Opinie o filmach
Cytat z Szaman data 8 marca, 2025, 22:38Małpa (2025)
Zaczyna się jak typowy King, napis oznajmiający, że akcja pierwszej połowy rozgrywa się w 1999 roku jest totalnie umowny, bo obserwujemy coś na kształt typowych dla tego autora lat 50-tych/60-tych. Potem przeskakujemy już do świata dorosłych i 2024 roku, ale dostajemy mało dynamiczny konflikt braci bliźniaków, a film już totalnie bardziej kojarzy się z wariacją na temat "Oszukać przeznaczenie" niż szlachetniejszym horrorem komediowym. Ostatecznie jest raczej nieciekawie, reguły są mętne, a całość szybko ulatuje z pamięci. Parę gagów wyszło, szczególnie cameo samego Oza Perkinsa, fajne jest też cameo Adama Scotta które otwiera film, ale wszystko jest praktycznie upchnięte w znacznie ciekawszej, pierwszej połowie.
5/10
Małpa (2025)
Zaczyna się jak typowy King, napis oznajmiający, że akcja pierwszej połowy rozgrywa się w 1999 roku jest totalnie umowny, bo obserwujemy coś na kształt typowych dla tego autora lat 50-tych/60-tych. Potem przeskakujemy już do świata dorosłych i 2024 roku, ale dostajemy mało dynamiczny konflikt braci bliźniaków, a film już totalnie bardziej kojarzy się z wariacją na temat "Oszukać przeznaczenie" niż szlachetniejszym horrorem komediowym. Ostatecznie jest raczej nieciekawie, reguły są mętne, a całość szybko ulatuje z pamięci. Parę gagów wyszło, szczególnie cameo samego Oza Perkinsa, fajne jest też cameo Adama Scotta które otwiera film, ale wszystko jest praktycznie upchnięte w znacznie ciekawszej, pierwszej połowie.
5/10
Cytat z robgordon data 9 marca, 2025, 12:20Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.
Rozgrywka (2001)
Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.
7/10
The Call (2020)
Koreańskie zabawy z czasem. Sprytnie pomyślane, choć oparte na podobnym koncepcie co 2 lata starsza (i lepsza) hiszpańska Fatamorgana. Kolejna próba odpowiedzi na pytanie, czy warto bawić się w Boga.
7/10
Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.
Rozgrywka (2001)
Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.
7/10
The Call (2020)
Koreańskie zabawy z czasem. Sprytnie pomyślane, choć oparte na podobnym koncepcie co 2 lata starsza (i lepsza) hiszpańska Fatamorgana. Kolejna próba odpowiedzi na pytanie, czy warto bawić się w Boga.
7/10
Cytat z Marek Pilarski data 9 marca, 2025, 16:23Cytat z robgordon data marzec 9, 2025, 12:20Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.
Rozgrywka (2001)
Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.
7/10
Nie była to przypadkiem ostatnia rola Brando?
Cytat z robgordon data marzec 9, 2025, 12:20Z braku interesującej mnie najnowszej oferty streamingowej sięgnąłem po rzeczy nieco starsze.
Rozgrywka (2001)
Zupełnie nie kojarzyłem tego filmu. To klasyczny heist movie, ale wyróżnia go wyjątkowa obsada: Robert de Niro, Edward Norton i Marlon Brando, czyli genialni przedstawiciele trzech różnych aktorskich pokoleń. I to na nich i na całkiem niezłym scenariuszu opiera się całość. Może na kolana nie powala, ale do samego końca ogląda się całkiem przyjemnie.
7/10
Nie była to przypadkiem ostatnia rola Brando?
Cytat z robgordon data 9 marca, 2025, 16:43Pomyślałem o tym w trakcie filmu, ale zapomniałem sprawdzić. Zagrał ledwie w kilku scenach. Wyglądał na swoje lata, ale też nie żeby od razu stał nad grobem. Zmarł 3 lata później.
Pomyślałem o tym w trakcie filmu, ale zapomniałem sprawdzić. Zagrał ledwie w kilku scenach. Wyglądał na swoje lata, ale też nie żeby od razu stał nad grobem. Zmarł 3 lata później.
Cytat z robgordon data 9 marca, 2025, 16:57Cytat z Szaman data marzec 9, 2025, 16:56Norton opowiadał kiedyś, że Marlon głównie drzemał na planie
W to mogę uwierzyć 😉
Cytat z Szaman data marzec 9, 2025, 16:56Norton opowiadał kiedyś, że Marlon głównie drzemał na planie
W to mogę uwierzyć 😉
Cytat z Ernest Kubica data 9 marca, 2025, 19:58przy cukrzycy normalna rzecz
przy cukrzycy normalna rzecz
Cytat z Mierzwiak data 10 marca, 2025, 10:21Wicked (4K Dolby Vision, itunes)
Fakt że coś takiego miało nominacje do Oscara za film, reżyserię, montaż, muzykę, efekty, zdjęcia czy rolę Grande (moim zdaniem jest w tym filmie fatalna) to dla mnie istne kuriozum.
Nie podobała mi się ani jedna piosenka, wszystkie były dla mnie identyczne i po prostu nijakie, do tego jest to musicalowa konwencja jakiej nie cierpię - z częściowo śpiewanymi dialogami, egzaltowanym aktorstwem, nadekspresyjną mimiką i choreografią w ogóle nie pasującą do tego świata.
Z tego całego paskudztwa (film jest po prostu obrzydliwy wizualnie ilekroć akcja dzieje się na świeżym powietrzu, ma nieco lepsze momenty we wnętrzach) broni się Erivo, która wypada po prostu dobrze, ale też ciężko mi zapałać do tej postaci jakąś szczególną sympatią bo to po prostu bardzo słaba historia.
Wicked (4K Dolby Vision, itunes)
Fakt że coś takiego miało nominacje do Oscara za film, reżyserię, montaż, muzykę, efekty, zdjęcia czy rolę Grande (moim zdaniem jest w tym filmie fatalna) to dla mnie istne kuriozum.
Nie podobała mi się ani jedna piosenka, wszystkie były dla mnie identyczne i po prostu nijakie, do tego jest to musicalowa konwencja jakiej nie cierpię - z częściowo śpiewanymi dialogami, egzaltowanym aktorstwem, nadekspresyjną mimiką i choreografią w ogóle nie pasującą do tego świata.
Z tego całego paskudztwa (film jest po prostu obrzydliwy wizualnie ilekroć akcja dzieje się na świeżym powietrzu, ma nieco lepsze momenty we wnętrzach) broni się Erivo, która wypada po prostu dobrze, ale też ciężko mi zapałać do tej postaci jakąś szczególną sympatią bo to po prostu bardzo słaba historia.
Cytat z Mierzwiak data 10 marca, 2025, 20:50Jeszcze jedno: w ogóle nie rozumiem konwencji tego filmu. To świat w którym są chudzi i grubi, osoby na wózkach inwalidzkich, biali, czarni, Azjacji, latynosi itd., a nawet gadające kozy ale ludzie reagują z żenującym, przesadnym obrzydzeniem na widok kobiety o zielonej skórze.
Wydaje mi się że kluczem do realistycznego przedstawienia tego typu sytuacji jest to, by dana postać faktycznie była w jakiś sposób inna, nawet dla nas, widzów, tak byśmy rozumieli reakcję otoczenia. (co nie znaczy, że jest ona usprawiedliwiona)
Tutaj? Elfaba przychodzi na imprezę wyglądając, jak dla mnie, przekozacko w tej sukni i kapeluszu...
...i budzi taką sensację, że wszyscy stają obgadując ją i wyśmiewając jakby była jakimś niesamowitym dziwadłem. Nie chcę być aż tak niemiły, więc ograniczę się tylko do wklejenia zdjęć paru śmiejących się z niej osób:
Wiem że tak ma działać świat przedstawiony ale według mnie to się kompletnie nie sprawdza.
Jeszcze jedno: w ogóle nie rozumiem konwencji tego filmu. To świat w którym są chudzi i grubi, osoby na wózkach inwalidzkich, biali, czarni, Azjacji, latynosi itd., a nawet gadające kozy ale ludzie reagują z żenującym, przesadnym obrzydzeniem na widok kobiety o zielonej skórze.
Wydaje mi się że kluczem do realistycznego przedstawienia tego typu sytuacji jest to, by dana postać faktycznie była w jakiś sposób inna, nawet dla nas, widzów, tak byśmy rozumieli reakcję otoczenia. (co nie znaczy, że jest ona usprawiedliwiona)
Tutaj? Elfaba przychodzi na imprezę wyglądając, jak dla mnie, przekozacko w tej sukni i kapeluszu...

...i budzi taką sensację, że wszyscy stają obgadując ją i wyśmiewając jakby była jakimś niesamowitym dziwadłem. Nie chcę być aż tak niemiły, więc ograniczę się tylko do wklejenia zdjęć paru śmiejących się z niej osób:



Wiem że tak ma działać świat przedstawiony ale według mnie to się kompletnie nie sprawdza.
Cytat z Szaman data 14 marca, 2025, 19:37Jestem po 10 minutach Electric State, nie robię notatek w trakcie filmów, bo żaden ze mnie Kałużyński. A tak przy okazji, który z nestorów miał własny długopis z latareczką z którym chodził do kina? 🙂 Wracając do rzeczy, chciałem spisać myśli na świeżo, bo nie kumam sposobu w jaki zapoznano nas ze światem. Roboty wypowiadają wojnę ludziom, ale dlaczego są przedstawione jak czarnoskóra mniejszość? Co za dziwaczny kompas moralny, porównać wynalazki człowieka do żywych, cierpiących katusze osób. Urządzeniu należy się szacunek i dbałość, ale nie jest człowiekiem, ma wyłącznik, jak słusznie przekonuje w swoim cameo jeden z braci Russo. Tylko, że właśnie niesłusznie, bo roboty nie są tutaj traktowane jak narzędzia, a jak ofiary rasizmu. Zbierają się na wiecach przypominających te od Martina Lutra Kinga, służą ludziom w prostych, fizycznych pracach, buntują się przez brak praw, a potem są zwalczane przez jakieś faszystowsko przedstawione bojówki miliardera który zaplątał się w świat polityki (tak, dobrze myślicie, chociaż Tucci jest tutaj zrobiony na Jobsa). A ludzkość świętuje zwycięstwo w towarzystwie koncertu Kida Rocka, czyli już chyba nie można było wstawić bardziej czytelnej aluzji...
Nie zapowiada się to zbyt dobrze.
Jestem po 10 minutach Electric State, nie robię notatek w trakcie filmów, bo żaden ze mnie Kałużyński. A tak przy okazji, który z nestorów miał własny długopis z latareczką z którym chodził do kina? 🙂 Wracając do rzeczy, chciałem spisać myśli na świeżo, bo nie kumam sposobu w jaki zapoznano nas ze światem. Roboty wypowiadają wojnę ludziom, ale dlaczego są przedstawione jak czarnoskóra mniejszość? Co za dziwaczny kompas moralny, porównać wynalazki człowieka do żywych, cierpiących katusze osób. Urządzeniu należy się szacunek i dbałość, ale nie jest człowiekiem, ma wyłącznik, jak słusznie przekonuje w swoim cameo jeden z braci Russo. Tylko, że właśnie niesłusznie, bo roboty nie są tutaj traktowane jak narzędzia, a jak ofiary rasizmu. Zbierają się na wiecach przypominających te od Martina Lutra Kinga, służą ludziom w prostych, fizycznych pracach, buntują się przez brak praw, a potem są zwalczane przez jakieś faszystowsko przedstawione bojówki miliardera który zaplątał się w świat polityki (tak, dobrze myślicie, chociaż Tucci jest tutaj zrobiony na Jobsa). A ludzkość świętuje zwycięstwo w towarzystwie koncertu Kida Rocka, czyli już chyba nie można było wstawić bardziej czytelnej aluzji...
Nie zapowiada się to zbyt dobrze.
Cytat z Mierzwiak data 14 marca, 2025, 20:04Jak mi przelejesz, powiedzmy, 500 zł to obejrzę i też podzielę się notatkami 🙂
Jak mi przelejesz, powiedzmy, 500 zł to obejrzę i też podzielę się notatkami 🙂
Cytat z Ernest Kubica data 14 marca, 2025, 22:20To nie zachęciłeś
To nie zachęciłeś
Cytat z Szaman data 15 marca, 2025, 01:29Ostatecznie obejrzałem chyba 70 minut i tak mi się głowa kiwała, że wyłączyłem i poszedłem spać 🙂 W sobotę dokończę.
Ostatecznie obejrzałem chyba 70 minut i tak mi się głowa kiwała, że wyłączyłem i poszedłem spać 🙂 W sobotę dokończę.
Cytat z robgordon data 15 marca, 2025, 08:02Ja ponownie wybierałem z rzeczy starszych. Padło na Crazy Heart.
Podobało mi się, że historia nie przesadza z amplitudami emocji. Mniej zdyscyplinowany twórca nie odmówiłby sobie większego dramatyzmu w tych najważniejszych scenach.
[spoiler title=""]Gdzieś podskórnie spodziewałem się większego upodlenia postaci Jeffa Bridgesa w pierwszych partiach filmu, poważniejszego katharsis i może nawet śmierci bohatera na końcu. Nic takiego.
[/spoiler]
Tutaj jest inaczej. Dzięki temu możemy bardziej skupić się na postaciach i relacjach między nimi. A i sama historia przez to wydaje się bardziej prawdziwa i uczciwa.
7/10
Ja ponownie wybierałem z rzeczy starszych. Padło na Crazy Heart.
Podobało mi się, że historia nie przesadza z amplitudami emocji. Mniej zdyscyplinowany twórca nie odmówiłby sobie większego dramatyzmu w tych najważniejszych scenach.
Gdzieś podskórnie spodziewałem się większego upodlenia postaci Jeffa Bridgesa w pierwszych partiach filmu, poważniejszego katharsis i może nawet śmierci bohatera na końcu. Nic takiego.
Tutaj jest inaczej. Dzięki temu możemy bardziej skupić się na postaciach i relacjach między nimi. A i sama historia przez to wydaje się bardziej prawdziwa i uczciwa.
7/10
Cytat z Mierzwiak data 15 marca, 2025, 14:18Mickey 17
Przykre że Warner po raz kolejny oferuje film jakiego nie wypuściłoby żadne inne studio i znowu jest to box office'owa katastrofa. (inna sprawa, że z budżetem mocno przesadzili)
Obejrzałem film dziwaczny, ekscentryczny, miejscami żenujący (Ruffalo i jego marna imitacja Trumpa), innym razem głupawy, szalony, czasem śmieszny i uroczy.
Pattinson jest tu fantastyczny!
Mickey 17
Przykre że Warner po raz kolejny oferuje film jakiego nie wypuściłoby żadne inne studio i znowu jest to box office'owa katastrofa. (inna sprawa, że z budżetem mocno przesadzili)
Obejrzałem film dziwaczny, ekscentryczny, miejscami żenujący (Ruffalo i jego marna imitacja Trumpa), innym razem głupawy, szalony, czasem śmieszny i uroczy.
Pattinson jest tu fantastyczny!
Cytat z Szaman data 15 marca, 2025, 15:25Widziałem zwiastun już kilka razy i ta opinia przekonała mnie sto razy bardziej. Tylko, że przewraca mi się w żołądku na myśl o szarżującym Ruffalo.
Widziałem zwiastun już kilka razy i ta opinia przekonała mnie sto razy bardziej. Tylko, że przewraca mi się w żołądku na myśl o szarżującym Ruffalo.
Cytat z Mierzwiak data 15 marca, 2025, 15:36Największy problem mam z tonacją bo w żadnym razie nie jest to film o którym powiedziałbym, że jest spójny.
Motywy sci-fi i kolonizacja plus wszystko wokół Pattinsona, Ackie i stworów zamieszkujących planetę jest świetne, ale już w zasadzie cała reszta niekoniecznie a Truffalo i Collette - przy całym moim uwielbieniu dla niej - pochodzą z zupełnie innego filmu. O co chodziło z tymi sosami!?
Największy problem mam z tonacją bo w żadnym razie nie jest to film o którym powiedziałbym, że jest spójny.
Motywy sci-fi i kolonizacja plus wszystko wokół Pattinsona, Ackie i stworów zamieszkujących planetę jest świetne, ale już w zasadzie cała reszta niekoniecznie a Truffalo i Collette - przy całym moim uwielbieniu dla niej - pochodzą z zupełnie innego filmu. O co chodziło z tymi sosami!?
