Opinie o filmach
Cytat z Szaman data 4 grudnia, 2024, 05:43Z tego studia Ed Harris wydawał polecenia, gdy Truman był jeszcze mały 🙂
Z tego studia Ed Harris wydawał polecenia, gdy Truman był jeszcze mały 🙂
Cytat z Mierzwiak data 5 grudnia, 2024, 00:12Cube (2021) (CDA)
Po The Arrival ponownie sięgnąłem po pirackie oblicze CDA, do tego z lektorem AI (!). No cóż, jak się nie ma co się lubi... 🙂
Katastrofalny, ckliwy (wątek samobójstwa brata jednego z bohaterów; RATUNKU!!!), z fatalną postacią dzieciaka, zdający się trwać grubo ponad 2h, pozbawiony grama napięcia i atmosfery, idiotyczny remake z aż trzema zakończeniami, z których ostatnie osiąga Everest głupoty. Nawet Cube Zero jest lepszy. Cube, kuźwa, Zero!
Scenografia niby OK, ale bardzo szybko te kwadraciki zaczęły mi działać na nerwy i drażnić wzrok.
Cube (2021) (CDA)
Po The Arrival ponownie sięgnąłem po pirackie oblicze CDA, do tego z lektorem AI (!). No cóż, jak się nie ma co się lubi... 🙂
Katastrofalny, ckliwy (wątek samobójstwa brata jednego z bohaterów; RATUNKU!!!), z fatalną postacią dzieciaka, zdający się trwać grubo ponad 2h, pozbawiony grama napięcia i atmosfery, idiotyczny remake z aż trzema zakończeniami, z których ostatnie osiąga Everest głupoty. Nawet Cube Zero jest lepszy. Cube, kuźwa, Zero!
Scenografia niby OK, ale bardzo szybko te kwadraciki zaczęły mi działać na nerwy i drażnić wzrok.

Cytat z robgordon data 8 grudnia, 2024, 09:49Bękart
Bezkresne wrzosowiska Jutlandii tłem historii o realizacji marzeń wbrew przeciwnościom i za (prawie) wszelką cenę. A także o odkrywaniu w sobie człowieczeństwa. Świetny, bardziej niż zwykle stonowany Mads (kolejny przyklad na to, że Hollywood to dla niego tylko maszynka do zarabiania kasy, a rodzime filmy to realizacja ambicji), surowy nastrój całości, dworskie intrygi, skrywane emocje i… kartofle.
7,5/10
Bękart
Bezkresne wrzosowiska Jutlandii tłem historii o realizacji marzeń wbrew przeciwnościom i za (prawie) wszelką cenę. A także o odkrywaniu w sobie człowieczeństwa. Świetny, bardziej niż zwykle stonowany Mads (kolejny przyklad na to, że Hollywood to dla niego tylko maszynka do zarabiania kasy, a rodzime filmy to realizacja ambicji), surowy nastrój całości, dworskie intrygi, skrywane emocje i… kartofle.
7,5/10
Cytat z Szaman data 8 grudnia, 2024, 10:08Synalek (1993)
Zawirowania losu zmuszają małego Frodo do zatrzymania się u wujostwa, gdzie czeka na niego psychopatyczny gość z Red Letter Media i to nie Rich Evans. Elijah Wood jest tutaj znakomity, fantastycznie panuje nad mimiką i przekazuje emocje swoimi ogromnymi oczami. Imponująca rola jak na tak młodego aktora. Macaulay Culkin wypada słabiej, jego bohater miał być pozbawiony emocji, ale i tak ma się wrażenie, że przeszedł cały film o krok od złośliwego uśmieszku. Nadrabia jednak tym, że jest fantastycznie obsadzony, nawet jeszcze lepiej niż zostało to rozpisane w scenariuszu. Jego bohater może w jednej chwili przejść z aniołka do zimnego psychopaty, właśnie dzięki swojej twarzy i złotym włosom, w skrypcie trochę za mało jest scen pozwalających wierzyć w to, że otoczenie nabiera się z łatwością na tę dwulicowość.
Jest jeszcze głupawa scena na zamarzniętym jeziorze którą trzeba przełknąć i bardzo odważny finał. Zarówno realizacyjnie, bo aż muszę poczytać jak to nakręcili, jak i fabularnie, jest to coś co nie tak często ogląda się w kinie.
Ogólnie solidny thriller z epoki i udane, chociaż jak już wiemy z historii, nierozwinięte na gruncie mainstreamu zerwanie z wizerunkiem Culkina jako Kevina samego w domu.
6/10
Gliniarz na Karaibach (1989)
Młody Denzel na Karaibach przeżywa swój żar tropików, prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa. Dziwaczny film, ewidentnie jest to ekranizacja jakiejś cienkiej, żartobliwej, szeleszczącej taniością i karaibskim piaskiem powieści sensacyjnej, takiego jakiegoś pulp fiction. Widać też, że to film z cyklu trzy miesiące na Karaibach? Kto by odmówił?
Z początku jest tak źle zmontowany, że wydaje się tanim, półamatorskim kaseciakiem w który przypadkiem zaplątała się jedna z największych, późniejszych gwiazd kina. Potem już trochę się wygładza, ale totalnie wlatuje jednym okiem, a wylatuje drugim, fabuła nie ma żadnej stawki. Denzel denzeluje, ale w ten luźny, a nie gangsterki sposób. Jak to pisał Zarębski w dodatku telewizyjnym do Gazety Wyborczej "można, ale po co".
5/10
Synalek (1993)
Zawirowania losu zmuszają małego Frodo do zatrzymania się u wujostwa, gdzie czeka na niego psychopatyczny gość z Red Letter Media i to nie Rich Evans. Elijah Wood jest tutaj znakomity, fantastycznie panuje nad mimiką i przekazuje emocje swoimi ogromnymi oczami. Imponująca rola jak na tak młodego aktora. Macaulay Culkin wypada słabiej, jego bohater miał być pozbawiony emocji, ale i tak ma się wrażenie, że przeszedł cały film o krok od złośliwego uśmieszku. Nadrabia jednak tym, że jest fantastycznie obsadzony, nawet jeszcze lepiej niż zostało to rozpisane w scenariuszu. Jego bohater może w jednej chwili przejść z aniołka do zimnego psychopaty, właśnie dzięki swojej twarzy i złotym włosom, w skrypcie trochę za mało jest scen pozwalających wierzyć w to, że otoczenie nabiera się z łatwością na tę dwulicowość.
Jest jeszcze głupawa scena na zamarzniętym jeziorze którą trzeba przełknąć i bardzo odważny finał. Zarówno realizacyjnie, bo aż muszę poczytać jak to nakręcili, jak i fabularnie, jest to coś co nie tak często ogląda się w kinie.
Ogólnie solidny thriller z epoki i udane, chociaż jak już wiemy z historii, nierozwinięte na gruncie mainstreamu zerwanie z wizerunkiem Culkina jako Kevina samego w domu.
6/10
Gliniarz na Karaibach (1989)
Młody Denzel na Karaibach przeżywa swój żar tropików, prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa. Dziwaczny film, ewidentnie jest to ekranizacja jakiejś cienkiej, żartobliwej, szeleszczącej taniością i karaibskim piaskiem powieści sensacyjnej, takiego jakiegoś pulp fiction. Widać też, że to film z cyklu trzy miesiące na Karaibach? Kto by odmówił?
Z początku jest tak źle zmontowany, że wydaje się tanim, półamatorskim kaseciakiem w który przypadkiem zaplątała się jedna z największych, późniejszych gwiazd kina. Potem już trochę się wygładza, ale totalnie wlatuje jednym okiem, a wylatuje drugim, fabuła nie ma żadnej stawki. Denzel denzeluje, ale w ten luźny, a nie gangsterki sposób. Jak to pisał Zarębski w dodatku telewizyjnym do Gazety Wyborczej "można, ale po co".
5/10
Cytat z Szaman data 9 grudnia, 2024, 19:26Last Stop In Yuma County (2024)
Lata 70-te. Grupa osób zostaje uwięzionych w barze na kompletnym zadupiu Arizony, wraz ze złodziejami i ich walizką pieniędzy.
Kilka miesięcy temu złośliwie dopytywałem na forum kim do cholery jest Francis Galluppi. Teraz mocno się cieszę, że to właśnie on dostał jeden z kinowych projektów wokół Martwego zła. Od razu zaznaczę, jest tutaj parę potknięć, na przykład nie zawsze działa stylizacja na lata 70-te, zapewne z racji ograniczeń budżetowych, ostatnie pięć minut spełnia swoje zadanie, ale mogłoby być mądrzejsze. Ale to jest tak wierny uczeń braci Coen, tych dawnych braci których wielbiłem, z ich spojrzeniem na świat, torturowaniem bohaterów, zgryźliwym podejściem do tego jak ludzi potrafi niszczyć chciwość, że wybaczam wszystko.
Jest tutaj też trochę dawnego Rodrigueza, ale może przesadzam z porównaniem, bo galeria postaci pasuje, miejsce akcji pasuje, ale trochę za mało przeklinają i filozofują. No, ale coś jest w tym gościu i cieszę się, że Sam Raimi go odkrył.
8/10- chyba zakończenie dobrze brzmiało na papierze, ale trochę nie wyszło realizacyjnie, ale przymykam oko, bo bardzo mi się podobało.
Last Stop In Yuma County (2024)
Lata 70-te. Grupa osób zostaje uwięzionych w barze na kompletnym zadupiu Arizony, wraz ze złodziejami i ich walizką pieniędzy.
Kilka miesięcy temu złośliwie dopytywałem na forum kim do cholery jest Francis Galluppi. Teraz mocno się cieszę, że to właśnie on dostał jeden z kinowych projektów wokół Martwego zła. Od razu zaznaczę, jest tutaj parę potknięć, na przykład nie zawsze działa stylizacja na lata 70-te, zapewne z racji ograniczeń budżetowych, ostatnie pięć minut spełnia swoje zadanie, ale mogłoby być mądrzejsze. Ale to jest tak wierny uczeń braci Coen, tych dawnych braci których wielbiłem, z ich spojrzeniem na świat, torturowaniem bohaterów, zgryźliwym podejściem do tego jak ludzi potrafi niszczyć chciwość, że wybaczam wszystko.
Jest tutaj też trochę dawnego Rodrigueza, ale może przesadzam z porównaniem, bo galeria postaci pasuje, miejsce akcji pasuje, ale trochę za mało przeklinają i filozofują. No, ale coś jest w tym gościu i cieszę się, że Sam Raimi go odkrył.
8/10- chyba zakończenie dobrze brzmiało na papierze, ale trochę nie wyszło realizacyjnie, ale przymykam oko, bo bardzo mi się podobało.
Cytat z Mierzwiak data 13 grudnia, 2024, 21:49Red One (Prime)
Są w tym filmie M.O.R.A (Mythological Oversight and Restoration Authority) i ELF. (Enforcement Logistics and Fortification) Od siebie dodaję GAFC - Generic As Fuck Content i od dzisiaj takim mianem określam takie pseudofilmy.
Ostatni raz tak obrzydliwy wizualnie trzeci akt widziałem w Black Panther, tyle że tu udało im się go przebić, i to z nawiązką.
Druga sprawa - podoba mi się że film pokazuje jak Mikołaj rozwozi prezenty, ale w żaden, ale to żaden sposób nie wyjaśnia, jak udaje mu się to zrobić w jedną noc, bo to co pokazuje odbywa się w normalnym tempie, dom po domu, tyle że z technologią Ant-Mana 😀
Red One (Prime)
Są w tym filmie M.O.R.A (Mythological Oversight and Restoration Authority) i ELF. (Enforcement Logistics and Fortification) Od siebie dodaję GAFC - Generic As Fuck Content i od dzisiaj takim mianem określam takie pseudofilmy.
Ostatni raz tak obrzydliwy wizualnie trzeci akt widziałem w Black Panther, tyle że tu udało im się go przebić, i to z nawiązką.
Druga sprawa - podoba mi się że film pokazuje jak Mikołaj rozwozi prezenty, ale w żaden, ale to żaden sposób nie wyjaśnia, jak udaje mu się to zrobić w jedną noc, bo to co pokazuje odbywa się w normalnym tempie, dom po domu, tyle że z technologią Ant-Mana 😀
Cytat z Mierzwiak data 13 grudnia, 2024, 21:54PS. Hej Dwayne, CGI wyglądające jak renderowane w 720p musiało prezentować się niesamowicie na ekranach IMAX!
PS. Hej Dwayne, CGI wyglądające jak renderowane w 720p musiało prezentować się niesamowicie na ekranach IMAX!
Cytat z robgordon data 13 grudnia, 2024, 23:14Ja wybrałem Kontrolę bezpieczeństwa
Jest tu parę zgranych do cna pomysłów i takich o których lepiej dłużej nie myśleć. Ale udało się z nich stworzyć zaskakująco udaną całość. Akcja rusza z kopyta bez zbędnej zwłoki, a napięcie udaje się utrzymać prawie do samego końca (standardowo trzeci akt najsłabszy). Taron lepiej wypada gdy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, gorzej gdy ma coś zagrać. Bateman dobrze się bawi i aktorsko przerasta go tutaj o głowę. Na kolana film Was nie powali, ale na piątek wieczór jak znalazł.
7/10
Ja wybrałem Kontrolę bezpieczeństwa
Jest tu parę zgranych do cna pomysłów i takich o których lepiej dłużej nie myśleć. Ale udało się z nich stworzyć zaskakująco udaną całość. Akcja rusza z kopyta bez zbędnej zwłoki, a napięcie udaje się utrzymać prawie do samego końca (standardowo trzeci akt najsłabszy). Taron lepiej wypada gdy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, gorzej gdy ma coś zagrać. Bateman dobrze się bawi i aktorsko przerasta go tutaj o głowę. Na kolana film Was nie powali, ale na piątek wieczór jak znalazł.
7/10
Cytat z Szaman data 15 grudnia, 2024, 20:13Superman: Historia Christophera Reeve'a (2024)
Mam wrażenie, że najciekawsze, najmniej pomnikowe wątki zostały tutaj tylko ledwo muśnięte. A gdy już są zasugerowane to natychmiast są zalewane jeszcze większą, jeszcze silniejszą dawką patetyzmu i ckliwości. To jest typowy dokument, gdzie nad głową stoi rodzina. I nawet jeśli ta rodzina zbytnio nie ingeruje, to jakoś tak wiercić dziury nie wypada. Przykładowo bardzo ciekawa wydawała mi się zmiana tonacji w zachowaniu CR na przestrzeni lat po wypadku, gdzieś tam można wyczuć, że wzięło się to z obsesji na temat powrotu do zdrowia. Na początku cieszyło dotarcie samolotem na galę oscarową, potem już zaczynają się dziwne reklamy fundacji z CR który wstaje z wózka, zasugerowane rozczarowanie tym, że po latach udało się tylko nieznacznie poruszyć palcem i nogami. Widać też jak życie i chęć uciekają z bohatera dokumentu po samych zdjęciach i filmikach z domowej kamery. I zaraz jest to znowu przykryte jeszcze większą dawką ckliwości.
Udanie poprowadzony jako drugoplanowy bohater, niczym w jakiejś fabule, jest tutaj Robin Williams. I ostatnie słowa Glenn Close na jego temat na długo zostaną mi w pamięci. Robin miał też znacznie ciekawszy dokument, w tej formule w której gadające głowy siedzą w bardzo zadbanych pomieszczeniach, zapowiadając przeszłe wydarzenia.
6/10
Superman: Historia Christophera Reeve'a (2024)
Mam wrażenie, że najciekawsze, najmniej pomnikowe wątki zostały tutaj tylko ledwo muśnięte. A gdy już są zasugerowane to natychmiast są zalewane jeszcze większą, jeszcze silniejszą dawką patetyzmu i ckliwości. To jest typowy dokument, gdzie nad głową stoi rodzina. I nawet jeśli ta rodzina zbytnio nie ingeruje, to jakoś tak wiercić dziury nie wypada. Przykładowo bardzo ciekawa wydawała mi się zmiana tonacji w zachowaniu CR na przestrzeni lat po wypadku, gdzieś tam można wyczuć, że wzięło się to z obsesji na temat powrotu do zdrowia. Na początku cieszyło dotarcie samolotem na galę oscarową, potem już zaczynają się dziwne reklamy fundacji z CR który wstaje z wózka, zasugerowane rozczarowanie tym, że po latach udało się tylko nieznacznie poruszyć palcem i nogami. Widać też jak życie i chęć uciekają z bohatera dokumentu po samych zdjęciach i filmikach z domowej kamery. I zaraz jest to znowu przykryte jeszcze większą dawką ckliwości.
Udanie poprowadzony jako drugoplanowy bohater, niczym w jakiejś fabule, jest tutaj Robin Williams. I ostatnie słowa Glenn Close na jego temat na długo zostaną mi w pamięci. Robin miał też znacznie ciekawszy dokument, w tej formule w której gadające głowy siedzą w bardzo zadbanych pomieszczeniach, zapowiadając przeszłe wydarzenia.
6/10
Cytat z Mierzwiak data 15 grudnia, 2024, 20:40Bad Boys: Ride or Die
Następnym razem wybieram die i za kolejną część podziękuję. Z seansu trójki mam w miarę pozytywne wspomnienia ale do dzisiaj jej nie powtórzyłem (i raczej tego nie zrobię, wystarczy mi jedynka którą mam na półce) więc nie wiem czy odbiór nie byłby gorszy, ale CO. TU. SIĘ. WYDARZYŁO? Zaczynam wierzyć że Batgirl faktycznie mogła być nieoglądalna, bo ten film jest ledwie. To taka nieznośna parodia filmu Baya, z soap operowością podkręconą do maksimum i Martinem Lawrencem grającym tak, że ilekroć otwierał usta miałem ochotę uderzyć się w twarz tak mocno, by stracić przytomność i obudzić na napisach końcowych. I ten wątek ataku serca!? I wizja jakichś zaświatów!?!?!?!?!? Przynajmniej zaowocowało to najbardziej absurdalną sceną po napisach w historii i przy okazji jedynym udanym żartem w całym filmie.
Jednym z kluczowych wątków jest córka Pantoliano, którego w poprzednim filmie zabił syn Smitha, i którego tutaj ściga chcąc się zemścić. Pomijam już, jak słabo jest to napisane, ale grająca ją Rhea Seehorn to jest taka pomyłka obsadowa, że musiała chyba dostać te rolę po znajomości.
Bad Boys: Ride or Die
Następnym razem wybieram die i za kolejną część podziękuję. Z seansu trójki mam w miarę pozytywne wspomnienia ale do dzisiaj jej nie powtórzyłem (i raczej tego nie zrobię, wystarczy mi jedynka którą mam na półce) więc nie wiem czy odbiór nie byłby gorszy, ale CO. TU. SIĘ. WYDARZYŁO? Zaczynam wierzyć że Batgirl faktycznie mogła być nieoglądalna, bo ten film jest ledwie. To taka nieznośna parodia filmu Baya, z soap operowością podkręconą do maksimum i Martinem Lawrencem grającym tak, że ilekroć otwierał usta miałem ochotę uderzyć się w twarz tak mocno, by stracić przytomność i obudzić na napisach końcowych. I ten wątek ataku serca!? I wizja jakichś zaświatów!?!?!?!?!? Przynajmniej zaowocowało to najbardziej absurdalną sceną po napisach w historii i przy okazji jedynym udanym żartem w całym filmie.
Jednym z kluczowych wątków jest córka Pantoliano, którego w poprzednim filmie zabił syn Smitha, i którego tutaj ściga chcąc się zemścić. Pomijam już, jak słabo jest to napisane, ale grająca ją Rhea Seehorn to jest taka pomyłka obsadowa, że musiała chyba dostać te rolę po znajomości.
Cytat z Szaman data 15 grudnia, 2024, 20:43W dodatku między Better Call Saul, a tym filmem to jakby dwie różne osoby zagrały. Dlaczego przez lata Rhea nie zrobiła kariery to nie wiem, ale się domyślam 🙂 Czasami tak jest, że napiszą ci jedną, życiową rolę przykrywającą niedostatki.
Film jest tragiczny, myślę o nim jeszcze gorzej niż po wizycie w kinie i na pewno wyląduje w mojej 10-tce najgorszych tego roku.
W dodatku między Better Call Saul, a tym filmem to jakby dwie różne osoby zagrały. Dlaczego przez lata Rhea nie zrobiła kariery to nie wiem, ale się domyślam 🙂 Czasami tak jest, że napiszą ci jedną, życiową rolę przykrywającą niedostatki.
Film jest tragiczny, myślę o nim jeszcze gorzej niż po wizycie w kinie i na pewno wyląduje w mojej 10-tce najgorszych tego roku.
Cytat z Mierzwiak data 15 grudnia, 2024, 20:52Jeszcze jedno: ujęcia z dronów w Ambulance w dalszym ciągu uważam za fantastyczne, pasowały do wizualiów jak i energii całości. Tutaj jak kamera zaczynała wściekle latać i robić szalone obroty miałem wrażenie, że nagle załączyła się gra wideo i efekt jest po prostu nieudany.
Aha, no i ta idiotyczna scena w której bohaterowie obserwują na monitoringu jak zięć Lawrence'a rozprawia się ze zbirami którzy wtargnęli mu do domu. Kamera kilkukrotnie najeżdża na ekran i płynnie przechodzi do właściwego ujęcia już w samym domu, tylko czemu nikt nie zauważył, że kilka razy jeszcze przed przejściem zamiast statycznego ujęcia z zamontowanej w domu kamery jest już standardowe, filmowe ujęcie?
Jeszcze jedno: ujęcia z dronów w Ambulance w dalszym ciągu uważam za fantastyczne, pasowały do wizualiów jak i energii całości. Tutaj jak kamera zaczynała wściekle latać i robić szalone obroty miałem wrażenie, że nagle załączyła się gra wideo i efekt jest po prostu nieudany.
Aha, no i ta idiotyczna scena w której bohaterowie obserwują na monitoringu jak zięć Lawrence'a rozprawia się ze zbirami którzy wtargnęli mu do domu. Kamera kilkukrotnie najeżdża na ekran i płynnie przechodzi do właściwego ujęcia już w samym domu, tylko czemu nikt nie zauważył, że kilka razy jeszcze przed przejściem zamiast statycznego ujęcia z zamontowanej w domu kamery jest już standardowe, filmowe ujęcie?
Cytat z Szaman data 20 grudnia, 2024, 22:23Przysięgły#2
Dobry film, trochę uchodzi z niego powietrze po pierwszej godzinie, wraz z [spoiler title=""] pozbyciem się Simmonsa z fabuły, reszta aktorów nie potrafiła wspomagać Houlta. [/spoiler] Trochę też Toni Collette gra sobie w innym filmie, jakimś dramacie sądowym z lat 90-tych, ale nie mam większych zastrzeżeń. Panie Clint, można na tym godnie zakończyć, proszę wziąć to pod uwagę.
7/10
Przysięgły#2
Dobry film, trochę uchodzi z niego powietrze po pierwszej godzinie, wraz z
7/10
Cytat z Janko data 20 grudnia, 2024, 23:12Podpisuję się, dla mnie Clint jak chce niech kręci nawet do setki, jeżeli nie będzie schodzić poniżej tego poziomu.
Podpisuję się, dla mnie Clint jak chce niech kręci nawet do setki, jeżeli nie będzie schodzić poniżej tego poziomu.
Cytat z robgordon data 22 grudnia, 2024, 08:40Nadrobiłem po latach Rozstanie Fahradiego. Nic nowego nie napiszę (zresztą pewnie każdy tutaj kto miał zobaczyć ten film, już go widział). Sama oś fabuły nie jest zbyt skomplikowana, ale jestem pod wrażeniem tego jak wiele tematów udało się twórcom poruszyć. I to czasem nawet jakby od niechcenia. I jak wiele pytań o ludzką naturę zadać. Zasłużony Oscar.
PS. Ciekaw jestem, czy tak duża liczba aut marki Peugeot to product placement, czy po prostu faktycznie po ulicach Iranu jeździ tyle aut tej marki.
Dotarłem też w końcu do Trupa, wcześniejszego filmu Oriola Paolo. Obraz zawiera motywy znane z jego twórczości (i wręcz budzi skojarzenia z jednym konkretnym dziełem), aczkolwiek widać, że reżyser dopiero się rozkręca. Jeśli jednak ktoś lubi te serwowane ze śmiertelną powagą historie, warto sięgnąć.
Nadrobiłem po latach Rozstanie Fahradiego. Nic nowego nie napiszę (zresztą pewnie każdy tutaj kto miał zobaczyć ten film, już go widział). Sama oś fabuły nie jest zbyt skomplikowana, ale jestem pod wrażeniem tego jak wiele tematów udało się twórcom poruszyć. I to czasem nawet jakby od niechcenia. I jak wiele pytań o ludzką naturę zadać. Zasłużony Oscar.
PS. Ciekaw jestem, czy tak duża liczba aut marki Peugeot to product placement, czy po prostu faktycznie po ulicach Iranu jeździ tyle aut tej marki.
Dotarłem też w końcu do Trupa, wcześniejszego filmu Oriola Paolo. Obraz zawiera motywy znane z jego twórczości (i wręcz budzi skojarzenia z jednym konkretnym dziełem), aczkolwiek widać, że reżyser dopiero się rozkręca. Jeśli jednak ktoś lubi te serwowane ze śmiertelną powagą historie, warto sięgnąć.
Cytat z Szaman data 22 grudnia, 2024, 09:51Królowa potępionych (2002)
Dziwaczny niby sequel "Wywiadu z wampirem" w którym Lestat po przespaniu 100 lat budzi się, bo spodobał mu się nu-metal dobijający się do wnętrza trumny. "Niby sequel" bo przecież przespałby też akcję wersji z Cruisem i Pittem, no ale już mniejsza o to. Jonathan Davis z Korna jest tutaj autorem (przeciętnych) piosenek, ma małe cameo jako konik przed koncertem i co najgorsze, dubbinguje Stuarta Townsenda w scenach śpiewanych, bo nasz Lestat podejmuje bardzo szybką i owocną decyzję o zostaniu gwiazdą rocka.
To chyba w "Uprowadzeniu Agaty" główny bohater nagle zaczyna śpiewać charakterystycznym głosem Seweryna Krajewskiego i tutejszy efekt jest równie komiczny. W dodatku Townsend nie ma zielonego pojęcia jak to wszystko zagrać jako aktor, a całym filmem udowadnia, że po 20 latach jest słusznie pamiętany jedynie jako niedoszły Aragorn i były facet Charlize Theron. Nie pamiętam już, Jackson go wyrzucił, czy też on nigdy nie dotarł do Nowej Zelandii? Wcale się nie dziwię, drzew już mieli dostatek.
Z dziwacznego punktu wyjścia skręca to wszystko w jakieś Zmierzchy i Pamiętniki Wampirów, ma kompletnie nieudane i źle zmontowane pojedynki z jakąś spowalniającą mgłą i montażem ukrywającym, aby tajniki sztuki filmowej nie dostały się do niepożądanych oczu. Ma jeszcze absolutnie koszmarną i absurdalnie obsadzoną Aaliyę, która stara się być pociągającym demonem seksu, a wychodzi jej Kelly Rowland z teledysku Dillemy, pisząca smsa na Excelu w Nokii N-Gage.
Film wyłącznie dla tęskniących za tym klimacikiem, gdy Deftones i Disturbed wyskakiwali w tle co drugiego dzieła kinematografii.
3/10
Przyjaciele Petera (1992)
Kenneth Branagh, Hugh Laurie, Stephen Fry, Imelda Staunton i Emma Thompson spotykają się 10 lat po studiach. Spodziewałem się gorzkiego posiedzenia przy stole pełnego żalu i pretensji za porzuconą przyjaźnią i utraconą młodością. A to takie lekkie, przyjemne, mimo, że porusza też poważne wątki, z masą złotych przebojów w tle które musiały kosztować setki tysięcy dolarów, nawet w czasach kiedy były w miarę świeże. Niesamowite jak Tears for Fears w pierwszych minutach potrafi ożywić film, nawet rumuński dramat o aborcji powinien zaczynać się od "Everybody Wants To Rule The World" dla przyciągnięcia uwagi widza 🙂 Gorzej, że te piosenki tak naprawdę wydają się pochodzić z innego filmu, bohaterowie siedzą w brytyjskim zamczysku i nagle przygrywa do tego "Hungry Heart" od Bossa. Coś mi zgrzytało.
Z taką obsadą liczyłem na koncert aktorski, ale jest w sumie tylko porządnie. Branagh nie umie zagrać pijanego, Fry jest Fry'em, Laurie intelektualistą, a Thompson szarą myszką i dziwaczką z kotem. Ale wrażenia jak najbardziej pozytywne, Kenneth jako reżyser potrafił utrzymać dużą dynamikę tej przegadanej obyczajówki.
7/10
Królowa potępionych (2002)
Dziwaczny niby sequel "Wywiadu z wampirem" w którym Lestat po przespaniu 100 lat budzi się, bo spodobał mu się nu-metal dobijający się do wnętrza trumny. "Niby sequel" bo przecież przespałby też akcję wersji z Cruisem i Pittem, no ale już mniejsza o to. Jonathan Davis z Korna jest tutaj autorem (przeciętnych) piosenek, ma małe cameo jako konik przed koncertem i co najgorsze, dubbinguje Stuarta Townsenda w scenach śpiewanych, bo nasz Lestat podejmuje bardzo szybką i owocną decyzję o zostaniu gwiazdą rocka.
To chyba w "Uprowadzeniu Agaty" główny bohater nagle zaczyna śpiewać charakterystycznym głosem Seweryna Krajewskiego i tutejszy efekt jest równie komiczny. W dodatku Townsend nie ma zielonego pojęcia jak to wszystko zagrać jako aktor, a całym filmem udowadnia, że po 20 latach jest słusznie pamiętany jedynie jako niedoszły Aragorn i były facet Charlize Theron. Nie pamiętam już, Jackson go wyrzucił, czy też on nigdy nie dotarł do Nowej Zelandii? Wcale się nie dziwię, drzew już mieli dostatek.
Z dziwacznego punktu wyjścia skręca to wszystko w jakieś Zmierzchy i Pamiętniki Wampirów, ma kompletnie nieudane i źle zmontowane pojedynki z jakąś spowalniającą mgłą i montażem ukrywającym, aby tajniki sztuki filmowej nie dostały się do niepożądanych oczu. Ma jeszcze absolutnie koszmarną i absurdalnie obsadzoną Aaliyę, która stara się być pociągającym demonem seksu, a wychodzi jej Kelly Rowland z teledysku Dillemy, pisząca smsa na Excelu w Nokii N-Gage.
Film wyłącznie dla tęskniących za tym klimacikiem, gdy Deftones i Disturbed wyskakiwali w tle co drugiego dzieła kinematografii.
3/10
Przyjaciele Petera (1992)
Kenneth Branagh, Hugh Laurie, Stephen Fry, Imelda Staunton i Emma Thompson spotykają się 10 lat po studiach. Spodziewałem się gorzkiego posiedzenia przy stole pełnego żalu i pretensji za porzuconą przyjaźnią i utraconą młodością. A to takie lekkie, przyjemne, mimo, że porusza też poważne wątki, z masą złotych przebojów w tle które musiały kosztować setki tysięcy dolarów, nawet w czasach kiedy były w miarę świeże. Niesamowite jak Tears for Fears w pierwszych minutach potrafi ożywić film, nawet rumuński dramat o aborcji powinien zaczynać się od "Everybody Wants To Rule The World" dla przyciągnięcia uwagi widza 🙂 Gorzej, że te piosenki tak naprawdę wydają się pochodzić z innego filmu, bohaterowie siedzą w brytyjskim zamczysku i nagle przygrywa do tego "Hungry Heart" od Bossa. Coś mi zgrzytało.
Z taką obsadą liczyłem na koncert aktorski, ale jest w sumie tylko porządnie. Branagh nie umie zagrać pijanego, Fry jest Fry'em, Laurie intelektualistą, a Thompson szarą myszką i dziwaczką z kotem. Ale wrażenia jak najbardziej pozytywne, Kenneth jako reżyser potrafił utrzymać dużą dynamikę tej przegadanej obyczajówki.
7/10
Cytat z robgordon data 22 grudnia, 2024, 10:18Nie widziałem tego filmu Branagha. Dzięki za przypomnienie, zupełnie o nim zapomniałem. Wrzucam na listę.
Nie widziałem tego filmu Branagha. Dzięki za przypomnienie, zupełnie o nim zapomniałem. Wrzucam na listę.
Cytat z Mierzwiak data 22 grudnia, 2024, 10:43The Cursed (aka Eight for Silver) (Netflix)
@szaman dał 7/10 i przyznam, że jestem mocno zaskoczony, choć do pewnego momentu wydawało mi się, że oglądam perełkę, która zaginęła w pandemicznej zawierusze.
Zaczyna się intrygująco i posępnie: ludobójstwo dokonane na wysiedlonych niegdyś Cyganach (świetna scena) uruchamia ciąg zdarzeń - rzucona na splamioną krwią ziemię szybko daje o sobie znać. Jest parę prymitywnych straszaków niepasujących do ogólnej, bardzo dobrej atmosfery wspomaganej mrocznymi zdjęciami i niezłe gore z lekką domieszką body horroru, ale gdzieś po drodze to wszystko zamienia się w standardowy monster flick bez pomysłu na zakończenie i rozwiązanie wszystkich wątków. Kwestia ludobójstwa już nie wraca, nie ma mowy o wyrzutach sumienia u bohaterów, refleksji nad dokonaną zbrodnią w obliczu nieuchronnej śmierci. Jest za to wnosząca wprawiające wręcz w osłupienie nic, bezsensowna klamra fabularna osadzona dekady później, w 1917 roku. PO CO TO BYŁO?
The Cursed (aka Eight for Silver) (Netflix)
@szaman dał 7/10 i przyznam, że jestem mocno zaskoczony, choć do pewnego momentu wydawało mi się, że oglądam perełkę, która zaginęła w pandemicznej zawierusze.
Zaczyna się intrygująco i posępnie: ludobójstwo dokonane na wysiedlonych niegdyś Cyganach (świetna scena) uruchamia ciąg zdarzeń - rzucona na splamioną krwią ziemię szybko daje o sobie znać. Jest parę prymitywnych straszaków niepasujących do ogólnej, bardzo dobrej atmosfery wspomaganej mrocznymi zdjęciami i niezłe gore z lekką domieszką body horroru, ale gdzieś po drodze to wszystko zamienia się w standardowy monster flick bez pomysłu na zakończenie i rozwiązanie wszystkich wątków. Kwestia ludobójstwa już nie wraca, nie ma mowy o wyrzutach sumienia u bohaterów, refleksji nad dokonaną zbrodnią w obliczu nieuchronnej śmierci. Jest za to wnosząca wprawiające wręcz w osłupienie nic, bezsensowna klamra fabularna osadzona dekady później, w 1917 roku. PO CO TO BYŁO?
Cytat z Szaman data 22 grudnia, 2024, 10:47Półtora roku temu to oglądałem, a mam wrażenie, jakby z pięć lat temu, więc moja dziurawa głowa za wiele nie pomoże 🙂 Wydaje mi się, że po prostu kupiła mnie ta próba zbudowana mitologii, scena sekcji i może nawet ta melancholijna klamra którą odrzuciłeś.
Półtora roku temu to oglądałem, a mam wrażenie, jakby z pięć lat temu, więc moja dziurawa głowa za wiele nie pomoże 🙂 Wydaje mi się, że po prostu kupiła mnie ta próba zbudowana mitologii, scena sekcji i może nawet ta melancholijna klamra którą odrzuciłeś.

