Opinie o filmach
Cytat z Marek Pilarski data 7 kwietnia, 2025, 20:24Minecraft: Film
Tak więc wybrałem się dzisiaj dość spontanicznie do kina, dołączając do siotrzeńca i siostrzenicy. Siostrzeniec powiedział mi przed seansem, że ten film jest grany dopiero od soboty, a połowa jego kolegów już go widziała. Ja mu odpowiedziałem, że wiem. W każdym razie poszedłem trochę z nadzieją, że udzieli mi się nieco aura filmowej imprezy, jednak na seansie z dubbingiem o 16:30 trudno było o imprezę, bo przeważali rodzice z dziećmi, również takimi całkiem małymi trzy- i czterolatkami (dość spora część z nich wyszła w trakcie seansu). No i wszedłem z bardzo powierzchowną znajomością gry i postaci, które w niej występują, więc odporny na jakiekolwiek worldbuildingowe smaczki i wielkanocne jaja, licząc na mocną historię, złożone i rozbudowane postaci oraz oscarowe kreacje aktorskie. Niestety, jak na film, który w swoim przekazie stara się skupiać na mocy kreatywności, odnajdowaniu swojego miejsca w świecie oraz odbudowaniu swojego życia po poniesieniu porażek, historia jest opowiedziana w niesamowicie mało kreatywny i inspirujący sposób. Pierwsze dziesięć minut to pokazanie w skrócie przedakcji i opowiedzienie z offu tego, co przydarzyło się głównemu bohaterowi, Steve'owi (Jack Black). Poźniej mamy po kolei wprowadzenie kolejnych postaci, najpierw Jasona Momoy, później dzieciaka i jego starszej siostry (która jest także jego opiekunką), postaci Danielle Brooks i mamy Stiflera na emeryturze w wersji PG. Ta przedostatnia została wprowadzona chyba tylko po to, żeby w obsadzie była jakaś czarnoskóra aktorka, bo jej postać nie służy niczemu, a Jennifer Coolidge wystąpiła chyba tylko dlatego, że zna się z reżyserem. Spokojnie można było okroić grono postaci i naprawde skupić się na ich rozbudowaniu oraz wzmocnieniu historii, zamiast odhaczać kolejne miejsca i punkty w świecie znanym z gry. To znaczny nie trzeba było, bo w filmie, który oparty jest na (pozbawionej fabuły?) grze komputerowej i który skierowany jest w dużym stopniu do dzieci wystarczyło zbudować w komputerze kolorowy świat i postawić na fan service. I pewnie to się udało. Poza tym green screen jest tu zdecydowanie lepszy niż w ostatnim Kapitanie Ameryce. Niestety dla mnie nie znalazłem w tym filmie nic ciekawego. Dostrzegłem tu zalążek historii, która mogałby mnie zaciekawić (wydaje mi się, że nie przez przypadek wspomniane jest na początku, że dwojka bohaterów ma problemy z wiązaniem końca z końcem, co jest problemem wielu ludzi, chyba szczególnie w prowincjonalnej Ameryce, choć pewnie nie tylko tam), ale kompletnie nic z nim nie zrobiono.
A i teraz mi się przypomniało, że jest jeszcze oczywiście złol, który chce zniszczyć "Płaszczyznę", bo kiedyś tam został wyśmiany w jakimś "talent show" i teraz nienawidzi wszystkich (?). A raczej została, bo to także postać kobieca, jedna z czterech, które są w tym filmie kompletnie zmarnowane.
Minecraft: Film
Tak więc wybrałem się dzisiaj dość spontanicznie do kina, dołączając do siotrzeńca i siostrzenicy. Siostrzeniec powiedział mi przed seansem, że ten film jest grany dopiero od soboty, a połowa jego kolegów już go widziała. Ja mu odpowiedziałem, że wiem. W każdym razie poszedłem trochę z nadzieją, że udzieli mi się nieco aura filmowej imprezy, jednak na seansie z dubbingiem o 16:30 trudno było o imprezę, bo przeważali rodzice z dziećmi, również takimi całkiem małymi trzy- i czterolatkami (dość spora część z nich wyszła w trakcie seansu). No i wszedłem z bardzo powierzchowną znajomością gry i postaci, które w niej występują, więc odporny na jakiekolwiek worldbuildingowe smaczki i wielkanocne jaja, licząc na mocną historię, złożone i rozbudowane postaci oraz oscarowe kreacje aktorskie. Niestety, jak na film, który w swoim przekazie stara się skupiać na mocy kreatywności, odnajdowaniu swojego miejsca w świecie oraz odbudowaniu swojego życia po poniesieniu porażek, historia jest opowiedziana w niesamowicie mało kreatywny i inspirujący sposób. Pierwsze dziesięć minut to pokazanie w skrócie przedakcji i opowiedzienie z offu tego, co przydarzyło się głównemu bohaterowi, Steve'owi (Jack Black). Poźniej mamy po kolei wprowadzenie kolejnych postaci, najpierw Jasona Momoy, później dzieciaka i jego starszej siostry (która jest także jego opiekunką), postaci Danielle Brooks i mamy Stiflera na emeryturze w wersji PG. Ta przedostatnia została wprowadzona chyba tylko po to, żeby w obsadzie była jakaś czarnoskóra aktorka, bo jej postać nie służy niczemu, a Jennifer Coolidge wystąpiła chyba tylko dlatego, że zna się z reżyserem. Spokojnie można było okroić grono postaci i naprawde skupić się na ich rozbudowaniu oraz wzmocnieniu historii, zamiast odhaczać kolejne miejsca i punkty w świecie znanym z gry. To znaczny nie trzeba było, bo w filmie, który oparty jest na (pozbawionej fabuły?) grze komputerowej i który skierowany jest w dużym stopniu do dzieci wystarczyło zbudować w komputerze kolorowy świat i postawić na fan service. I pewnie to się udało. Poza tym green screen jest tu zdecydowanie lepszy niż w ostatnim Kapitanie Ameryce. Niestety dla mnie nie znalazłem w tym filmie nic ciekawego. Dostrzegłem tu zalążek historii, która mogałby mnie zaciekawić (wydaje mi się, że nie przez przypadek wspomniane jest na początku, że dwojka bohaterów ma problemy z wiązaniem końca z końcem, co jest problemem wielu ludzi, chyba szczególnie w prowincjonalnej Ameryce, choć pewnie nie tylko tam), ale kompletnie nic z nim nie zrobiono.
A i teraz mi się przypomniało, że jest jeszcze oczywiście złol, który chce zniszczyć "Płaszczyznę", bo kiedyś tam został wyśmiany w jakimś "talent show" i teraz nienawidzi wszystkich (?). A raczej została, bo to także postać kobieca, jedna z czterech, które są w tym filmie kompletnie zmarnowane.
Cytat z Ernest Kubica data 7 kwietnia, 2025, 20:41Niektórzy rodzice to w ogóle pojęcia nie mają, na co biorą dzieci do kina. Trzy i czterolatki to mogą iść na Basię albo Kicie Kocie.
A jak ocenili film ci do których jest adresowany?
Niektórzy rodzice to w ogóle pojęcia nie mają, na co biorą dzieci do kina. Trzy i czterolatki to mogą iść na Basię albo Kicie Kocie.
A jak ocenili film ci do których jest adresowany?
Cytat z Marek Pilarski data 7 kwietnia, 2025, 20:56Siostrzenica powiedziała, że to najlepszy film, jaki widziała, ale ona mówi tak po każdym seansie w kinie. 🙂
Siostrzenica powiedziała, że to najlepszy film, jaki widziała, ale ona mówi tak po każdym seansie w kinie. 🙂
Cytat z Juby data 7 kwietnia, 2025, 21:14To kolejna negatywna opinia. Na RT jest 48% (5/10), ale aż 87% od użytkowników (4,4/5), na MTC jedynie 47/100 (od userów niewiele lepsze 5,4/10), na IMDb marne 6,1/10, na filmwebie u krytyków nędzne 4,7/10 z tylko jedną pozytywną opinią na siedem, a u moich znajomych jeszcze mniej - 4,3/10 po czterech ocenach. Sukces tego filmu naprawdę nie ma żadnego związku z jakością gotowego produktu, jak się okazało wyrobiła go ogromna fanbaza, z której kompletnie nie zdawałem sobie sprawy (jak wielu), udany marketing i idealne wstrzelenie się w kalendarz (dawno nie było niczego ciekawego dla dzieciaków).
To kolejna negatywna opinia. Na RT jest 48% (5/10), ale aż 87% od użytkowników (4,4/5), na MTC jedynie 47/100 (od userów niewiele lepsze 5,4/10), na IMDb marne 6,1/10, na filmwebie u krytyków nędzne 4,7/10 z tylko jedną pozytywną opinią na siedem, a u moich znajomych jeszcze mniej - 4,3/10 po czterech ocenach. Sukces tego filmu naprawdę nie ma żadnego związku z jakością gotowego produktu, jak się okazało wyrobiła go ogromna fanbaza, z której kompletnie nie zdawałem sobie sprawy (jak wielu), udany marketing i idealne wstrzelenie się w kalendarz (dawno nie było niczego ciekawego dla dzieciaków).
Cytat z Ernest Kubica data 7 kwietnia, 2025, 21:46Ja myślałem, że 10 lat temu to byłby hit. Wszelki rzeczy związane z Minecraftem to były najbardziej popularne filmy na youtube, a ich twórcy mieli najwięcej subskrybentów na polskim youtube - ze streamów z minecrafta wyrosły pierwsze "jutubowe gwiazdy".
Ja myślałem, że 10 lat temu to byłby hit. Wszelki rzeczy związane z Minecraftem to były najbardziej popularne filmy na youtube, a ich twórcy mieli najwięcej subskrybentów na polskim youtube - ze streamów z minecrafta wyrosły pierwsze "jutubowe gwiazdy".
Cytat z Janko data 8 kwietnia, 2025, 16:37Tak jak wyżej nie jest to dobry film, ale spodziewałem się katastrofy. Jest jednak lepiej niż w zeszłorocznym Borderlands. Nie poleciłbym, ale jak już przypadkiem natrafisz i obejrzysz raka nie zrobi. No i Black i Momoa nie odrobili pańszczyzny, czuć, że nieźle się tam bawili.
Tak jak wyżej nie jest to dobry film, ale spodziewałem się katastrofy. Jest jednak lepiej niż w zeszłorocznym Borderlands. Nie poleciłbym, ale jak już przypadkiem natrafisz i obejrzysz raka nie zrobi. No i Black i Momoa nie odrobili pańszczyzny, czuć, że nieźle się tam bawili.
Cytat z Mierzwiak data 10 kwietnia, 2025, 15:46Snow White and the Huntsman (UHD Blu-ray)
Wziąłem "w ciemno" za 45 zł i w sumie nie żałuję. Z kina wyszedłem niezbyt zadowolony a wczoraj oglądało się to całkiem przyjemnie, nawet jeśli filmowi brakuje większych emocji i lepszego wygrania paru mocno niedogotowanych wątków. Pożycza i inspiruje się wszystkim co się da, pobrzmiewają tu mocno echa Willow czy nawet Władcy Pierścieni, ale brakuje magii i uroku tamtych filmów. Mimo wszystko: ma pomysł na siebie i został on dość konsekwentnie zrealizowany.
Stewart już tak nie wkurzała jak kiedyś (największym minusem i tak jest to że jej postać jest wybrańcem ale w sumie nie wiadomo o co chodzi), Theron, jak to mówią, przeżuwa scenerię i tylko szkoda, że w zbyt wielu scenach aż tak oparła się na wydzieraniu; efekt jest mocno chybiony i byłoby lepiej gdyby do końca pozostała zimna i opanowana.
Wizualnie jest to piękny film, raptem z 2012 roku a jednak z innej epoki, prezentuje poziom zarezerwowany dziś już tylko dla wybranych.
W poniższym cytacie nieźle przestrzeliłem...
Cytat z Mierzwiak data marzec 30, 2025, 16:44Przynajmniej twórcy mieli na tyle przyzwoitości, by w roli krasnali obsadzić niskorosłych aktorów
...bo krasnoludy zagrali min. Bob Hoskins, Ian McShane, Ray Winstone, Toby Jones i Eddie Marsan 😀
Snow White and the Huntsman (UHD Blu-ray)
Wziąłem "w ciemno" za 45 zł i w sumie nie żałuję. Z kina wyszedłem niezbyt zadowolony a wczoraj oglądało się to całkiem przyjemnie, nawet jeśli filmowi brakuje większych emocji i lepszego wygrania paru mocno niedogotowanych wątków. Pożycza i inspiruje się wszystkim co się da, pobrzmiewają tu mocno echa Willow czy nawet Władcy Pierścieni, ale brakuje magii i uroku tamtych filmów. Mimo wszystko: ma pomysł na siebie i został on dość konsekwentnie zrealizowany.
Stewart już tak nie wkurzała jak kiedyś (największym minusem i tak jest to że jej postać jest wybrańcem ale w sumie nie wiadomo o co chodzi), Theron, jak to mówią, przeżuwa scenerię i tylko szkoda, że w zbyt wielu scenach aż tak oparła się na wydzieraniu; efekt jest mocno chybiony i byłoby lepiej gdyby do końca pozostała zimna i opanowana.
Wizualnie jest to piękny film, raptem z 2012 roku a jednak z innej epoki, prezentuje poziom zarezerwowany dziś już tylko dla wybranych.
W poniższym cytacie nieźle przestrzeliłem...
Cytat z Mierzwiak data marzec 30, 2025, 16:44Przynajmniej twórcy mieli na tyle przyzwoitości, by w roli krasnali obsadzić niskorosłych aktorów
...bo krasnoludy zagrali min. Bob Hoskins, Ian McShane, Ray Winstone, Toby Jones i Eddie Marsan 😀





Cytat z Juby data 14 kwietnia, 2025, 11:08Nie wypowiadam się tu zbyt często, ale gdy @marek napisał, że nie śledzi aktywności znajomych na filmwebie, postanowiłem sklecić kilka opinii.
Mickey 17
Z tego co widziałem zebrał mieszane opinie, trudno było mi znaleźć czas, aby się na niego wybrać - sądziłem, że już odpuszczę, bo jest w HD w sieci - ale w końcu udało mi się zasiąść na seansie w ostatnią środę. I podobał mi się! Niby czuć tu sporo zapożyczeń, ale są wykorzystywane tak, że nie odczułem wtórności, a wręcz przeciwnie, to była miła odmiana - "oryginalny" film SF, w dodatku tak, jak w przypadku Parasite mocno nieprzewidywalny. Trafił do mnie ten humor, Pattinson zagrał fenomenalnie, a efekty wizualne, w tym zrobienie dwóch Mickey'ch obok siebie, zawstydzają podobny, ale kompletnie nieprzekonujący efekt z dwukrotnie droższego Flasha. Co bym w nim poprawił? Skrócił całość o 10-15 minut, wywalił sporo retrospekcji (te posiedzenia sądów, itp.) i ostatni koszmar głównego bohatera, skupił się bardziej na Mickey'm tu i teraz, na statku i tych wydarzeniach.
Face/Off
To była chyba moja najbardziej wstydliwa zaległość - kino akcji z lat 90. (czyli mój konik), które jakimś cudem ominęło mnie w dzieciństwie/ młodości/ przez cały ten czas. Zbierałem się za nie jak żyd do karety, ale w sobotę w końcu znalazłem wolną chwilę, aby odpalić to sobie na Disney+. O ile nie jestem fanem kina Johna Woo i spodziewałem się średniaka, tak zostałem powalony tym, co obejrzałem. Fabuła jest tu tak niedorzeczna i ma tak silnie umotywowanych bohaterów, że nie szło się tym nie ekscytować i nie oglądać z bananem na twarzy 🙂 Bawiłem się świetnie, nie wiem kto bardziej tutaj szalał, Cage, czy Travolta, ale obaj byli fantastyczni w tym swoim szaleństwie, a myk, że przez 30-40 minut kibicuję jednemu, a drugiego nienawidzę, aby później musieć się przestawić i tłumaczyć swojej podświadomości, że to Cage jest Travoltą, a Travolta Cagem - no brak mi słów, aby opisać jak przetwarzałem to dziwactwo xD Sceny akcji to typowy John Woo, czyli niekończące się naboje w magazynkach i totalna demolka wszystkiego w zamkniętych pomieszczeniach (co uwielbiam) + obowiązkowe gołębie w finale. Finał z motorówkami ciut za długi, a zakończenie aż nadto przesłodzone, ale cała reszta to złoto. Polecam, nawet jeśli tak, jak ja nie przepadacie za resztą amerykańskiej twórczości Woo.
Patriots Day
Na początku roku widziałem serial dokumentalny Netflixa o tym zamachu i późniejszej obławie, a mimo to siedziałem wbity w telewizor przez 2h i nie wychodziłem nawet za potrzebą. Mowa Whalberga o wojnie i miłości oraz końcowe wypowiedzi autentycznych uczestników zdarzenia już trochę zbyt przesłodzone, ale reszta to bardzo dobry thriller, wciągający i trzymający w napięciu, ze znakomitą sceną strzelaniny i - co ważne - bardzo wiernie odtwarzający prawdziwe wydarzenia. Fajnie było włączyć telewizję i przypadkiem już na drugim kanale trafić na czołówkę filmu, którego chciało się obejrzeć od lat, ale nie miało takiej możliwości, bo nie był dostępny 🙂
Ostatnio powtarzam też Shreki (moje oceny części 1-3 są na fw) i Gwiezdne wojny, o których więcej napisałem na forum filmożerców:
https://forum.filmozercy.com/watek-gwiezdne-wojny-seria-spoilery?pid=114486#pid114486
Nie wypowiadam się tu zbyt często, ale gdy @marek napisał, że nie śledzi aktywności znajomych na filmwebie, postanowiłem sklecić kilka opinii.
Mickey 17
Z tego co widziałem zebrał mieszane opinie, trudno było mi znaleźć czas, aby się na niego wybrać - sądziłem, że już odpuszczę, bo jest w HD w sieci - ale w końcu udało mi się zasiąść na seansie w ostatnią środę. I podobał mi się! Niby czuć tu sporo zapożyczeń, ale są wykorzystywane tak, że nie odczułem wtórności, a wręcz przeciwnie, to była miła odmiana - "oryginalny" film SF, w dodatku tak, jak w przypadku Parasite mocno nieprzewidywalny. Trafił do mnie ten humor, Pattinson zagrał fenomenalnie, a efekty wizualne, w tym zrobienie dwóch Mickey'ch obok siebie, zawstydzają podobny, ale kompletnie nieprzekonujący efekt z dwukrotnie droższego Flasha. Co bym w nim poprawił? Skrócił całość o 10-15 minut, wywalił sporo retrospekcji (te posiedzenia sądów, itp.) i ostatni koszmar głównego bohatera, skupił się bardziej na Mickey'm tu i teraz, na statku i tych wydarzeniach.
Face/Off
To była chyba moja najbardziej wstydliwa zaległość - kino akcji z lat 90. (czyli mój konik), które jakimś cudem ominęło mnie w dzieciństwie/ młodości/ przez cały ten czas. Zbierałem się za nie jak żyd do karety, ale w sobotę w końcu znalazłem wolną chwilę, aby odpalić to sobie na Disney+. O ile nie jestem fanem kina Johna Woo i spodziewałem się średniaka, tak zostałem powalony tym, co obejrzałem. Fabuła jest tu tak niedorzeczna i ma tak silnie umotywowanych bohaterów, że nie szło się tym nie ekscytować i nie oglądać z bananem na twarzy 🙂 Bawiłem się świetnie, nie wiem kto bardziej tutaj szalał, Cage, czy Travolta, ale obaj byli fantastyczni w tym swoim szaleństwie, a myk, że przez 30-40 minut kibicuję jednemu, a drugiego nienawidzę, aby później musieć się przestawić i tłumaczyć swojej podświadomości, że to Cage jest Travoltą, a Travolta Cagem - no brak mi słów, aby opisać jak przetwarzałem to dziwactwo xD Sceny akcji to typowy John Woo, czyli niekończące się naboje w magazynkach i totalna demolka wszystkiego w zamkniętych pomieszczeniach (co uwielbiam) + obowiązkowe gołębie w finale. Finał z motorówkami ciut za długi, a zakończenie aż nadto przesłodzone, ale cała reszta to złoto. Polecam, nawet jeśli tak, jak ja nie przepadacie za resztą amerykańskiej twórczości Woo.
Patriots Day
Na początku roku widziałem serial dokumentalny Netflixa o tym zamachu i późniejszej obławie, a mimo to siedziałem wbity w telewizor przez 2h i nie wychodziłem nawet za potrzebą. Mowa Whalberga o wojnie i miłości oraz końcowe wypowiedzi autentycznych uczestników zdarzenia już trochę zbyt przesłodzone, ale reszta to bardzo dobry thriller, wciągający i trzymający w napięciu, ze znakomitą sceną strzelaniny i - co ważne - bardzo wiernie odtwarzający prawdziwe wydarzenia. Fajnie było włączyć telewizję i przypadkiem już na drugim kanale trafić na czołówkę filmu, którego chciało się obejrzeć od lat, ale nie miało takiej możliwości, bo nie był dostępny 🙂
Ostatnio powtarzam też Shreki (moje oceny części 1-3 są na fw) i Gwiezdne wojny, o których więcej napisałem na forum filmożerców:
https://forum.filmozercy.com/watek-gwiezdne-wojny-seria-spoilery?pid=114486#pid114486
Cytat z robgordon data 16 kwietnia, 2025, 07:51Cytat z Juby data kwiecień 14, 2025, 11:08Nie wypowiadam się tu zbyt często, ale gdy @marek napisał, że nie śledzi aktywności znajomych na filmwebie, postanowiłem sklecić kilka opinii.
Mickey 17
Z tego co widziałem zebrał mieszane opinie, trudno było mi znaleźć czas, aby się na niego wybrać - sądziłem, że już odpuszczę, bo jest w HD w sieci - ale w końcu udało mi się zasiąść na seansie w ostatnią środę. I podobał mi się! Niby czuć tu sporo zapożyczeń, ale są wykorzystywane tak, że nie odczułem wtórności, a wręcz przeciwnie, to była miła odmiana - "oryginalny" film SF, w dodatku tak, jak w przypadku Parasite mocno nieprzewidywalny. Trafił do mnie ten humor, Pattinson zagrał fenomenalnie, a efekty wizualne, w tym zrobienie dwóch Mickey'ch obok siebie, zawstydzają podobny, ale kompletnie nieprzekonujący efekt z dwukrotnie droższego Flasha. Co bym w nim poprawił? Skrócił całość o 10-15 minut, wywalił sporo retrospekcji (te posiedzenia sądów, itp.) i ostatni koszmar głównego bohatera, skupił się bardziej na Mickey'm tu i teraz, na statku i tych wydarzeniach.
Face/Off
To była chyba moja najbardziej wstydliwa zaległość - kino akcji z lat 90. (czyli mój konik), które jakimś cudem ominęło mnie w dzieciństwie/ młodości/ przez cały ten czas. Zbierałem się za nie jak żyd do karety, ale w sobotę w końcu znalazłem wolną chwilę, aby odpalić to sobie na Disney+. O ile nie jestem fanem kina Johna Woo i spodziewałem się średniaka, tak zostałem powalony tym, co obejrzałem. Fabuła jest tu tak niedorzeczna i ma tak silnie umotywowanych bohaterów, że nie szło się tym nie ekscytować i nie oglądać z bananem na twarzy
Bawiłem się świetnie, nie wiem kto bardziej tutaj szalał, Cage, czy Travolta, ale obaj byli fantastyczni w tym swoim szaleństwie, a myk, że przez 30-40 minut kibicuję jednemu, a drugiego nienawidzę, aby później musieć się przestawić i tłumaczyć swojej podświadomości, że to Cage jest Travoltą, a Travolta Cagem - no brak mi słów, aby opisać jak przetwarzałem to dziwactwo xD Sceny akcji to typowy John Woo, czyli niekończące się naboje w magazynkach i totalna demolka wszystkiego w zamkniętych pomieszczeniach (co uwielbiam) + obowiązkowe gołębie w finale. Finał z motorówkami ciut za długi, a zakończenie aż nadto przesłodzone, ale cała reszta to złoto. Polecam, nawet jeśli tak, jak ja nie przepadacie za resztą amerykańskiej twórczości Woo.
Patriots Day
Na początku roku widziałem serial dokumentalny Netflixa o tym zamachu i późniejszej obławie, a mimo to siedziałem wbity w telewizor przez 2h i nie wychodziłem nawet za potrzebą. Mowa Whalberga o wojnie i miłości oraz końcowe wypowiedzi autentycznych uczestników zdarzenia już trochę zbyt przesłodzone, ale reszta to bardzo dobry thriller, wciągający i trzymający w napięciu, ze znakomitą sceną strzelaniny i - co ważne - bardzo wiernie odtwarzający prawdziwe wydarzenia. Fajnie było włączyć telewizję i przypadkiem już na drugim kanale trafić na czołówkę filmu, którego chciało się obejrzeć od lat, ale nie miało takiej możliwości, bo nie był dostępny
Ostatnio powtarzam też Shreki (moje oceny części 1-3 są na fw) i Gwiezdne wojny, o których więcej napisałem na forum filmożerców:
https://forum.filmozercy.com/watek-gwiezdne-wojny-seria-spoilery?pid=114486#pid114486
Bez twarzy obejrzałem w kinie w okolicach premiery w Polsce, więc wieki temu, ale odebrałem go bardzo podobnie. Akcja wciągnęła mnie od początku, a pomysł wyjściowy jakimś cudem szybko przestał być absurdalny i stał się po prostu elementem filmowej rzeczywistości. Dał za to możliwość błyśnięcia obu aktorom, którzy szarżują aż miło, starając się naśladować gesty i mimikę swego adwersarza, jednocześnie wywołując w widzu rozterki komu tak naprawdę kibicować. Świetne kino rozrywkowe, którego (co za zaskoczenie!) dziś już nie robią.
PS. Warto wspomnieć o polskiej wersji tytułu. Niby wprost, ale ma w sobie drugie dno, którego chyba nie ma oryginał.
Cytat z Juby data kwiecień 14, 2025, 11:08Nie wypowiadam się tu zbyt często, ale gdy @marek napisał, że nie śledzi aktywności znajomych na filmwebie, postanowiłem sklecić kilka opinii.
Mickey 17
Z tego co widziałem zebrał mieszane opinie, trudno było mi znaleźć czas, aby się na niego wybrać - sądziłem, że już odpuszczę, bo jest w HD w sieci - ale w końcu udało mi się zasiąść na seansie w ostatnią środę. I podobał mi się! Niby czuć tu sporo zapożyczeń, ale są wykorzystywane tak, że nie odczułem wtórności, a wręcz przeciwnie, to była miła odmiana - "oryginalny" film SF, w dodatku tak, jak w przypadku Parasite mocno nieprzewidywalny. Trafił do mnie ten humor, Pattinson zagrał fenomenalnie, a efekty wizualne, w tym zrobienie dwóch Mickey'ch obok siebie, zawstydzają podobny, ale kompletnie nieprzekonujący efekt z dwukrotnie droższego Flasha. Co bym w nim poprawił? Skrócił całość o 10-15 minut, wywalił sporo retrospekcji (te posiedzenia sądów, itp.) i ostatni koszmar głównego bohatera, skupił się bardziej na Mickey'm tu i teraz, na statku i tych wydarzeniach.
Face/Off
To była chyba moja najbardziej wstydliwa zaległość - kino akcji z lat 90. (czyli mój konik), które jakimś cudem ominęło mnie w dzieciństwie/ młodości/ przez cały ten czas. Zbierałem się za nie jak żyd do karety, ale w sobotę w końcu znalazłem wolną chwilę, aby odpalić to sobie na Disney+. O ile nie jestem fanem kina Johna Woo i spodziewałem się średniaka, tak zostałem powalony tym, co obejrzałem. Fabuła jest tu tak niedorzeczna i ma tak silnie umotywowanych bohaterów, że nie szło się tym nie ekscytować i nie oglądać z bananem na twarzy
Bawiłem się świetnie, nie wiem kto bardziej tutaj szalał, Cage, czy Travolta, ale obaj byli fantastyczni w tym swoim szaleństwie, a myk, że przez 30-40 minut kibicuję jednemu, a drugiego nienawidzę, aby później musieć się przestawić i tłumaczyć swojej podświadomości, że to Cage jest Travoltą, a Travolta Cagem - no brak mi słów, aby opisać jak przetwarzałem to dziwactwo xD Sceny akcji to typowy John Woo, czyli niekończące się naboje w magazynkach i totalna demolka wszystkiego w zamkniętych pomieszczeniach (co uwielbiam) + obowiązkowe gołębie w finale. Finał z motorówkami ciut za długi, a zakończenie aż nadto przesłodzone, ale cała reszta to złoto. Polecam, nawet jeśli tak, jak ja nie przepadacie za resztą amerykańskiej twórczości Woo.
Patriots Day
Na początku roku widziałem serial dokumentalny Netflixa o tym zamachu i późniejszej obławie, a mimo to siedziałem wbity w telewizor przez 2h i nie wychodziłem nawet za potrzebą. Mowa Whalberga o wojnie i miłości oraz końcowe wypowiedzi autentycznych uczestników zdarzenia już trochę zbyt przesłodzone, ale reszta to bardzo dobry thriller, wciągający i trzymający w napięciu, ze znakomitą sceną strzelaniny i - co ważne - bardzo wiernie odtwarzający prawdziwe wydarzenia. Fajnie było włączyć telewizję i przypadkiem już na drugim kanale trafić na czołówkę filmu, którego chciało się obejrzeć od lat, ale nie miało takiej możliwości, bo nie był dostępny
Ostatnio powtarzam też Shreki (moje oceny części 1-3 są na fw) i Gwiezdne wojny, o których więcej napisałem na forum filmożerców:
https://forum.filmozercy.com/watek-gwiezdne-wojny-seria-spoilery?pid=114486#pid114486
Bez twarzy obejrzałem w kinie w okolicach premiery w Polsce, więc wieki temu, ale odebrałem go bardzo podobnie. Akcja wciągnęła mnie od początku, a pomysł wyjściowy jakimś cudem szybko przestał być absurdalny i stał się po prostu elementem filmowej rzeczywistości. Dał za to możliwość błyśnięcia obu aktorom, którzy szarżują aż miło, starając się naśladować gesty i mimikę swego adwersarza, jednocześnie wywołując w widzu rozterki komu tak naprawdę kibicować. Świetne kino rozrywkowe, którego (co za zaskoczenie!) dziś już nie robią.
PS. Warto wspomnieć o polskiej wersji tytułu. Niby wprost, ale ma w sobie drugie dno, którego chyba nie ma oryginał.
Cytat z Juby data 16 kwietnia, 2025, 12:29Nadrobiony kolejny staroć - Bez wyjścia (1987)
Pamiętacie czasy, gdy powstawały jeszcze filmy dla dorosłych? Nie "dla dorosłych", czyli reklamowane na takie (albo tym, że mają masę bluzgów, albo tym, że mają masę krwi), ale tak naprawdę to marketing żeby zachęcić widzów kategorią R, która w wielu przypadkach jest nieuzasadniona, albo guzik znaczy? No Way Out to film jakich naprawdę już się nie robi, fabularnie, tematycznie, dialogami, wszystkim co widzimy, słyszymy i podejrzewamy, to film dla dorosłego widza. Początek ma jakiś taki ślamazarny, ale jak już dochodzi do wiadomego zdarzenia - ja pierdykam, przebierałem nogami tak, że trzeba było wziąć prysznic. Napięcie rośnie, rośnie i nie przestaje rosnąć, a aktorzy dają popis swoich umiejętności. Naprawdę świetne kino z klimatem końca lat 80. / wczesnych lat 90., za którym tak bardzo tęsknię. Zakończenie przywaliło mnie takim lewym podbródkowym, że chciałbym zobaczyć swoją minę. Mam ambiwalentny stosunek do tego zwrotu akcji (nie wiem czy był potrzebny), ale nie mogę mu odmówić tego, że tak szokującego zakończenia nie widziałem od dawna.
Nadrobiony kolejny staroć - Bez wyjścia (1987)
Pamiętacie czasy, gdy powstawały jeszcze filmy dla dorosłych? Nie "dla dorosłych", czyli reklamowane na takie (albo tym, że mają masę bluzgów, albo tym, że mają masę krwi), ale tak naprawdę to marketing żeby zachęcić widzów kategorią R, która w wielu przypadkach jest nieuzasadniona, albo guzik znaczy? No Way Out to film jakich naprawdę już się nie robi, fabularnie, tematycznie, dialogami, wszystkim co widzimy, słyszymy i podejrzewamy, to film dla dorosłego widza. Początek ma jakiś taki ślamazarny, ale jak już dochodzi do wiadomego zdarzenia - ja pierdykam, przebierałem nogami tak, że trzeba było wziąć prysznic. Napięcie rośnie, rośnie i nie przestaje rosnąć, a aktorzy dają popis swoich umiejętności. Naprawdę świetne kino z klimatem końca lat 80. / wczesnych lat 90., za którym tak bardzo tęsknię. Zakończenie przywaliło mnie takim lewym podbródkowym, że chciałbym zobaczyć swoją minę. Mam ambiwalentny stosunek do tego zwrotu akcji (nie wiem czy był potrzebny), ale nie mogę mu odmówić tego, że tak szokującego zakończenia nie widziałem od dawna.
Cytat z Szaman data 16 kwietnia, 2025, 13:07Jestem wielkim fanem tego zakończenia i w sumie nie wiem dlaczego tak wiele osób go nie lubi. Albo inaczej, może by mnie przekonali, ale nie chcę sobie zepsuć. Dobry twist może być troszkę efekciarski.
Jestem wielkim fanem tego zakończenia i w sumie nie wiem dlaczego tak wiele osób go nie lubi. Albo inaczej, może by mnie przekonali, ale nie chcę sobie zepsuć. Dobry twist może być troszkę efekciarski.
Cytat z robgordon data 16 kwietnia, 2025, 13:26Film widziałem (ponownie) również niedawno. Twist końcowy był od samego początku mocno kontrowersyjny. Wg mnie jest niepotrzebny, ale bronić tej tezy na miecze nie będę. No i trzeba przyznać, że jest zaskakujący 😉
Film widziałem (ponownie) również niedawno. Twist końcowy był od samego początku mocno kontrowersyjny. Wg mnie jest niepotrzebny, ale bronić tej tezy na miecze nie będę. No i trzeba przyznać, że jest zaskakujący 😉
Cytat z Mierzwiak data 19 kwietnia, 2025, 09:42Companion (Max, 4K Dolby Vision)
Rozrywkowa, ale też niegłupia wersja Ex Machiny i film jakim mogłaby (a nawet powinna) być M3gan, gdyby tylko suwaczek inteligencji jej twórców nie był ustawiony na 0%. (trailer sequela sugeruje nawet ustawienie minusowe)
Sama historia nie jest może zbyt odkrywcza, tematy jakie podejmuje też są dość oczywiste (to jak Josh traktuje Iris i jaki poziom inteligencji był dla niego wystarczający mówi wszystko co trzeba) ale wszelkie elementy zostały tu tak dobrze poustawiane / poprzestawiane, że udało się stworzyć coś świeżego i z charakterem.
Thatcher jest znakomita, budzi sympatię i doskonale wygrywa swoją postać i wszystko to, co ma reprezentować.
Companion (Max, 4K Dolby Vision)
Rozrywkowa, ale też niegłupia wersja Ex Machiny i film jakim mogłaby (a nawet powinna) być M3gan, gdyby tylko suwaczek inteligencji jej twórców nie był ustawiony na 0%. (trailer sequela sugeruje nawet ustawienie minusowe)
Sama historia nie jest może zbyt odkrywcza, tematy jakie podejmuje też są dość oczywiste (to jak Josh traktuje Iris i jaki poziom inteligencji był dla niego wystarczający mówi wszystko co trzeba) ale wszelkie elementy zostały tu tak dobrze poustawiane / poprzestawiane, że udało się stworzyć coś świeżego i z charakterem.
Thatcher jest znakomita, budzi sympatię i doskonale wygrywa swoją postać i wszystko to, co ma reprezentować.
Cytat z Mierzwiak data 19 kwietnia, 2025, 19:09Sinners
Nie aż tak oryginalny jak bym chciał i na jaki próbuje się go wykreować ale też na tyle świeży, by mówić o filmie, który mimo pewnych konotacji z innymi produkcjami wampirycznymi (jak Od zmierzchu do świtu; swoją drogą akcja tego filmu dzieje się dosłownie od zmierzchu do świtu!) oferuje coś, czego jeszcze nie było.
Nie brakuje filmowi Cooglera werwy i kolorytu a długaśnemu (ale nie za długiemu, dla mnie w sam raz) wstępowi bliżej do filmów Tarantino aniżeli horrorom o krwiopijcach. Całość przesiąknięta jest specyficznym klimatem, zdjęcia są przepiękne a muzyka nadaje całości niespotykanej w takim kinie energii. Szczególnie znakomite pod tym względem są dwie sekwencje śpiewane, w tym pierwsza tak brawurowa, że składam wyrazy uznania, bo pewnie niejeden reżyser by się wyłożył.
Co jeszcze? No tak, bardzo przyjemna obsada i chyba najdłuższa scena bonusowa w historii, a przy tym właściwe zakończenie filmu mające miejsce na napisach końcowych.
Sinners
Nie aż tak oryginalny jak bym chciał i na jaki próbuje się go wykreować ale też na tyle świeży, by mówić o filmie, który mimo pewnych konotacji z innymi produkcjami wampirycznymi (jak Od zmierzchu do świtu; swoją drogą akcja tego filmu dzieje się dosłownie od zmierzchu do świtu!) oferuje coś, czego jeszcze nie było.
Nie brakuje filmowi Cooglera werwy i kolorytu a długaśnemu (ale nie za długiemu, dla mnie w sam raz) wstępowi bliżej do filmów Tarantino aniżeli horrorom o krwiopijcach. Całość przesiąknięta jest specyficznym klimatem, zdjęcia są przepiękne a muzyka nadaje całości niespotykanej w takim kinie energii. Szczególnie znakomite pod tym względem są dwie sekwencje śpiewane, w tym pierwsza tak brawurowa, że składam wyrazy uznania, bo pewnie niejeden reżyser by się wyłożył.
Co jeszcze? No tak, bardzo przyjemna obsada i chyba najdłuższa scena bonusowa w historii, a przy tym właściwe zakończenie filmu mające miejsce na napisach końcowych.
Cytat z Janko data 19 kwietnia, 2025, 20:16Obejrzałem go 2 dni temu i do dziś ten film robi mi zagwozdkę. Znaczy na pewno mi film się podobał, aczkolwiek część "wampiryczna" nie jest tak dobra jak mogłaby być. Choć wielu narzeka na ten prawie godzinny nie horrorowy wstęp, ale mi się to bardzo podobało i szczerze to film poświęcony w całości takiemu klimatowi może nawet bardziej by mi się spodobał. Aczkolwiek i w części "gatunkowej" są też perełki jak scena tańca. I tak, film wygląda fantastycznie i świetnie brzmi. Mimo moich pewnych obiekcji wolę takie świeże filmy niż ente części franczyz nie mające nic ciekawego do zaoferowania.
Obejrzałem go 2 dni temu i do dziś ten film robi mi zagwozdkę. Znaczy na pewno mi film się podobał, aczkolwiek część "wampiryczna" nie jest tak dobra jak mogłaby być. Choć wielu narzeka na ten prawie godzinny nie horrorowy wstęp, ale mi się to bardzo podobało i szczerze to film poświęcony w całości takiemu klimatowi może nawet bardziej by mi się spodobał. Aczkolwiek i w części "gatunkowej" są też perełki jak scena tańca. I tak, film wygląda fantastycznie i świetnie brzmi. Mimo moich pewnych obiekcji wolę takie świeże filmy niż ente części franczyz nie mające nic ciekawego do zaoferowania.
Cytat z Janko data 19 kwietnia, 2025, 20:31Podobieństwo jest głównie w tym, że przez prawie godzinę film nie ma prawie nic wspólnego z horrorem.
Podobieństwo jest głównie w tym, że przez prawie godzinę film nie ma prawie nic wspólnego z horrorem.
Cytat z Szaman data 19 kwietnia, 2025, 20:34No i jest o dwóch braciach przybywających do baru z wampirami 🙂 Mierzwiak przywołał to byłem ciekaw.
No i jest o dwóch braciach przybywających do baru z wampirami 🙂 Mierzwiak przywołał to byłem ciekaw.
Cytat z Marek Pilarski data 19 kwietnia, 2025, 22:04Niesamowicie fascynujący (wspomniana wyżej scena tańca!) i bogaty tematycznie miks gatunkowy, momentami bardzo dziwaczny, ale odważny pod różnymi względami i z charakterem. Pewnie utknie mi w głowie na kilka dni. Scena po pierwszych napisach fantastycznie dopełnia całość, więc trzeba zostać (sporo osób niestety wyszło).
A ten "wstęp" to chyba nawet ponad godzinę trwał (licząc do momentu pojawienia się na ekranie pewnej postaci :)).
Niesamowicie fascynujący (wspomniana wyżej scena tańca!) i bogaty tematycznie miks gatunkowy, momentami bardzo dziwaczny, ale odważny pod różnymi względami i z charakterem. Pewnie utknie mi w głowie na kilka dni. Scena po pierwszych napisach fantastycznie dopełnia całość, więc trzeba zostać (sporo osób niestety wyszło).
A ten "wstęp" to chyba nawet ponad godzinę trwał (licząc do momentu pojawienia się na ekranie pewnej postaci :)).
Cytat z Marek Pilarski data 19 kwietnia, 2025, 22:05Cytat z Szaman data kwiecień 19, 2025, 20:34No i jest o dwóch braciach przybywających do baru z wampirami
Mierzwiak przywołał to byłem ciekaw.
No to tu jest odwrotnie. 😛
Cytat z Szaman data kwiecień 19, 2025, 20:34No i jest o dwóch braciach przybywających do baru z wampirami
Mierzwiak przywołał to byłem ciekaw.
No to tu jest odwrotnie. 😛
