Opinie o filmach
Cytat z robgordon data 1 lutego, 2025, 08:39Rzeczy niezbędne
Film o traumach, ale też o tym jak postrzegamy ofiary, zwłaszcza gdy nie zachowują się tak, jak tego oczekujemy. Stworzony przez kobiety, więc bardziej stonowany i wyważony, a zarazem wydaje się też, że prawdziwszy. Świetnie zagrany przez 3 główne kobiece aktorki. Mężczyźni tutaj, to jedynie przyczyna i tło.
Waham się między 7 a 8/10
Rzeczy niezbędne
Film o traumach, ale też o tym jak postrzegamy ofiary, zwłaszcza gdy nie zachowują się tak, jak tego oczekujemy. Stworzony przez kobiety, więc bardziej stonowany i wyważony, a zarazem wydaje się też, że prawdziwszy. Świetnie zagrany przez 3 główne kobiece aktorki. Mężczyźni tutaj, to jedynie przyczyna i tło.
Waham się między 7 a 8/10
Cytat z robgordon data 1 lutego, 2025, 23:38The Brutalist
Wielki i ważny film, który jednak nie potrafił mnie za sobą pociągnąć. Może przez kolesia z lewej, który przez ponad godzinę mielił popcorn w wielkim kuble, a potem mlaskał nim w gębie. A może przez siedzenie, które zaczęło mnie uwierać niemiłosiernie ostatnią godzinę seansu. Doceniam poszczególne składniki, ale przeszedłem obok tej historii.
7/10
The Brutalist
Wielki i ważny film, który jednak nie potrafił mnie za sobą pociągnąć. Może przez kolesia z lewej, który przez ponad godzinę mielił popcorn w wielkim kuble, a potem mlaskał nim w gębie. A może przez siedzenie, które zaczęło mnie uwierać niemiłosiernie ostatnią godzinę seansu. Doceniam poszczególne składniki, ale przeszedłem obok tej historii.
7/10
Cytat z Mierzwiak data 7 lutego, 2025, 21:48The Order (Prime)
Zapowiadał coś znacznie ciekawszego ale z biegiem metrażu obniżał loty aż do totalnie nieciekawego finału po którym tylko wzruszyłem ramionami. Law coś tam jeszcze próbował grać, za to Sheridan lunatykuje a Hoult to pomyłka obsadowa epickich proporcji.
The Order (Prime)
Zapowiadał coś znacznie ciekawszego ale z biegiem metrażu obniżał loty aż do totalnie nieciekawego finału po którym tylko wzruszyłem ramionami. Law coś tam jeszcze próbował grać, za to Sheridan lunatykuje a Hoult to pomyłka obsadowa epickich proporcji.
Cytat z Szaman data 8 lutego, 2025, 21:23Cisza nocna (2024, Netflix)
Duże rozczarowanie. Może zabrakło jakiejś pokory? Bo mam wrażenie, że kręcono film ambitny przez duże A, zamiast zrobić swoje i dopiero po premierze poczekać aż ktoś nazwie dzieło ambitnym. Niesamowicie to oklepane, taką symboliczną dla mnie scenką jest cameo Janusza Zaorskiego, w którym jako pan z telewizora zwraca się on bezpośrednio do Damięckiego. Było. Sto. Razy.
Zastanawiam się co zobaczyłem w ostatnich 10 minutach, kiedy film zalicza największego fikołka. Takiego prosto na plecy, po którym już nie wstaje.
[spoiler title=""]
Tylko jeszcze tego nie dopracowałem. Na pewno w ostatniej scenie Damięcki jest martwy. On widzi zmarłych jako żywych, a żywych jako martwych. My jako widzowie, zgodnie z tą odwrotnością widzimy lustrzane odbicie "smacznego" nad jadalnią. Ale co dzieje się wcześniej? O co chodziło z kamieniem? Na pewno popełnia samobójstwo przez powieszenie, metaforą tego jest potwór duszący go nad podłogą. Drugi potwór jest jego chęcią życia? Desperacko dokarmioną ukradzionym z kuchni ochłapem? Trzeci to on sam, wyzwolony ze snura w piwnicy?
Rany, to nie jest Lynch, tutaj ewidentnie coś miało się układać, tylko zabrakło pewnej ręki.
[/spoiler]
Ogólnie film w kółko o tym samym, obliczony na smutne, wyprane z życia, lub przerażone spojrzenie pana Macieja.
4/10
Cisza nocna (2024, Netflix)
Duże rozczarowanie. Może zabrakło jakiejś pokory? Bo mam wrażenie, że kręcono film ambitny przez duże A, zamiast zrobić swoje i dopiero po premierze poczekać aż ktoś nazwie dzieło ambitnym. Niesamowicie to oklepane, taką symboliczną dla mnie scenką jest cameo Janusza Zaorskiego, w którym jako pan z telewizora zwraca się on bezpośrednio do Damięckiego. Było. Sto. Razy.
Zastanawiam się co zobaczyłem w ostatnich 10 minutach, kiedy film zalicza największego fikołka. Takiego prosto na plecy, po którym już nie wstaje.
Tylko jeszcze tego nie dopracowałem. Na pewno w ostatniej scenie Damięcki jest martwy. On widzi zmarłych jako żywych, a żywych jako martwych. My jako widzowie, zgodnie z tą odwrotnością widzimy lustrzane odbicie "smacznego" nad jadalnią. Ale co dzieje się wcześniej? O co chodziło z kamieniem? Na pewno popełnia samobójstwo przez powieszenie, metaforą tego jest potwór duszący go nad podłogą. Drugi potwór jest jego chęcią życia? Desperacko dokarmioną ukradzionym z kuchni ochłapem? Trzeci to on sam, wyzwolony ze snura w piwnicy?
Rany, to nie jest Lynch, tutaj ewidentnie coś miało się układać, tylko zabrakło pewnej ręki.
Ogólnie film w kółko o tym samym, obliczony na smutne, wyprane z życia, lub przerażone spojrzenie pana Macieja.
4/10
Cytat z Szaman data 8 lutego, 2025, 21:33Y2K (2024)
Też rozczarowanie. Film opiera się na dwóch świetnych pomysłach które powinny go ponieść. Pierwszy z nich- pluskwa milenijna jest prawdziwa i powoduje krwawą jatkę z robotami pomyślanymi w stylu "Hardware". Drugi, może lekki spoiler, zbawcą ludzkości jest Fred Durst, który [spoiler title=""]
zostaje miliarderem, filantropem i poważanym senatorem, a jego Rollin najbardziej wielbionym przebojem w historii muzyki. Scena w której nakłada czerwoną czapkę aby odzyskać utracony sens i ruszyć do boju, to najbardziej zmarnowana sekwencja zeszłego roku. [/spoiler]
Fatalny humor, fatalnie ślamazarne poruszanie się po konwencji horroru komediowego, zupełnie śladowa nostalgia za 99 rokiem, mimo, że mieli w ręku wszystkie narzędzia.
Rachel Zegler po 30-tce będzie przepiękna, teraz jak na nią patrzę to widzę jeszcze dzieciaka 🙂 Może do tego czasu zdąży zmienić agenta.
3/10
Y2K (2024)
Też rozczarowanie. Film opiera się na dwóch świetnych pomysłach które powinny go ponieść. Pierwszy z nich- pluskwa milenijna jest prawdziwa i powoduje krwawą jatkę z robotami pomyślanymi w stylu "Hardware". Drugi, może lekki spoiler, zbawcą ludzkości jest Fred Durst, który
zostaje miliarderem, filantropem i poważanym senatorem, a jego Rollin najbardziej wielbionym przebojem w historii muzyki. Scena w której nakłada czerwoną czapkę aby odzyskać utracony sens i ruszyć do boju, to najbardziej zmarnowana sekwencja zeszłego roku.
Fatalny humor, fatalnie ślamazarne poruszanie się po konwencji horroru komediowego, zupełnie śladowa nostalgia za 99 rokiem, mimo, że mieli w ręku wszystkie narzędzia.
Rachel Zegler po 30-tce będzie przepiękna, teraz jak na nią patrzę to widzę jeszcze dzieciaka 🙂 Może do tego czasu zdąży zmienić agenta.
3/10
Cytat z robgordon data 8 lutego, 2025, 22:34The Order
Surowy, oszczędny, wielowymiarowy i świetnie sfotografowany. Śledztwo jest raczej pretekstem, a nie powodem. Bardzo dobry Law, niezły Hoult. Wciąga do samego końca.
8/10
The Order
Surowy, oszczędny, wielowymiarowy i świetnie sfotografowany. Śledztwo jest raczej pretekstem, a nie powodem. Bardzo dobry Law, niezły Hoult. Wciąga do samego końca.
8/10
Cytat z Mierzwiak data 8 lutego, 2025, 23:21Cytat z Szaman data luty 8, 2025, 21:23Zastanawiam się co zobaczyłem w ostatnich 10 minutach, kiedy film zalicza największego fikołka.
Ja się nie zastanawiam, to było tak słabe, że wolę zapomnieć że w ogóle to widziałem. A oryginalny opis filmu brzmiał tak intrygująco!
Lucjan dobiega osiemdziesiątki. Kiedyś był aktorem i tęskni za swoją profesją, nocami płacze za niedawno zmarłą żoną. Kiedy syn proponuje mu pobyt w domu seniora, oczywiście "tylko na chwilę", Lucjan się zgadza. W nowym miejscu czuje się samotny, gubi się w nowej, smętnej i starczej rzeczywistości, rozmowach o niczym i milczącym oczekiwaniu na śmierć.
Pewnej nocy w piwnicy mężczyzna odkrywa tajemnicze wejście do czegoś, co przypomina stary, opuszczony teatr. Okazuje się, że podziemia kryją przejście do pełnego tajemnic, równoległego świata. Niedługo później Lucjan wyruszy w niebezpieczną misję, której stawką będzie jego życie…
Cytat z Szaman data luty 8, 2025, 21:23Zastanawiam się co zobaczyłem w ostatnich 10 minutach, kiedy film zalicza największego fikołka.
Ja się nie zastanawiam, to było tak słabe, że wolę zapomnieć że w ogóle to widziałem. A oryginalny opis filmu brzmiał tak intrygująco!
Lucjan dobiega osiemdziesiątki. Kiedyś był aktorem i tęskni za swoją profesją, nocami płacze za niedawno zmarłą żoną. Kiedy syn proponuje mu pobyt w domu seniora, oczywiście "tylko na chwilę", Lucjan się zgadza. W nowym miejscu czuje się samotny, gubi się w nowej, smętnej i starczej rzeczywistości, rozmowach o niczym i milczącym oczekiwaniu na śmierć.
Pewnej nocy w piwnicy mężczyzna odkrywa tajemnicze wejście do czegoś, co przypomina stary, opuszczony teatr. Okazuje się, że podziemia kryją przejście do pełnego tajemnic, równoległego świata. Niedługo później Lucjan wyruszy w niebezpieczną misję, której stawką będzie jego życie…
Cytat z Mierzwiak data 8 lutego, 2025, 23:37Becky czyli Ten, w którym Kevin James zagrał neonazistę (CDA)
(Z zasady nie oglądam filmów o błędnych proporcjach obrazu (oryginalna panorama została tu przycięta by wypełnić cały ekran TV), ale żadnych walorów wizualnych tu nie ma więc zrobiłem nieliczny wyjątek)
Całkiem spoko thriller z gatunku domestic disturbance, szkoda że ciągnięty w dół przez cienką reżyserię (czemu nie zaskoczył mnie reżyserski duet w napisach? mam wrażenie, że to często oznaka kłopotów w takich produkcjach) i scenariusz z niedogotowanymi wątkami. Mimo wszystko jest to całkiem angażujące, głównie dzięki niezłej Lulu Wilson w tytułowej roli i paru zaskakująco brutalnym scenom, które z jednej strony wybijają się na plus, a z drugiej jakby zdają się nie do końca pasować do niemrawej reszty filmu.
O ile King of Queens wypadł OK jako czarny charakter ze swastyką z tyłu głowy, tak Joel McHale jest po prostu bezużyteczny jako aktor dramatyczny. To dobrze wróży nowemu Krzykowi! 🙂
Jeszcze taka uwaga natury ogólnej: nie lubię gdy w filmach w takich sytuacjach uczestniczy dziecko (tutaj: mały chłopiec), bo zazwyczaj twórcy dają sobie po prostu spokój z reżyserowaniem go i zamiast reagować realistycznie na to co się dzieje, staje się statycznym statystą.
Becky czyli Ten, w którym Kevin James zagrał neonazistę (CDA)
(Z zasady nie oglądam filmów o błędnych proporcjach obrazu (oryginalna panorama została tu przycięta by wypełnić cały ekran TV), ale żadnych walorów wizualnych tu nie ma więc zrobiłem nieliczny wyjątek)
Całkiem spoko thriller z gatunku domestic disturbance, szkoda że ciągnięty w dół przez cienką reżyserię (czemu nie zaskoczył mnie reżyserski duet w napisach? mam wrażenie, że to często oznaka kłopotów w takich produkcjach) i scenariusz z niedogotowanymi wątkami. Mimo wszystko jest to całkiem angażujące, głównie dzięki niezłej Lulu Wilson w tytułowej roli i paru zaskakująco brutalnym scenom, które z jednej strony wybijają się na plus, a z drugiej jakby zdają się nie do końca pasować do niemrawej reszty filmu.
O ile King of Queens wypadł OK jako czarny charakter ze swastyką z tyłu głowy, tak Joel McHale jest po prostu bezużyteczny jako aktor dramatyczny. To dobrze wróży nowemu Krzykowi! 🙂
Jeszcze taka uwaga natury ogólnej: nie lubię gdy w filmach w takich sytuacjach uczestniczy dziecko (tutaj: mały chłopiec), bo zazwyczaj twórcy dają sobie po prostu spokój z reżyserowaniem go i zamiast reagować realistycznie na to co się dzieje, staje się statycznym statystą.
Cytat z Szaman data 9 lutego, 2025, 08:13Jest jeszcze słaby sequel w którym w buty Jamesa wskakuje Seann William Scott. Z dużo gorszym skutkiem, a i całość jest bardziej plastikowa i jeszcze gorzej wyreżyserowana.
Jest jeszcze słaby sequel w którym w buty Jamesa wskakuje Seann William Scott. Z dużo gorszym skutkiem, a i całość jest bardziej plastikowa i jeszcze gorzej wyreżyserowana.
Cytat z Mierzwiak data 12 lutego, 2025, 17:26
Poltergeist (UHD Blu-ray)
Powrót po X latach i zachwyt. Ależ to jest perfekcyjnie skonstruowane kino! To również dość oryginalna mieszanka horroru i kina familijnego, której momentami bliżej wręcz do fantasy niż kina grozy a klimat budowany jest zupełnie innymi środkami, niż we współczesnych produkcjach, do dzisiaj zresztą kopiujących schemat fabularny filmu Hoppera. Świetny jest realistyczny portret zwyczajnej rodziny (obsada i chemia między aktorami!), w której życie wkracza nieznana siła, do pewnego momentu, nawet już po zniknięciu małej Carol Anne (głos dziewczynki, w połączeniu z jej grą, dochodzący niby to z telewizora, a niby "skądś" robi taką robotę, że szok) budząca bardziej fascynację, niż strach. Fantastyczny jest też balans między pokazaniem tego, co w danym momencie pokazać należy (jak na screenie powyżej; efekty do dzisiaj robią wrażenie!) a ukrywaniem tego, co wydawać by się mogło pokazane być powinno, ale słusznie zostawiono to wyobraźni widzów.
Nie tyle wisienką, co całym stosem wiśni i jeszcze polewą są tu zdjęcia i muzyka.
Poltergeist II / III (Max)
Oba filmy stanowią doskonały przykład tego co się dzieje gdy proste, niepotrzebujące kontynuacji filmy dostają wymuszone sequele, których scenarzyści dwoją się i troją by nadać swoim wypocinom sens i powiązać je z oryginałem. Indiańskie obrzędy! Sekretne jaskinie! Duch przywódcy sekty z XIX wieku! Wskakiwanie w ognisko i latanie w zaświatach (?)! Carol Anne to medium! Mama Carol Anne to też medium! I babcia Carol Anne TEŻ!!! Lustra i wszelkie odbijające powierzchnie jako przejście do innego wymiaru! Coś tam coś tam z zimnem! Magiczny naszyjnik Tanginy!!!
Niesamowicie to wszystko durne i pozbawione wewnętrznej logiki, wyprane z jakiegokolwiek klimatu (oba filmy są znacznie gorsze wizualnie a trzeci ma dodatkowo mega żenujący soundtrack), niepotrzebnie komplikujące to, co było tak bardzo nieskomplikowane.
W innej rzeczywistości, w której Heather O'Rourke nie odeszła tak młodo, zagrała pewnie w legacy sequelu bezczelnie kopiującym pierwszy film i ku uciesze widzów, już jako dorosła kobieta, powiedziała do kamery: "They're here!"

Poltergeist (UHD Blu-ray)
Powrót po X latach i zachwyt. Ależ to jest perfekcyjnie skonstruowane kino! To również dość oryginalna mieszanka horroru i kina familijnego, której momentami bliżej wręcz do fantasy niż kina grozy a klimat budowany jest zupełnie innymi środkami, niż we współczesnych produkcjach, do dzisiaj zresztą kopiujących schemat fabularny filmu Hoppera. Świetny jest realistyczny portret zwyczajnej rodziny (obsada i chemia między aktorami!), w której życie wkracza nieznana siła, do pewnego momentu, nawet już po zniknięciu małej Carol Anne (głos dziewczynki, w połączeniu z jej grą, dochodzący niby to z telewizora, a niby "skądś" robi taką robotę, że szok) budząca bardziej fascynację, niż strach. Fantastyczny jest też balans między pokazaniem tego, co w danym momencie pokazać należy (jak na screenie powyżej; efekty do dzisiaj robią wrażenie!) a ukrywaniem tego, co wydawać by się mogło pokazane być powinno, ale słusznie zostawiono to wyobraźni widzów.
Nie tyle wisienką, co całym stosem wiśni i jeszcze polewą są tu zdjęcia i muzyka.
Poltergeist II / III (Max)
Oba filmy stanowią doskonały przykład tego co się dzieje gdy proste, niepotrzebujące kontynuacji filmy dostają wymuszone sequele, których scenarzyści dwoją się i troją by nadać swoim wypocinom sens i powiązać je z oryginałem. Indiańskie obrzędy! Sekretne jaskinie! Duch przywódcy sekty z XIX wieku! Wskakiwanie w ognisko i latanie w zaświatach (?)! Carol Anne to medium! Mama Carol Anne to też medium! I babcia Carol Anne TEŻ!!! Lustra i wszelkie odbijające powierzchnie jako przejście do innego wymiaru! Coś tam coś tam z zimnem! Magiczny naszyjnik Tanginy!!!
Niesamowicie to wszystko durne i pozbawione wewnętrznej logiki, wyprane z jakiegokolwiek klimatu (oba filmy są znacznie gorsze wizualnie a trzeci ma dodatkowo mega żenujący soundtrack), niepotrzebnie komplikujące to, co było tak bardzo nieskomplikowane.
W innej rzeczywistości, w której Heather O'Rourke nie odeszła tak młodo, zagrała pewnie w legacy sequelu bezczelnie kopiującym pierwszy film i ku uciesze widzów, już jako dorosła kobieta, powiedziała do kamery: "They're here!"
Cytat z Szaman data 12 lutego, 2025, 20:10I jak, myślisz, że jedynkę rzeczywiście po cichu wyreżyserował Spielberg? Widziałem pięć innych filmów Hoopera i musiałby on na planie doznać objawienia niczym John Belushi oświetlony niebiańską poświatą, by ratować sierociniec. Nie ta liga.
I jak, myślisz, że jedynkę rzeczywiście po cichu wyreżyserował Spielberg? Widziałem pięć innych filmów Hoopera i musiałby on na planie doznać objawienia niczym John Belushi oświetlony niebiańską poświatą, by ratować sierociniec. Nie ta liga.
Cytat z Mierzwiak data 12 lutego, 2025, 21:16Cytat z Szaman data luty 12, 2025, 20:10I jak, myślisz, że jedynkę rzeczywiście po cichu wyreżyserował Spielberg?
Zdecydowanie. Opinie / głosy obsady i ludzi z ekipy są ponoć sprzeczne, ale dla mnie to jest 100% Spielberga w Spielbergu, jego duch (hehe) unosi się nad każdą sceną tego filmu.
Aha, nazwałem film perfekcyjnie skonstruowanym, jest w nim jednak dokładnie jedna rzecz która mnie uwiera: nie ma takiej możliwości, by po tym wszystkim dzieci chciały wrócić spać do tego pokoju a mama zostawiła je sama i poszła wziąć kąpiel 😀
PS. Odkopano oryginalne, "legendarne" zakończenie filmu sprzed dokrętek: http://www.poltergeistiii.com/
Cytat z Szaman data luty 12, 2025, 20:10I jak, myślisz, że jedynkę rzeczywiście po cichu wyreżyserował Spielberg?
Zdecydowanie. Opinie / głosy obsady i ludzi z ekipy są ponoć sprzeczne, ale dla mnie to jest 100% Spielberga w Spielbergu, jego duch (hehe) unosi się nad każdą sceną tego filmu.
Aha, nazwałem film perfekcyjnie skonstruowanym, jest w nim jednak dokładnie jedna rzecz która mnie uwiera: nie ma takiej możliwości, by po tym wszystkim dzieci chciały wrócić spać do tego pokoju a mama zostawiła je sama i poszła wziąć kąpiel 😀
PS. Odkopano oryginalne, "legendarne" zakończenie filmu sprzed dokrętek: http://www.poltergeistiii.com/
Cytat z robgordon data 16 lutego, 2025, 12:15Uncut Gems
W końcu nadrobiłem. Ciężko z początku przyzwyczaić się do chaosu w pierwszych scenach filmu, który jednak idealnie oddaje codzienność postaci granej przez Sandlera. Trudno też kibicować Howardowi w jego zmaganiach, tak oślizłą i niesympatyczną jest osobą. Tym większe brawa dla Sandlera i twórców, że udaje się utrzymać widza przy ekranie do samego końca.
PS. Skąd oni wzięli te wszystkie zakapiorskie twarze na drugim i trzecim planie? 😉
8/10
Uncut Gems
W końcu nadrobiłem. Ciężko z początku przyzwyczaić się do chaosu w pierwszych scenach filmu, który jednak idealnie oddaje codzienność postaci granej przez Sandlera. Trudno też kibicować Howardowi w jego zmaganiach, tak oślizłą i niesympatyczną jest osobą. Tym większe brawa dla Sandlera i twórców, że udaje się utrzymać widza przy ekranie do samego końca.
PS. Skąd oni wzięli te wszystkie zakapiorskie twarze na drugim i trzecim planie? 😉
8/10
Cytat z Szaman data 21 lutego, 2025, 22:14Konklawe (2024)
Czy dobrze zrozumiałem zakończenie?
[spoiler title=""]
Umierający papież rozstawił dla nich wszystkich różne pułapki, wszyscy w nie radośnie wpadli, łącznie z wyborem kandydata którego im podstawił, a jego sieć intryg doprowadziła do rozwalenia Kościoła od środka? Bo przecież jeśli na ślad hemafrodyty wpadła prawa ręka (znakomitego) Fiennesa, to wpadną też media. A to zatrzęsie Kościołem w posadach i rozsadzi go od środka.
[/spoiler]
Z początku uważałem tę końcówkę za kiczowatą, na siłę szokującą, pachnącą genialnymi planami Michaela Scofielda, ale im dłużej o niej myślę tym bardziej mi pasuje, jako wisienka na torcie. Tak jak napisałem w spoilerze, fantastyczny Ralph, znakomity Tucci. Plus niestety niewykorzystany Lithgow który ma fantastycznie demoniczne sceny konfrontacji z Fiennesem, ale kończy tak oklepaną sceną grupową, że rzuca to jakiś taki słaby posmak na jego kreację. Pani Isabela się smuci i ma monolog, tyle mogę napisać o jej nominowanej kreacji.
7/10
Konklawe (2024)
Czy dobrze zrozumiałem zakończenie?
Umierający papież rozstawił dla nich wszystkich różne pułapki, wszyscy w nie radośnie wpadli, łącznie z wyborem kandydata którego im podstawił, a jego sieć intryg doprowadziła do rozwalenia Kościoła od środka? Bo przecież jeśli na ślad hemafrodyty wpadła prawa ręka (znakomitego) Fiennesa, to wpadną też media. A to zatrzęsie Kościołem w posadach i rozsadzi go od środka.
Z początku uważałem tę końcówkę za kiczowatą, na siłę szokującą, pachnącą genialnymi planami Michaela Scofielda, ale im dłużej o niej myślę tym bardziej mi pasuje, jako wisienka na torcie. Tak jak napisałem w spoilerze, fantastyczny Ralph, znakomity Tucci. Plus niestety niewykorzystany Lithgow który ma fantastycznie demoniczne sceny konfrontacji z Fiennesem, ale kończy tak oklepaną sceną grupową, że rzuca to jakiś taki słaby posmak na jego kreację. Pani Isabela się smuci i ma monolog, tyle mogę napisać o jej nominowanej kreacji.
7/10
Cytat z Mierzwiak data 24 lutego, 2025, 16:45Może coś mi umknęło, ale nie bardzo wiem skąd pomysł na [spoiler title=""]rozsadzenie kościoła od środka? Ja odebrałem zakończenie jako diablo ironiczne - dokonuje się postęp (czyli de facto biologiczna kobieta na stanowisku papieża) ale w naturze kościoła leży mateczenie i ukrywanie, dlatego karuzela będzie się kręcić tak samo, jak było to do tej pory i żadna rewolucja miejsca mieć nie będzie, bo jak zwykle zgraja starych dziadów zadba, by nikt się o tym nie dowiedział.[/spoiler]
Inception (UHD Blu-ray)
Ostatnim razem tak kręciłem nosem, że aż sprzedałem, ale od jakiegoś czasu film Nolana tak bardzo chodził mi po głowie, że z powrotem go kupiłem i seans może nie tyle mnie zachwycił, co porwał. Nie chce mi się już narzekać na ekspozycję (a przecież otwierająca film sekwencja klarownie pokazuje zasady kolejnych poziomów snu!) czy postać Ellen Page zadającą Leo ponad 80 pytań by ten mógł wytłumaczyć widzom o co chodzi. Mimo tych słabości to kino wyjątkowe, wizjonerskie i tak bardzo jakieś, z charakterem i stylem, że oglądane dzisiaj powala wręcz świeżością i wznieca nostalgię za lepszymi w kinie rozrywkowym czasami, i to mimo zaledwie (?) 15 lat na karku.
Zadziwia mnie zniknięcie Wally'ego Pfistera, uwielbiam jego zdjęcia w filmach Nolana i Incepcja jest pod tym względem absolutnie fantastyczna.
Może coś mi umknęło, ale nie bardzo wiem skąd pomysł na
Inception (UHD Blu-ray)
Ostatnim razem tak kręciłem nosem, że aż sprzedałem, ale od jakiegoś czasu film Nolana tak bardzo chodził mi po głowie, że z powrotem go kupiłem i seans może nie tyle mnie zachwycił, co porwał. Nie chce mi się już narzekać na ekspozycję (a przecież otwierająca film sekwencja klarownie pokazuje zasady kolejnych poziomów snu!) czy postać Ellen Page zadającą Leo ponad 80 pytań by ten mógł wytłumaczyć widzom o co chodzi. Mimo tych słabości to kino wyjątkowe, wizjonerskie i tak bardzo jakieś, z charakterem i stylem, że oglądane dzisiaj powala wręcz świeżością i wznieca nostalgię za lepszymi w kinie rozrywkowym czasami, i to mimo zaledwie (?) 15 lat na karku.
Zadziwia mnie zniknięcie Wally'ego Pfistera, uwielbiam jego zdjęcia w filmach Nolana i Incepcja jest pod tym względem absolutnie fantastyczna.
Cytat z Szaman data 24 lutego, 2025, 16:58Konklawe
[spoiler title=""]
Feinnes jest najpierw przerażony, potem pogodzony po zobaczeniu papieskiego żółwia. Potem mamy ostatnią scenę w której szczęśliwe gosposie opuszczają miejsce zamknięcia. Jakoś mi to zapachniało metaforą wiernych opuszczających Kościół. Ale pewnie przesadzam.
[/spoiler]
Konklawe
Feinnes jest najpierw przerażony, potem pogodzony po zobaczeniu papieskiego żółwia. Potem mamy ostatnią scenę w której szczęśliwe gosposie opuszczają miejsce zamknięcia. Jakoś mi to zapachniało metaforą wiernych opuszczających Kościół. Ale pewnie przesadzam.
Cytat z Szaman data 24 lutego, 2025, 17:08Ps. Wcześniej bardzo dokładnie jest pokazywane, że każda głęboka zmiana rozsadzi instytucję od środka, dlatego pokazane są aż trzy konserwatywne skrzydła: włoskie, brytyjskie i afrykańskie.
Spoko, pewnie przesadzam 🙂
Ps. Wcześniej bardzo dokładnie jest pokazywane, że każda głęboka zmiana rozsadzi instytucję od środka, dlatego pokazane są aż trzy konserwatywne skrzydła: włoskie, brytyjskie i afrykańskie.
Spoko, pewnie przesadzam 🙂
Cytat z Marek Pilarski data 24 lutego, 2025, 21:48Emilia Perez wcale nie taka zła jak piszą. Ta piosenka From Penis to Vagina to akurat jeden z niewielu mocno przerysowanych momentów. 😛
A z oglądania samego filmu ciężko mi powiedzieć, które piosenki są nominowane do Oscara. Ze słów jednej wnioskuję, że to Mi Camino (scena karaoke z Seleną Gomez), ale to El mal to naprawdę nie wiem. Muszę sprawdzić. 😛
Emilia Perez wcale nie taka zła jak piszą. Ta piosenka From Penis to Vagina to akurat jeden z niewielu mocno przerysowanych momentów. 😛
A z oglądania samego filmu ciężko mi powiedzieć, które piosenki są nominowane do Oscara. Ze słów jednej wnioskuję, że to Mi Camino (scena karaoke z Seleną Gomez), ale to El mal to naprawdę nie wiem. Muszę sprawdzić. 😛
Cytat z Mierzwiak data 7 marca, 2025, 18:43Alita: Battle Angel (UHD Blu-ray)
Ależ to jest dziwaczny film. Sprawia wrażenie kontynuacji filmu, którego nie ma, ma kilka wątków z których każdy mógłby posłużyć za osobny film i więcej zapowiada aniżeli opowiada, a jednak jakoś to wszystko działa, spięte przesympatyczną tytułową bohaterką (znakomita Salazar), fajną kreacją świata i obłędnym CGI (plus projektami postaci, często mających w sobie więcej z maszyn niż ludzi) na rzadko już spotykanym poziomie.
Do (pozytywnej) dziwaczności całości przyczynia się również spora dawka przemocy i kilka momentów które są dość zaskakujące jak na PG-13 blockbuster.
Najdziwniejsze odkrycie powtórkowe: piosenka Dua Lipy na napisach końcowych 🙂
Alita: Battle Angel (UHD Blu-ray)
Ależ to jest dziwaczny film. Sprawia wrażenie kontynuacji filmu, którego nie ma, ma kilka wątków z których każdy mógłby posłużyć za osobny film i więcej zapowiada aniżeli opowiada, a jednak jakoś to wszystko działa, spięte przesympatyczną tytułową bohaterką (znakomita Salazar), fajną kreacją świata i obłędnym CGI (plus projektami postaci, często mających w sobie więcej z maszyn niż ludzi) na rzadko już spotykanym poziomie.
Do (pozytywnej) dziwaczności całości przyczynia się również spora dawka przemocy i kilka momentów które są dość zaskakujące jak na PG-13 blockbuster.
Najdziwniejsze odkrycie powtórkowe: piosenka Dua Lipy na napisach końcowych 🙂
