Opinie o filmach
Cytat z Juby data 29 czerwca, 2025, 20:28Byłem dziś na F1 dwukropek Film. Józek Kosiński pnie się wysoko pośród moich ulubionych reżyserów pracujących dziś w Hollywood. To nie tylko zwyczajnie bardzo udane kino rozrywkowe jakie jest dzisiaj rzadkością (tak jak Top Gun: Maverick), ale udowadnia też, że dzisiaj nadal da się stworzyć wielki film za $200 milionów, w którym najważniejsza jest opowiadana historia i to, aby był uniwersalny (a nie najważniejsza jest narzucana przez media, internety i cholera wie kogo jeszcze cała reszta). Nie ma tu skupiania się / reklamowania jakichś najnowocześniejszych technologii (wręcz przeciwnie, nawet telefonów prawie tu nie ma, a gdy jeden z bohaterów zerka na smartfona, Brad Pitt łopatą rzuca przesłanie, że fejm i social media to tylko szum, którego powinniśmy unikać - love it), nie ma pitolenia o "ejaj", nie ma nawet jednego ujęcia w tle z parą lgbtqxyz+, bo tak wymagał ktoś z wytwórni / dystrybutorów, czy innego netfliksa. PG-13 mają swoje limity, ale również nie oznacza to, że odgórnie trzeba zabraniać komuś palenia papierosów (ekhm... Colin Farrell w The Batman, ekhm...), które w filmach PG-13 nie jest niedozwolone. To samo "faki", których padają tutaj dwa, a przemoc ukazywana jest realistycznie, więc nie ma się wrażenia oglądania filmu ocenzurowanego. Kosinski najwyraźniej nie pyta / nie słucha "tego nie wolno, a to musisz w tym zmieścić" tylko bierze kasę, więc co może zrobić, a czego nie, i robi swoją robotę. I dobrze ją robi, bo 2,5h minęły sam nie wiem kiedy. Czekam na to, co będzie chciał nakręcić następnie.
Przed F1 był (chyba drugi) zwiastun Ukośnikmana, którego widziałem pierwszy raz. Wygląda słabo (żona w ogóle zrównała go z ziemią), a wykorzystywanie muzyki Williama jest już zwyczajnie słabe.
Byłem dziś na F1 dwukropek Film. Józek Kosiński pnie się wysoko pośród moich ulubionych reżyserów pracujących dziś w Hollywood. To nie tylko zwyczajnie bardzo udane kino rozrywkowe jakie jest dzisiaj rzadkością (tak jak Top Gun: Maverick), ale udowadnia też, że dzisiaj nadal da się stworzyć wielki film za $200 milionów, w którym najważniejsza jest opowiadana historia i to, aby był uniwersalny (a nie najważniejsza jest narzucana przez media, internety i cholera wie kogo jeszcze cała reszta). Nie ma tu skupiania się / reklamowania jakichś najnowocześniejszych technologii (wręcz przeciwnie, nawet telefonów prawie tu nie ma, a gdy jeden z bohaterów zerka na smartfona, Brad Pitt łopatą rzuca przesłanie, że fejm i social media to tylko szum, którego powinniśmy unikać - love it), nie ma pitolenia o "ejaj", nie ma nawet jednego ujęcia w tle z parą lgbtqxyz+, bo tak wymagał ktoś z wytwórni / dystrybutorów, czy innego netfliksa. PG-13 mają swoje limity, ale również nie oznacza to, że odgórnie trzeba zabraniać komuś palenia papierosów (ekhm... Colin Farrell w The Batman, ekhm...), które w filmach PG-13 nie jest niedozwolone. To samo "faki", których padają tutaj dwa, a przemoc ukazywana jest realistycznie, więc nie ma się wrażenia oglądania filmu ocenzurowanego. Kosinski najwyraźniej nie pyta / nie słucha "tego nie wolno, a to musisz w tym zmieścić" tylko bierze kasę, więc co może zrobić, a czego nie, i robi swoją robotę. I dobrze ją robi, bo 2,5h minęły sam nie wiem kiedy. Czekam na to, co będzie chciał nakręcić następnie.
Przed F1 był (chyba drugi) zwiastun Ukośnikmana, którego widziałem pierwszy raz. Wygląda słabo (żona w ogóle zrównała go z ziemią), a wykorzystywanie muzyki Williama jest już zwyczajnie słabe.
Cytat z Mierzwiak data 1 lipca, 2025, 15:06Dark City (4K UHD Blu-ray)
Niedawno przyszło do mnie takie cacuszko i tym samym wróciłem do daaawno niewidzianego, gdzieniegdzie kultowego Mrocznego miasta Alexa Proyasa. W sobotę obejrzałem wersję kinową a w niedzielę dołączoną na drugiej płycie, dłuższą o 11 minut wersję reżyserską, obie pięknie odnowione (choć dodatkowe ujęcia z tej drugiej wersji mają nieco gorszą jakość) i przyklepane przez Dariusza Wolskiego.
Fantastyczny film! I od raz zaznaczam, że choć różnice, z wyjątkiem jednej, nie są jakoś szczególnie drastyczne, to wersja reżyserska zdecydowanie wygrywa jako pełniejsza i lepiej skonstruowana wizja tej historii. Największa zmiana to początek filmu - w wersji kinowej od razu dostajemy ekspozycyjną narrację z offu w wykonaniu Sutherlanda (świetna rola!) i scenę jak o północy (w południe? 🙂 ) życie w mieście staje; w wersji reżyserskiej żadnej narracji nie ma, wspomniane ujęcia są w filmie później i pomijając bohatera Sutherlanda patrzącego na zegarek od razu przechodzimy do głównego bohatera budzącego się w wannie. Zamiast łopatologicznego wyjaśnienia jest więc tajemnica, którą widz rozwiązuje razem z bohaterem, co znacznie lepiej wpisuje się w mocno inspirowany noir klimat całości.
Nie jest to film idealny oczywiście, pewne wątki można było lepiej rozwinąć i w sumie nie do końca wiadomo czemu główny bohater jest wybrańcem (wersja reżyserska dodaje niemający wyjaśnienia motyw jego nietypowych linii papilarnych), ale poza tym to kapitalne, mroczne kino z absolutnie nieziemską stroną wizualną Wolskiego; co tu się wyprawia na poziomie gry światłem i cieniem, kompozycją kadrów! Scenografia również jest genialna i tylko szkoda paru słabych ujęć z CGI ale i one mają jakiś tam urok, nawet jeśli burzący nieco ponadczasowość filmu. Nie mogę też nie wspomnieć o fajnie wykreowanych Wiadomo Jakich Postaciach (nie chcę spoilerować jeśli ktoś nie widział), w szczególności głównej dwójki: Mr. Hand i Mr. Book.
Gorąco polecam, nawet jeśli miałaby to być tylko wersja kinowa.
Dark City (4K UHD Blu-ray)

Niedawno przyszło do mnie takie cacuszko i tym samym wróciłem do daaawno niewidzianego, gdzieniegdzie kultowego Mrocznego miasta Alexa Proyasa. W sobotę obejrzałem wersję kinową a w niedzielę dołączoną na drugiej płycie, dłuższą o 11 minut wersję reżyserską, obie pięknie odnowione (choć dodatkowe ujęcia z tej drugiej wersji mają nieco gorszą jakość) i przyklepane przez Dariusza Wolskiego.
Fantastyczny film! I od raz zaznaczam, że choć różnice, z wyjątkiem jednej, nie są jakoś szczególnie drastyczne, to wersja reżyserska zdecydowanie wygrywa jako pełniejsza i lepiej skonstruowana wizja tej historii. Największa zmiana to początek filmu - w wersji kinowej od razu dostajemy ekspozycyjną narrację z offu w wykonaniu Sutherlanda (świetna rola!) i scenę jak o północy (w południe? 🙂 ) życie w mieście staje; w wersji reżyserskiej żadnej narracji nie ma, wspomniane ujęcia są w filmie później i pomijając bohatera Sutherlanda patrzącego na zegarek od razu przechodzimy do głównego bohatera budzącego się w wannie. Zamiast łopatologicznego wyjaśnienia jest więc tajemnica, którą widz rozwiązuje razem z bohaterem, co znacznie lepiej wpisuje się w mocno inspirowany noir klimat całości.
Nie jest to film idealny oczywiście, pewne wątki można było lepiej rozwinąć i w sumie nie do końca wiadomo czemu główny bohater jest wybrańcem (wersja reżyserska dodaje niemający wyjaśnienia motyw jego nietypowych linii papilarnych), ale poza tym to kapitalne, mroczne kino z absolutnie nieziemską stroną wizualną Wolskiego; co tu się wyprawia na poziomie gry światłem i cieniem, kompozycją kadrów! Scenografia również jest genialna i tylko szkoda paru słabych ujęć z CGI ale i one mają jakiś tam urok, nawet jeśli burzący nieco ponadczasowość filmu. Nie mogę też nie wspomnieć o fajnie wykreowanych Wiadomo Jakich Postaciach (nie chcę spoilerować jeśli ktoś nie widział), w szczególności głównej dwójki: Mr. Hand i Mr. Book.
Gorąco polecam, nawet jeśli miałaby to być tylko wersja kinowa.
Cytat z Mierzwiak data 8 lipca, 2025, 21:08The Fall Guy (SkyShowtime)
Wow, ależ czerstwa, przegadana, boleśnie nieśmieszna pseudokomedia udająca kino akcji. Każdy "gag" trwa tu jakieś dwa razy dłużej niż powinien (scena z megafonem nawet pięć), każda scena jest tak ze trzy razy za długa, bo ciągle gadają, gadają i nie mogą przestać. Montaż też nie pomaga, niezręcznie przeplatając niepasujące do siebie sceny. (pościg i karaoke)
Poza Goslingiem, który jest po prostu fajnym gościem i dobrym aktorem potrafiącym się odnaleźć chyba na każdym planie, nic tu nie działa, na czele z portretem Hollywood, który jak to w takich produkcjach bywa, jest do bólu przerysowany i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nikt tu nie robi prób przed numerami kaskaderskimi, operatorka na swój debiut reżyserski dostaje superprodukcję z gwiazdą Hollywood (który jest oczywiście totalnym beztalenciem) a sam film to jakieś totalne gówno, którego fragmenty przyprawiają o zgrzytanie zębów. Jest wreszcie przeokropna Emily Blunt, która w przeciwieństwie do Goslinga w ogóle się tu nie odnajduje i chyba nie wie na planie czego się znajduje, w większości scen grając Co To Miało Być?
Wersja rozszerzona trwa dodatkowe 20 minut. Jeśli kiedyś ktoś chciałby mnie torturować to wie co robić.
The Fall Guy (SkyShowtime)
Wow, ależ czerstwa, przegadana, boleśnie nieśmieszna pseudokomedia udająca kino akcji. Każdy "gag" trwa tu jakieś dwa razy dłużej niż powinien (scena z megafonem nawet pięć), każda scena jest tak ze trzy razy za długa, bo ciągle gadają, gadają i nie mogą przestać. Montaż też nie pomaga, niezręcznie przeplatając niepasujące do siebie sceny. (pościg i karaoke)
Poza Goslingiem, który jest po prostu fajnym gościem i dobrym aktorem potrafiącym się odnaleźć chyba na każdym planie, nic tu nie działa, na czele z portretem Hollywood, który jak to w takich produkcjach bywa, jest do bólu przerysowany i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nikt tu nie robi prób przed numerami kaskaderskimi, operatorka na swój debiut reżyserski dostaje superprodukcję z gwiazdą Hollywood (który jest oczywiście totalnym beztalenciem) a sam film to jakieś totalne gówno, którego fragmenty przyprawiają o zgrzytanie zębów. Jest wreszcie przeokropna Emily Blunt, która w przeciwieństwie do Goslinga w ogóle się tu nie odnajduje i chyba nie wie na planie czego się znajduje, w większości scen grając Co To Miało Być?
Wersja rozszerzona trwa dodatkowe 20 minut. Jeśli kiedyś ktoś chciałby mnie torturować to wie co robić.
Cytat z robgordon data 11 lipca, 2025, 23:01How to be Single (2016)
Zaskakująco sympatyczna komedia romantyczna. Dakota co prawda w trybie wczesnej Dakoty, ale film ma niezle tempo, dobre dialogi, pocztówkowo pokazany Nowy Jork, Rebel Wilson w formie i chrypkę Leslie Mann. Wystarczy na 7/10.
How to be Single (2016)
Zaskakująco sympatyczna komedia romantyczna. Dakota co prawda w trybie wczesnej Dakoty, ale film ma niezle tempo, dobre dialogi, pocztówkowo pokazany Nowy Jork, Rebel Wilson w formie i chrypkę Leslie Mann. Wystarczy na 7/10.
Cytat z robgordon data 13 lipca, 2025, 12:01Wytłumaczenie wszystkiego
Intymne kino o wchodzeniu w dorosłość, z polityką w tle. Bardzo trafnie oddaje aktualne nastroje społeczne, które stały się udziałem węgierskiego społeczeństwa. Niestety, pasuje idealnie również do naszej rzeczywistości.
8/10
Wytłumaczenie wszystkiego
Intymne kino o wchodzeniu w dorosłość, z polityką w tle. Bardzo trafnie oddaje aktualne nastroje społeczne, które stały się udziałem węgierskiego społeczeństwa. Niestety, pasuje idealnie również do naszej rzeczywistości.
8/10
Cytat z Ernest Kubica data 13 lipca, 2025, 17:47Zapisuje sobie do obejrzenia
Zapisuje sobie do obejrzenia
Cytat z Janko data 2 sierpnia, 2025, 09:39Naga broń (2025)
O dziwo całkiem udane. Miałem obawy w którą stronę pójdą, ale jednak większość żartów to oparty na absurdzie i dwuznaczności styl oryginału. Oczywiście przy takiej ilości na czas trwania (duży plus, że jest tak samo krótki jak pierwowzór) sporo nie trafia, część jest z recyklingu (ale niektóre nigdy się nie zestarzeją) a i kolejny ze stolcem też się pojawił. Jednakże zaskakująco dużo pozostawiło uśmiech na mojej twarzy, a i zdarzało mi się parsknąć (jeden z faworytów parodia sceny z MI Fallout). Liam Neeson to nie Leslie Nielsen, ale mimo wszystko nie najgorzej się wpasował. Pamela nie ustępuje mu kroku, szkoda tylko, że Hauser za mało wykorzystany.
Naga broń (2025)
O dziwo całkiem udane. Miałem obawy w którą stronę pójdą, ale jednak większość żartów to oparty na absurdzie i dwuznaczności styl oryginału. Oczywiście przy takiej ilości na czas trwania (duży plus, że jest tak samo krótki jak pierwowzór) sporo nie trafia, część jest z recyklingu (ale niektóre nigdy się nie zestarzeją) a i kolejny ze stolcem też się pojawił. Jednakże zaskakująco dużo pozostawiło uśmiech na mojej twarzy, a i zdarzało mi się parsknąć (jeden z faworytów parodia sceny z MI Fallout). Liam Neeson to nie Leslie Nielsen, ale mimo wszystko nie najgorzej się wpasował. Pamela nie ustępuje mu kroku, szkoda tylko, że Hauser za mało wykorzystany.
Cytat z Fandorin data 2 sierpnia, 2025, 22:41Film nierówny, ale ma kilka udanych momentów.
Dodam tylko, że gagi są też umieszczone w napisach końcowych.
Film nierówny, ale ma kilka udanych momentów.
Dodam tylko, że gagi są też umieszczone w napisach końcowych.
Cytat z Mierzwiak data 5 sierpnia, 2025, 20:37Bring Her Back
Panowie od Talk To Me udowadniają, że tamten film (nawet jeśli daleki od doskonałości) nie był przypadkiem i drzemie w nich prawdziwy talent.
Powiedziałbym, że jest nawet lepszy od wspomnianego debiutu, choć oparty na mniej chwytliwym pomyśle, tym razem poskładanym z paru znanych motywów (jak już sam wyjściowy) i ze stopniowo odkrywaną tajemnicą. Stosunkowo wcześnie domyśliłem się o co tu chodzi a i tak nie przeszkodziło to w delektowaniu się pierwszorzędną rolą Hawkins, nieźle budowanym napięciem czy niekiedy mocno nieprzyjemnymi / niepokojącymi scenami. Jump scare jest, jeśli czegoś nie przegapiłem, cały jeden i to udany; nie podskoczyłem w fotelu ale lekko drgnąłem, co nie zdarza się często.
Co mi się bardzo podobało, to że warstwa horrorowa posłużyła do opowiedzenia solidnej historii w której każdy z nas na pewno w jakiś sposób znajdzie odniesienie do własnych doświadczeń i żałoby po stracie najbliższej osoby, czasem takiej, z którą łączyły nas trudne relacje a jej śmierć spowodowała burzę sprzecznych emocji.
To jak rozegrano finał może wydawać się banalne, z drugiej strony tylko podkreśla, jak bardzo oparta na najprawdziwszych, najprostszych ludzkich emocjach jest to opowieść.
Bring Her Back
Panowie od Talk To Me udowadniają, że tamten film (nawet jeśli daleki od doskonałości) nie był przypadkiem i drzemie w nich prawdziwy talent.
Powiedziałbym, że jest nawet lepszy od wspomnianego debiutu, choć oparty na mniej chwytliwym pomyśle, tym razem poskładanym z paru znanych motywów (jak już sam wyjściowy) i ze stopniowo odkrywaną tajemnicą. Stosunkowo wcześnie domyśliłem się o co tu chodzi a i tak nie przeszkodziło to w delektowaniu się pierwszorzędną rolą Hawkins, nieźle budowanym napięciem czy niekiedy mocno nieprzyjemnymi / niepokojącymi scenami. Jump scare jest, jeśli czegoś nie przegapiłem, cały jeden i to udany; nie podskoczyłem w fotelu ale lekko drgnąłem, co nie zdarza się często.
Co mi się bardzo podobało, to że warstwa horrorowa posłużyła do opowiedzenia solidnej historii w której każdy z nas na pewno w jakiś sposób znajdzie odniesienie do własnych doświadczeń i żałoby po stracie najbliższej osoby, czasem takiej, z którą łączyły nas trudne relacje a jej śmierć spowodowała burzę sprzecznych emocji.
To jak rozegrano finał może wydawać się banalne, z drugiej strony tylko podkreśla, jak bardzo oparta na najprawdziwszych, najprostszych ludzkich emocjach jest to opowieść.
Cytat z Mierzwiak data 5 sierpnia, 2025, 21:15The Naked Gun jest filmem dokładnie tak durnym, jak można było się spodziewać (gag z Drebinem przebranym za dziecko to najgorszy moment filmu) a jednocześnie tak zabawnym, że się tego w ogóle nie spodziewałem. Jasne że bywają tu żarty mniej udane (tak jakby w filmach z Nielsenem takich nie było) a tłumaczka musiała w paru momentach rwać sobie włosy z głowy by przełożyć gry słowne na polski (przy "P.L.O.T. DEVICE" po prostu się poddała), no ale ogółem się udało.
Fajnie było zobaczyć w 2025 roku tak zabawną komedię. Pamiętacie jeszcze o takim gatunku? 🙂
The Naked Gun jest filmem dokładnie tak durnym, jak można było się spodziewać (gag z Drebinem przebranym za dziecko to najgorszy moment filmu) a jednocześnie tak zabawnym, że się tego w ogóle nie spodziewałem. Jasne że bywają tu żarty mniej udane (tak jakby w filmach z Nielsenem takich nie było) a tłumaczka musiała w paru momentach rwać sobie włosy z głowy by przełożyć gry słowne na polski (przy "P.L.O.T. DEVICE" po prostu się poddała), no ale ogółem się udało.
Fajnie było zobaczyć w 2025 roku tak zabawną komedię. Pamiętacie jeszcze o takim gatunku? 🙂
Cytat z Szaman data 5 sierpnia, 2025, 21:20Bronię się przed obydwoma seansami po średnich zwiastunach, ale nawet tak trochę zachęciłeś 🙂
Bronię się przed obydwoma seansami po średnich zwiastunach, ale nawet tak trochę zachęciłeś 🙂
Cytat z Juby data 5 sierpnia, 2025, 21:21Zaintrygowany zwiastunem do Honey Don't (ostatnio bardziej trafiają do mnie trailery do filmów niezwiązanych z żadną franczyzą) przeczytałem, że jest on częścią lesbijskiej trylogii Ethana Coena, której pierwszym rozdziałem jest ubiegłoroczne Żegnajcie laleczki. Przypomniało mi się, że widziałem też zwiastun do tego ze dwa lata temu i wydawał się spoko, więc włączyłem. Boże. Co. Za. Gówno! Dawno nie widziałem czegoś tak nieśmiesznego, bezsensownego, męczącego i nudnego. Tragiczny scenariusz i reżyseria. Trzeba mieć... jakie jest przeciwieństwo talentu? Antytalent? Niech będzie. Trzeba mieć antytalent, żeby nakręcił tak krótki film (z 80 minut bez napisów) z tak atrakcyjnymi aktorkami, które cały czas się dymają, i który tak źle się ogląda. Co 15 minut sprawdzałem ile to jeszcze będzie trwać, licząc że się rozkręci, albo szybko skończy, ale nie następowało ani jedno, ani drugie. Było tylko gorzej.
Odradzam, a Honey Don't wyleciało z listy chcę zobaczyć (musi zebrać znakomite opinie, aby na nią wrócić).
Zaintrygowany zwiastunem do Honey Don't (ostatnio bardziej trafiają do mnie trailery do filmów niezwiązanych z żadną franczyzą) przeczytałem, że jest on częścią lesbijskiej trylogii Ethana Coena, której pierwszym rozdziałem jest ubiegłoroczne Żegnajcie laleczki. Przypomniało mi się, że widziałem też zwiastun do tego ze dwa lata temu i wydawał się spoko, więc włączyłem. Boże. Co. Za. Gówno! Dawno nie widziałem czegoś tak nieśmiesznego, bezsensownego, męczącego i nudnego. Tragiczny scenariusz i reżyseria. Trzeba mieć... jakie jest przeciwieństwo talentu? Antytalent? Niech będzie. Trzeba mieć antytalent, żeby nakręcił tak krótki film (z 80 minut bez napisów) z tak atrakcyjnymi aktorkami, które cały czas się dymają, i który tak źle się ogląda. Co 15 minut sprawdzałem ile to jeszcze będzie trwać, licząc że się rozkręci, albo szybko skończy, ale nie następowało ani jedno, ani drugie. Było tylko gorzej.
Odradzam, a Honey Don't wyleciało z listy chcę zobaczyć (musi zebrać znakomite opinie, aby na nią wrócić).
Cytat z Szaman data 5 sierpnia, 2025, 21:23W pełni zasłużone miejsce na mojej liście najgorszych zeszłego roku, nie pamiętam czy nawet nie w pierwszej trójce.
W pełni zasłużone miejsce na mojej liście najgorszych zeszłego roku, nie pamiętam czy nawet nie w pierwszej trójce.
Cytat z Juby data 5 sierpnia, 2025, 21:24Cytat z Janko data sierpień 2, 2025, 09:39Naga broń (2025)
O dziwo całkiem udane. Miałem obawy w którą stronę pójdą, ale jednak większość żartów to oparty na absurdzie i dwuznaczności styl oryginału. Oczywiście przy takiej ilości na czas trwania (duży plus, że jest tak samo krótki jak pierwowzór) sporo nie trafia, część jest z recyklingu (ale niektóre nigdy się nie zestarzeją) a i kolejny ze stolcem też się pojawił. Jednakże zaskakująco dużo ( pozostawiło uśmiech na mojej twarzy, a i zdarzało mi się parsknąć (jeden z faworytów parodia sceny z MI Fallout). Liam Neeson to nie Leslie Nielsen, ale mimo wszystko nie najgorzej się wpasował. Pamela nie ustępuje mu kroku, szkoda tylko, że Hauser za mało wykorzystany.
Jest tu kilka gagów i gościnnych występów, które bardzo mi się podobały i w sumie to udany powrót do serii, ale z drugiej strony wyrażenie "to już nie to samo" pasuje tutaj idealnie. Co nie zagrało? Według mnie troszkę scenariusz i reżyseria, które nie zawsze wykorzystują w pełni potencjał (tych gagów mogło być znaczeni więcej) i Liam Neeson. Nie był zły, ale to nie Leslie Nielsen i fabularnie zdecydowanie nie pasował do tej roli (to powinien być ktoś po trzydziestce, max. czterdziestce, a nie dziadek).
W każdym razie, na Vinci 2 uśmiałem się bardziej i cała sala była zdecydowanie głośniejsza (w pozytywnym sensie).
Cytat z Janko data sierpień 2, 2025, 09:39Naga broń (2025)
O dziwo całkiem udane. Miałem obawy w którą stronę pójdą, ale jednak większość żartów to oparty na absurdzie i dwuznaczności styl oryginału. Oczywiście przy takiej ilości na czas trwania (duży plus, że jest tak samo krótki jak pierwowzór) sporo nie trafia, część jest z recyklingu (ale niektóre nigdy się nie zestarzeją) a i kolejny ze stolcem też się pojawił. Jednakże zaskakująco dużo ( pozostawiło uśmiech na mojej twarzy, a i zdarzało mi się parsknąć (jeden z faworytów parodia sceny z MI Fallout). Liam Neeson to nie Leslie Nielsen, ale mimo wszystko nie najgorzej się wpasował. Pamela nie ustępuje mu kroku, szkoda tylko, że Hauser za mało wykorzystany.
Jest tu kilka gagów i gościnnych występów, które bardzo mi się podobały i w sumie to udany powrót do serii, ale z drugiej strony wyrażenie "to już nie to samo" pasuje tutaj idealnie. Co nie zagrało? Według mnie troszkę scenariusz i reżyseria, które nie zawsze wykorzystują w pełni potencjał (tych gagów mogło być znaczeni więcej) i Liam Neeson. Nie był zły, ale to nie Leslie Nielsen i fabularnie zdecydowanie nie pasował do tej roli (to powinien być ktoś po trzydziestce, max. czterdziestce, a nie dziadek).
W każdym razie, na Vinci 2 uśmiałem się bardziej i cała sala była zdecydowanie głośniejsza (w pozytywnym sensie).
Cytat z Szaman data 5 sierpnia, 2025, 21:26Czy Steve Carell albo Ed Helms lepiej by się tam odnaleźli? Ten drugi był chyba nawet oficjalnie związany z projektem przed Neesonem, jeśli mnie pamięć nie myli.
Czy Steve Carell albo Ed Helms lepiej by się tam odnaleźli? Ten drugi był chyba nawet oficjalnie związany z projektem przed Neesonem, jeśli mnie pamięć nie myli.
Cytat z Marek Pilarski data 5 sierpnia, 2025, 21:30Cytat z Mierzwiak data sierpień 5, 2025, 21:15The Naked Gun jest filmem dokładnie tak durnym, jak można było się spodziewać (gag z Drebinem przebranym za dziecko to najgorszy moment filmu) a jednocześnie tak zabawnym, że się tego w ogóle nie spodziewałem. Jasne że bywają tu żarty mniej udane (tak jakby w filmach z Nielsenem takich nie było) a tłumaczka musiała w paru momentach rwać sobie włosy z głowy by przełożyć gry słowne na polski (przy "P.L.O.T. DEVICE" po prostu się poddała), no ale ogółem się udało.
Fajnie było zobaczyć w 2025 roku tak zabawną komedię. Pamiętacie jeszcze o takim gatunku?
No właśnie, a już żarcik z krzesłem ciężko było sensownie przetłumaczyć.
Cytat z Mierzwiak data sierpień 5, 2025, 21:15The Naked Gun jest filmem dokładnie tak durnym, jak można było się spodziewać (gag z Drebinem przebranym za dziecko to najgorszy moment filmu) a jednocześnie tak zabawnym, że się tego w ogóle nie spodziewałem. Jasne że bywają tu żarty mniej udane (tak jakby w filmach z Nielsenem takich nie było) a tłumaczka musiała w paru momentach rwać sobie włosy z głowy by przełożyć gry słowne na polski (przy "P.L.O.T. DEVICE" po prostu się poddała), no ale ogółem się udało.
Fajnie było zobaczyć w 2025 roku tak zabawną komedię. Pamiętacie jeszcze o takim gatunku?
No właśnie, a już żarcik z krzesłem ciężko było sensownie przetłumaczyć.
Cytat z Juby data 5 sierpnia, 2025, 21:46Cytat z Szaman data sierpień 5, 2025, 21:26Czy Steve Carell albo Ed Helms lepiej by się tam odnaleźli? Ten drugi był chyba nawet oficjalnie związany z projektem przed Neesonem, jeśli mnie pamięć nie myli.
Nie mam pojęcia. Leslie był jednym z tych geniuszy, którzy nawet największą bzdurę potrafili powiedzieć w niebywałą powagą, będąc totalną fajtłapą przy chwytaniu przestępców był też bardzo męski w stosunku do kobiet. Nie przychodzi mi do głowy nikt, kto miałby to "coś" i byłby w odpowiednim wieku (syn Franka urodził się na końcu trójki, czyli 3 dekady temu). Pomysł z Fassbenderem był w sumie niezły. Statham miał podobną rolę w Agentce, ale chyba ma zbyt silny akcent.
Cytat z Szaman data sierpień 5, 2025, 21:26Czy Steve Carell albo Ed Helms lepiej by się tam odnaleźli? Ten drugi był chyba nawet oficjalnie związany z projektem przed Neesonem, jeśli mnie pamięć nie myli.
Nie mam pojęcia. Leslie był jednym z tych geniuszy, którzy nawet największą bzdurę potrafili powiedzieć w niebywałą powagą, będąc totalną fajtłapą przy chwytaniu przestępców był też bardzo męski w stosunku do kobiet. Nie przychodzi mi do głowy nikt, kto miałby to "coś" i byłby w odpowiednim wieku (syn Franka urodził się na końcu trójki, czyli 3 dekady temu). Pomysł z Fassbenderem był w sumie niezły. Statham miał podobną rolę w Agentce, ale chyba ma zbyt silny akcent.
Cytat z Mierzwiak data 5 sierpnia, 2025, 21:48Czy Daniel Craig nie byłby za bardzo on the nose? 🙂 Bo ja bym go widział bardzo w tej konwencji.
Czy Daniel Craig nie byłby za bardzo on the nose? 🙂 Bo ja bym go widział bardzo w tej konwencji.
