aby założyć posty i tematy.

Opinie o serialach

PreviousPage 161 of 166Next

Po czwartym odcinku wrażenia jak najbardziej pozytywne, choć - skupiając się już na detalach - wydaje mi się że Druga Strona mocno straciła na atmosferze gdy jest miejscem po którym jeżdżą samochody i latają helikoptery, niemniej "mięsna" ściana - ekstra.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Kurcze, zrozumiałem, że już wczoraj widziałeś czwarty. Sorry, jeśli coś tam wychlapałem za bardzo w tych spoilerach. A jak ich nie czytałeś to spoko 🙂

Spoko, i tak przed obejrzeniem celowo zapoznałem się z kilkoma spoilerami.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Z opóźnieniem, bo zdążyłem już obejrzeć 9 odcinków S5:

The X-Files, sezon 4 (Disney+)

Brak naczelnego autora zdjęć z sezonów 1-3 daje o sobie znać i serial nie jest już tak dobry wizualnie, szkoda, no ale z drugiej strony i tak wygląda lepiej niż większość współczesnego szkaradztwa.

Odcinki mitologiczne ponownie są dość ekscytujące ale przyznam że traktuję je jako autonomiczne historie dostarczające wrażeń tu i teraz a nie w kontekście tego, jaką tworzą większą całość bo nie chce mi się za bardzo zastanawiać, jaki to wszystko ma sens a na pewno już na tym etapie jest trochę dziur i kreowania tego wszystkiego przez twórców na bieżąco.

Obowiązkowe gnioty / wątpliwej jakości historie: wspominałem już o nieszczęsnym 4x03 (ten z pożeraczem pigmentu u Czarnych ofiar zamienianych w albinosów), 4x05 (ten w którym poprzednie wcielenie Muldera zginęło w trakcie wojny secesyjnej) pewnie wydawał się ciekawy na papierze ale wyszedł z tego straszny, nudziarski zakalec, 4x11 (ten z chupacabrą ale w sumie to z zabójczym (kolejnym!) grzybem?) i 4x15 (ten z Żydami i golemem). Jest i 4x13, ten w którym Jodie Foster podkłada głos tatuażowi i w sumie na tej informacji chyba można poprzestać, choć wgląd w życie osobiste bohaterów zawsze na plus.

Najlepsze odcinki:

4x01 - kontynuacja finału S3, mocna mitologia i dość jasna sugestia, że matka Muldera miała romans z Palaczem czyli może być on ojcem Foksa,

4x02 - ten z kazirodczymi mutantami. Mega!

4x04 - dość rutynowy (Scully w finale ZNOWU porwana przez mordercę, ziew) ale wyróżniam za fantastycznym motyw proroczych zdjęć,

4x06 - ten z czarną magią w klinice chirurgii plastycznej (to nawet wyjaśnia wygląd wielu współczesnych celebrytów); średni ale znowu wyróżniam, bo elementy gore są mocne i świetnie zrealizowane,

4x07 - FENOMENALNY odcinek retrospekcyjny o Palaczu, który nie tylko odkrywa karty historii USA ale i czyni jego postać niesamowicie interesującą. Plus świetny casting młodego odpowiednika Williama B. Davisa,

4x08 i 09 - kolejna dwuodcinkowa historia mitologiczna. Czarny olej i Krycek powracają!

4x10 - świetna historia o seryjnym mordercy dziewczynek,

4x12 - rewelacyjny epizod o kierowcy karetki ze zdolnością regeneracji i wykrywającym u ludzi raka, z czego wynika dający po głowie twist na sam koniec,

4x14 - rak Scully! Więcej mitologii!

4x17 i 18 - znakomita dwuodcinkowa historia mitologiczna z katastrofą samolotu pasażerskiego,

4x19 - całkiem ciekawa historia o podróży w czasie,

4x20 - przezabawny odcinek o facecie (w tej roli wspominany już przeze mnie scenarzysta Darin Morgan), który zapładniał kobiety przybierając postać ich mężów. Jest i cudowna scena w której pod postacią Muldera przyszedł do mieszkania Scully z butelką wina 🙂

4x21 - więcej mitologii (pszczoły!) i Skinner robiący za sługusa Palacza,

4x22 - znowu niby nic szczególnie świetnego ale z interesującą zagadką, wątkiem paranormalnym i jedną sceną ze Scully, której znaczenie wróci w 5. sezonie,

4x23 - kolejna dobra zagadka i Scully stająca na głowie, by pomóc Mulderowi podejrzanemu o morderstwo,

4x24 - jak finał to i mitologia, plus taki cliffhanger na koniec, że aż muczę poczytać co się wtedy działo w raczkującym internecie na grupach dyskusyjnych fanów serialu 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Przyznam, że ten sezon pamiętam jakoś najmniej. Tylko "Home" tak z opisów mi coś mówi.

Co do zdjęć, wydaje mi się, że było jeszcze gorzej od 6 sezonu, gdy przeprowadzili się z Vancouver do Los Angeles. Zacznie się słoneczne Archiwum X 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

7, 12, 17, 18 i 20 polecam Ci sobie odświeżyć 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

A pozostając nieco w temacie Archiwum X, zacząłem Breaking Bad, jestem jak na razie na trzecim odcinku. Zabranie się za to zajęło mi 17 lat, jestem też pewnie jedyną osobą na świecie która najpierw obejrzała "Zadzwoń do Saula" (włączony przypadkiem, skończyło się całością).

Na pewno nie starczy mi zapału na tak obszerne podsumowania, nie wiem czy dociągnę do końca, czy po trzech miesiącach przypomnę sobie, ża a no tak, miałem oglądać Breaking Bad! (jestem najgorszym widzem seriali na świecie), ale bardzo podoba mi się jak to jest delikatnie podszyte jakąś odrobiną czarnej komedii. Jakby przyprawą do gotowania (mety).

Pewnie potem zaczną się już mroczne smuty, ale na razie tonacja w sam raz dla mnie. No i wszystko co przez 17 lat slyszalem o Cranstonie było najprawdziwszą prawdą.

Po pierwszym odcinku Plur1busa. Pewnie dalej będzie różnie, ale początek jest bardzo dobry.

Cytat z Szaman data 29 listopada, 2025, 22:41

Na pewno nie starczy mi zapału na tak obszerne podsumowania, nie wiem czy dociągnę do końca, czy po trzech miesiącach przypomnę sobie, ża a no tak, miałem oglądać Breaking Bad! (jestem najgorszym widzem seriali na świecie)…

Zawsze polecam żeby oglądać jednosezonowce, a nie wielosezonowe kobyły 😉

Po 6 odcinkach uznałem, że owszem jest to dobre, ale moje serce bije gdzie indziej i raczej porzuciłem.

robgordon has reacted to this post.
robgordon
Cytat z Szaman data 10 grudnia, 2025, 21:46

Po 6 odcinkach uznałem, że owszem jest to dobre, ale moje serce bije gdzie indziej i raczej porzuciłem.

Widzę, że masz podobnie jak ja. Też czasem żałuję, że nie obejrzałem tych najlepszych czy najpopularniejszych seriali. Breaking Bad, Gra o Tron, Zadzwoń do Saula, Lost, Synowie Anarchii, 6 stóp pod ziemią, The Wire, Sopranos czy Biuro. Nie mam jednak złudzeń, te pociągi już mi odjechały 😉

Szaman has reacted to this post.
Szaman

W przypadku Biura spokojnie można przejrzeć kilka rankingów najlepszych odcinków i obejrzeć te najsłynniejsze / najbardziej polecane. Wiadomo że to nie to samo co oglądanie całości, umyka nam zżycie się z obsadą i bohaterami no ale zawsze to jakaś alternatywa 🙂

Biuro jedzie na bardzo mozolnym budowaniu bohaterów i wydaje mi się, że wyjęte z kontekstu odcinki nie mają takiej mocy. Na przykład ten słynny z Carellem "fundującym" stypendia biednym Latynosom działa dzięki długiemu kształtowaniu go jako króla cringe'u.

The X-Files, sezon 5 (Disney+)

Zanim przejdę do konkretów coś, o czym zapomniałem wspomnieć przy okazji 4. sezonu - kojarzyłem z niego może ze dwa odcinki więc moja przygoda z serialem na tamtym etapie musiała już być mocno ograniczona i podobnie było z sezonem 5. co tylko pokazuje, jak silną do niego zapałałem miłością dzięki pierwszym trzem seriom (o których i tak nie umiem ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że oglądałem wtedy każdy odcinek, ale na pewno większość) - nie śledziłem już fabuły na bieżąco a mimo to nie mogłem się doczekać filmu kinowego.

Naprawdę dziwnie się czyta / słucha o napiętej relacji Davida i Gillian, bo od 1. odcinka na ekranie jest to niesamowity duet, który czasem rozsadza ekran samymi tylko spojrzeniami a chemią mogliby obdzielić tysiące terabajtów współczensego contentu. Jeśli coś mnie w relacji agentów / kreacji bohaterów na tak późnym etapie zirytowało to komicznie wręcz śmieszna łatwość z jaką Mulder porzucił wszystko, w co wierzył i czego się do tej pory dowiedział tylko dlatego, że ktoś wcisnął mu wygodny kit oraz to, jak wkurzająco uparta potrafi być Scully. (na początku 6. sezonu Mulder powiedział nawet na głos to, o co sam chciałbym ją zapytać: czy żeby uwierzyć potrzebuje by obcy ugryzł ją w tyłek 🙂 ) Scenarzyści niby próbują uzasadnić jej stanowisko a Anderson jest na tyle świetną aktorką, że jest w sprzedaniu tego więcej niż wiarygodna, no ale jednak jest to w pewnym stopniu bohaterka, która z jednej strony dojrzała ale z drugiej przy całej swojej inteligencji i wiedzy zdaje się mieć czasem klapki na oczach.

Tradycyjnie było parę gniotów służących wyłącznie wypełnieniu grafiku i nie tylko w nich dało się zauważyć kiedy David i / lub Gillian zajęci byli akurat zdjęciami czy dokrętkami do filmu kinowego.

Oglądanie 5x09 (ten z zabójczymi drzewami) było katorgą, 5x10 (ten z nawiedzona lalką napisany przez Stephena Kinga) to jak do tej pory NAJGORSZY odcinek, bonusowo z koszmarną rolą dziecięcią, niewiele ustępuje mu fatalny, idiotyczny 5x15 (ten retrospekcyjny z lat 50-tych z młodym ojcem Muldera) i w ogóle, ale to w ogóle nie podobał mi się 5x18 (ten z Mulderem infiltrującym grupę terrorystyczną) choć miał fajny motyw z trupami w kinie.

Najlepsze odcinki:

5x01 i 02 - dwudcinkowa i tradycyjnie już kontynuacja finału poprzedniego sezonu. Dobre, choć dość oczywiste wybrnięcie z cliffhangera z samobójstwem Muldera i emocjonująca historia kończąca wątek raka Scully,

5x03 - ten w którym cofamy się kilka lat i dostajemy zabawny origin Samotnych Strzelców i ich znajomości z Mulderem,

5x04 - ten z maskującym się leśnym człekiem; znowu standard dla tej serii ale mam słabość do kanadyjskich lasów i czającego się na każdym kroku zagrożenia. Przy okazji uwaga nie tylko do tego odcinka ale i całego serialu: jakie są konsekwencje tych wszystkich ciekawych odkryć jakich dokonują Mulder i Scully? Wydaje się że często mogą to być rzeczy mające znaczenie dla szeroko pojętej nauki, medycyny, ale nigdy się tego nie dowiadujemy 🙂

5x05 - ten jajcarski czarno-biały z komiksową historią i występem Cher na końcu; dla tej ostatniej sceny wielkie serduszko!

5x05 i 06 - Scully straciła ojca, siostrę, była porwana i poddana ekspertmentom oraz zachorowała na raka? Dowalmy jej jeszcze bardziej! Świetna ale bardzo smutna historia z małą Emily,

5x08 - kontynuacja 3x17, tego o facecie kontrolującym ludzi swoim głosem; nie tak dobry jak oryginał ale wart uwagi,

5x11 - wrogie AI? Trochę ziew, już to było w 1x07 ale wyróżniam za bycie przyjemnym kiczem (emo hakerka i jej makijaż, wirtualna rzeczywistość) i wiadomą scenę z wojowniczą Scully,

5x12 - ten z wampirami, dwiema czasem sprzecznymi perspektywami Muldera i Scully oraz zębami Luke'a Wilsona 😀

5x13 i 14 - obowiązkowy, mitologiczny dwuodcinkowiec w okolicy połowy sezonu. Obcy rebelianci chcący pokrzyżować plany najeźdźców? Nie jestem fanem tego wątku ale odcinki bardzo dobre, Veronica Cartwright świetna a agent Spender odpowiednio wkurwiający,

5x16 - znowu standard ale bardzo lubię Lili Taylor, (tu w roli niewidomej widzącej oczami mordercy)

5x17 - ten z najsilniejszym do tej pory, bardzo dosłownym wątkiem biblijnym. Wyróżniam bo motyw śmierci z zastygnięciem w pozie religijnej ekstazy jest równie znakomity, co niesamowicie niepokojący,

5x19 - Wasz szef jest potworem? Na pewno nie dosłownie jak ten!

5x20 - ten z chłopcem-telepatą i ognistym finałem.

The X-Files: Fight the Future (Blu-ray)

Niesamowite, że byłem na nim w kinie, przez tych 27 lat widziałem go tyle razy (w tym roku łącznie dwa) a mimo to dopiero teraz po raz pierwszy obejrzałem go tak jak trzeba, w kontekście serialu.

Oglądało się równie dobrze co zwykle choć teraz rzuciły mi się w oczy dwie dziwne rzeczy: pszczoły pojawiły się już w serialu ale dopiero tutaj Mulder i Scully mają z nimi kontakt, za to w serialu mieli już do czynienia z czarnym olejem (Mulder nawet aż za bardzo) za to w filmie nawet nie wiedzą, że to on jest motorem napędowym wydarzeń. Trochę to dziwne no ale niech będzie.

Nigdy nie wybaczę twórcom, że a) Mulder nie zabrał na Antarktydę aparatu fotograficznego, b) Scully nie widziała odlatującego statku. Serio, walcie się 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

O ile 4 sezon był dla mnie jakąś czarną dziurą, tak tutaj kojarzę większość z przytoczonych odcinków. Wydaje mi się, że po prostu po "Home" z 4 sezonu, które odbiło się echem z tego co kojarzę także w Polsce, nasze telewizje zaczęły już zupełnie rzucać serialem po ramówce. Mam też jakieś dziwne wrażenie, że Polsat z lat 2004-2007 bardzo chętnie częstował akurat sezonami 5-7, szczególnie w wakacje.

Świetna uwaga z tym rozwojem nauki, nigdy o tym nie myślałem. Wydaje mi się, że pewne rzeczy są przez twórców mimo wszystko resetowane, zamykane w szafie i wyciągane w razie twórczej potrzeby. Po tej zdobytej wiedzy, przeżyciach, porwaniach, eksperymentach, chorobach jakie przeszli Mulder i Scully większość ludzi skończyłaby pewnie w Tworkach, a mimo wszystko trzeba czasem zarzucić odcinkiem w którym para agentów jest normalnymi ludźmi z własnymi rozrywkami, spotkaniami z rodziną, czy też po prostu potrafi żartować i się uśmiechać.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

W 5x18 przed kinem wiszą plakaty Szklanej pułapki 3 i Titanica plus jeszcze fajna (prawdziwa!) nazwa miasteczka z 5x15 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Natknąłem się na spoiler z tych nowych odcinków Stranger Things i aż nie mogę uwierzyć, skąd w Hollywood ta wieloletnia obsesja na temat

Spoiler

transfuzji krwi

To identyfikator jakiejś sekty? 🙂

Bo, że z braku pomysłów grzebie się przy tym, co już ogłaszano, to jestem już przyzwyczajony od czasów serialu o którym dyskutowaliśmy powyżej 🙂

Ostatnio dużo myślę o Stranger Things i zdałem sobie sprawę jak bardzo to wszystko kręci się w kółko i jak z pomysłów na dwa sezony rozciągnięto go do pięciu. Spokojnie mógłby być to serial o porwaniu Willa Rozważnego, czy tam Roztropnego przez kopię Freddy'ego Krugera i kulisach laboratorium Matthew Modine'a, bez ruskich, bez Łupieżcy, bez aż tak rozwiniętej obyczajówki. No ale serwują nam to raz na 2-3 lata, więc człowiek aż tak nie zauważał, teraz uderza mnie to mocno, gdy trzeba już przejść do konkluzji.

Dużo dał mi do myślenia post Mierzwiaka, o tym, że kiedyś w 42 minuty uwijali się z początkiem, rozwinięciem, zakończeniem, a jeszcze w dodatku dowiadywaliśmy się czegoś o Mulderze i Scully, nie żyjących wcale w próżni. Dzisiaj rozciąga się jedną historię na osiem odcinków, bo najmodniejsze są seriale przypominające ośmioczęściowy film. Wspomaga to niesamowicie system premier oparty na dwuletnich przerwach, nie wiem czy widzowie wytrzymaliby to w starym formacie jesień-wiosna. Serialem pionierskim który przychodzi mi do głowy są "Zagubieni", i tam chyba rzeczywiście wypaliło się znacznie szybciej niż wypalają się tajemnice w dzisiejszym streamingu.

Cytat z Szaman data 26 grudnia, 2025, 08:31

Ostatnio dużo myślę o Stranger Things i zdałem sobie sprawę jak bardzo to wszystko kręci się w kółko i jak z pomysłów na dwa sezony rozciągnięto go do pięciu. Spokojnie mógłby być to serial o porwaniu Willa Rozważnego, czy tam Roztropnego przez kopię Freddy'ego Krugera i kulisach laboratorium Matthew Modine'a, bez ruskich, bez Łupieżcy, bez aż tak rozwiniętej obyczajówki. No ale serwują nam to raz na 2-3 lata, więc człowiek aż tak nie zauważał, teraz uderza mnie to mocno, gdy trzeba już przejść do konkluzji.

Ja wziąłem się i nadrobiłem cały serial dopiero teraz z okazji zakończenia i mnie to już uderza od drugiego sezonu, nawet na pierwszym mogło się skończyć i przynajmniej dzieciak by się nam nie zestarzały. Mimo że bracia Duffer chorują na wiele przywar amerykańskich scenarzystów, w tych kolejnych sezonach dołożyli kilka fajnych postaci (ale też kilku się pozbyli) i mimo wszystko ogląda się to dobrze.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jestem już tak potwornie zmęczony Stranger Things, że odczuwam niesamowitą ulgę, że to już tylko jeden odcinek i koniec, choć i to nie gwarantuje, że w ostatniej chwili sytuacja znowu się nie skomplikuje, nie trzeba będzie rozrysować patykiem na ziemi kolejnego planu mającego miejsce wewnątrz głównego planu, opowiedzieć ekspozycji z metaforą z udziałem talerzyków, łyżek i widelców, podzielić na kolejne grupy, przy okazji popłakać, pokłócić, podogryzać a w ostatniej chwili wpaść na nowe, genialne rozwiązanie tylko dlatego, że ktoś powie na głos "brukselka."

Trudno nie odczuwać powtarzalności, skoro twórcy mają listę jakichś może 10 sytuacji które w kółko powtarzają, miksują i przetasowują. Tu się cały czas dzieje to samo, są te same relacje, spory, kłótnie i sympatie. Nawet jeśli Dustin bije się z Jonathanem, to i tak prowadzi to do tego samego, co już widzieliśmy 20 razy.

Przy okazji jak na dłoni widać, że twórcy dosłownie ze sceny na scenę kreowali / kreują fabułę, wprowadzając nowe, niemające za grosz sensu elementy które stoją w całkowitej sprzeczności z poprzednimi sezonami, szczególnie pierwszym, który - retroaktywnie - dostał w prezencie dziury fabularne, których wcześniej tam nie było. Na ekranie pojawiają sie nowe cuda niewidy ale nie ma w ich przedstawieniu żadnej konsekwencji, bo i nie ma też zasad na jakich funkcjonują. Nad laboratorium w alternatywnym Hawkins

Spoiler
unosi się wielkie Coś, co dosłownie roztapia budynek ale bohaterom nie robi krzywdy. Działa, stwarzając niebezpieczeństwo, by w wygodnym momencie przestać działać bo...???
Czy ktoś tam w ogóle panował nad tym skryptem? O tym, by w kluczowym momencie (Max przecież już wcześniej widziała, jak przejście do naszego świata się zamyka) zatrzymać się i odbyć trwającą jakieś 37 minut rozmowę nie wspominając. No i ten coming out, Jezusie. Czy dało się zrobić tę scenę bardziej niezręczną i niezamierzenie śmieszną? To powinna być intymna rozmowa między Willem, Joyce i Jonathanem a nie całym pokojem ludzi, w tym obcych.

Zagadka: kto został tu bardziej skrzywdzony, Linda Hamilton przez scenariusz czy Millie Bobbie Brown przez ludzi od kostiumów?

Janko and Szaman have reacted to this post.
JankoSzaman
PreviousPage 161 of 166Next