aby założyć posty i tematy.

Opinie o serialach

PreviousPage 154 of 166Next

Zastanawiam się, czy nie lepsze byłyby dwa filmy z ciekawymi pytaniami moralnymi, zamiast dwóch sezonów serialu. Szczególnie ten motyw satysfakcji i moralnej dopuszczalności zemsty mógłby ponieść filmowy sequel, gdy często takim filmom brakuje po prostu paliwa.

Niestety Sam Raimi w ogóle się tutaj nie nadawał, znakomity byłby Taylor Sheridan.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Last of Us 2x03

Nie mam za wiele do powiedzenia, ale zostawię ślad 🙂 Dobry odcinek, mi tam Ramsey nie przeszkadza w odróżnieniu od internetowej społeczności. Jestem bardzo spokojny o resztę sezonu, zwłaszcza o ułożenie wątków które sugerował zarówno ten epizod, jak i Mierzwiak. Nie wiem tylko na co w tym wszystkim będą jeszcze retrospekcje z Pantoliano, ale pewnie fani gry wiedzą 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Ramsey miała w tym odcinku parę naprawdę dobrych momentów (ale i parę słabych), a i kamerzyście udało się ją uchwycić w taki sposób, by nie wyglądała już jak dziecko.

Sam odcinek bardzo OK i oglądało mi się o tyle dobrze, że jakieś jego 3/4 to całkowity wymysł scenarzystów serialu. W grze Ellie i Dina 

Spoiler
wyruszyły do Seattle szukać Abby już następnego dnia po śmierci Joela, Tommy pojechał pierwszy
więc cała sytuacja jest tu diametralnie inaczej przedstawiona.

Opiekun marihuany Eugene w grze nigdy nie pojawił się we własnej osobie a zmarł na udar więc i tutaj będzie coś nowego.

Przyjazd do Seattle całkiem ładnie oddany, w grze robiło to niesamowite wrażenie.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Aha, Dina Isabeli Merced to moja ulubiona postać w tym serialu i wspaniały, nawet jeśli tak odmienny od jej wizerunku w grze, casting.

Na drugim miejscu jest najszczersza terapeutka świata 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Last of Us 2x04

To była jedna z najdziwniej wprowadzonych scen miłosnych jakie ostatnio widziałem. Tak samo było w grze?

Spoiler

Poza tym, właściwie ciężarna bohaterka zdradza tutaj swojego partnera i jest to przedstawione jako niezwykle romantyczne uniesienie. Rozumiem różne kryzysy w związku, wzruszam się np na "Madison County" opowiadającym o zdradzie, ale jednak początek ciąży jest tak specyficzną sytuacją między partnerami, że nie podzieliłem tych romantycznych uniesień. Zresztą wszystko co wokół tego dziecka jest potem już tak popaprane, że nie chce mi się nawet zastanawiać wedle jakiej to ideologii.

W grze był szał uniesień wśród marihuany jeszcze przed TYM wydarzeniem no i z tego co pamiętam Dina zerwała z Jessem więc nikt nikogo nie zdradzał. Kwestia

Spoiler
ciąży
pojawiła się dopiero później gdy już w mieście dotarły do kina.

[kontynuacja początkowej sceny później od 6:10]

Jakoś tak naturalniej, a przy kwestii tatuażu chyba z lepszym dialogiem. Z kolei kwestia oceny pocałunku pojawiła się w zeszłym odcinku, w scenie w namiocie. W dzisiejszym odcinku A-Ha miało być takim naturalnym wprowadzeniem, ale trochę się rozmyło przez późniejszą akcję.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Odcinek okej (poza Najgłupszą Reakcją W Historii Na Dowiedzenie Się, Że Twoja Dziewczyna (Wkrótce Tata) Jest Odporna Na Grzyba Który Prawie Wykończył Ludzkość) i jak zwykle dziwnie ogląda mi się aż tak okrojone przygody bohaterek:

Happy Valley sezony 1-3

W sumie zacząłem go oglądać przypadkiem. Słyszałem, że jest dobry, jednak jakoś nie wpadł mi nigdy w oko i nie ciągnęło mnie by obejrzeć. Ale ostatnio wykupiliśmy Canal Plus i okazało się, że to tam akurat dostępne są wszystkie 3 sezony. Pierwszy obejrzałem jeszcze z doskoku, ale kolejne dwa już w całości. Świetna rzecz. To kryminał, ale oczywiście z całą masą tematów pobocznych. Osią akcji jest bardzo emocjonalna i emocjonująca relacja policjantki (w tej roli absolutnie fantastyczna Sarah Lancashire) i socjopaty (James Norton), który przyczynił się do jej osobistej tragedii. Poza tym mamy skomplikowane wątki rodzinne i społeczne, fantastycznie zbudowane postacie, psychologiczną wiarygodność, obraz przestępczego światka prowincjonalnej Anglii oraz brud i kontrowersyjne piękno okolic Leeds.  Jeśli będziecie mieć okazje, gorąco polecam. 3 sezony po 6 odcinków (hehe, o czym poniżej). Jeden z najlepszych seriali tego gatunku ostatnich lat.

A dlaczego hehe. Gdzie nie zerkniecie (wiki angielska i polska, imdb, filmweb) trzeci sezon serialu ma 6 odcinków, tak jak dwa pozostałe. A to nieprawda, ma 7 😉 Do sprawdzenia na Canal Plus.

9/10

Wracając do The Last of Us - ależ dziwnie wygląda teraz medialna próba zbudowania hajpu wokół roli Kaitlyn Dever. Wywiady na YouTube, w Hollywood Reporterze itd., opowieści o wejściu na plan prawie prosto z pogrzebu mamy tylko po to, by absolutnie nikt już o niej nie mówił bo po tamtym odcinku, póki co, zniknęła z serialu. Ktoś chyba mocno tego nie przemyślał.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Z innej beczki, oglądam właśnie 1 odcinek 2 sezonu Light & Magic i napiszę, bo potem zapomnę. Sean Connery nagrywał kwestie dla Draco przez telefon stacjonarny?! WTF, to jaką to w ogóle miało jakość?

A sam odcinek opowiada głównie o pracy nad Mrocznym Widmem, trochę zahacza o rewolucję CGI z lat 90-tych. Cięcie kosztów u Lucasa jest tutaj przedstawione w bardzo pozytywnym świetle, a mnie aż skrzywiło szczerze mówiąc. Bo od tego pewnie zaczęła się dzisiejsza bylejakość i katorżnicze warunki pracy. Od tanich programów komputerowych.

Poziom utrzymany, ale jest chyba jeszcze bardziej milusińsko niż w poprzednim sezonie.

Tak, drugi sezon to laurka osnuta wokół prequeli SW.

Z tym cięciem kosztów to nie do końca się zgodzę, pamiętaj że wtedy to były inne pieniądze a i technologicznie ten film był rewolucyjny. Nagle twórcy mogli pokazać praktycznie wszystko co im się wymarzyło ale przecież nic nie jest za darmo.

W sumie może i racja. Kwota którą Lucas i McCallum usłyszeli od ILM na samym początku to 102 mln$ na same efekty. Była to połowa lat 90-tych i wtedy cały film o budżecie 100 mln nadal był wydarzeniem.

Mam dziwne wrażenie oglądając ten drugi sezon, że to co oni tworzą wcale nie jest coraz lepsze, wbrew temu co opowiadają. Ale może to moje nabyte uprzedzenie do kierunku w jakim poszła branża w ostatnich 20 latach.

Tyle rozwodzili się nad Mrocznym Widmem i jego innowacyjnością, ale zabrakło mi ciekawego wątku- jak w firmie przyjęto Oscara dla Matrixa. Czy w ogóle ta nagroda jest odbierana jako symbol honorowania zespołu, czy największego ważniaka w zespole. Bo to musiało boleć, tak mi się wydaje.

Bardzo przeciętny sezon, zabrakło płynności i skupienia, jest tylko wędrówka przez te mniej ciekawe lata. A gdy już wydaje się, że liźnie czegoś ciekawego, czyli konkurencji, porażek, odejść pracowników, to szybko zmienia temat

Była jedna naprawdę fatalna scena, odrzuciliśmy Avatara, bo uznaliśmy, że nas przerasta, ale zamiast tego zrobiliśmy coś dla nas naprawdę przełomowego. Rango. Niesamowite jak źle to wypadło, tyle godzin tłuczenia do głów, że ILM zawsze podejmuje się niemożliwego, wymyśla nieistniejące narzędzia, jest dwa kroki przed życzeniem które branża potrafi dopiero sformułować. Odrzucają Avatara i robią animację komputerową, coś co inne studia praktykują od 15 lat. I nie pomogło tutaj wplecenie Verbińskiego jako wizjonera, dalej wątek wypada blado, z Deppem modulującym głos w jakimś kocu na głowie, w sytuacji gdy w Nowej Zelandii dzieją się rzeczy fantastyczne.

Przy okazji poznaliśmy małą i prostą tajemnicę wysokiego poziomu wizualnego filmów od Gore. Potrafi powiedzieć, że to co widzi jest beznadziejne.

Jeszcze jedna sprzeczność mnie uderzyła, około 1999 roku robią efekty do Gniewu oceanu, dumnie zapewniając, że to kolejny przełom w branży, kolejne prężenie muskułów legendarnej firmy. Nikt już nie będzie potrzebował prawdziwej wody, prawdziwych fal, ogromnych dekoracji w studiu. Trzy lata później wysadzają 10-metrową makietę statku pirackiego w zbiorniku wodnym wielkości bloku 🙂

A jeszcze na koniec i tak cała śmietanka spada na Lucasa. Przez ile, 2 sezony i 10 godzin tego dokumentu jest on pokazany jako człowiek który przychodzi do mądrzejszych od siebie i nakazuje wynalezienie żarówki. Po czym ten mądrzejszy nie sypia przez 13 miesięcy i wynajduje żarówkę. Ale to George zostanie zapamiętany jako wizjoner 🙂 Mam już tylko ogromną sympatię i szacunek do Lucasa, ale z tego dokumentu nie wynika aby byłby on genialnym naukowcem. Raczej kimś kto trafił być może na ostatnie pokolenie prawdziwych, filmowych geniuszy, ludzi których rozpraszały jedynie używki, a że często byli aspołeczni, to w sumie nic ich nie rozpraszało i mogli w pełni wykorzystywać rodzący się od najmłodszych lat potencjał.

Tylko że ILM też robiło efekty do Avatara, co ten dokument przemilcza? WETA odpowiada za większość filmu, przede wszystkim postacie N'avi, ale ILM miało swój udział chociażby w finałowej bitwie, zresztą tak to już od dawna wygląda, rzadko kiedy za efekty odpowiada tylko jedno studio i w napisach końcowych jest ich cała masa.

W sequelu też mieli swój udział:

How Industrial Light & Magic managed to deliver 48 one-off VFX shots for ‘Avatar: The Way of Water’ in the last few months of production

A Lucas? To wiem nie od dzisiaj. Star Wars to jego dziecko, ale facet sam niczego tam nie zaprojektował. Mówił "obcy ze skrzydłami" i dostawał 40 projektów Watto z których wybierał ten ulubiony, co zresztą w dokumencie pokazano na przykładzie Jar Jara.

W dokumencie pokazują prototyp Na'Vi i mówią, że sprawę przejął ktoś inny, bo uznano, że ogrom jest nieosiągalny. Celna uwaga z tym dzieleniem pracy, a przecież widać to nawet na napisach końcowych każdej superprodukcji. Serial bardzo to upraszcza, na przykład sugerując, że coś jest tylko owocem pracy Digital Domain, albo Wety.

Z drugiej strony nie zbywałbym Lucasa tak łatwo, dobry "menadżer" też jest potrzebny, a Lucas wiedział czego chce i tego od ludzi wymagał, jak widać po prequelach dokonał samych dobrych wyborów jeśli chodzi o kreację świata, lokacje, postaci.

Co się dzieje gdy takiej wymagającej osoby z wizją brakuje doskonale widać po sequelach, gdzie nawet jak projektanci robili świetne rzeczy (co widać po artbooku z Przebudzenia Mocy) to i tak lądowało to w koszu, bo nikogo tam nie interesowało pokazanie na ekranie czegoś ciekawego i nowego.

The Last of Us 2x05

Ależ to było nieudolne. Ellie to zdziecinniała kretynka która bez Diny nie wiedziałaby w którą ulicę skręcić, cała ta wyprawa do Seattle to niewinna wycieczka a miasto zdaje się być mniejsze od mojego osiedla, jedna z moich absolutnie ulubionych sekwencji z gry czyli przeprawa przez park i chowanie się przed Serafitami - bez komentarza, akcja w szpitalu ponownie beznadziejna i tak pospieszna, że w czasie oglądania można usłyszeć jak twórcy łamią sobie kark.

Ja wiem że serial to nie gra i wiem na jakie skróty trzeba iść ale jednocześnie na każdym kroku widzę jak słabsza w tym wydaniu jest ta historia, jak bardzo nie ma tu napięcia, jak nie jest to wszystko takie wymagające, trudne, niebezpieczne.

Drażni mnie jeszcze to, jak serialowa Ellie z racji swojej odporności myśli, że może sobie radośnie robić za przynętę dla zarażonych a przecież infekcja to jedno a to, jak oni są niebezpieczni, drugie. Przecież oni mogą jej zjeść twarz albo rozerwać tętnicę szyjną...

PS. Początek to scena która już była w serialu ale od 3:34 zaczyna się coś, czego tu niestety nie uświadczymy (tak pod względem klimatu jak i survivalu), również z racji tego, że Ramsey czegoś takiego wiarygodnie nie byłaby w stanie zagrać i twórcy na pewno doskonale zdają sobie z tego sprawę.

PreviousPage 154 of 166Next