aby założyć posty i tematy.

Opinie o filmach

PreviousPage 90 of 106Next

Małpa (2025)

Zaczyna się jak typowy King, napis oznajmiający, że akcja pierwszej połowy rozgrywa się w 1999 roku jest totalnie umowny, bo obserwujemy coś na kształt typowych dla tego autora lat 50-tych/60-tych. Potem przeskakujemy już do świata dorosłych i 2024 roku, ale dostajemy mało dynamiczny konflikt braci bliźniaków, a film już totalnie bardziej kojarzy się z wariacją na temat "Oszukać przeznaczenie" niż szlachetniejszym horrorem komediowym. Ostatecznie jest raczej nieciekawie, reguły są mętne, a całość szybko ulatuje z pamięci. Parę gagów wyszło, szczególnie cameo samego Oza Perkinsa, fajne jest też cameo Adama Scotta które otwiera film, ale wszystko jest praktycznie upchnięte w znacznie ciekawszej, pierwszej połowie.

5/10

Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.

Rozgrywka (2001)

Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.

7/10

The Call (2020)

Koreańskie zabawy z czasem. Sprytnie pomyślane, choć oparte na podobnym koncepcie co 2 lata starsza (i lepsza) hiszpańska Fatamorgana. Kolejna próba odpowiedzi na pytanie, czy warto bawić się w Boga.

7/10

 

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak
Cytat z robgordon data marzec 9, 2025, 12:20

Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.

Rozgrywka (2001)

Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.

7/10

Nie była to przypadkiem ostatnia rola Brando?

Dokładnie tak.

Pomyślałem o tym w trakcie filmu, ale zapomniałem sprawdzić. Zagrał ledwie w kilku scenach. Wyglądał na swoje lata, ale też nie żeby od razu stał nad grobem. Zmarł 3 lata później.

Norton opowiadał kiedyś, że Marlon głównie drzemał na planie 🙂

robgordon has reacted to this post.
robgordon
Cytat z Szaman data marzec 9, 2025, 16:56

Norton opowiadał kiedyś, że Marlon głównie drzemał na planie 🙂

W to mogę uwierzyć 😉

przy cukrzycy normalna rzecz

Wicked (4K Dolby Vision, itunes)

Fakt że coś takiego miało nominacje do Oscara za film, reżyserię, montaż, muzykę, efekty, zdjęcia czy rolę Grande (moim zdaniem jest w tym filmie fatalna) to dla mnie istne kuriozum.

Nie podobała mi się ani jedna piosenka, wszystkie były dla mnie identyczne i po prostu nijakie, do tego jest to musicalowa konwencja jakiej nie cierpię - z częściowo śpiewanymi dialogami, egzaltowanym aktorstwem, nadekspresyjną mimiką i choreografią w ogóle nie pasującą do tego świata.

Z tego całego paskudztwa (film jest po prostu obrzydliwy wizualnie ilekroć akcja dzieje się na świeżym powietrzu, ma nieco lepsze momenty we wnętrzach) broni się Erivo, która wypada po prostu dobrze, ale też ciężko mi zapałać do tej postaci jakąś szczególną sympatią bo to po prostu bardzo słaba historia.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jeszcze jedno: w ogóle nie rozumiem konwencji tego filmu. To świat w którym są chudzi i grubi, osoby na wózkach inwalidzkich, biali, czarni, Azjacji, latynosi itd., a nawet gadające kozy ale ludzie reagują z żenującym, przesadnym obrzydzeniem na widok kobiety o zielonej skórze.

Wydaje mi się że kluczem do realistycznego przedstawienia tego typu sytuacji jest to, by dana postać faktycznie była w jakiś sposób inna, nawet dla nas, widzów, tak byśmy rozumieli reakcję otoczenia. (co nie znaczy, że jest ona usprawiedliwiona)

Tutaj? Elfaba przychodzi na imprezę wyglądając, jak dla mnie, przekozacko w tej sukni i kapeluszu...

...i budzi taką sensację, że wszyscy stają obgadując ją i wyśmiewając jakby była jakimś niesamowitym dziwadłem. Nie chcę być aż tak niemiły, więc ograniczę się tylko do wklejenia zdjęć paru śmiejących się z niej osób:

Wiem że tak ma działać świat przedstawiony ale według mnie to się kompletnie nie sprawdza.

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

Jestem po 10 minutach Electric State, nie robię notatek w trakcie filmów, bo żaden ze mnie Kałużyński. A tak przy okazji, który z nestorów miał własny długopis z latareczką z którym chodził do kina? 🙂 Wracając do rzeczy, chciałem spisać myśli na świeżo, bo nie kumam sposobu w jaki zapoznano nas ze światem. Roboty wypowiadają wojnę ludziom, ale dlaczego są przedstawione jak czarnoskóra mniejszość? Co za dziwaczny kompas moralny, porównać wynalazki człowieka do żywych, cierpiących katusze osób. Urządzeniu należy się szacunek i dbałość, ale nie jest człowiekiem, ma wyłącznik, jak słusznie przekonuje w swoim cameo jeden z braci Russo. Tylko, że właśnie niesłusznie, bo roboty nie są tutaj traktowane jak narzędzia, a jak ofiary rasizmu. Zbierają się na wiecach przypominających te od Martina Lutra Kinga, służą ludziom w prostych, fizycznych pracach, buntują się przez brak praw, a potem są zwalczane przez jakieś faszystowsko przedstawione bojówki miliardera który zaplątał się w świat polityki (tak, dobrze myślicie, chociaż Tucci jest tutaj zrobiony na Jobsa). A ludzkość świętuje zwycięstwo w towarzystwie koncertu Kida Rocka, czyli już chyba nie można było wstawić bardziej czytelnej aluzji...

Nie zapowiada się to zbyt dobrze.

Jak mi przelejesz, powiedzmy, 500 zł to obejrzę i też podzielę się notatkami 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

W ogóle strasznie przypomina to film Spielberga. Niestety Ready Player One 🙂

To nie zachęciłeś

Zachęciłeś. Bardzo lubię RP1.

Ostatecznie obejrzałem chyba 70 minut i tak mi się głowa kiwała, że wyłączyłem i poszedłem spać 🙂 W sobotę dokończę.

Ja ponownie wybierałem z rzeczy starszych. Padło na Crazy Heart.

Podobało mi się, że historia nie przesadza z amplitudami emocji. Mniej zdyscyplinowany twórca nie odmówiłby sobie większego dramatyzmu w tych najważniejszych scenach.

Spoiler

Gdzieś podskórnie spodziewałem się większego upodlenia postaci Jeffa Bridgesa w pierwszych partiach filmu, poważniejszego katharsis i może nawet śmierci bohatera na końcu. Nic takiego.

Tutaj jest inaczej. Dzięki temu możemy bardziej skupić się na postaciach i relacjach między nimi. A i sama historia przez to wydaje się bardziej prawdziwa i uczciwa.

7/10

 

Mickey 17

Przykre że Warner po raz kolejny oferuje film jakiego nie wypuściłoby żadne inne studio i znowu jest to box office'owa katastrofa. (inna sprawa, że z budżetem mocno przesadzili)

Obejrzałem film dziwaczny, ekscentryczny, miejscami żenujący (Ruffalo i jego marna imitacja Trumpa), innym razem głupawy, szalony, czasem śmieszny i uroczy.

Pattinson jest tu fantastyczny!

Widziałem zwiastun już kilka razy i ta opinia przekonała mnie sto razy bardziej. Tylko, że przewraca mi się w żołądku na myśl o szarżującym Ruffalo.

Największy problem mam z tonacją bo w żadnym razie nie jest to film o którym powiedziałbym, że jest spójny.

Motywy sci-fi i kolonizacja plus wszystko wokół Pattinsona, Ackie i stworów zamieszkujących planetę jest świetne, ale już w zasadzie cała reszta niekoniecznie a Truffalo i Collette - przy całym moim uwielbieniu dla niej - pochodzą z zupełnie innego filmu. O co chodziło z tymi sosami!?

PreviousPage 90 of 106Next