buduje to niezwykłą grozę, ale po Twoim poście zacząłem się zastanawiać czy jest w sumie wiarygodne. [/spoiler]
[spoiler]U mnie po części podobnie. Co mnie zdziwiło i czego nie do końca kupuję (być może niesłusznie):
- nagła utrata słuchu
- nagła zmiana nastawienia do terapii w tym ośrodku - nie jest w żaden sposób zasygnalizowane, jak dużo czasu mija od momentu, gdy na placu zabaw jest z tym chłopakiem do scen, które następują później, a w których to już posługuje się dość dobrze językiem migowym, sprawia wrażenie zintegrowanego z grupą, itd.
- szybkie załatwienie zabiegu i jego przeprowadzenie bez pokazanych na ekranie konsultacji z lekarzami
[/spoiler]
Poza tym ogląda to się dobrze, choć całość jest trochę "by the numbers", ale ostatecznie wyczułem mimo pewnych zastrzeżeń sporo naturalności i realizmu, chyba głównie poprzez sposób w jaki przedstawiona jest społeczność głuchoniemych, a także przez aktorstwo. Raciemu dałbym Oscara bez względu na to, z kim konkuruje w kategorii drugoplanowej. Jest całkowicie autentyczny w swojej roli. Ahmed również bardzo dobry, i w sumie nie dziwię się, że Feinberg swego czasu prognozował nominację dla Cooke.
Cytat z Szaman data Kwiecień 13, 2021, 17:34SpoilerOd wizyty u laryngologa do zabiegu mijają chyba jednak tygodnie, widać to po wątku przeprowadzki i sprzedaży kampera. Ale zgodzę się z tym o czym w sumie nie pomyślałem po seansie- wątek medyczny jest potraktowany po macoszemu. Stawia się tylko u jednego lekarza po druzgocącą diagnozę, nie ma jakiejś walki, chodzenia po przychodniach, odrzucenia prawdy. Ludzie łażą po jakichś znachorach ze swoimi schorzeniami, stąd np popularność Zbyszka Nowaka, czy tego konowała Zięby, a tutaj jakby wyszedł z diagnozą o wycięciu migdałków. Migdałki? No trudno, w sumie sam nie wiem do czego ich używałem![]()
Bardzo zdziwił mnie wątek z implantami, jestem laikiem i zawsze myślałem, że osoby głuche słyszą dość czysto, problem jest jedynie z nadmierną głośnością lub ciszą. A tutaj to właściwie takie metaliczne pomruki słyszane przez kubeł na śmieci założony na głowę. Zaskoczyła mnie też, znowu jako laika, tak nagła utrata słuchu. Zwykle u muzyków nie jest ona tak drastyczna, np Danny Elfman zrezygnował z kariery piosenkarza, ale przecież dobrze radził sobie jako kompozytor. Nie było też żadnego mechanicznego urazu, np wybuchu, czy uderzenia w głowę, żadnej postępującej choroby. Ot tak, stoi sobie w sklepie i koniec. Buduje to niezwykłą grozę, ale po Twoim poście zacząłem się zastanawiać czy jest w sumie wiarygodne.
- nagła utrata słuchu
- nagła zmiana nastawienia do terapii w tym ośrodku - nie jest w żaden sposób zasygnalizowane, jak dużo czasu mija od momentu, gdy na placu zabaw jest z tym chłopakiem do scen, które następują później, a w których to już posługuje się dość dobrze językiem migowym, sprawia wrażenie zintegrowanego z grupą, itd.
- szybkie załatwienie zabiegu i jego przeprowadzenie bez pokazanych na ekranie konsultacji z lekarzami
Poza tym ogląda to się dobrze, choć całość jest trochę "by the numbers", ale ostatecznie wyczułem mimo pewnych zastrzeżeń sporo naturalności i realizmu, chyba głównie poprzez sposób w jaki przedstawiona jest społeczność głuchoniemych, a także przez aktorstwo. Raciemu dałbym Oscara bez względu na to, z kim konkuruje w kategorii drugoplanowej. Jest całkowicie autentyczny w swojej roli. Ahmed również bardzo dobry, i w sumie nie dziwię się, że Feinberg swego czasu prognozował nominację dla Cooke.
