aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 72 of 106Next
Cytat z Szaman data lipiec 13, 2024, 20:44

Nic, nawet w choćby jednym dialogu. Mam nadzieję, że niczego nie przegapiłem. Znowu demolują kino, to chyba jedyny związek 🙂

W pierwszej scenie bohaterowie próbują wykorzystać do pobrania danych z tornada pofatygowaną Dorothy (główny gadżet oryginalnej ekipy, wynalazek Paxtona) i Javi mówi, że była już sprawdzona w terenie (wink). Później Javi nazwał swoje wozy/drużyny pozostałymi nazwami z Czarnoksiężnika z Oz (Strach na wróble, Lew, Drwal). Film ma też kilka scen odwołujących się do oryginału, chociażby nagłe pojawienie się tornada nocą, kiedy bohaterowie są na jakimś evencie (w pierwszej części jest to kino pod chmurką, tutaj rodeo). Więcej nie wyłapałem, to zdecydowanie reboot, nie sequel.

Film bardzo spoko (również polecam i trzymam kciuki za sukces w b.o.) i bardzo w duchu kina rozrywkowego sprzed 30-20 lat tak, jak Top Gun: Maverick (zero wciskania obecnych tematów i technologii, jest tylko YT i dwa zbliżenia na smartfona, gdy główna bohaterka odbiera wiadomość i odrzuca połączenie - mam nadzieję, że takie widowiska będą powstawać częściej niż raz na dwa lata). Jedyne co mogę dodać do opinii @Szamana to , że mimo wszystko część pierwsza lepsza - miała kilka ikonicznych momentów, więcej napięcia, lepiej rozumiałem motywacje/historie bohaterów, no i wydawała mi się taka bardziej realistyczna (czułem, że ekipa Hunt naprawdę poluje nate tornada, musieli czasem usiąść i zdecydować czy jechać do którejś z trzech prawdopodobnych lokacji gdzie zanosi się na burzę, tutaj tornada są codziennie i pojawiają się zawsze w zasięgu wzroku bohaterów).

Jeśli ktoś planuje powtórzyć Twistera to w piątek i w sobotę będzie w stopklatce - o ile dobrze pamiętam mają wersję ze starym lektorem C+ (Jerzy Rosołowski), który dodaje fajnego retro-klimatu 🙂

Marek Pilarski has reacted to this post.
Marek Pilarski

Miło Cię widzieć Juby 🙂

Juby has reacted to this post.
Juby

Rany, scena powżyej była efektowniejsza niż cały Twisters. Ale nie zmienia to mojej opinii o filmie z Powellem.

O Juby, jak miło. Twistera bardzo sobie cenię z wielu powodów, ale dla mnie ten drugi film jest raczej lepszy jak Top Gun: Maverick od pierwowozoru. A Twistera z tym lektorem można też obejrzeć na SkyShowtime.

Juby has reacted to this post.
Juby

No Hard Feelings (Max)

Brakowało mi takiej komedii romantycznej, niemal staroświeckiej w swej prostolinijności, a jednocześnie zakotwiczonej we współczesniści i opartej na całkiem zgrabnym pomyśle wyjściowym. Oczywiście pod koniec coś musi naszą dwójkę poróżnić, ale to w sumie jedyna rom comowa klisza, bo zakończenie jest nie tyle słodko-gorzkie, co wychodzące poza schemat i bardziej realistyczne niż filmowo przesłodzone.

Lawrence przypomniała mi czemu jest jedną z moich ulubionych aktorek ale nie byłby to tak udany film gdyby nie miała równego sobie partnera w postaci świetnego Andrew Bartha Feldmana.

Polecam, choć widzę że opinie są dość podzielone.


Twister (SkyShowtime)

Powtóreczka przed "sequelem" i zaskoczenie połączone ze zniesmaczeniem. Nie filmem, bo ten jest bardzo dobry, ale tym, że na filmwebie miałem go ocenionego na 4/10. Ale że co? 🙂

Klasyk gatunku, elegancko skrojony i bardzo przystojnie nakręcony; gdzie są dzisiaj takie loty i najazdy kamery!? Jest też świetnie zagrany - Hunt (scenarzyści powinni się na podstawie jej Jo uczyć jak konstruować silne postaci kobiece) i Paxton to przefajny duet, ale nie mogę nie wspomnieć o trzeciej najważniejszej postaci tego filmu, czyli nowej partnerce Billa zagranej przez Jami Gertz; zagranej lepiej niż na to zasługiwała jej bohaterka, do tego to ona jest tu źródłem większości humoru i fantastycznie kontrastuje z tą całą zgrają tornadowych świrów.


Young Woman and the Sea (Disney+)

Niby mocno od linijki, niby ku feministycznemu pokrzepieniu serc, ale z drugiej strony jest w tym filmie coś bardzo szczerego, a i sama historia jest na tyle dobra, że trudno się czepiać tym bardziej, że opowiada przecież o czasach, w których kobiety wciąż walczyły o należne im miejsce w świecie, a prawa wyborcze w USA uzyskały zaledwie 6 lat przed tym, jak Trudy (znakomita Daisy Ridley) przepłynęła kanał La Manche.

Plus kilka dobrych ról na drugim planie (w szczególności Tilda Cobham-Hervey i Jeanette Hain jako siostra i matka Trudy) i bonusik: siostra Fleabag jako trenerka głównej bohaterki.

Marek Pilarski and Szaman have reacted to this post.
Marek PilarskiSzaman
Cytat z Mierzwiak data lipiec 14, 2024, 17:07

Heh, a mogłem iść na Twisters.

Heh, a mogłem nie iść na Twisters 🙂

No trudno. Może Deadpool i Wolverine 🙂

Nie tylko Juby przywołuje w kontekście Twisters kontynuację Top Gun i sam zrobiłbym to samo, ale w innym sensie. Maverick to dla mnie doskonały przykład tego, jak należy tworzyć sequele po latach (zakładając, że należy...) - perfekcyjnie opiera się na fundamencie w postaci filmu Scotta, a jednocześnie przewyższa go i daje widzom coś, czego tam nie było, ba! czego nie było do tej pory w żadnym innym filmie: zapierające dech w piersiach sekwencje z samolotami i aktorami faktycznie siedzącymi w kokpitach lecących maszyn.

Twisters leży dla mnie, niestety, na przeciwległym biegunie. Ograniczenie nawiązań do filmu de Bonta do zaledwie kilku drobnostek na pewno jest plusem, ale co z tego, skoro w gruncie rzeczy to kalka Twistera, i to kalka pod każdym względem gorsza. (No dobra, Twister nie miał uśmiechu Powella.) Tam gdzie oryginał uczynił z traumy bohaterki napędzającą ją motywację, tutaj jest ona udawaną przeszkodą dla jej powrotu do gonienia za tornadami. Tam gdzie bohater Paxtona w bardzo organiczny i wiarygodny sposób zostaje na powrót wciągnięty w świat który, jak co chwila powtarza, porzucił (dodatkowym smaczkiem jest to, że - tak uważam - Hunt celowo pominęła ten jeden podpis na papierach rozwodowych), tak tutaj bohaterka wraca na zasadzie "bo tak." Tam gdzie oryginał udanie budował konflikt dwóch ekip, z których druga ukradła pomysł pierwszej, tak Twisters tylko udaje, że takowy posiada, bo obie ekipy mają zupełnie inny cel, a jedyne co z tej udawanej rywalizacji wynika, to żenujące przytyki bohaterki Jones do Powella, przez które jej bohaterka sprawia wrażenie, jakby była jeszcze w liceum. Wreszcie tam gdzie de Bont oferował wiarygodne tło naukowe i fajny pomysł z Dorotką (nazwisko Crichtona zobowiązuje!), tak w nowym filmie mamy straszną bzdurę, która jest zbyt głupia nawet jak na wakacyjne kino; czy od teraz za każdym razem gdy gdzieś uderzy tornado będą uwalniać tony chemikaliów (!!!)? Zresztą końcówka w której 

Spoiler
bohaterka w pojedynkę pokonuje tornado
tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że do pięt nie dorasta to filmowi de Bonta i jest co najwyżej jego upośledzonym, młodszym bratem.

O scenach z tornadami nawet nie wspominam, bo nawet i w tym przypadku współczesne CGI przegrywa z tym z 1996 roku z bardzo prostego powodu: tamte sekwencje były lepsze, lepiej pomyślane, bardziej emocjonujące.

Dodatkowy minus za okropnie łopatologiczny dobór piosenek. Gdy nasza bohaterka wyprzedza samochód Powella w tle słyszymy Too easy, boys are too easy a z kolei gdy wraca do rodzinnego domu (akcja filmu rozgrywa się w stanie Oklahoma) dostajemy Can't take the home out of Oklahoma So you can't take it out of me. *przewracam oczami*

Juby has reacted to this post.
Juby

Hehe dobre z tymi piosenkami, przyznam, że nie zwróciłem uwagi 🙂

PS. Nie mogę podzielić zachwytu Jubego nad brakiem współczesnej technologii w tym filmie, skoro przez pierwszą połowę jest mnóstwo wstawek z jutubowego streama ekipy Powella a laska z jego ekipy pilotuje wypasionego drona nosząc gogle VR.

Być może różnica w podejściach polega na tym, że nie pamiętam Twistera aż tak dobrze jak myślałem. Widziałem go prawdopodobnie dwa-trzy razy w życiu, w tym na pewno w kinie z klasą koło 1997-1998 roku (chyba wykopali go z zaplecza na potrzeby Akademii Filmowej, na pewno nie miałem wtedy 9 lat, aby oglądać w momencie premiery). Stawiałbym nawet na 1998, bo jakoś w tym samym czasie byłem też na Wielkim Joe, z Paxtonem, Theron i gorylem.

W każdym razie przy Soku z żuka i Gladiatorze zamierzam już zmobilizować się i nie popełnić tego błędu.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak
Cytat z Mierzwiak data lipiec 20, 2024, 17:48

PS. Nie mogę podzielić zachwytu Jubego nad brakiem współczesnej technologii w tym filmie, skoro przez pierwszą połowę jest mnóstwo wstawek z jutubowego streama ekipy Powella a laska z jego ekipy pilotuje wypasionego drona nosząc gogle VR.

Też to doceniłem, no i powiem za siebie, że było to wstawione z wyczuciem, równie dobrze mogliby nagrywać program dla telewizji w 1996 roku. Czasami filmy są przeładowane social mediami i wychodzi to kiczowato.

Cytat z Szaman data lipiec 20, 2024, 17:52

Też to doceniłem, no i powiem za siebie, że było to wstawione z wyczuciem

Z tym mogę się zgodzić 🙂

No właśnie, już Ash-9001 na Filmożercach zwrócił mi uwagę, że był tam jeszcze ten dron - okej, rzeczywiście był, no i Powell był jutuberem. Ale tego było tak mało i nie skupiano się na tych aspektach, tylko na samych postaciach z nimi związanymi, że w ogóle nie zwracałem na nie uwagi.

Z twoją recenzją zgadzam się w 90% (krytycy i widzowie baaardzo chcieli kolejnego Top Gun: Mavericka, bo od tygodni widzę wysyp przeciętnych, wręcz słabych opinii o filmie DeBonta, a przy tym świetne dla Twisters, który mam wrażenie już uchodzi za lepszy film), ale i tak mi się podobał, bo sprawdza się jako rozrywka i - to samo, co przy Anyone But You z Powellem - to pierwszy film tego gatunku od dawna, którego najwyraźniej brakowało mi mocniej, niż o tym pamiętałem.

Dziewczyna i morze (2024)

Cukierkowe? Oczywiście, że tak! Disnejowskie, popołudniowe, niedzielne, familijne. Co z tego, jak po prostu działa. Na końcu zobaczyłem, że producentem jest Jerry Bruckheimer i wszystko ułożyło się w całość. 20 lat temu posypałyby się nominacje, ale nie jest to zarzut z mojej strony, Fabryka Snów jest od produkcji snów.

Wspaniała Daisy Ridley, wierzyłem jej w każdej minucie.

7/10

Mierzwiak and robgordon have reacted to this post.
Mierzwiakrobgordon

Na drugi dzień myślę o tym filmie nawet jeszcze cieplej.

Zastanawiałem się co wymyślili na potrzeby filmu i z wikipedii wynika, że

Spoiler
druga, udana próba przepłynięcia kanału miała miejsce dopiero rok później i Trudy faktycznie wróciła najpierw do Nowego Jorku. Sabotaż z herbatą to też wymysł scenarzystów, ale została wtedy zdyskwalifikowana przez obecność drugiego pływaka któremu trener kazał wydobyć ją z wody więc chyba faktycznie było to celowe z jego strony.

Kurde Mierzwiak, ale daj w spoiler 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ups, nie pomyślałem 😛

Spoko 🙂

Pitch Black (wersja reżyserska) (UHD Blu-ray)

Ma w sobie przyjemny posmak kasetowej tandety a jednocześnie autorski sznyt dzięki któremu wyróżnia się z podobnych produkcji nawet i po tych 24 latach, i tylko CGI potworów boleśnie się zestarzało. (mam wątpliwości, czy wyglądało dobrze nawet i w dniu premiery)

Galeria bohaterów jest barwna, by nie powiedzieć dziwaczna (udający się do Nowej Mekki wyznawca Allaha i jego nieletni towarzysze ginący jeden po drugim (!!!), dziewczynka udająca chłopca), Radha Mitchell daje radę jako heroina a Vin Diesel jest, co tu dużo mówić, zwyczajnie świetny i niesamowicie charyzmatyczny.

Jest wreszcie charakterystyczna strona wizualna, przynajmniej do czasu zaćmienia; nie jest to jakoś wybitnie sfotografowany film, ale trudno odmówić mu pod tym względem bycia jakimś.

No i ma ten cudowny zoom gdy wszyscy szukają Riddicka:

Kontynuację pt. Kroniki Riddicka - w której Twohy poszedł w rozbuchaną space operę, chociaż Pitch Black sprawiało wrażenie, jakby działo się w świecie którego bohaterowie mogliby wpaść na ekipę z Aliena - zapamiętałem jako koszmarny film, ale nawet nabrałem ochoty na powtórkę, bo Arrow, dystrybutor który wydał Pitch Black w 4K zapowiedział już wydanie odrestaurowanych Kronik.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
PreviousPage 72 of 106Next