Opinie o serialach
Cytat z Szaman data 27 lipca, 2024, 06:30Ostatniego sezonu Dextera jeszcze nie widziałem, ale znam jego zakończenie. Jakby to powiedzieć okrężną drogą, to jest najbardziej absurdalna wiadomość roku, ale o tym nie wiecie 🙂 Aż musiałem sprawdzić, czy to nie parodystyczne konto.
https://twitter.com/DiscussingFilm/status/1817002580771258410?t=QG25d2iSR3bxDKeq-QsatA&s=19
Ostatniego sezonu Dextera jeszcze nie widziałem, ale znam jego zakończenie. Jakby to powiedzieć okrężną drogą, to jest najbardziej absurdalna wiadomość roku, ale o tym nie wiecie 🙂 Aż musiałem sprawdzić, czy to nie parodystyczne konto.
A new ‘DEXTER’ sequel series ‘DEXTER: RESURRECTION’ is in the works.
Michael C. Hall is set to return as Dexter.
Releasing next Summer. pic.twitter.com/OutweBgu2b
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) July 27, 2024
Cytat z Szaman data 27 lipca, 2024, 06:54Tutaj jeszcze dodają, że Dexter stał się nieoczekiwanym przebojem tego lata na platformach streamingowych. Coś jak letnie powtórki w telewizji, w których Borewicza odkrywa nowe pokolenie widzów 🙂
https://variety.com/2024/tv/news/dexter-resurrection-michael-c-hall-sequel-series-1236086112/
Tutaj jeszcze dodają, że Dexter stał się nieoczekiwanym przebojem tego lata na platformach streamingowych. Coś jak letnie powtórki w telewizji, w których Borewicza odkrywa nowe pokolenie widzów 🙂
https://variety.com/2024/tv/news/dexter-resurrection-michael-c-hall-sequel-series-1236086112/
Cytat z Mierzwiak data 27 lipca, 2024, 11:45O zakulisowej dramie wokół trzeciego sezonu Euforii (i przy okazji Idola):
https://www.hollywoodreporter.com/tv/tv-features/euphoria-tragedy-trauma-1235953050/
O zakulisowej dramie wokół trzeciego sezonu Euforii (i przy okazji Idola):
https://www.hollywoodreporter.com/tv/tv-features/euphoria-tragedy-trauma-1235953050/
Cytat z Fandorin data 27 lipca, 2024, 17:52Wieści, na które czekacie 😉
Na Comic-Conie odbył się panel Doktora Who. Potwierdzono na nim spin-offa The War Between The Land and The Sea, w którym powrócą Morskie Diabły, a także Gugu Mabatha-Raw, która już kiedyś z Doktorem miała styczność.
Zaprezentowano również materiał z odcinka świątecznego Joy to the World
https://youtu.be/j9_RYmJswmM?si=AFBZAF118sbMp6Qu
Wieści, na które czekacie 😉
Na Comic-Conie odbył się panel Doktora Who. Potwierdzono na nim spin-offa The War Between The Land and The Sea, w którym powrócą Morskie Diabły, a także Gugu Mabatha-Raw, która już kiedyś z Doktorem miała styczność.
Zaprezentowano również materiał z odcinka świątecznego Joy to the World
Cytat z Marek Pilarski data 27 lipca, 2024, 18:11Dzięki, zgadza się, czekałem na te wieści. 😉
Dzięki, zgadza się, czekałem na te wieści. 😉
Cytat z Kuba data 1 sierpnia, 2024, 21:40https://twitter.com/portal_immersja/status/1819110649886396493?t=5nqmED3V_26n5f2kAnBOTg&s=19
https://twitter.com/portal_immersja/status/1819110649886396493?t=5nqmED3V_26n5f2kAnBOTg&s=19
Cytat z Szaman data 1 sierpnia, 2024, 22:19https://twitter.com/DiscussingFilm/status/1819096326828892182?t=0t3Df0xFc2acrjbPFXOEKQ&s=19
Kurt Russell, Michelle Pfeiffer and Patrick J. Adams are in talks to star in the next ‘YELLOWSTONE’ spin-off.
(Source: https://t.co/uUIhgYsfK0) pic.twitter.com/C7D7TRIHtV
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) August 1, 2024
Cytat z robgordon data 3 sierpnia, 2024, 08:39Serialowa jesień zapowiada się na bogato i jednocześnie bardzo kontynuacyjnie. U mnie będzie to wyglądać następująco:
Pierścienie władzy 2
Zbrodnie po sąsiedzku 4
Odwilż 2
Mroczna materia
Kulawe konie 4
Arcane 2
Silos 2Muszę też jeszcze gdzieś wcisnąć Awanturę i Państwo Smith.
Przyszły rok to również oczekiwane sequele. Rozdzielenie, Stranger Things, Last of Us, Reacher, Wednesday.
No i liczę na jakieś premierowe niespodzianki.
Serialowa jesień zapowiada się na bogato i jednocześnie bardzo kontynuacyjnie. U mnie będzie to wyglądać następująco:
Pierścienie władzy 2
Zbrodnie po sąsiedzku 4
Odwilż 2
Mroczna materia
Kulawe konie 4
Arcane 2
Silos 2
Muszę też jeszcze gdzieś wcisnąć Awanturę i Państwo Smith.
Przyszły rok to również oczekiwane sequele. Rozdzielenie, Stranger Things, Last of Us, Reacher, Wednesday.
No i liczę na jakieś premierowe niespodzianki.
Cytat z Kuba data 3 sierpnia, 2024, 12:51W tym roku z premier poza Diuną (mała szansa na co dobrego, ale to nadal HBO) świetnie zapowiada się Disclaimer Cuarona!
W tym roku z premier poza Diuną (mała szansa na co dobrego, ale to nadal HBO) świetnie zapowiada się Disclaimer Cuarona!
Cytat z Mierzwiak data 8 sierpnia, 2024, 19:10Ripley (Netflix, 4K Dolby Vision)
Nowa adaptacja kanciarsko-morderczych perypetii Toma Ripleya w całości w reżyserii i według scenariusza Stevena Zailliana.
Niesamowicie stylowy i wysmakowany wizualnie (określić zdjęcia Roberta Elswita wybornymi to nic nie powiedzieć!), a zarazem chłodny i zdystansowany, inspirowany nieco, mam wrażenie, stylem Finchera.
Serial mocno różni się od filmu Anthony'ego Minghelli i to w zasadzie pod każdym względem. Zupełnie inne charaktery i energię mają tu Freddie (Philip Seymour Hoffman / córka Stinga Coco) i Marge (Gwyneth Paltrow / Dakota Fanning), totalnie inny jest Dickie (nominowany wtedy do Oscara, fantastyczny Jude Law / charyzmatyczny Johnny Flynn) wreszcie kompletnie inny jest sam Ripley. (Matt Damon / Andrew Scott) Tam Ripley sprawiał wrażenie nieco dziecinnego, z miejsca zyskiwał sympatię i potrafił oczarować otoczenie swoimi niemającymi wiele wspólnego z rzeczywistością opowieściami. Ripley Scotta jest z kolei znacznie bardziej zamknięty w sobie, raczej niedający się lubić, niesympatyczny i nieco zbyt dziwny w ten niepokojący sposób.
Nie wiem na ile tamten film był wierny powieściom, ale w serialu znacznie subtelniej podkreślone jest uczucie jakim Tom darzył Dickiego, nie znajdziemy tu też tamtej skrzącej się od homoerotycznego napięcia sceny z wanną. Brakuje tu również odpowiednika postaci Blanchett oraz gejowskiego związku Ripleya z postacią graną przez Jacka Davenporta.
Bardzo polecam, ale też zalecam cierpliwość - serial ma swoje własne, bardzo równe tempo i potrafi być pod tym względem wymagający, ale na końcu czeka dla mnie jak najbardziej warta dotrwania doń nagroda. Bonusikiem jest pewne cameo którego nie zdradzę 🙂
PS. Talented Mr. Ripley jest też na Netfliksie, z kolei w serwisie Mubi jest Purple Noon, pierwsza adaptacja z 1960 roku, w której Ripleya zagrał Alain Delon.
Ripley (Netflix, 4K Dolby Vision)
Nowa adaptacja kanciarsko-morderczych perypetii Toma Ripleya w całości w reżyserii i według scenariusza Stevena Zailliana.
Niesamowicie stylowy i wysmakowany wizualnie (określić zdjęcia Roberta Elswita wybornymi to nic nie powiedzieć!), a zarazem chłodny i zdystansowany, inspirowany nieco, mam wrażenie, stylem Finchera.
Serial mocno różni się od filmu Anthony'ego Minghelli i to w zasadzie pod każdym względem. Zupełnie inne charaktery i energię mają tu Freddie (Philip Seymour Hoffman / córka Stinga Coco) i Marge (Gwyneth Paltrow / Dakota Fanning), totalnie inny jest Dickie (nominowany wtedy do Oscara, fantastyczny Jude Law / charyzmatyczny Johnny Flynn) wreszcie kompletnie inny jest sam Ripley. (Matt Damon / Andrew Scott) Tam Ripley sprawiał wrażenie nieco dziecinnego, z miejsca zyskiwał sympatię i potrafił oczarować otoczenie swoimi niemającymi wiele wspólnego z rzeczywistością opowieściami. Ripley Scotta jest z kolei znacznie bardziej zamknięty w sobie, raczej niedający się lubić, niesympatyczny i nieco zbyt dziwny w ten niepokojący sposób.
Nie wiem na ile tamten film był wierny powieściom, ale w serialu znacznie subtelniej podkreślone jest uczucie jakim Tom darzył Dickiego, nie znajdziemy tu też tamtej skrzącej się od homoerotycznego napięcia sceny z wanną. Brakuje tu również odpowiednika postaci Blanchett oraz gejowskiego związku Ripleya z postacią graną przez Jacka Davenporta.
Bardzo polecam, ale też zalecam cierpliwość - serial ma swoje własne, bardzo równe tempo i potrafi być pod tym względem wymagający, ale na końcu czeka dla mnie jak najbardziej warta dotrwania doń nagroda. Bonusikiem jest pewne cameo którego nie zdradzę 🙂
PS. Talented Mr. Ripley jest też na Netfliksie, z kolei w serwisie Mubi jest Purple Noon, pierwsza adaptacja z 1960 roku, w której Ripleya zagrał Alain Delon.
Cytat z robgordon data 9 sierpnia, 2024, 10:53Gdzieś Ripley wypadł mi z planów. Coś trzeba eliminować z przepastnych zbiorów serwisów streamingowych. Ale mam go wciąż w pamięci, może kiedyś się uda.
Gdzieś Ripley wypadł mi z planów. Coś trzeba eliminować z przepastnych zbiorów serwisów streamingowych. Ale mam go wciąż w pamięci, może kiedyś się uda.
Cytat z Kuba data 14 sierpnia, 2024, 11:00Cytat z Mierzwiak data sierpień 8, 2024, 19:10Ripley (Netflix, 4K Dolby Vision)
Nowa adaptacja kanciarsko-morderczych perypetii Toma Ripleya w całości w reżyserii i według scenariusza Stevena Zailliana.
Niesamowicie stylowy i wysmakowany wizualnie (określić zdjęcia Roberta Elswita wybornymi to nic nie powiedzieć!), a zarazem chłodny i zdystansowany, inspirowany nieco, mam wrażenie, stylem Finchera.
Serial mocno różni się od filmu Anthony'ego Minghelli i to w zasadzie pod każdym względem. Zupełnie inne charaktery i energię mają tu Freddie (Philip Seymour Hoffman / córka Stinga Coco) i Marge (Gwyneth Paltrow / Dakota Fanning), totalnie inny jest Dickie (nominowany wtedy do Oscara, fantastyczny Jude Law / charyzmatyczny Johnny Flynn) wreszcie kompletnie inny jest sam Ripley. (Matt Damon / Andrew Scott) Tam Ripley sprawiał wrażenie nieco dziecinnego, z miejsca zyskiwał sympatię i potrafił oczarować otoczenie swoimi niemającymi wiele wspólnego z rzeczywistością opowieściami. Ripley Scotta jest z kolei znacznie bardziej zamknięty w sobie, raczej niedający się lubić, niesympatyczny i nieco zbyt dziwny w ten niepokojący sposób.
Nie wiem na ile tamten film był wierny powieściom, ale w serialu znacznie subtelniej podkreślone jest uczucie jakim Tom darzył Dickiego, nie znajdziemy tu też tamtej skrzącej się od homoerotycznego napięcia sceny z wanną. Brakuje tu również odpowiednika postaci Blanchett oraz gejowskiego związku Ripleya z postacią graną przez Jacka Davenporta.
Bardzo polecam, ale też zalecam cierpliwość - serial ma swoje własne, bardzo równe tempo i potrafi być pod tym względem wymagający, ale na końcu czeka dla mnie jak najbardziej warta dotrwania doń nagroda. Bonusikiem jest pewne cameo którego nie zdradzę
PS. Talented Mr. Ripley jest też na Netfliksie, z kolei w serwisie Mubi jest Purple Noon, pierwsza adaptacja z 1960 roku, w której Ripleya zagrał Alain Delon.
Muszę nadrobić. W końcu...swoją drogą fajnie jakby Zaillian dał radę ożywić swój projekt o Hernanie Cortesie dla Amazonu, gdzie Bardem miał zagrać rzeczoną rolę.
W ogóle czy ktoś tu oglądał Wywiad z wampirem? Ja czekam na jakiś oficjalny streaming, bo oglądanie seriali na alternatywnych stronach to horror, ale coraz bardziej się niecierpliwie gdy czytam o całości. Zwłaszcza drugi sezon znajomi bardzo mi polecają i wychwalają, szczególnie, że bryluje tam Ben Daniels.
Co do niego...pojawił się w 2 sezonie Fundacji i Wywiadu, każdy jest lepiej (znacznie) oceniany od 1. Chyba nie muszę przypominać w czym pojawi się za 2 tygodnie;)
Cytat z Mierzwiak data sierpień 8, 2024, 19:10Ripley (Netflix, 4K Dolby Vision)
Nowa adaptacja kanciarsko-morderczych perypetii Toma Ripleya w całości w reżyserii i według scenariusza Stevena Zailliana.
Niesamowicie stylowy i wysmakowany wizualnie (określić zdjęcia Roberta Elswita wybornymi to nic nie powiedzieć!), a zarazem chłodny i zdystansowany, inspirowany nieco, mam wrażenie, stylem Finchera.
Serial mocno różni się od filmu Anthony'ego Minghelli i to w zasadzie pod każdym względem. Zupełnie inne charaktery i energię mają tu Freddie (Philip Seymour Hoffman / córka Stinga Coco) i Marge (Gwyneth Paltrow / Dakota Fanning), totalnie inny jest Dickie (nominowany wtedy do Oscara, fantastyczny Jude Law / charyzmatyczny Johnny Flynn) wreszcie kompletnie inny jest sam Ripley. (Matt Damon / Andrew Scott) Tam Ripley sprawiał wrażenie nieco dziecinnego, z miejsca zyskiwał sympatię i potrafił oczarować otoczenie swoimi niemającymi wiele wspólnego z rzeczywistością opowieściami. Ripley Scotta jest z kolei znacznie bardziej zamknięty w sobie, raczej niedający się lubić, niesympatyczny i nieco zbyt dziwny w ten niepokojący sposób.
Nie wiem na ile tamten film był wierny powieściom, ale w serialu znacznie subtelniej podkreślone jest uczucie jakim Tom darzył Dickiego, nie znajdziemy tu też tamtej skrzącej się od homoerotycznego napięcia sceny z wanną. Brakuje tu również odpowiednika postaci Blanchett oraz gejowskiego związku Ripleya z postacią graną przez Jacka Davenporta.
Bardzo polecam, ale też zalecam cierpliwość - serial ma swoje własne, bardzo równe tempo i potrafi być pod tym względem wymagający, ale na końcu czeka dla mnie jak najbardziej warta dotrwania doń nagroda. Bonusikiem jest pewne cameo którego nie zdradzę
PS. Talented Mr. Ripley jest też na Netfliksie, z kolei w serwisie Mubi jest Purple Noon, pierwsza adaptacja z 1960 roku, w której Ripleya zagrał Alain Delon.
Muszę nadrobić. W końcu...swoją drogą fajnie jakby Zaillian dał radę ożywić swój projekt o Hernanie Cortesie dla Amazonu, gdzie Bardem miał zagrać rzeczoną rolę.
W ogóle czy ktoś tu oglądał Wywiad z wampirem? Ja czekam na jakiś oficjalny streaming, bo oglądanie seriali na alternatywnych stronach to horror, ale coraz bardziej się niecierpliwie gdy czytam o całości. Zwłaszcza drugi sezon znajomi bardzo mi polecają i wychwalają, szczególnie, że bryluje tam Ben Daniels.
Co do niego...pojawił się w 2 sezonie Fundacji i Wywiadu, każdy jest lepiej (znacznie) oceniany od 1. Chyba nie muszę przypominać w czym pojawi się za 2 tygodnie;)
Cytat z Mierzwiak data 21 sierpnia, 2024, 17:08Wrzucam tutaj a nie do tematu o SW, bo to ogólne przemyślenia.
Skromna żałoba po
skasowaniuniekontynuowaniu The Acolyte trwająca na twitterze dała mi trochę do myślenia na temat obecnego, serialowego krajobrazu. Pośród bezdennego szamba wyzywającego ludzi od toksycznych, seksistów, rasistów, inceli i trolli da się zauważyć wiele głosów argumentujących, że wiele klasycznych seriali sprzed lat miało trudny start. Stawały się prawdziwymi hitami dopiero później, na etapie 2.-3. sezonu a w dzisiejszej, streamingowej rzeczywistości pewnie byłyby skasowane już po 1. Zgadzam się, w przypadku niektórych pewnie tak by było i niejeden serialowy klasyk takowym nigdy by nie został.Skoro jednak tak wygląda streamingowa rzeczywistość, skoro przecież nie od dzisiaj kolejne i kolejne seriale kasowane są po zaledwie jednym sezonie, dlaczego wciąż dostajemy produkcje z otwartymi fabułami? Dlaczego platformy / producenci dają zielone światło serialom, których pierwszy sezon nie robi niczego poza rozgrzebaniem wątków, a twórcy stale takich ledwie zaczętych historii dostarczają?
To oczywiste, że są wyjątki i wiadomo, że takie Rings of Power czy House of the Dragon ze swoim rozbudowanym światem i rozciągniętą na wiele lat czy nawet dekad fabułą od początku planowane są jako wielosezonowe produkcje i ryzyko jest zwyczajnie wpisane w sam pomysł na nie, ale przecież nie każdy serial jest taki.
Ludzie z Disneya i Marvela wielokrotnie powtarzali, że ich produkcje to w zasadzie kinowe filmy w postaci serialu, ale skoro tak, to co stało na przeszkodzie, by taki The Acolyte był zamkniętą opowieścią? Matrix, Piraci z Karaibów, Avatar czy wreszcie oryginalne Gwiezdne Wojny - te filmy opowiadały autonomiczne historie i mogły, ale nie musiały mieć ciągu dalszego. Skoro w 2-2,5h da się opowiedzieć zamkniętą fabułę, to dlaczego nie można zrobić tego w serialu trwającym 2, 3 czy nawet 4 razy dłużej? Jeśli serial się nie przyjmie, to trudno, ale będziemy mieć skończoną opowieść do której zawsze jej nieliczni fani będą mogli sobie wrócić, a inni w przyszłości być może odkryć i co najwyżej żałować, że nie miała ciągu dalszego. Gdy jednak się przyjmie, to witaj kreatywności i dajemy bohaterom dalsze losy. Oczekuję zbyt wiele? Pewnie tak.
Wrzucam tutaj a nie do tematu o SW, bo to ogólne przemyślenia.
Skromna żałoba po skasowaniu niekontynuowaniu The Acolyte trwająca na twitterze dała mi trochę do myślenia na temat obecnego, serialowego krajobrazu. Pośród bezdennego szamba wyzywającego ludzi od toksycznych, seksistów, rasistów, inceli i trolli da się zauważyć wiele głosów argumentujących, że wiele klasycznych seriali sprzed lat miało trudny start. Stawały się prawdziwymi hitami dopiero później, na etapie 2.-3. sezonu a w dzisiejszej, streamingowej rzeczywistości pewnie byłyby skasowane już po 1. Zgadzam się, w przypadku niektórych pewnie tak by było i niejeden serialowy klasyk takowym nigdy by nie został.
Skoro jednak tak wygląda streamingowa rzeczywistość, skoro przecież nie od dzisiaj kolejne i kolejne seriale kasowane są po zaledwie jednym sezonie, dlaczego wciąż dostajemy produkcje z otwartymi fabułami? Dlaczego platformy / producenci dają zielone światło serialom, których pierwszy sezon nie robi niczego poza rozgrzebaniem wątków, a twórcy stale takich ledwie zaczętych historii dostarczają?
To oczywiste, że są wyjątki i wiadomo, że takie Rings of Power czy House of the Dragon ze swoim rozbudowanym światem i rozciągniętą na wiele lat czy nawet dekad fabułą od początku planowane są jako wielosezonowe produkcje i ryzyko jest zwyczajnie wpisane w sam pomysł na nie, ale przecież nie każdy serial jest taki.
Ludzie z Disneya i Marvela wielokrotnie powtarzali, że ich produkcje to w zasadzie kinowe filmy w postaci serialu, ale skoro tak, to co stało na przeszkodzie, by taki The Acolyte był zamkniętą opowieścią? Matrix, Piraci z Karaibów, Avatar czy wreszcie oryginalne Gwiezdne Wojny - te filmy opowiadały autonomiczne historie i mogły, ale nie musiały mieć ciągu dalszego. Skoro w 2-2,5h da się opowiedzieć zamkniętą fabułę, to dlaczego nie można zrobić tego w serialu trwającym 2, 3 czy nawet 4 razy dłużej? Jeśli serial się nie przyjmie, to trudno, ale będziemy mieć skończoną opowieść do której zawsze jej nieliczni fani będą mogli sobie wrócić, a inni w przyszłości być może odkryć i co najwyżej żałować, że nie miała ciągu dalszego. Gdy jednak się przyjmie, to witaj kreatywności i dajemy bohaterom dalsze losy. Oczekuję zbyt wiele? Pewnie tak.
Cytat z robgordon data 21 sierpnia, 2024, 20:08Tak na szybko, bo nie zrobiłem żadnej poważniejszej analizy. Wspominasz o Marvelu i SW, ale wcześniej piszesz ogólnie o streamingowej rzeczywistości, więc odnoszę się do tego szerszego spojrzenia.
Wspomniane przez Ciebie przykłady i inne duże produkcje (jeszcze np. Last of Us czy Silos) mają tę wielosezonowość faktycznie wpisaną w ryzyko. Ale wydaje mi się jednak, że to (ilościowa) mniejszość, że większość powstaje wg tej bezpieczniejszej zasady.
Odwilż, Rojst, Zbrodnie po sąsiedzku, Szogun, Nocny agent, Kulawe konie, Siostry na zabój, Wednesday, Reacher, 1670, Poker Face, W powietrzu. To seriale które widziałem niedawno, które otrzymały kontynuacje, a które bez problemu mogłyby się skończyć na pierwszym sezonie (część z nich ma o tyle łatwiej, że kolejne sezony to ekranizacje kolejnych powieści). Nawet Stranger Things da się zaliczyć do tego grona. Dodaj do tego całą masę produkcji, które zostały pomyślane jako jednosezonowce i drugiego sezonu (raczej) nigdy nie dostaną. Z tych widzianych przeze mnie niedawno: Klangor, Klara, Morderstwo na krańcu świata, Kartoteka policyjna, Ślepnąc od świateł, Smothered, Morderczynie, Informacja zwrotna, Ciała, Infamia, Krople Boga i wiele innych.
Tak na szybko, bo nie zrobiłem żadnej poważniejszej analizy. Wspominasz o Marvelu i SW, ale wcześniej piszesz ogólnie o streamingowej rzeczywistości, więc odnoszę się do tego szerszego spojrzenia.
Wspomniane przez Ciebie przykłady i inne duże produkcje (jeszcze np. Last of Us czy Silos) mają tę wielosezonowość faktycznie wpisaną w ryzyko. Ale wydaje mi się jednak, że to (ilościowa) mniejszość, że większość powstaje wg tej bezpieczniejszej zasady.
Odwilż, Rojst, Zbrodnie po sąsiedzku, Szogun, Nocny agent, Kulawe konie, Siostry na zabój, Wednesday, Reacher, 1670, Poker Face, W powietrzu. To seriale które widziałem niedawno, które otrzymały kontynuacje, a które bez problemu mogłyby się skończyć na pierwszym sezonie (część z nich ma o tyle łatwiej, że kolejne sezony to ekranizacje kolejnych powieści). Nawet Stranger Things da się zaliczyć do tego grona. Dodaj do tego całą masę produkcji, które zostały pomyślane jako jednosezonowce i drugiego sezonu (raczej) nigdy nie dostaną. Z tych widzianych przeze mnie niedawno: Klangor, Klara, Morderstwo na krańcu świata, Kartoteka policyjna, Ślepnąc od świateł, Smothered, Morderczynie, Informacja zwrotna, Ciała, Infamia, Krople Boga i wiele innych.
Cytat z Mierzwiak data 21 sierpnia, 2024, 20:41Kasowane są też jednak dokładnie takie, o których pisałem, z niedawnych przykładów Resident Evil i 1899 Netfliksa czy Willow od Disneya (skasowane do tego stopnia, że w ogóle usunęli to z platformy), wszystkie trzy robione jako wstęp dla dalszego ciągu.
Tu jeszcze taka lista, choć nie znam wszystkich więc nie wiem ile ma urwane zakończenie.
https://www.joe.ie/movies-tv/netflix-cancelled-shows-763783
Kasowane są też jednak dokładnie takie, o których pisałem, z niedawnych przykładów Resident Evil i 1899 Netfliksa czy Willow od Disneya (skasowane do tego stopnia, że w ogóle usunęli to z platformy), wszystkie trzy robione jako wstęp dla dalszego ciągu.
Tu jeszcze taka lista, choć nie znam wszystkich więc nie wiem ile ma urwane zakończenie.
Cytat z Mierzwiak data 7 października, 2024, 22:40The Franchise (Max, S1E01)
Koszmar, w dodatku wyreżyserowany przez Sama Mendesa. Nie zauważyłem ani jednego gagu, a to co było to raczej nieudolne próby wykreowania ekscentrycznych postaci w samym centrum udawanego chaosu jakim ma być kręcenie blockbustera.
Kompletnie nic tu nie działa, od pożyczonego z artystycznego kina reżysera, przez przeklinającego gwiazdora z teatralnym doświadczeniem po wszechwładną głowę studia i sam powstający film.
Irytuje mnie, gdy widzę zerowy wysiłek włożony w takie produkcje. Jeśli serial chce być satyrą, to powinien być chociaż odrobinę wiarygodny w ukazaniu tego, o czym opowiada; tak nie wyglądają plakaty superprodukcji, a już na pewno tak nie wyglądają kostiumy w tego typu filmach.
Nie wiem kto jest targetem tej produkcji, ja na pewno nie (a przecież diablo interesuje mnie to, o czym opowiada serial!) dlatego kolejnych odcinków nie tknę kijem przez szmatę.
The Franchise (Max, S1E01)
Koszmar, w dodatku wyreżyserowany przez Sama Mendesa. Nie zauważyłem ani jednego gagu, a to co było to raczej nieudolne próby wykreowania ekscentrycznych postaci w samym centrum udawanego chaosu jakim ma być kręcenie blockbustera.
Kompletnie nic tu nie działa, od pożyczonego z artystycznego kina reżysera, przez przeklinającego gwiazdora z teatralnym doświadczeniem po wszechwładną głowę studia i sam powstający film.
Irytuje mnie, gdy widzę zerowy wysiłek włożony w takie produkcje. Jeśli serial chce być satyrą, to powinien być chociaż odrobinę wiarygodny w ukazaniu tego, o czym opowiada; tak nie wyglądają plakaty superprodukcji, a już na pewno tak nie wyglądają kostiumy w tego typu filmach.
Nie wiem kto jest targetem tej produkcji, ja na pewno nie (a przecież diablo interesuje mnie to, o czym opowiada serial!) dlatego kolejnych odcinków nie tknę kijem przez szmatę.
Cytat z robgordon data 12 października, 2024, 15:29Kulawe konie 4
Solidny, dobrze nakręcony i zagrany, z bohaterami, do których przygód wciąż chce się wracać. To samo zresztą mogę powiedzieć o każdym dotychczasowym sezonie. I ocenę mam dla nich wszystkich taką samą.
Warto też pochwalić formułę 6-odcinkowego sezonu, której od początku trzymają się twórcy. Dla tych historii pasuje świetnie. A po ostatnim odcinku tradycyjnie pojawił się zwiastun sezonu nr 5. Nie znudziłem się jeszcze, więc również czekam.
7/10
Kulawe konie 4
Solidny, dobrze nakręcony i zagrany, z bohaterami, do których przygód wciąż chce się wracać. To samo zresztą mogę powiedzieć o każdym dotychczasowym sezonie. I ocenę mam dla nich wszystkich taką samą.
Warto też pochwalić formułę 6-odcinkowego sezonu, której od początku trzymają się twórcy. Dla tych historii pasuje świetnie. A po ostatnim odcinku tradycyjnie pojawił się zwiastun sezonu nr 5. Nie znudziłem się jeszcze, więc również czekam.
7/10

