Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 24 grudnia, 2024, 20:51Juror #2 (Max)
Nie tak mięsisty jak mógłby być, dziwią w sumie dość letnie reakcje, szczególnie tej drugiej, Sutherlanda i Deutch na to co się stało czy wygodny brak kamer w i na zewnątrz baru, ale to solidne, dobre, staroszkolne kino z naprawdę dobrze rozegranym dylematem nie tylko tytułowego bohatera. Zakończenie, wydaje mi się, że tylko udaje takie, które ma zostawić widza w stanie niepewności - myślę że [spoiler title=""]zamiast Toni za drzwiami byłaby policja gdyby Hoult miał zostać aresztowany, a ona sama przyszła po prostu porozmawiać, zobaczyć go z żoną i dzieckiem, upewnić samą siebie, że powinna odpuścić tę sprawę i zostawić tak, jak jest.[/spoiler]
Juror #2 (Max)
Nie tak mięsisty jak mógłby być, dziwią w sumie dość letnie reakcje, szczególnie tej drugiej, Sutherlanda i Deutch na to co się stało czy wygodny brak kamer w i na zewnątrz baru, ale to solidne, dobre, staroszkolne kino z naprawdę dobrze rozegranym dylematem nie tylko tytułowego bohatera. Zakończenie, wydaje mi się, że tylko udaje takie, które ma zostawić widza w stanie niepewności - myślę że
Cytat z Szaman data 24 grudnia, 2024, 21:30No patrz, a ja to inaczej odebrałem.
[spoiler title=""] Toni nie odpuści, nie będzie sielskiego życia. Moim zdaniem widać to po minach obojga i tym jak skonstruowane są ostatnie sekundy, przechodzą od szczęścia, do dzwonka który je burzy. Ale jak się teraz zastanowiłem, wariant z policjantami rzeczywiście byłby klarowniejszy. [/spoiler]
No patrz, a ja to inaczej odebrałem.
Cytat z Mierzwiak data 25 grudnia, 2024, 22:26Den of Thieves (CDA)
Reżyser zapatrzony w Heat jak w obrazek, ale poza motywem napadów, ściganiem przeprowadzającej ją ekipy i problemów w życiu prywatnym głównego bohatera wniosków za wiele z filmu Manna nie wyciągnął.
Tam gdzie w filmie z 1995 roku była klasa, styl i mięsko w relacjach między bohaterami, tak tutaj jest niemal ayerowska patola (ekipa zbirów jest w zasadzie nieodróżnialna od policjantów) a o zderzeniu postaci i ich postaw, w Heat tak pięknie sportretowanym w scenie rozmowy w restauracji, nie ma mowy. O ile ekspresyjny Butler kreuje jeszcze w miarę charakterystyczną postać, tak stojący naprzeciw niego Pablo Schreiber to dykta bez charakteru, motywacji, niczego.
Film bywa też miejscami mocno głupawy (dawno nie widziałem czegoś tak kretyńskiego jak motyw z zebraniem super tajnych i super dokładnych informacji na temat działania banku rezerw federalnych z rysunków z barowych serwetek), idzie na skróty i porzuca potencjalnie ciekawe motywy, ale nie odmówię mu walorów rozrywkowych.
Z zaskoczeniem odkryłem, że wyszły już - spoilerujące jedynkę - trailery sequela, który wygląda całkiem spoko, choć widzę w nim aż za dużo naśladowania Fast & Furious.
Den of Thieves (CDA)
Reżyser zapatrzony w Heat jak w obrazek, ale poza motywem napadów, ściganiem przeprowadzającej ją ekipy i problemów w życiu prywatnym głównego bohatera wniosków za wiele z filmu Manna nie wyciągnął.
Tam gdzie w filmie z 1995 roku była klasa, styl i mięsko w relacjach między bohaterami, tak tutaj jest niemal ayerowska patola (ekipa zbirów jest w zasadzie nieodróżnialna od policjantów) a o zderzeniu postaci i ich postaw, w Heat tak pięknie sportretowanym w scenie rozmowy w restauracji, nie ma mowy. O ile ekspresyjny Butler kreuje jeszcze w miarę charakterystyczną postać, tak stojący naprzeciw niego Pablo Schreiber to dykta bez charakteru, motywacji, niczego.
Film bywa też miejscami mocno głupawy (dawno nie widziałem czegoś tak kretyńskiego jak motyw z zebraniem super tajnych i super dokładnych informacji na temat działania banku rezerw federalnych z rysunków z barowych serwetek), idzie na skróty i porzuca potencjalnie ciekawe motywy, ale nie odmówię mu walorów rozrywkowych.
Z zaskoczeniem odkryłem, że wyszły już - spoilerujące jedynkę - trailery sequela, który wygląda całkiem spoko, choć widzę w nim aż za dużo naśladowania Fast & Furious.
Cytat z Mierzwiak data 26 grudnia, 2024, 21:02Kinds of Kindness (Disney+ / itunes)
Najpierw anegdotka: uważajcie jak anulujecie subskrypcje w serwisach streamingowych, bo owszem, dostęp pozostaje ważny do daty X, ale nie do północy a do godziny w której anulujecie, i tak dzisiaj obejrzałem pół godziny filmu na Disney+ ale musiałem uciąć sobie drzemkę i wyjść z psem a gdy włączyłem ponownie okazało się, że D+ już nie mam więc dokończyłem na itunes za 14,99 zł 🙂
Sam film? Oczywiście mocno popieprzony, ale też, mimo długiego metrażu, nie tak męczący jak Poor Things, choć nie bez problemów. Pierwsze dwie historie to raczej strata czasu; to szkice i ledwie nakreślone pomysły (drugiej najbliżej do epizodu ze Strefy mroku), za to trzecia, głównie dzięki Emmie, jest świetna, intrygująca i ekscentryczna w sposób jaki najbardziej mi odpowiada i wielka szkoda, że nie doczekała się własnego, należycie rozwiniętego filmu.
Kinds of Kindness (Disney+ / itunes)
Najpierw anegdotka: uważajcie jak anulujecie subskrypcje w serwisach streamingowych, bo owszem, dostęp pozostaje ważny do daty X, ale nie do północy a do godziny w której anulujecie, i tak dzisiaj obejrzałem pół godziny filmu na Disney+ ale musiałem uciąć sobie drzemkę i wyjść z psem a gdy włączyłem ponownie okazało się, że D+ już nie mam więc dokończyłem na itunes za 14,99 zł 🙂

Sam film? Oczywiście mocno popieprzony, ale też, mimo długiego metrażu, nie tak męczący jak Poor Things, choć nie bez problemów. Pierwsze dwie historie to raczej strata czasu; to szkice i ledwie nakreślone pomysły (drugiej najbliżej do epizodu ze Strefy mroku), za to trzecia, głównie dzięki Emmie, jest świetna, intrygująca i ekscentryczna w sposób jaki najbardziej mi odpowiada i wielka szkoda, że nie doczekała się własnego, należycie rozwiniętego filmu.
Cytat z Mierzwiak data 1 stycznia, 2025, 17:48The Departed (itunes, 4K Dolby Vision)
Pierwsza powtórka od czasu divxa obejrzanego pod koniec 2006 / na początku 2007 roku.
Niby bardzo dobry, mający wszelkie cechy najlepszych filmów Scorsese, a jednak będący zaledwie ich cieniem. Czegoś mi w tym filmie mocno brakuje - większych emocji związanych z tym co robią bohaterowie (świetnego tu!) Leo i Matta? Ciekawszej relacji z Nicholsonem?
Nominacja do Oscara dla Marka Wahlberga za pojawienie się kilka razy na ekranie i wypowiedzenie paru bluzgów z typową dla siebie manierą jedną z najbardziej absurdalnych w historii Akademii!
MaXXXine (itunes, 4K Dolby Vision)
Żenujący sequel z KATASTROFALNYM finałem, w którym poza paroma przebłyskami klimatu nic nie działa, włącznie z rolą Goth która po znakomitym występie w Pearl tutaj z kolei całkowicie zniknęła i nie miała co grać.
The Departed (itunes, 4K Dolby Vision)
Pierwsza powtórka od czasu divxa obejrzanego pod koniec 2006 / na początku 2007 roku.
Niby bardzo dobry, mający wszelkie cechy najlepszych filmów Scorsese, a jednak będący zaledwie ich cieniem. Czegoś mi w tym filmie mocno brakuje - większych emocji związanych z tym co robią bohaterowie (świetnego tu!) Leo i Matta? Ciekawszej relacji z Nicholsonem?
Nominacja do Oscara dla Marka Wahlberga za pojawienie się kilka razy na ekranie i wypowiedzenie paru bluzgów z typową dla siebie manierą jedną z najbardziej absurdalnych w historii Akademii!
MaXXXine (itunes, 4K Dolby Vision)
Żenujący sequel z KATASTROFALNYM finałem, w którym poza paroma przebłyskami klimatu nic nie działa, włącznie z rolą Goth która po znakomitym występie w Pearl tutaj z kolei całkowicie zniknęła i nie miała co grać.
Cytat z robgordon data 1 stycznia, 2025, 18:41Cytat z Mierzwiak data styczeń 1, 2025, 17:48The Departed (itunes, 4K Dolby Vision)
Pierwsza powtórka od czasu divxa obejrzanego pod koniec 2006 / na początku 2007 roku.
Niby bardzo dobry, mający wszelkie cechy najlepszych filmów Scorsese, a jednak będący zaledwie ich cieniem. Czegoś mi w tym filmie mocno brakuje - większych emocji związanych z tym co robią bohaterowie (świetnego tu!) Leo i Matta? Ciekawszej relacji z Nicholsonem?
Nominacja do Oscara dla Marka Wahlberg za pojawienie się kilka razy na ekranie i wypowiedzenie paru bluzgów z typową dla siebie manierą jedną z najbardziej absurdalnych w historii Akademii!
Pamiętam, że podobne odczucia miałem wtedy, gdy film widziałem w kinie. Dobrze się bawiłem, seans był frajdą, ale jednak miało się tę świadomość, że to jedynie świetnie zrealizowana rozrywka, tak jakby Scorsese miał ochotę odpocząć w towarzystwie dobrych kumpli, między ważniejszymi dla siebie dziełami.
Cytat z Mierzwiak data styczeń 1, 2025, 17:48The Departed (itunes, 4K Dolby Vision)
Pierwsza powtórka od czasu divxa obejrzanego pod koniec 2006 / na początku 2007 roku.
Niby bardzo dobry, mający wszelkie cechy najlepszych filmów Scorsese, a jednak będący zaledwie ich cieniem. Czegoś mi w tym filmie mocno brakuje - większych emocji związanych z tym co robią bohaterowie (świetnego tu!) Leo i Matta? Ciekawszej relacji z Nicholsonem?
Nominacja do Oscara dla Marka Wahlberg za pojawienie się kilka razy na ekranie i wypowiedzenie paru bluzgów z typową dla siebie manierą jedną z najbardziej absurdalnych w historii Akademii!
Pamiętam, że podobne odczucia miałem wtedy, gdy film widziałem w kinie. Dobrze się bawiłem, seans był frajdą, ale jednak miało się tę świadomość, że to jedynie świetnie zrealizowana rozrywka, tak jakby Scorsese miał ochotę odpocząć w towarzystwie dobrych kumpli, między ważniejszymi dla siebie dziełami.
Cytat z Mierzwiak data 1 stycznia, 2025, 19:00Swoją drogą muszę w końcu nadrobić oryginał i jego kontynuacje.
Swoją drogą muszę w końcu nadrobić oryginał i jego kontynuacje.
Cytat z Janko data 1 stycznia, 2025, 19:09Oryginał lepszy, Scorsese zrobił dwa remake i oba wypadły gorzej od oryginałów, ale to ciągle dobre filmy.
Oryginał lepszy, Scorsese zrobił dwa remake i oba wypadły gorzej od oryginałów, ale to ciągle dobre filmy.
Cytat z robgordon data 1 stycznia, 2025, 19:33Oglądałem tylko pierwszą część oryginalnej serii. Pamiętam, że wcale nie spodobała mi się bardziej (choć może po części dlatego, że oglądałem ją później i znałem podstawowe rozwiązania fabularne).
Oglądałem tylko pierwszą część oryginalnej serii. Pamiętam, że wcale nie spodobała mi się bardziej (choć może po części dlatego, że oglądałem ją później i znałem podstawowe rozwiązania fabularne).
Cytat z Mierzwiak data 4 stycznia, 2025, 14:55We Live in Time
Może i nie do końca unika ckliwości i cukierkowości, wygrywa jednak dwiema fantastycznymi rolami i, też dwiema, pięknymi ostatnimi scenami.
Całość jest bardzo lekka i przyjemna, choć tam gdzie trzeba ciężar dramatyczny ma adekwatną wagę i trafia prosto w serce. Na wszelki wypadek ukrywam, choć raczej nie trudno domyślić się, że [spoiler title=""]bohaterka Pugh przegrywa walkę z chorobą i bardzo podobało mi się, jak zostało to pokazane, a raczej nie zostało. Urocze jest to, że na końcu Garfieldowi i dziewczynce towarzyszy pies; na początku Florence wspomina, że psy pomagają dzieciom uporać się z trudnymi przeżyciami.[/spoiler]
Uciekam, coś mi wpadło do oka.
We Live in Time
Może i nie do końca unika ckliwości i cukierkowości, wygrywa jednak dwiema fantastycznymi rolami i, też dwiema, pięknymi ostatnimi scenami.
Całość jest bardzo lekka i przyjemna, choć tam gdzie trzeba ciężar dramatyczny ma adekwatną wagę i trafia prosto w serce. Na wszelki wypadek ukrywam, choć raczej nie trudno domyślić się, że
Uciekam, coś mi wpadło do oka.
Cytat z Janko data 4 stycznia, 2025, 17:07Ogólnie zgadzam się. Wydaje mi się, że ta zabawą z chronologią stara się ukryć, że film jest raczej prostym melodramatem, ale nie czepiam się za mocno, bo trafia w te punkty gdzie trzeba.
Here
Tutaj (he, he) jest trochę gorzej. Bardzo nierówny to film. Przeskoki czasowe są tu częste, a i nie zawsze idzie za tym sensowny klucz. Wątków jest tu z 5, ale tylko dwóm poświęca się najwięcej czasu, reszta wydaje się takimi zapchajdziurami. Zemeckis to jednak stary wyga i paroma scenami potrafi jeszcze chwycić za serce. Przyznaję nawet fajny pomysł z tym przejściem do kolejnych scen za pomocą prostokątów a i odmładzanie na żywo też wypadło dobrze.
Rozumiem krytykę tego filmu, ale też całkowicie go nie odrzucam, gdy wszystko działa jak należy mimo tej dość eksperymentalnej formy odczuwam delikatną sympatię do tej produkcji.
Ogólnie zgadzam się. Wydaje mi się, że ta zabawą z chronologią stara się ukryć, że film jest raczej prostym melodramatem, ale nie czepiam się za mocno, bo trafia w te punkty gdzie trzeba.
Here
Tutaj (he, he) jest trochę gorzej. Bardzo nierówny to film. Przeskoki czasowe są tu częste, a i nie zawsze idzie za tym sensowny klucz. Wątków jest tu z 5, ale tylko dwóm poświęca się najwięcej czasu, reszta wydaje się takimi zapchajdziurami. Zemeckis to jednak stary wyga i paroma scenami potrafi jeszcze chwycić za serce. Przyznaję nawet fajny pomysł z tym przejściem do kolejnych scen za pomocą prostokątów a i odmładzanie na żywo też wypadło dobrze.
Rozumiem krytykę tego filmu, ale też całkowicie go nie odrzucam, gdy wszystko działa jak należy mimo tej dość eksperymentalnej formy odczuwam delikatną sympatię do tej produkcji.
Cytat z Marek Pilarski data 5 stycznia, 2025, 00:30Fajnie, że wspomniałeś o Here, bo byłem na tym w poniedziałek, ale jakoś nie udało mi się nic napisać, a tak to nie muszę wszystkiego pisać od początku, a po prostu odniosę się do tego, co napisałeś. 🙂
Ja rozumiem krytykę tego filmu, ale dziwi mnie, że jest ona aż tak ostra. Film Zemeckisa jest w dużym stopniu przede wszystkim pewnym eksperymentem filmowym. Ale generalnie dobrze mi się oglądało, bo jednak jest zajmujący. Dzięki przeskokom czasowym cały czas coś się w nim dzieje. Ale tak jak Janko, miałem problem ze znalezieniem jakiegoś sensownego klucza, który łaczyłby wszystkie te wątki. Mamy tu ukazane scenki z życia z różnych okresów istnienia Ameryki / Stanów Zjednoczonych, które po prostu pokazują, że powstawanie nowego życia, miłość, rodzina, śmierć to stałe elementy ludzkiego życia i mimo różncyh kontekstów historycznych, politycznych, społecznych, są wartościami uniwersalnymi. Można powiedzieć, że banał i kicz. Można tam też niby dostrzec jakieś drobne powiązania i odniesienia między poszczególnymi wątkami ([spoiler title=""]kwestia nieślubnych synów Benjamin Franklina i postaci granej przez Paula Bettany'ego[/spoiler]), ale poza tym jednym najlepiej rozbudowanym poświęconym rodzinie postaci Hanksa, bazują one często na bardzo oczywistych i aktualnych w danym czasie tematach, problemach i wydarzeniach (i tak w najbardziej współczesnym wątku mamy problematykę BLM i Covid).
Odmłodzenie Hanksa i Wright także nie było do końca udane, szczególnie na początku, gdy grają postaci w wieku ok. 18 lat, a wyglądają, poruszają się i mają głosy jak ludzie w okolicach +30. Z kolei na końcu, gdy z moich wyliczeń mają ok. 70-75 lat, wyglądają na starszukowie przed 90. Podobało mi się jednak, w jaki sposób rozwija się ich historia i historia ich związku, a Wright ma co najmniej jedną świetną scenę, która spokojnie mogłaby być klipem oscarowym.
Nie wiem, jak było w komiksie i czy tam też najwięcej czasu poświęcone jest wątkowi, który rozgrywa się w latach od ok. 1950 do teraz, ale myślę, że mógł być on najbardziej interesujący dla Zemeckisa dlatego, że przypada on na czas jego życia i jest mu pewnie bardzo bliski, więc być może wpakował tam też pewne wątki autobiograficzne.
Fajnie, że wspomniałeś o Here, bo byłem na tym w poniedziałek, ale jakoś nie udało mi się nic napisać, a tak to nie muszę wszystkiego pisać od początku, a po prostu odniosę się do tego, co napisałeś. 🙂
Ja rozumiem krytykę tego filmu, ale dziwi mnie, że jest ona aż tak ostra. Film Zemeckisa jest w dużym stopniu przede wszystkim pewnym eksperymentem filmowym. Ale generalnie dobrze mi się oglądało, bo jednak jest zajmujący. Dzięki przeskokom czasowym cały czas coś się w nim dzieje. Ale tak jak Janko, miałem problem ze znalezieniem jakiegoś sensownego klucza, który łaczyłby wszystkie te wątki. Mamy tu ukazane scenki z życia z różnych okresów istnienia Ameryki / Stanów Zjednoczonych, które po prostu pokazują, że powstawanie nowego życia, miłość, rodzina, śmierć to stałe elementy ludzkiego życia i mimo różncyh kontekstów historycznych, politycznych, społecznych, są wartościami uniwersalnymi. Można powiedzieć, że banał i kicz. Można tam też niby dostrzec jakieś drobne powiązania i odniesienia między poszczególnymi wątkami (
Odmłodzenie Hanksa i Wright także nie było do końca udane, szczególnie na początku, gdy grają postaci w wieku ok. 18 lat, a wyglądają, poruszają się i mają głosy jak ludzie w okolicach +30. Z kolei na końcu, gdy z moich wyliczeń mają ok. 70-75 lat, wyglądają na starszukowie przed 90. Podobało mi się jednak, w jaki sposób rozwija się ich historia i historia ich związku, a Wright ma co najmniej jedną świetną scenę, która spokojnie mogłaby być klipem oscarowym.
Nie wiem, jak było w komiksie i czy tam też najwięcej czasu poświęcone jest wątkowi, który rozgrywa się w latach od ok. 1950 do teraz, ale myślę, że mógł być on najbardziej interesujący dla Zemeckisa dlatego, że przypada on na czas jego życia i jest mu pewnie bardzo bliski, więc być może wpakował tam też pewne wątki autobiograficzne.
Cytat z robgordon data 5 stycznia, 2025, 01:01Cytat z Mierzwiak data grudzień 24, 2024, 21:48Być może masz rację a mi po prostu udzielił się optymistyczny, wigilijny nastrój
A może właśnie chodziło o to, by każdy widz dopowiedział sobie po swojemu? Wersja z policjantami byłaby zbyt oczywistą podpowiedzią. Może Clint tego nie chciał?
Cytat z Mierzwiak data grudzień 24, 2024, 21:48Być może masz rację a mi po prostu udzielił się optymistyczny, wigilijny nastrój
A może właśnie chodziło o to, by każdy widz dopowiedział sobie po swojemu? Wersja z policjantami byłaby zbyt oczywistą podpowiedzią. Może Clint tego nie chciał?
Cytat z robgordon data 9 stycznia, 2025, 19:48Dzięki uprzejmości członków Centrum Dydaktyczno-Audiowizualnego udało mi się nadrobić ostatnio kilka tytułów, które od dawna zalegały na mojej liście filmów do obejrzenia. Należy do nich m.in. Stan łaski, który jakimś cudem ominąłem 3 dekady temu, gdy (zapewne) był dostępny w kinach. I o którym na długi czas zupełnie zapomniałem.
Jak to mówią, dziś takich filmów już nie kręcą. Nowy Jork, którego już nie ma, porachunki irlandzko-włoskie w Hell’s Kitchen, młodzi, piękni i zakochani Sean Penn i Robin Wright, Gary Oldman, gdy jeszcze grał świrów i Ed Harris, który jak się okazuje… zawsze tak wyglądał 😉 Stylowe kino, choć nie bez wad, przyćmione w chwili premiery, podobnymi tematycznie Chłopcami z ferajny Scorsese (wyobrażacie sobie dziś premierę tak zbliżonych tematem filmów w odstępie ledwo kilku dni?).
Reżyserem filmu jest Phil Joanny, znany też z późniejszej Diagnozy zbrodni z Gerem i Kim Basinger, ale przede wszystkim współpracownik U2, twórca Rattle and Hum i wielu ich klipów.
Dzięki uprzejmości członków Centrum Dydaktyczno-Audiowizualnego udało mi się nadrobić ostatnio kilka tytułów, które od dawna zalegały na mojej liście filmów do obejrzenia. Należy do nich m.in. Stan łaski, który jakimś cudem ominąłem 3 dekady temu, gdy (zapewne) był dostępny w kinach. I o którym na długi czas zupełnie zapomniałem.
Jak to mówią, dziś takich filmów już nie kręcą. Nowy Jork, którego już nie ma, porachunki irlandzko-włoskie w Hell’s Kitchen, młodzi, piękni i zakochani Sean Penn i Robin Wright, Gary Oldman, gdy jeszcze grał świrów i Ed Harris, który jak się okazuje… zawsze tak wyglądał 😉 Stylowe kino, choć nie bez wad, przyćmione w chwili premiery, podobnymi tematycznie Chłopcami z ferajny Scorsese (wyobrażacie sobie dziś premierę tak zbliżonych tematem filmów w odstępie ledwo kilku dni?).
Reżyserem filmu jest Phil Joanny, znany też z późniejszej Diagnozy zbrodni z Gerem i Kim Basinger, ale przede wszystkim współpracownik U2, twórca Rattle and Hum i wielu ich klipów.
Cytat z Szaman data 10 stycznia, 2025, 21:03Wczoraj i dziś (1996)
Kompletnie zapomniany dramat z efektownie obsadzoną czwórką: Meryl Streep, Liam Neeson, Edward Furlong i Alfred Molina. Efektownie, bo mamy zrozpaczonych rodziców, ich podejrzanego o morderstwo syna i adwokata wyglądającego jak James Franco z grubymi wąsami. Tak więc każde z nich może tutaj wyginać się śmiało w dramatycznych pozach.
I jakoś to wszystko toczy się poprawnie i dość przewidywalnie do finału, chociaż to jedna z najsłabszych ról, tym razem zupełnie nieprzytomnej Streep. Jest solidnie sprzedana dwuznaczność moralna i wiszące nad głowami pytanie- a co Ty byś zrobił, gdyby chodziło o Twoje dziecko?
Ale potem następuje finał w którym już zabrakło wyczucia, przynajmniej tak go odebrałem. Niestety muszę go opisać w dużych spoilerach.
[spoiler title=""]
Furlong za przypadkowe zabójstwo swojej dziewczyny w trakcie kłótni dostaje pięć lat poprawczaka, wychodzi po dwóch. Neeson dostaje niecały rok więzienia za tuszowanie dowodów. Po 2 latach rodzina zaczyna nowe życie, przeprowadzając się z czegoś co wyglądało jak zimne Michigan do słonecznej Kalifornii. Po 2 latach zaczynają z czystą kartą i jest to przedstawione jako jakaś pompatyczna tragedia. W trakcie wyroku Molina odwraca się i pyta Streep, czy na pewno warto było wyznać prawdę. Wszyscy mają miny jakby Furlong dostał 20 lat na Syberii. Komedia.
Gdzieś w tle rozgrywa się prawdziwy dramat rodziny zamordowanej, ciężarnej nastolatki, która nie będzie miała szansy zacząć z czystą kartą, dwa lata później.
[/spoiler]
5/10
Wczoraj i dziś (1996)
Kompletnie zapomniany dramat z efektownie obsadzoną czwórką: Meryl Streep, Liam Neeson, Edward Furlong i Alfred Molina. Efektownie, bo mamy zrozpaczonych rodziców, ich podejrzanego o morderstwo syna i adwokata wyglądającego jak James Franco z grubymi wąsami. Tak więc każde z nich może tutaj wyginać się śmiało w dramatycznych pozach.
I jakoś to wszystko toczy się poprawnie i dość przewidywalnie do finału, chociaż to jedna z najsłabszych ról, tym razem zupełnie nieprzytomnej Streep. Jest solidnie sprzedana dwuznaczność moralna i wiszące nad głowami pytanie- a co Ty byś zrobił, gdyby chodziło o Twoje dziecko?
Ale potem następuje finał w którym już zabrakło wyczucia, przynajmniej tak go odebrałem. Niestety muszę go opisać w dużych spoilerach.
Furlong za przypadkowe zabójstwo swojej dziewczyny w trakcie kłótni dostaje pięć lat poprawczaka, wychodzi po dwóch. Neeson dostaje niecały rok więzienia za tuszowanie dowodów. Po 2 latach rodzina zaczyna nowe życie, przeprowadzając się z czegoś co wyglądało jak zimne Michigan do słonecznej Kalifornii. Po 2 latach zaczynają z czystą kartą i jest to przedstawione jako jakaś pompatyczna tragedia. W trakcie wyroku Molina odwraca się i pyta Streep, czy na pewno warto było wyznać prawdę. Wszyscy mają miny jakby Furlong dostał 20 lat na Syberii. Komedia.
Gdzieś w tle rozgrywa się prawdziwy dramat rodziny zamordowanej, ciężarnej nastolatki, która nie będzie miała szansy zacząć z czystą kartą, dwa lata później.
5/10
Cytat z robgordon data 11 stycznia, 2025, 08:54The Outfit
Ekranizacja sztuki, więc całość dzieje się w jednym miejscu (a dokładniej w zakładzie krawieckim). Stylowy, jak garnitury szyte przez głównego bohatera i oparty przede wszystkim na barkach świetnego w tej roli Marka Rylance’a. Mimo fabuły, w której znalazło się miejsce na porachunki mafijne, szpiegów i trupy w szafie oraz grudniowego Chicago, który jest tłem historii, film ma ciepły, a nawet przytulny nastrój. I grzeje jak gruby koc 😉
7/10
The Outfit
Ekranizacja sztuki, więc całość dzieje się w jednym miejscu (a dokładniej w zakładzie krawieckim). Stylowy, jak garnitury szyte przez głównego bohatera i oparty przede wszystkim na barkach świetnego w tej roli Marka Rylance’a. Mimo fabuły, w której znalazło się miejsce na porachunki mafijne, szpiegów i trupy w szafie oraz grudniowego Chicago, który jest tłem historii, film ma ciepły, a nawet przytulny nastrój. I grzeje jak gruby koc 😉
7/10
Cytat z Szaman data 12 stycznia, 2025, 17:21In a Violent Nature (2024)
Jakby ktoś pytał, dlaczego lubię zaglądać do zakładki krytycy na Filmwebie. Cytat:
"Obojętność przemocy i natury wobec disruptorów naturalnego porządku. Slasher na poważnie odrzucający mainstreamową potrzebę podbijania tempa i tłumaczenia."
Tymczasem film ma dosłownie pięciominutowy monolog o tym, że zabójca to taki wielki, rozjuszony niedźwiedź, oraz trzykrotne tłumaczenie co robi i czym jest magiczny medalik którego szuka 🙂
Podobało mi się, chociaż jednak sprawiał wrażenie dość niedopracowanego, jak na te strzępy scenariusza które posiada. Oczywiście bohaterowie się rozdzielają, oczywiście wymieniają bronią, oczywiście chojrak podchodzi na odległość topora. Ale udało się uchwycić to, co przykrywa wszystko inne i co decydowało o być, albo nie być całej koncepcji, czyli wspaniały, dziki klimat ogromnego, kanadyjskiego lasu.
7/10
In a Violent Nature (2024)
Jakby ktoś pytał, dlaczego lubię zaglądać do zakładki krytycy na Filmwebie. Cytat:
"Obojętność przemocy i natury wobec disruptorów naturalnego porządku. Slasher na poważnie odrzucający mainstreamową potrzebę podbijania tempa i tłumaczenia."
Tymczasem film ma dosłownie pięciominutowy monolog o tym, że zabójca to taki wielki, rozjuszony niedźwiedź, oraz trzykrotne tłumaczenie co robi i czym jest magiczny medalik którego szuka 🙂
Podobało mi się, chociaż jednak sprawiał wrażenie dość niedopracowanego, jak na te strzępy scenariusza które posiada. Oczywiście bohaterowie się rozdzielają, oczywiście wymieniają bronią, oczywiście chojrak podchodzi na odległość topora. Ale udało się uchwycić to, co przykrywa wszystko inne i co decydowało o być, albo nie być całej koncepcji, czyli wspaniały, dziki klimat ogromnego, kanadyjskiego lasu.
7/10
Cytat z Szaman data 12 stycznia, 2025, 17:23No czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem, autentycznie stare wygi w stylu Briana Yuzny byłyby zachwycone.
No czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem, autentycznie stare wygi w stylu Briana Yuzny byłyby zachwycone.
