Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 13 lipca, 2024, 11:25Podpisuję się, niedawno też oglądałem. Bardzo sympatyczne, świetnie zagrane kino.
Podpisuję się, niedawno też oglądałem. Bardzo sympatyczne, świetnie zagrane kino.
Cytat z Szaman data 13 lipca, 2024, 16:40Jestem bardzo zadowolony z Twisters. Potem napiszę więcej. 7 plus.
Jestem bardzo zadowolony z Twisters. Potem napiszę więcej. 7 plus.
Cytat z Szaman data 13 lipca, 2024, 19:17Kurcze, coś nie mam weny. Bardzo orzeźwiające stały się dla mnie blockbustery które nie silą się na śmieszkowanie. Tutaj humoru praktycznie nie ma, co nie znaczy, że jest ponuro. Rzecz jest o traumie, której przyczyną i lekarstwem jest tornado, ale jednocześnie nie jest ciężka. To taka obyczajówka zmieszana ze scenami akcji i to naprawdę działa bardzo sprawnie.
Sceny akcji są bardzo umiarkowane. Czasami aż chciałoby się aby jakiś samochód zaliczył te dwa fikołki więcej i przeleciał nad rozdziawioną i pożądaną przez kobiety szczęką Glena Powella. Ale tutaj jest raczej zasada im mniej, tym lepiej, a ważniejsze są starania o dopasowanie do przyziemniej tonacji. Było w tym filmie coś eleganckiego, staroświeckiego, niedzisiejszego. Najbardziej nowoczesnym wynalazkiem jest tutaj You Tube, potraktowany dokładnie tak jak ujęcia z przenośnej kamery w filmach z lat 90-tych. Nie ma nic o rasizmie, feminizmie, nie ma nic o social mediach, Republikanach, Demokratach. Chyba żaden scenarzysta nie miał zielonych włosów 🙂 Jak najbardziej jest za to coś z Top Gun: Maverick, nie tylko nasz kowboj (tutaj zresztą bardzo przyzwoity, a na pewno w niczym sobie nie szkodzący).
Kłaniam się przed panem Chungiem, bo naprawdę wniósł jakiś pierwiastek ludzki, drobinkę z kina niezależnego, w sytuacji gdy w wielu dużych produkcjach jest to tylko element kampanii reklamowej.
Spokojnie 7/10
Kurcze, coś nie mam weny. Bardzo orzeźwiające stały się dla mnie blockbustery które nie silą się na śmieszkowanie. Tutaj humoru praktycznie nie ma, co nie znaczy, że jest ponuro. Rzecz jest o traumie, której przyczyną i lekarstwem jest tornado, ale jednocześnie nie jest ciężka. To taka obyczajówka zmieszana ze scenami akcji i to naprawdę działa bardzo sprawnie.
Sceny akcji są bardzo umiarkowane. Czasami aż chciałoby się aby jakiś samochód zaliczył te dwa fikołki więcej i przeleciał nad rozdziawioną i pożądaną przez kobiety szczęką Glena Powella. Ale tutaj jest raczej zasada im mniej, tym lepiej, a ważniejsze są starania o dopasowanie do przyziemniej tonacji. Było w tym filmie coś eleganckiego, staroświeckiego, niedzisiejszego. Najbardziej nowoczesnym wynalazkiem jest tutaj You Tube, potraktowany dokładnie tak jak ujęcia z przenośnej kamery w filmach z lat 90-tych. Nie ma nic o rasizmie, feminizmie, nie ma nic o social mediach, Republikanach, Demokratach. Chyba żaden scenarzysta nie miał zielonych włosów 🙂 Jak najbardziej jest za to coś z Top Gun: Maverick, nie tylko nasz kowboj (tutaj zresztą bardzo przyzwoity, a na pewno w niczym sobie nie szkodzący).
Kłaniam się przed panem Chungiem, bo naprawdę wniósł jakiś pierwiastek ludzki, drobinkę z kina niezależnego, w sytuacji gdy w wielu dużych produkcjach jest to tylko element kampanii reklamowej.
Spokojnie 7/10
Cytat z Mierzwiak data 13 lipca, 2024, 20:42Bardzo zachęcająca opinia, mimo że i tak planowałem seans za tydzień. Mam tylko nadzieję że itunes szybko zrobi upgrade jedynki do 4K bo chcę powtórzyć.
Rozumiem że, poza czcionką tytułu, żadnych związków z filmem de Bonta nie ma?
Bardzo zachęcająca opinia, mimo że i tak planowałem seans za tydzień. Mam tylko nadzieję że itunes szybko zrobi upgrade jedynki do 4K bo chcę powtórzyć.
Rozumiem że, poza czcionką tytułu, żadnych związków z filmem de Bonta nie ma?
Cytat z Szaman data 13 lipca, 2024, 20:44Nic, nawet w choćby jednym dialogu. Mam nadzieję, że niczego nie przegapiłem. Znowu demolują kino, to chyba jedyny związek 🙂
Nic, nawet w choćby jednym dialogu. Mam nadzieję, że niczego nie przegapiłem. Znowu demolują kino, to chyba jedyny związek 🙂
Cytat z robgordon data 13 lipca, 2024, 21:33Cytat z Szaman data lipiec 13, 2024, 19:17Kurcze, coś nie mam weny. Bardzo orzeźwiające stały się dla mnie blockbustery które nie silą się na śmieszkowanie. Tutaj humoru praktycznie nie ma, co nie znaczy, że jest ponuro. Rzecz jest o traumie, której przyczyną i lekarstwem jest tornado, ale jednocześnie nie jest ciężka. To taka obyczajówka zmieszana ze scenami akcji i to naprawdę działa bardzo sprawnie.
Sceny akcji są bardzo umiarkowane. Czasami aż chciałoby się aby jakiś samochód zaliczył te dwa fikołki więcej i przeleciał nad rozdziawioną i pożądaną przez kobiety szczęką Glena Powella. Ale tutaj jest raczej zasada im mniej, tym lepiej, a ważniejsze są starania o dopasowanie do przyziemniej tonacji. Było w tym filmie coś eleganckiego, staroświeckiego, niedzisiejszego. Najbardziej nowoczesnym wynalazkiem jest tutaj You Tube, potraktowany dokładnie tak jak ujęcia z przenośnej kamery w filmach z lat 90-tych. Nie ma nic o rasizmie, feminizmie, nie ma nic o social mediach, Republikanach, Demokratach. Chyba żaden scenarzysta nie miał zielonych włosów
Jak najbardziej jest za to coś z Top Gun: Maverick, nie tylko nasz kowboj (tutaj zresztą bardzo przyzwoity, a na pewno w niczym sobie nie szkodzący).
Kłaniam się przed panem Chungiem, bo naprawdę wniósł jakiś pierwiastek ludzki, drobinkę z kina niezależnego, w sytuacji gdy w wielu dużych produkcjach jest to tylko element kampanii reklamowej.
Spokojnie 7/10
Zachęciłeś
Cytat z Szaman data lipiec 13, 2024, 19:17Kurcze, coś nie mam weny. Bardzo orzeźwiające stały się dla mnie blockbustery które nie silą się na śmieszkowanie. Tutaj humoru praktycznie nie ma, co nie znaczy, że jest ponuro. Rzecz jest o traumie, której przyczyną i lekarstwem jest tornado, ale jednocześnie nie jest ciężka. To taka obyczajówka zmieszana ze scenami akcji i to naprawdę działa bardzo sprawnie.
Sceny akcji są bardzo umiarkowane. Czasami aż chciałoby się aby jakiś samochód zaliczył te dwa fikołki więcej i przeleciał nad rozdziawioną i pożądaną przez kobiety szczęką Glena Powella. Ale tutaj jest raczej zasada im mniej, tym lepiej, a ważniejsze są starania o dopasowanie do przyziemniej tonacji. Było w tym filmie coś eleganckiego, staroświeckiego, niedzisiejszego. Najbardziej nowoczesnym wynalazkiem jest tutaj You Tube, potraktowany dokładnie tak jak ujęcia z przenośnej kamery w filmach z lat 90-tych. Nie ma nic o rasizmie, feminizmie, nie ma nic o social mediach, Republikanach, Demokratach. Chyba żaden scenarzysta nie miał zielonych włosów
Jak najbardziej jest za to coś z Top Gun: Maverick, nie tylko nasz kowboj (tutaj zresztą bardzo przyzwoity, a na pewno w niczym sobie nie szkodzący).
Kłaniam się przed panem Chungiem, bo naprawdę wniósł jakiś pierwiastek ludzki, drobinkę z kina niezależnego, w sytuacji gdy w wielu dużych produkcjach jest to tylko element kampanii reklamowej.
Spokojnie 7/10
Zachęciłeś
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 09:16Bombshell
Niezły, tym bardziej że - jak pamiętam - trailer totalnie mnie odrzucił. Jak na temat zaskakuje lekkością i energią (to film leżący na dokładnie przeciwległym biegunie do She Said), ale nie niedbałym, nawet jeśli miejscami mocno skrótowym, podejściem do tematu.
Jedna uwaga: uwielbiam Megyn Kelly i chociaż chwilami Theron (świetna rola, jak zresztą i całej obsady) wygląda jak jej siostra bliźniaczka, to zabrakło mi tu jej charyzmy i uroku, filmowa Kelly wydała mi się zbyt zimna i spięta.
Bombshell
Niezły, tym bardziej że - jak pamiętam - trailer totalnie mnie odrzucił. Jak na temat zaskakuje lekkością i energią (to film leżący na dokładnie przeciwległym biegunie do She Said), ale nie niedbałym, nawet jeśli miejscami mocno skrótowym, podejściem do tematu.
Jedna uwaga: uwielbiam Megyn Kelly i chociaż chwilami Theron (świetna rola, jak zresztą i całej obsady) wygląda jak jej siostra bliźniaczka, to zabrakło mi tu jej charyzmy i uroku, filmowa Kelly wydała mi się zbyt zimna i spięta.
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 15:32Na razie o Longlegs poniższy gif, więcej wieczorem jak mi wkurwienie przejdzie 🙂
Na razie o Longlegs poniższy gif, więcej wieczorem jak mi wkurwienie przejdzie 🙂

Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 17:07Zanim zacznę, żeby nie było niedomówień - domyślałem się, że recenzje Longlegs, z tymi wszystkimi dramatycznymi hiperbolami i budowaniem legendy roli Cage'a są przesadzone więc idąc do kina brałem na nie poprawkę. To zresztą nie tak, że ślepo wierzę w marketing i moje rozczarowanie filmem w żadnym razie nie bierze się z tego, że spodziewałem się dokładnie tego, co mi zapowiadano.
Mimo wszystko, skoro już przy tym jesteśmy, no właśnie, marketing. Przykro mi, ale po raz kolejny mamy tu do czynienia albo ze zbiorową histerią i niewyjaśnionym masowym urojeniem, albo proceder przekupywania recenzentów jest jak najbardziej standardem i z niego biorą się właśnie takie przypadki.
Jednak do sedna. Cholernie mnie ten film rozczarował, bo okazał się zwyczajnie głupim, źle skonstruowanym, frustrującym kawałkiem horroru. Perkins umie w klimat i dobrze dobiera sobie autorów zdjęć, którzy odpowiednio przekładają na ekran jego wizję i tu jest nie inaczej; strona wizualna to najmocniejszy element tej produkcji, dalej jednak zaczynają się schody. Coś tu bardzo nie zagrało na poziomie horroru - wspomniany klimat niby jest, ale też nie umiem przywołać ani jednej wyróżniającej się sceny czy momentu, pamiętam za to te wszystkie bardzo głośne i bardzo niestraszne wrzutki montażowe, które miały pewnie niepokoić, ale mnie wyłącznie drażniły. Jest wreszcie Cage - według mnie totalna pomyłka (również scenariuszowo, ale o tym za chwilę), groteskowy i niezamierzenie śmieszny, wyglądający jak dogorywająca żona rosyjskiego oligarchy, która w latach 80-tych mając 30 lat błyszczała urodą na salonach, a w 2024 roku straszy i budzi politowanie efektami zbyt wielu nieudanych operacji plastycznych, z których każda kolejna miała poprawić poprzednią a tylko pogarszała sprawę.
I tak dochodzimy do samego scenariusza, wobec którego mam kilka pytań:
[spoiler title=""]
- Po co nic niewnoszące do fabuły zdolności parapsychiczne głównej bohaterki?
- Czemu śledztwo nie jest tak naprawdę śledztwem? Bohaterka dostaje od razu wszystkie fakty podane na tacy (a później rozwiązanie szyfru którym napisane są listy) a widz informację, że mordercy nie było w domu ofiar. Gdzie tu jakaś tajemnica?
- Czemu główna bohaterka zachowuje się nie jak agentka FBI, ale kretynka-amatorka i zostawia informację o wizycie Longlegsa w swoim domu i kartce z kluczem do szyfru dla siebie?
- Po co scenariusz jest tak sztucznie, a przy tym niepotrzebnie skomplikowany? Po co matka bedąca narzędziem bedącego narzędziem diabła Longlegsa? Należało wywalić go w cholerę z tego skryptu i skupić na matce oraz jej relacji z córką, skoro i tak dostajemy dwa twisty z nią związane: dostarczanie lalek i piwnicę.
- Po cholerę te lalki? Po co te kulki?
- Czemu główna bohaterka w finale (już po odzyskaniu blokady na pełnię swoich zdolności!), zachowuje się nie jak agentka FBI-medium, ale kretynka-amatorka? Czemu zamiast od razu rozwalić lalce głowę czeka cholera wie na co i pozwala partnerowi zabić żonę?[/spoiler]
To był moment, w którym pojawił się wkurw i byłbym dla filmu bardziej łaskawy, gdyby w finale wszystkie elementy ładnie wskoczyły na swoje miejsce a całość skończyła się na wysokim poziomie, zamiast tego zobaczyłem, że Perkins się w tej końcówce zupełnie pogubił, nie miał pomysłu i jeszcze wkleił tego okropnego Cage'a na sam koniec, tak bym upewnił się, jak bardzo nieudany film obejrzałem.
Heh, a mogłem iść na Twisters.
Zanim zacznę, żeby nie było niedomówień - domyślałem się, że recenzje Longlegs, z tymi wszystkimi dramatycznymi hiperbolami i budowaniem legendy roli Cage'a są przesadzone więc idąc do kina brałem na nie poprawkę. To zresztą nie tak, że ślepo wierzę w marketing i moje rozczarowanie filmem w żadnym razie nie bierze się z tego, że spodziewałem się dokładnie tego, co mi zapowiadano.
Mimo wszystko, skoro już przy tym jesteśmy, no właśnie, marketing. Przykro mi, ale po raz kolejny mamy tu do czynienia albo ze zbiorową histerią i niewyjaśnionym masowym urojeniem, albo proceder przekupywania recenzentów jest jak najbardziej standardem i z niego biorą się właśnie takie przypadki.
Jednak do sedna. Cholernie mnie ten film rozczarował, bo okazał się zwyczajnie głupim, źle skonstruowanym, frustrującym kawałkiem horroru. Perkins umie w klimat i dobrze dobiera sobie autorów zdjęć, którzy odpowiednio przekładają na ekran jego wizję i tu jest nie inaczej; strona wizualna to najmocniejszy element tej produkcji, dalej jednak zaczynają się schody. Coś tu bardzo nie zagrało na poziomie horroru - wspomniany klimat niby jest, ale też nie umiem przywołać ani jednej wyróżniającej się sceny czy momentu, pamiętam za to te wszystkie bardzo głośne i bardzo niestraszne wrzutki montażowe, które miały pewnie niepokoić, ale mnie wyłącznie drażniły. Jest wreszcie Cage - według mnie totalna pomyłka (również scenariuszowo, ale o tym za chwilę), groteskowy i niezamierzenie śmieszny, wyglądający jak dogorywająca żona rosyjskiego oligarchy, która w latach 80-tych mając 30 lat błyszczała urodą na salonach, a w 2024 roku straszy i budzi politowanie efektami zbyt wielu nieudanych operacji plastycznych, z których każda kolejna miała poprawić poprzednią a tylko pogarszała sprawę.
I tak dochodzimy do samego scenariusza, wobec którego mam kilka pytań:
- Po co nic niewnoszące do fabuły zdolności parapsychiczne głównej bohaterki?
- Czemu śledztwo nie jest tak naprawdę śledztwem? Bohaterka dostaje od razu wszystkie fakty podane na tacy (a później rozwiązanie szyfru którym napisane są listy) a widz informację, że mordercy nie było w domu ofiar. Gdzie tu jakaś tajemnica?
- Czemu główna bohaterka zachowuje się nie jak agentka FBI, ale kretynka-amatorka i zostawia informację o wizycie Longlegsa w swoim domu i kartce z kluczem do szyfru dla siebie?
- Po co scenariusz jest tak sztucznie, a przy tym niepotrzebnie skomplikowany? Po co matka bedąca narzędziem bedącego narzędziem diabła Longlegsa? Należało wywalić go w cholerę z tego skryptu i skupić na matce oraz jej relacji z córką, skoro i tak dostajemy dwa twisty z nią związane: dostarczanie lalek i piwnicę.
- Po cholerę te lalki? Po co te kulki?
- Czemu główna bohaterka w finale (już po odzyskaniu blokady na pełnię swoich zdolności!), zachowuje się nie jak agentka FBI-medium, ale kretynka-amatorka? Czemu zamiast od razu rozwalić lalce głowę czeka cholera wie na co i pozwala partnerowi zabić żonę?
To był moment, w którym pojawił się wkurw i byłbym dla filmu bardziej łaskawy, gdyby w finale wszystkie elementy ładnie wskoczyły na swoje miejsce a całość skończyła się na wysokim poziomie, zamiast tego zobaczyłem, że Perkins się w tej końcówce zupełnie pogubił, nie miał pomysłu i jeszcze wkleił tego okropnego Cage'a na sam koniec, tak bym upewnił się, jak bardzo nieudany film obejrzałem.
Heh, a mogłem iść na Twisters.
Cytat z Szaman data 14 lipca, 2024, 17:15Obejrzałem Half In The Bag i tam rzucili, że zamiast Cage'a mógłby być Crispin Glover. Nie wiem w jakiej on teraz jest formie, ale mam wrażenie, że zagrałby lepiej.
Jest tam tylko jedna udana wrzutka montażowa- pierwsza, z napisami początkowymi. Potem jakby tak bardzo się w niej zakochali, że powtarzali ją w coraz gorszy sposób.
Obejrzałem Half In The Bag i tam rzucili, że zamiast Cage'a mógłby być Crispin Glover. Nie wiem w jakiej on teraz jest formie, ale mam wrażenie, że zagrałby lepiej.
Jest tam tylko jedna udana wrzutka montażowa- pierwsza, z napisami początkowymi. Potem jakby tak bardzo się w niej zakochali, że powtarzali ją w coraz gorszy sposób.
Cytat z Szaman data 14 lipca, 2024, 17:28[spoiler title=""]
Co do kulek, tam było chyba coś pogmatwane, albo film mi się już miesza 🙂
Czy kulka w głowie lalki była artefaktem władzy Longlegsa? Tak. Lalka sprawiała, że każdy kolejny ojciec wpadał w obłąkańczy szał i mordował rodzinę. Tylko tak, w jednej z początkowych scen jest rozmowa telefoniczna z opętanym ojcem, twierdzi on, że jego córka nie jest jego córką i musi ją zabić. Jak to się ma do dalszych rewelacji, retrospekcji z morderstw i zachowania Blaira Underwooda w finale? Nijak. Przecież w finale żona go wkurwia, idzie z nią do kuchni i ją zabija. Gdzie tutaj motyw walki z demonem? Longlegs każdego opętuje inaczej?
Druga sprawa, matka Monroe niszczy lalkę na podobieństwo swojej córki (ulatuje taki dym, proch z głowy naszej bohaterki, jakby schodziło z niej zaklęcie). Wtedy, jak dobrze zrozumiałem nasza apatyczna agentka przypomina sobie, że Longlegs ją wychował, okazuje się, że kanciapa Cage'a znajduje się w domu jej matki. Czy już wszystko mi się pomieszało? Zatem jak działa w końcu ta lalka i ta kulka, kogo opętuje? Jakie ma moce?
Dlaczego mając taką władzę nad córką pozwolili jej odejść i zostać agentką FBI? Nawet jeśli coś mi się miesza w tym gdzie mieszkał Longlegs, to córka nadal go znała, wiedziała o morderstwach, a zapomniała o nich dzięki czarowi lalki. Czy ja już zupełnie pomieszałem?
[/spoiler]
Co do kulek, tam było chyba coś pogmatwane, albo film mi się już miesza 🙂
Czy kulka w głowie lalki była artefaktem władzy Longlegsa? Tak. Lalka sprawiała, że każdy kolejny ojciec wpadał w obłąkańczy szał i mordował rodzinę. Tylko tak, w jednej z początkowych scen jest rozmowa telefoniczna z opętanym ojcem, twierdzi on, że jego córka nie jest jego córką i musi ją zabić. Jak to się ma do dalszych rewelacji, retrospekcji z morderstw i zachowania Blaira Underwooda w finale? Nijak. Przecież w finale żona go wkurwia, idzie z nią do kuchni i ją zabija. Gdzie tutaj motyw walki z demonem? Longlegs każdego opętuje inaczej?
Druga sprawa, matka Monroe niszczy lalkę na podobieństwo swojej córki (ulatuje taki dym, proch z głowy naszej bohaterki, jakby schodziło z niej zaklęcie). Wtedy, jak dobrze zrozumiałem nasza apatyczna agentka przypomina sobie, że Longlegs ją wychował, okazuje się, że kanciapa Cage'a znajduje się w domu jej matki. Czy już wszystko mi się pomieszało? Zatem jak działa w końcu ta lalka i ta kulka, kogo opętuje? Jakie ma moce?
Dlaczego mając taką władzę nad córką pozwolili jej odejść i zostać agentką FBI? Nawet jeśli coś mi się miesza w tym gdzie mieszkał Longlegs, to córka nadal go znała, wiedziała o morderstwach, a zapomniała o nich dzięki czarowi lalki. Czy ja już zupełnie pomieszałem?
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 17:35Nie pomieszałeś, po prostu nie układa się to za bardzo w sensowną całość.
Nie rozumiem natomiast sceny z [spoiler title=""]matką dźgającą nożem nie swoje dziecko, a lalkę.[/spoiler]
Nie pomieszałeś, po prostu nie układa się to za bardzo w sensowną całość.
Nie rozumiem natomiast sceny z
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 17:39Mamy tu jeszcze dodatkowo potężną dziurę fabularną w postaci tego, że cudownym trafem nikt, ale to absolutnie nikt nie widział, że każdą z zamordowanych rodzin [spoiler title=""]killa dni wcześniej odwiedziła siostra z tajemniczym pudełkiem.[/spoiler]
Mamy tu jeszcze dodatkowo potężną dziurę fabularną w postaci tego, że cudownym trafem nikt, ale to absolutnie nikt nie widział, że każdą z zamordowanych rodzin
Cytat z Szaman data 14 lipca, 2024, 17:42Tej sceny też nie rozumiem, a drugą sprawę można jednak naciągnąć, że po prostu nikt nigdy tego nie widział. Przez 20 lat nikt nie stał w oknie u sąsiadów i nigdy nie było świadków 🙂
Tej sceny też nie rozumiem, a drugą sprawę można jednak naciągnąć, że po prostu nikt nigdy tego nie widział. Przez 20 lat nikt nie stał w oknie u sąsiadów i nigdy nie było świadków 🙂
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 18:18Dobra, już ostatnia refleksja:
Abstrahując od nieudanej roli Cage'a, to cały ten koncept fabularny i taka kreacja tej postaci sabotuje Longlegsa.
Niepokój budzi we mnie perspektywa spotkania Hannibala Lectera czy Johna Doe (w dodatku obaj są mega charyzmatyczni i inteligentni), ale kogoś takiego? Longlegs to klaun, wspomniana przez Szamana scena z dziewczyną w sklepie najlepiej podsumowuje, jakie on robi wrażenie. W dodatku sam film mówi nam, że [spoiler title=""]to nie on stanowi bezpośrednie zagrożenie (wyjątkiem jest scena ze spętaną matką), ale szatan na którego jest usługach, a i ten do działania potrzebuje całego tego cyrku z lalką i ukrytą w jej głowie kulką.[/spoiler]
Ależ to jest nieudana konstrukcja.
Dobra, już ostatnia refleksja:
Abstrahując od nieudanej roli Cage'a, to cały ten koncept fabularny i taka kreacja tej postaci sabotuje Longlegsa.
Niepokój budzi we mnie perspektywa spotkania Hannibala Lectera czy Johna Doe (w dodatku obaj są mega charyzmatyczni i inteligentni), ale kogoś takiego? Longlegs to klaun, wspomniana przez Szamana scena z dziewczyną w sklepie najlepiej podsumowuje, jakie on robi wrażenie. W dodatku sam film mówi nam, że
Ależ to jest nieudana konstrukcja.
Cytat z Janko data 14 lipca, 2024, 20:05Twisters
Miałem iść za tydzień, ale Szaman mnie zachęcił i przełożyłem spotkanie z Scarlett na Księżycu. I kurna nie żałuję. Zgadzam się w całej rozciągłości z Szamanem. Dodam jeszcze jak niby nie będąc sequelem sporo wziął z oryginału:
- trauma głównej bohaterki związana z tornadem - jest
- rywalizacja dwóch ekip - jest
- wrzucanie do tornada czegoś tam po coś - jest
Ale czy to źle? Absolutnie nie! Plus jeszcze fajne postacie (tę Daisy to chętnie zobaczę w kolejnych filmach).
Ciche miejsce: Dzień pierwszy
Wspomnę jeszcze o tym filmie bo ma pewien związek z poprzednio omawianym. Mianowicie reżyser który wcześniej kręcił kino niezależne i odcisnął piętno na blockbusterze. Michael Sarnoski nakręcił wcześniej Pig z Cage'em i to czuć bo film jest najlepszy w tych intymnych momentach,. kameralnych momentach. Opowiada w sumie o godzeniu się ze śmiercią, główna bohaterka to pacjentka hospicjum (ciekawostka jeden z leków który bierze to popularny obecnie Fentanyl), co było na pewno dość ciekawym i zaskakującym pomysłem. Nie jest to najlepszy film z serii, ale myślałem że będzie gorzej.
Twisters
Miałem iść za tydzień, ale Szaman mnie zachęcił i przełożyłem spotkanie z Scarlett na Księżycu. I kurna nie żałuję. Zgadzam się w całej rozciągłości z Szamanem. Dodam jeszcze jak niby nie będąc sequelem sporo wziął z oryginału:
- trauma głównej bohaterki związana z tornadem - jest
- rywalizacja dwóch ekip - jest
- wrzucanie do tornada czegoś tam po coś - jest
Ale czy to źle? Absolutnie nie! Plus jeszcze fajne postacie (tę Daisy to chętnie zobaczę w kolejnych filmach).
Ciche miejsce: Dzień pierwszy
Wspomnę jeszcze o tym filmie bo ma pewien związek z poprzednio omawianym. Mianowicie reżyser który wcześniej kręcił kino niezależne i odcisnął piętno na blockbusterze. Michael Sarnoski nakręcił wcześniej Pig z Cage'em i to czuć bo film jest najlepszy w tych intymnych momentach,. kameralnych momentach. Opowiada w sumie o godzeniu się ze śmiercią, główna bohaterka to pacjentka hospicjum (ciekawostka jeden z leków który bierze to popularny obecnie Fentanyl), co było na pewno dość ciekawym i zaskakującym pomysłem. Nie jest to najlepszy film z serii, ale myślałem że będzie gorzej.
Cytat z Mierzwiak data 14 lipca, 2024, 21:30Beverly Hills Cop: Axel F
Czemu nie, zgodnie z tradycją serii, po prostu Beverly Hills Cop IV?
Nieważne. Fajna kontynuacja, nie jakoś szczególnie dobra, po prostu przyjemna, lekka, rozrywkowa. I tyle. Narzekanie na to, że nie jest lepsza za bardzo nie ma sensu, skoro idealnie pasuje do poprzedników (no, z wyłączeniem dziecinnej, pełnej durnego slapsticku III) i mimo nawiązań przede wszystkim do pierwszej części nie jest ani bezczelnym skokiem na nostalgię, ani postmodernistyczną zabawą w wywracanie oczekiwań i wypaczanie charakterów postaci. Na plus sympatyczna postać córki i jej relacja z Axelem.
@Szaman, strona wizualna nie jest netfliksowa 🙂
Beverly Hills Cop: Axel F
Czemu nie, zgodnie z tradycją serii, po prostu Beverly Hills Cop IV?
Nieważne. Fajna kontynuacja, nie jakoś szczególnie dobra, po prostu przyjemna, lekka, rozrywkowa. I tyle. Narzekanie na to, że nie jest lepsza za bardzo nie ma sensu, skoro idealnie pasuje do poprzedników (no, z wyłączeniem dziecinnej, pełnej durnego slapsticku III) i mimo nawiązań przede wszystkim do pierwszej części nie jest ani bezczelnym skokiem na nostalgię, ani postmodernistyczną zabawą w wywracanie oczekiwań i wypaczanie charakterów postaci. Na plus sympatyczna postać córki i jej relacja z Axelem.
@Szaman, strona wizualna nie jest netfliksowa 🙂
