Opinie o filmach
Cytat z Mierzwiak data 27 kwietnia, 2025, 17:13Hardy ma na tyle charyzmy że nawet nie mając nic do zagrania, zwłaszcza w słabym filmie, ostatecznie będzie po stronie pozytywów, rozumiem, jego zmęczona twarz tutaj to i tak najciekawsza rzecz na ekranie.
Ogółem film straconej szansy, bo nic tu ze sobą nie współgra, nic nie wybrzmiewa. Potencjalnie fajna relacja z młodszą policjantką nie wchodziła w grę bo szybko zostali rozdzieleni. Skorumpowany polityk i wybory na burmistrza to tylko tło, podobnie jak jego relacja z synem. Było mi naprawdę obojętne co stanie się z nim i jego dziewczyną, oboje byli przestępcami. Stereotypowa Azjatka i jej zemsta: znowu, co mnie to obchodzi? Wątek policjantów i Olyphanta (kolejny autopilot) to już o jedną historię za dużo w tym bajzlu (choć sama w sobie ma potencjał), o życiu prywatnym bohatera Hardy'ego nie wspominając.
Problemem jest też to, że wszyscy tu to skorumpowani, złodzieje albo bezwzględni mordercy. Nie jest łatwo zrobić angażujący film z taką galerią bohaterów, tu się nie udało. Może dlatego jedynym momentem w którym poczułem cokolwiek była [spoiler title=""]niepotrzebna śmierć policjanta i jego niewinnej żony w szpitalu.[/spoiler]
Gdzieś przeczytałem, że ostatnie 20 minut miało być najlepszą częścią filmu; dla mnie cały ten finał był okropny, dla zabawy miałem nawet zacząć liczyć trupy ale operator kamery i montażysta mi przeszkadzali.
Hardy ma na tyle charyzmy że nawet nie mając nic do zagrania, zwłaszcza w słabym filmie, ostatecznie będzie po stronie pozytywów, rozumiem, jego zmęczona twarz tutaj to i tak najciekawsza rzecz na ekranie.
Ogółem film straconej szansy, bo nic tu ze sobą nie współgra, nic nie wybrzmiewa. Potencjalnie fajna relacja z młodszą policjantką nie wchodziła w grę bo szybko zostali rozdzieleni. Skorumpowany polityk i wybory na burmistrza to tylko tło, podobnie jak jego relacja z synem. Było mi naprawdę obojętne co stanie się z nim i jego dziewczyną, oboje byli przestępcami. Stereotypowa Azjatka i jej zemsta: znowu, co mnie to obchodzi? Wątek policjantów i Olyphanta (kolejny autopilot) to już o jedną historię za dużo w tym bajzlu (choć sama w sobie ma potencjał), o życiu prywatnym bohatera Hardy'ego nie wspominając.
Problemem jest też to, że wszyscy tu to skorumpowani, złodzieje albo bezwzględni mordercy. Nie jest łatwo zrobić angażujący film z taką galerią bohaterów, tu się nie udało. Może dlatego jedynym momentem w którym poczułem cokolwiek była
Gdzieś przeczytałem, że ostatnie 20 minut miało być najlepszą częścią filmu; dla mnie cały ten finał był okropny, dla zabawy miałem nawet zacząć liczyć trupy ale operator kamery i montażysta mi przeszkadzali.
Cytat z Szaman data 27 kwietnia, 2025, 17:28Co do zemsty:
[spoiler title=""]
Jaki sens był w tym, że to Whitaker miał zabić ukochaną swojego syna? Dlaczego sama tego nie zrobiła, aby zadać synowi W. ten sam ból?
[/spoiler]
Co do zemsty:
Jaki sens był w tym, że to Whitaker miał zabić ukochaną swojego syna? Dlaczego sama tego nie zrobiła, aby zadać synowi W. ten sam ból?
Cytat z Mierzwiak data 27 kwietnia, 2025, 17:32Nie wiem, to już było takie mocno na siłę, zgromadzili tych wszystkich ludzi w jednym miejscu i szukali pomysłów na uatrakcyjnienie sceny.
Najgorsze i tak było jak [spoiler title=""]Whitaker zasłonił syna własnym ciałem[/spoiler] podczas gdy wszyscy inni najwyraźniej mieli zasłonięte oczy i zatkane uszy. Nawet reakcja Hardy'ego jest tak komicznie opóźniona, że nie wiem jak to mogło trafić do finalnej wersji filmu.
Nie wiem, to już było takie mocno na siłę, zgromadzili tych wszystkich ludzi w jednym miejscu i szukali pomysłów na uatrakcyjnienie sceny.
Najgorsze i tak było jak
Cytat z Mierzwiak data 28 kwietnia, 2025, 09:36Bullet Train Explosion (Netflix)
Sequel filmu The Bullet Train o którym nigdy nie słyszałem ale za to już wiem skąd wziął się pomysł na fabułę Speed.
W porządku kino z pogranicza thrillera i produkcji katastroficznej, z paroma trzymającymi w napięciu scenami i całkiem niezłym CGI (a nawet, jak mi się wydaje, użyciem miniatur) choć powiązanie z filmem z 1975 roku jest niesamowicie pokraczne (a przy tym bardzo anty-hollywoodzkie) a motywacja terrorysty wydała mi się tak nieczytelna, że zastanawiam się czy to faktycznie wina scenariusza czy może kwestia innej wrażliwości twórców i kultury.
Bullet Train Explosion (Netflix)
Sequel filmu The Bullet Train o którym nigdy nie słyszałem ale za to już wiem skąd wziął się pomysł na fabułę Speed.
W porządku kino z pogranicza thrillera i produkcji katastroficznej, z paroma trzymającymi w napięciu scenami i całkiem niezłym CGI (a nawet, jak mi się wydaje, użyciem miniatur) choć powiązanie z filmem z 1975 roku jest niesamowicie pokraczne (a przy tym bardzo anty-hollywoodzkie) a motywacja terrorysty wydała mi się tak nieczytelna, że zastanawiam się czy to faktycznie wina scenariusza czy może kwestia innej wrażliwości twórców i kultury.
Cytat z Juby data 29 kwietnia, 2025, 11:12Też obejrzałem ten Havoc. Pod koniec już nie mogłem przestać się śmiać, bo jak widziałem te niekończące się naboje w magazynkach, hektolitry krwi i stosy trupów, przypominał mi się Hot Shots 2 (najkrwawszy film świata) 🙂 Ale ogółem nie było takie złe. Dziwi mnie tylko, że tyle czasu to kręcili, bo scen akcji nie ma aż tak dużo, nie są nazbyt skomplikowane, a film bez napisów trwa tylko 96 minut. Skąd tyle dokrętek i poprawek?
Też obejrzałem ten Havoc. Pod koniec już nie mogłem przestać się śmiać, bo jak widziałem te niekończące się naboje w magazynkach, hektolitry krwi i stosy trupów, przypominał mi się Hot Shots 2 (najkrwawszy film świata) 🙂 Ale ogółem nie było takie złe. Dziwi mnie tylko, że tyle czasu to kręcili, bo scen akcji nie ma aż tak dużo, nie są nazbyt skomplikowane, a film bez napisów trwa tylko 96 minut. Skąd tyle dokrętek i poprawek?
Cytat z Szaman data 29 kwietnia, 2025, 13:36Moim zdaniem grzebali mocno przy fabule, bo syn Whitakera właściwie znika z filmu, a Olyphant i szefowa mafii wchodzą sobie w drogę w temacie klarownego czarnego charakteru. Ale to tylko takie moje odczucie. A jeśli dobrze pamiętam jakiś artykuł, czekali z dokrętkami z powodu Venoma 3.
Moim zdaniem grzebali mocno przy fabule, bo syn Whitakera właściwie znika z filmu, a Olyphant i szefowa mafii wchodzą sobie w drogę w temacie klarownego czarnego charakteru. Ale to tylko takie moje odczucie. A jeśli dobrze pamiętam jakiś artykuł, czekali z dokrętkami z powodu Venoma 3.
Cytat z Szaman data 3 maja, 2025, 20:15Kompletnie nieznany (2024)
Będzie dość wysoka ocena, bo aktorsko bardzo mi się podobało. Cała ekipa daje radę, a dla mojego ulubionego Edwarda to w ogóle najlepsza rola od jakichś 10 lat.
Natomiast nie do końca wyszedł rytm opowieści wyznaczany przez muzykę i przemiany w niej, gdzieś się to wszystko gubi. Strasznie sztuczne są tutaj reakcje publiczności, która oczywiście w mig podśpiewuje premierowe wykonania przyszłych klasyków i jest jakby narzędziem mówiącym o ogólnych emocjach odbiorców.
Jednak samo opowiedzienie o niezbyt sympatycznym Dylanie z masą jego muzyki i skupieniem się na przejściu z folku w rocka jest bardzo trafne (tytuł książki "Dylan Goes Electric" mówi wszystko), chociaż chyba też nie byłbym zadowolony z tego co nasza gwiazda odstawia w finale. To, że na siłę wciskasz komuś rocka, oznacza tyle, że na siłe wciskasz komuś rocka na festiwalu folkowym.
Z drugiej strony pada też świetny dialog w stylu "dygasz się, bo Ty sprzedajesz świece, a on żarówki". Piękne podsumowanie paniki organizatorów.
Ogólnie solidne, jak ktoś ma alergię na tego typu muzykę, niech trzyma się z daleka, bo jest jej mnóstwo nawet jak na biografię.
7/10
Kompletnie nieznany (2024)
Będzie dość wysoka ocena, bo aktorsko bardzo mi się podobało. Cała ekipa daje radę, a dla mojego ulubionego Edwarda to w ogóle najlepsza rola od jakichś 10 lat.
Natomiast nie do końca wyszedł rytm opowieści wyznaczany przez muzykę i przemiany w niej, gdzieś się to wszystko gubi. Strasznie sztuczne są tutaj reakcje publiczności, która oczywiście w mig podśpiewuje premierowe wykonania przyszłych klasyków i jest jakby narzędziem mówiącym o ogólnych emocjach odbiorców.
Jednak samo opowiedzienie o niezbyt sympatycznym Dylanie z masą jego muzyki i skupieniem się na przejściu z folku w rocka jest bardzo trafne (tytuł książki "Dylan Goes Electric" mówi wszystko), chociaż chyba też nie byłbym zadowolony z tego co nasza gwiazda odstawia w finale. To, że na siłę wciskasz komuś rocka, oznacza tyle, że na siłe wciskasz komuś rocka na festiwalu folkowym.
Z drugiej strony pada też świetny dialog w stylu "dygasz się, bo Ty sprzedajesz świece, a on żarówki". Piękne podsumowanie paniki organizatorów.
Ogólnie solidne, jak ktoś ma alergię na tego typu muzykę, niech trzyma się z daleka, bo jest jej mnóstwo nawet jak na biografię.
7/10
Cytat z robgordon data 9 maja, 2025, 23:32The Assessment
Elizjum od ciemnej strony. W świecie przyszłości prawo do posiadania dzieci przysługuje wybranym, którzy dodatkowo przejdą tytułową i bardzo nietypową ocenę. Przygnębiająca wizja tego, co może nas czekać. Studium charakterów, intrygujące pomysły, świetne role Elżbiety Olsen i Alicji Vikander.
8/10
The Assessment
Elizjum od ciemnej strony. W świecie przyszłości prawo do posiadania dzieci przysługuje wybranym, którzy dodatkowo przejdą tytułową i bardzo nietypową ocenę. Przygnębiająca wizja tego, co może nas czekać. Studium charakterów, intrygujące pomysły, świetne role Elżbiety Olsen i Alicji Vikander.
8/10
Cytat z robgordon data 11 maja, 2025, 07:03Cytat z Szaman data maj 3, 2025, 20:15Kompletnie nieznany (2024)
Będzie dość wysoka ocena, bo aktorsko bardzo mi się podobało. Cała ekipa daje radę, a dla mojego ulubionego Edwarda to w ogóle najlepsza rola od jakichś 10 lat.
Natomiast nie do końca wyszedł rytm opowieści wyznaczany przez muzykę i przemiany w niej, gdzieś się to wszystko gubi. Strasznie sztuczne są tutaj reakcje publiczności, która oczywiście w mig podśpiewuje premierowe wykonania przyszłych klasyków i jest jakby narzędziem mówiącym o ogólnych emocjach odbiorców.
Jednak samo opowiedzienie o niezbyt sympatycznym Dylanie z masą jego muzyki i skupieniem się na przejściu z folku w rocka jest bardzo trafne (tytuł książki "Dylan Goes Electric" mówi wszystko), chociaż chyba też nie byłbym zadowolony z tego co nasza gwiazda odstawia w finale. To, że na siłę wciskasz komuś rocka, oznacza tyle, że na siłe wciskasz komuś rocka na festiwalu folkowym.
Z drugiej strony pada też świetny dialog w stylu "dygasz się, bo Ty sprzedajesz świece, a on żarówki". Piękne podsumowanie paniki organizatorów.
Ogólnie solidne, jak ktoś ma alergię na tego typu muzykę, niech trzyma się z daleka, bo jest jej mnóstwo nawet jak na biografię.
7/10
Mangold wymyślił sobie, że opowie tę historię przez piosenki. Nie przepadam za tego rodzaju graniem, ale wg mnie, zarówno w przenośni jak i dosłownie, to zagrało. Teksty oddają klimat konkretnej chwili, ducha zmieniających się czasów lub komentują relacje Dylana z kobietami.
Sam film skupia się na specyficznej dwoistości kariery Dylana. Na jej początku, gdy nieznany łaknie sławy i potem, gdy ma jej dość. Gdy śpiewa folk, a potem, gdy wbrew oczekiwaniom sięga po gitarę elektryczną. Nawet obie kobiety są tego odzwierciedleniem: oddana Sylwia i inspirująca Joan. I obaj mentorzy. Seeger i jego historia o łyżeczkach i Johnny Cash, z błotem na dywanie.
PS. Podobało mi się, że anegdoty czy znane fakty z życia Dylana były podawane często mimochodem, jakby na marginesie historii. Nie stawały sie jej istotą, jak np. w Bohemian Rhapsody.
Rownież 7/10
Cytat z Szaman data maj 3, 2025, 20:15Kompletnie nieznany (2024)
Będzie dość wysoka ocena, bo aktorsko bardzo mi się podobało. Cała ekipa daje radę, a dla mojego ulubionego Edwarda to w ogóle najlepsza rola od jakichś 10 lat.
Natomiast nie do końca wyszedł rytm opowieści wyznaczany przez muzykę i przemiany w niej, gdzieś się to wszystko gubi. Strasznie sztuczne są tutaj reakcje publiczności, która oczywiście w mig podśpiewuje premierowe wykonania przyszłych klasyków i jest jakby narzędziem mówiącym o ogólnych emocjach odbiorców.
Jednak samo opowiedzienie o niezbyt sympatycznym Dylanie z masą jego muzyki i skupieniem się na przejściu z folku w rocka jest bardzo trafne (tytuł książki "Dylan Goes Electric" mówi wszystko), chociaż chyba też nie byłbym zadowolony z tego co nasza gwiazda odstawia w finale. To, że na siłę wciskasz komuś rocka, oznacza tyle, że na siłe wciskasz komuś rocka na festiwalu folkowym.
Z drugiej strony pada też świetny dialog w stylu "dygasz się, bo Ty sprzedajesz świece, a on żarówki". Piękne podsumowanie paniki organizatorów.
Ogólnie solidne, jak ktoś ma alergię na tego typu muzykę, niech trzyma się z daleka, bo jest jej mnóstwo nawet jak na biografię.
7/10
Mangold wymyślił sobie, że opowie tę historię przez piosenki. Nie przepadam za tego rodzaju graniem, ale wg mnie, zarówno w przenośni jak i dosłownie, to zagrało. Teksty oddają klimat konkretnej chwili, ducha zmieniających się czasów lub komentują relacje Dylana z kobietami.
Sam film skupia się na specyficznej dwoistości kariery Dylana. Na jej początku, gdy nieznany łaknie sławy i potem, gdy ma jej dość. Gdy śpiewa folk, a potem, gdy wbrew oczekiwaniom sięga po gitarę elektryczną. Nawet obie kobiety są tego odzwierciedleniem: oddana Sylwia i inspirująca Joan. I obaj mentorzy. Seeger i jego historia o łyżeczkach i Johnny Cash, z błotem na dywanie.
PS. Podobało mi się, że anegdoty czy znane fakty z życia Dylana były podawane często mimochodem, jakby na marginesie historii. Nie stawały sie jej istotą, jak np. w Bohemian Rhapsody.
Rownież 7/10
Cytat z Szaman data 25 maja, 2025, 10:00Mickey 17
To wysunięcie szczęki, ustawianie się do kamery, sposób ułożenia ciała. Oglądałem mnóstwo filmów z Vincentem D'Onofrio i jestem absolutnie pewien, że Mark Ruffalo parodiuje tutaj swojego dobrego kumpla, dodając też szczyptę zachowań i sposobu mówienia Arnolda Schwarzeneggera. Koszmarna rola. Dlaczego tak wyszło? Moim zdaniem aktor zderzył się z poczuciem humoru reżysera i było to zderzenie bolesne. Przy scenie z karaoke, czy tam występem na żywo, olśniło mnie, że jest jeden człowiek który by to udźwignął. To była idealna rola dla Jima Carreya i może z nim ten wątek byłby dużo lepszy.
Świetny Pattinson (moim zdaniem lepszy niż Jordan w Sinners, bo jego "bliźniacy" są bardziej zróżnicowani), w samym filmie parę przebłysków którymi wyciągnął na 6/10, bardzo fajna strona wizualna, chociaż szkoda, że znowu mamy typowe dla Bonga dziwne stwory, można było wyciągnąć więcej z projektu. Ale wykonane są doskonale. Szkoda tylko, że całość sprawia wrażenie złączenia sezonu jakiegoś serialu komediowego w jeden film. Takiego z 30-minutowymi odcinkami na HBO i raczej luźną fabułą. Nie do końca działa też czarny humor, bo los klona jest okrutny, nawet jak na głupotę bohatera która powinna go widzowi osładzać.
6/10
Fontanna młodości
Niesamowite jak Natalie Portman nie odnajduje się w przygodzie, ale zawsze się do niej pcha. Nie wiem, czy to kwestia charakterologiczna i jest ona po prostu sztywną absolwentką Harvardu, czy po prostu nie potrafi tak sama z siebie, bez dobrego scenariusza. W sumie zaskakująco dużo u niej pozycji związanych z fantastyką, jak na to, że ona wcale jej nie czuje. Z kolei Krasinski znowu udowadnia, że żaden z niego charyzmatyczny aktor, jeśli nie może łamać czwartej ściany ironicznym spojrzeniem.
Sam film ma więcej akcji niż usypiający zwiastun, ale wszystko jest w nim mechaniczne. Na przykład humor który często polega na tym, że Portman mówi, że na pewno coś się nie stanie i po jej trupie, a chwilę potem to robi. Mechaniczne jest też wpisanie w fabułę tytułowego artefaktu, z Tuccim który ma minutową scenę w Watykanie i sprawia wrażenie, jakby wpadł na nią w przerwie obiadowej Konklawe.
Kiedyś Hallmark kręcił tego typu superprodukcje, np pamiętam coś takiego
https://www.imdb.com/title/tt0198779/
I jest w tym podobne wyrobnictwo. Tylko, że czasy mocno się zmieniły względem 2001 roku i telewizja (tutaj akurat platforma streamingowa) nie musi już spoglądać z zazdrością na przepych Hollywoodu, udając go kilkoma pościgami i paroma scenami z CGI w finale. Dlatego miałem odczucie oglądania filmu spóźnionego o jakieś 20 lat.
4/10
Mickey 17
To wysunięcie szczęki, ustawianie się do kamery, sposób ułożenia ciała. Oglądałem mnóstwo filmów z Vincentem D'Onofrio i jestem absolutnie pewien, że Mark Ruffalo parodiuje tutaj swojego dobrego kumpla, dodając też szczyptę zachowań i sposobu mówienia Arnolda Schwarzeneggera. Koszmarna rola. Dlaczego tak wyszło? Moim zdaniem aktor zderzył się z poczuciem humoru reżysera i było to zderzenie bolesne. Przy scenie z karaoke, czy tam występem na żywo, olśniło mnie, że jest jeden człowiek który by to udźwignął. To była idealna rola dla Jima Carreya i może z nim ten wątek byłby dużo lepszy.
Świetny Pattinson (moim zdaniem lepszy niż Jordan w Sinners, bo jego "bliźniacy" są bardziej zróżnicowani), w samym filmie parę przebłysków którymi wyciągnął na 6/10, bardzo fajna strona wizualna, chociaż szkoda, że znowu mamy typowe dla Bonga dziwne stwory, można było wyciągnąć więcej z projektu. Ale wykonane są doskonale. Szkoda tylko, że całość sprawia wrażenie złączenia sezonu jakiegoś serialu komediowego w jeden film. Takiego z 30-minutowymi odcinkami na HBO i raczej luźną fabułą. Nie do końca działa też czarny humor, bo los klona jest okrutny, nawet jak na głupotę bohatera która powinna go widzowi osładzać.
6/10
Fontanna młodości
Niesamowite jak Natalie Portman nie odnajduje się w przygodzie, ale zawsze się do niej pcha. Nie wiem, czy to kwestia charakterologiczna i jest ona po prostu sztywną absolwentką Harvardu, czy po prostu nie potrafi tak sama z siebie, bez dobrego scenariusza. W sumie zaskakująco dużo u niej pozycji związanych z fantastyką, jak na to, że ona wcale jej nie czuje. Z kolei Krasinski znowu udowadnia, że żaden z niego charyzmatyczny aktor, jeśli nie może łamać czwartej ściany ironicznym spojrzeniem.
Sam film ma więcej akcji niż usypiający zwiastun, ale wszystko jest w nim mechaniczne. Na przykład humor który często polega na tym, że Portman mówi, że na pewno coś się nie stanie i po jej trupie, a chwilę potem to robi. Mechaniczne jest też wpisanie w fabułę tytułowego artefaktu, z Tuccim który ma minutową scenę w Watykanie i sprawia wrażenie, jakby wpadł na nią w przerwie obiadowej Konklawe.
Kiedyś Hallmark kręcił tego typu superprodukcje, np pamiętam coś takiego
https://www.imdb.com/title/tt0198779/
I jest w tym podobne wyrobnictwo. Tylko, że czasy mocno się zmieniły względem 2001 roku i telewizja (tutaj akurat platforma streamingowa) nie musi już spoglądać z zazdrością na przepych Hollywoodu, udając go kilkoma pościgami i paroma scenami z CGI w finale. Dlatego miałem odczucie oglądania filmu spóźnionego o jakieś 20 lat.
4/10
Cytat z Juby data 5 czerwca, 2025, 07:27Sinners (2025)
Uwagi:
- W 1932 nikt nawet nie myślał, że u człowieka możliwa jest muskulatura, jaką ma tutaj Michael B. Jordan 😛
- Rozumiem czemu Pattinson w Mickey'm 17 był identyczny, rozumiem czemu Ezra we Flashu był identyczny, ale czemu zwykli bracia bliźniacy wyglądają identycznie? Ta sama muskulatura? Fryzura? Zarost? Efekt z dwoma MBJ na ekranie jednocześnie jest przekonujący w każdym ujęciu, ale to, że są tacy sami według mnie nietrafionym pomysłem (złoty ząb to trochę mało).
- Do tej pory Coogler zupełnie nie potrafił kręcić scen akcji, tutaj jest zdecydowanie lepiej, ale jedna scena dość mocno chaotyczna, trudno się połapać kto skacze na kogo, czemu nie skacze ich więcej i czemu w pewnym momencie jakby odpuszczają atak..?
I to tyle. Tak, jak przy okazji prawie każdego filmu od czarnego reżysera z czarnymi aktorami, głównie dla czarnej widowni, którymi zachwycali się krytycy w ostatnich latach (Moonlight, Get out i wszystko inne Peele'go, Czarne Pantery) byłem rozczarowany, bo filmy okazywały się średnie, lub beznadziejne, a zachwyty spowodowane były wyłącznie tym, że to filmy czarnego reżysera z czarnymi aktorami, głównie dla czarnej widowni, tak ten był naprawdę bardzo dobry. Wciągająca fabuła, świetna muzyka, zdjęcia, aktorstwo, klimat, mnóstwo napięcia, masa zaskoczeń, próba czegoś nowego (finał i zakończenie - trochę przeciągnięte, ale koniec końców, w moich oczach udane), no wszystko. Żałuję, że jednak nie wybrałem się do kina, bo oglądanie z żoną było uciążliwe (włączone światło w rogu salony "bo się boi, bo to horror" :P) i jeszcze trafiły się jakieś problemy z serwerami przez które miałem kilka przerw (jakość potrafiła mi spadać z 1080p do 720p, albo i gorszej, część filmu obejrzałem z napisami, ponad połowę z lektorem). No nic, ważne że się udało, a film bardzo pozytywnie zaskoczył.
Podobieństwo do Od zmierzchu do świtu okazało się być tylko na popierze. Dla mnie to bardzo oryginalny i świeży film, jakich obecnie w kinie bardzo brakuje. Oby Coogler nie bawił się w niepotrzebne seqeuele + nie wracał do panterowania w MCU, tylko dalej kręcił coś nowego, bo ma facet talent.
Sinners (2025)
Uwagi:
- W 1932 nikt nawet nie myślał, że u człowieka możliwa jest muskulatura, jaką ma tutaj Michael B. Jordan 😛
- Rozumiem czemu Pattinson w Mickey'm 17 był identyczny, rozumiem czemu Ezra we Flashu był identyczny, ale czemu zwykli bracia bliźniacy wyglądają identycznie? Ta sama muskulatura? Fryzura? Zarost? Efekt z dwoma MBJ na ekranie jednocześnie jest przekonujący w każdym ujęciu, ale to, że są tacy sami według mnie nietrafionym pomysłem (złoty ząb to trochę mało).
- Do tej pory Coogler zupełnie nie potrafił kręcić scen akcji, tutaj jest zdecydowanie lepiej, ale jedna scena dość mocno chaotyczna, trudno się połapać kto skacze na kogo, czemu nie skacze ich więcej i czemu w pewnym momencie jakby odpuszczają atak..?
I to tyle. Tak, jak przy okazji prawie każdego filmu od czarnego reżysera z czarnymi aktorami, głównie dla czarnej widowni, którymi zachwycali się krytycy w ostatnich latach (Moonlight, Get out i wszystko inne Peele'go, Czarne Pantery) byłem rozczarowany, bo filmy okazywały się średnie, lub beznadziejne, a zachwyty spowodowane były wyłącznie tym, że to filmy czarnego reżysera z czarnymi aktorami, głównie dla czarnej widowni, tak ten był naprawdę bardzo dobry. Wciągająca fabuła, świetna muzyka, zdjęcia, aktorstwo, klimat, mnóstwo napięcia, masa zaskoczeń, próba czegoś nowego (finał i zakończenie - trochę przeciągnięte, ale koniec końców, w moich oczach udane), no wszystko. Żałuję, że jednak nie wybrałem się do kina, bo oglądanie z żoną było uciążliwe (włączone światło w rogu salony "bo się boi, bo to horror" :P) i jeszcze trafiły się jakieś problemy z serwerami przez które miałem kilka przerw (jakość potrafiła mi spadać z 1080p do 720p, albo i gorszej, część filmu obejrzałem z napisami, ponad połowę z lektorem). No nic, ważne że się udało, a film bardzo pozytywnie zaskoczył.
Podobieństwo do Od zmierzchu do świtu okazało się być tylko na popierze. Dla mnie to bardzo oryginalny i świeży film, jakich obecnie w kinie bardzo brakuje. Oby Coogler nie bawił się w niepotrzebne seqeuele + nie wracał do panterowania w MCU, tylko dalej kręcił coś nowego, bo ma facet talent.
Cytat z Mierzwiak data 7 czerwca, 2025, 21:35The Assessment (Prime)
Szalenie interesujący, z bardzo dobrą kreacją świata, dramat science-fiction, którego punkt wyjścia mógł posłużyć i za satyrę, i za szablonowy horror. Na szczęście reżyserka miała większe ambicje i stworzyła nietuzinkowe kino poruszające kilka ciekawych tematów a przy tym niepopadające w banał. Fantastyczne role Elizabeth Olsen i Alicii Vikander!
The Assessment (Prime)
Szalenie interesujący, z bardzo dobrą kreacją świata, dramat science-fiction, którego punkt wyjścia mógł posłużyć i za satyrę, i za szablonowy horror. Na szczęście reżyserka miała większe ambicje i stworzyła nietuzinkowe kino poruszające kilka ciekawych tematów a przy tym niepopadające w banał. Fantastyczne role Elizabeth Olsen i Alicii Vikander!
Cytat z robgordon data 8 czerwca, 2025, 14:32Bogini Partenope
Takie trochę zjadanie własnego ogona. Znów o przemijaniu, młodości i męskości, ale tym razem przesłanie ginie pod ciężarem dziwnych, z czasem coraz bardziej porąbanych pomysłów. Dwie dodatkowe gwiazdki za zdjęcia, słoneczny (choć nie tylko) Neapol i tytułową Partenopę.
6/10
Bogini Partenope
Takie trochę zjadanie własnego ogona. Znów o przemijaniu, młodości i męskości, ale tym razem przesłanie ginie pod ciężarem dziwnych, z czasem coraz bardziej porąbanych pomysłów. Dwie dodatkowe gwiazdki za zdjęcia, słoneczny (choć nie tylko) Neapol i tytułową Partenopę.
6/10
Cytat z Szaman data 8 czerwca, 2025, 17:59Ballerina (2025)
Moim zdaniem najlepsze sceny akcji w całej serii. Nieprzedłużane na siłę, urozmaicane przedmiotami w zasięgu walczących, pozbawione tego strzelana do siebie z pistolecików 30 cm od twarzy. Widać ile serca włożyła w nie Ana i cała grupa kaskaderów, a po finale z miotaczami ognia zapragnąłem wręczyć im tego kaskaderskiego Oscara. Głębokie ukłony z mojej strony, bo całość robiła wrażenie nagromadzeniem i choreografią. Tylko Keanu ma wciśniętą na siłę, bardziej nudnawą scenę akcji, ewidentnie pochodzącą z dokrętek.
Całość dla koneserów, ale o wiele lepsza i bardziej składna niż John Wick 4.
6/10
Ballerina (2025)
Moim zdaniem najlepsze sceny akcji w całej serii. Nieprzedłużane na siłę, urozmaicane przedmiotami w zasięgu walczących, pozbawione tego strzelana do siebie z pistolecików 30 cm od twarzy. Widać ile serca włożyła w nie Ana i cała grupa kaskaderów, a po finale z miotaczami ognia zapragnąłem wręczyć im tego kaskaderskiego Oscara. Głębokie ukłony z mojej strony, bo całość robiła wrażenie nagromadzeniem i choreografią. Tylko Keanu ma wciśniętą na siłę, bardziej nudnawą scenę akcji, ewidentnie pochodzącą z dokrętek.
Całość dla koneserów, ale o wiele lepsza i bardziej składna niż John Wick 4.
6/10
Cytat z Szaman data 9 czerwca, 2025, 08:16Dziki robot (2024)
W sumie ciekawie musiało wyglądać korporacyjne spotkanie na którym przekonywano, że trzeba dać zielone światło filmowi o tym jak zaawansowany robot przyszłości wychowuje małą gęś 🙂 Żartuję, wiem, że wcześniej była książka.
To jest tak wzruszający film, że aż cieszę się, że nie oglądałem go w kinie 🙂 Kiedy trzeba naiwny, jak z tymi zwierzętami żyjącymi w harmonii, kiedy trzeba efekciarski celując w najmłodszych odbiorców, albo trafiający do dorosłych sercem i humorem, nawet całkiem odważnym, jak z oposami zafascynowanymi śmiercią.
Cudo, ocena między 8 i 9. W grudniu zaktualizuję sobie też ranking za 2024 rok i Dziki Robot może nawet wygra cały wyścig.
Dziki robot (2024)
W sumie ciekawie musiało wyglądać korporacyjne spotkanie na którym przekonywano, że trzeba dać zielone światło filmowi o tym jak zaawansowany robot przyszłości wychowuje małą gęś 🙂 Żartuję, wiem, że wcześniej była książka.
To jest tak wzruszający film, że aż cieszę się, że nie oglądałem go w kinie 🙂 Kiedy trzeba naiwny, jak z tymi zwierzętami żyjącymi w harmonii, kiedy trzeba efekciarski celując w najmłodszych odbiorców, albo trafiający do dorosłych sercem i humorem, nawet całkiem odważnym, jak z oposami zafascynowanymi śmiercią.
Cudo, ocena między 8 i 9. W grudniu zaktualizuję sobie też ranking za 2024 rok i Dziki Robot może nawet wygra cały wyścig.
Cytat z Mierzwiak data 15 czerwca, 2025, 09:42Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile (CDA)
Bardzo dobrze pomyślana historia zatrzymania, procesu i po części życia Teda Bundy'ego. Na pochwałę zasługuje pomysł na film: zamiast pokazywania brutalnych zbrodni dostajemy po prostu portret czarującego, charyzmatycznego faceta oskarżonego o rzeczy, o które trudno byłoby podejrzewać kogoś tak fajnego, normalnego. Domyślam się że osoby, które nie znały tej historii przez cały film kibicowały Tedowi (bardzo dobry, jeśli nie świetny Efron) myśląc że to wszystko naprawdę musi być wyłącznie pomyłką a jego samego aresztowano dlatego, że władze potrzebowały odtrąbienia sukcesu w mediach.
PS. Przez cały film zastanawiałem się skąd ja znam tę aktorkę która zagrała dawną znajomą i drugą żonę Teda a to przecież Kaya Scodelario.
Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile (CDA)
Bardzo dobrze pomyślana historia zatrzymania, procesu i po części życia Teda Bundy'ego. Na pochwałę zasługuje pomysł na film: zamiast pokazywania brutalnych zbrodni dostajemy po prostu portret czarującego, charyzmatycznego faceta oskarżonego o rzeczy, o które trudno byłoby podejrzewać kogoś tak fajnego, normalnego. Domyślam się że osoby, które nie znały tej historii przez cały film kibicowały Tedowi (bardzo dobry, jeśli nie świetny Efron) myśląc że to wszystko naprawdę musi być wyłącznie pomyłką a jego samego aresztowano dlatego, że władze potrzebowały odtrąbienia sukcesu w mediach.
PS. Przez cały film zastanawiałem się skąd ja znam tę aktorkę która zagrała dawną znajomą i drugą żonę Teda a to przecież Kaya Scodelario.
Cytat z Szaman data 15 czerwca, 2025, 09:43Pamiętam, że bardzo duże wrażenie zrobiło, gdy już w końcu pokazano zbrodnię Bundy'ego. Efron rzeczywiście świetny.
Pamiętam, że bardzo duże wrażenie zrobiło, gdy już w końcu pokazano zbrodnię Bundy'ego. Efron rzeczywiście świetny.
Cytat z Mierzwiak data 15 czerwca, 2025, 09:53Aktorsko ogółem jest to na wysokim poziomie (nie miałem pojęcia że gra tu Malkovich!) i tylko, jak sam zauważyłeś, Parsons w ogóle nie pasuje z tą swoją manierą.
Aktorsko ogółem jest to na wysokim poziomie (nie miałem pojęcia że gra tu Malkovich!) i tylko, jak sam zauważyłeś, Parsons w ogóle nie pasuje z tą swoją manierą.
