aby założyć posty i tematy.

Opinie o serialach

PreviousPage 163 of 166Next

Nieeee, był o 2 w nocy na polskim Netflixie 🙂

Jeszcze taka myśl- nawet jedna z najlepszych ballad w historii wszechświata, na którą pewnie wydali grube setki tysięcy dolarów nie pomoże, jeśli Twoi aktorzy z wiekiem zapomnieli jak się gra. No ale tak bywa, dobrym przykładem jest Haley Joel Osment, który chyba ani razu nie przekonał mnie jako dorosły.

Bezpieczny finał, ale sądzę, że tak musiało być. Zbyt wiele emocji krąży wokół tego serialu, plus jak głosił jeden z obrazków na napisach końcowych, zależało im, aby ktoś jeszcze do nich zajrzał. Nie było tutaj klimatu na jakieś droczenie się z widownią, w stylu zakończenia "Seinfelda", który mógł sobie pozwolić ze swoimi widzami na więcej i po ponad 25 latach nadal przynosić profity.

Kurcze, no myślę cały czas o tym finale, nie chcę za bardzo spoilerować, bo za świeże, więc tylko takie średnie będą. Chyba 🙂

Spoiler

Trafiła do mnie ta scena rozmowy na dachu. Może dlatego, że było mi po prostu smutno siedząc samemu w Sylwestra. To był taki szpagat między młodszą, a starszą częścią ich widowni. Młodsi pewnie uwierzyli w to "będziemy się spotykać raz w miesiącu, w mieście pośrodku drogi". Ten termin był specjalnie absurdalny, dorosły widz wie, że nic takiego nie nastąpi i to było ich pożegnanie, już pewnie nigdy nie spotkają się w pełnym składzie. Młodszy pewnie nawet nie zauważył i wierzy w ten happy end.

Trafiła do mnie scenka z Mike'iem zamykającym drzwi i patrzącym na nowe pokolenie graczy. Wolfhard, czemu Ty tak bardzo przestałeś dojeżdżać aktorsko! W tej scenie było wszystko, tęsknota za dzieciństwem, z jednej strony traumatycznym i strasznym, ale jako, że to serial przygodowy z domieszką horroru, także niezwykłym i nostalgicznym. Tylko Finn nie dowiózł.

Bardzo podobała mi się scena rozmowy na ławce. To ostateczne zamknięcie wątku Hoppera, pozwalające mu na to, co wydarzyło się później w restauracji. Pozwolenie Mike'owi na pogodzenie się z wydarzeniami, a może jedynie na stworzenie sobie ułudy? (jak dla mnie bardzo fajny i bardzo kingowski wątek ze stworzeniem gry)

No i siekiera bardzo mi się podobała, nie to, że tylko wątki obyczajowe. Do wszystkich płaczących o wątki z liceum z 1959 roku, naprawdę było Wam to potrzebne? W którym miejscu? Finał znowu miałby 2 i pół godziny jak trzy lata temu.

Serial zakończony bezpiecznie, ale moim zdaniem inteligentnie. Nie pod względem dziur fabularnych, na pewno jakieś się znajdą, plus wszyscy wiemy jak Dufferowie i Levy zachłysnęli się swoją drogą zabawką. Jak uwierzyli, że liczy się rozmiar, a nie umiejętności 🙂 Uwielbiam przywoływać zakończenie "Jak poznałem Waszą matkę", chyba najbardziej odrzuconego i momentalnie zakopanego finału serialu w ostatnich 20 latach. Teraz wyobraźcie sobie, że kończą to po prostu Radnorem, Milioti i dzieciakami oglądającymi zgodnie z tradycją ojca "Gwiezdne Wojny" na jednej kanapie, w 2030 roku. Nie należy kombinować tam, gdzie nie trzeba kombinacji. Czasami należy schować ambicje, to też świadczy o inteligencji.

A Filmweb po prostu walnął streszczenie odcinka na głównej, brawo! 😀 Jeszcze jakieś takie koślawe, według autora postacie rzucają tam w siebie zaklęciami 😀

Chyba już wiem na czym polega - poza oczywistymi jak często okropne dialogi (Mike, znowu!, tłumaczący Eleven na początku finału że musi pokonać Vecnę i koniec) i czasem nienajlepsza gra obsady - największy problem S5: po tak konkretnym posunięciu całej historii do przodu w poprzednim sezonie, zwyczajnie nie było tu materiału na cały sezon.

Mam wrażenie że do tego finału spokojnie mogły prowadzić maks dwie dobrze rozpisane i konkretne godziny, bez kręcenia się w kółko, bez niepotrzebnych minimisji w postaci Wielkiej Ucieczki, bez zrobienia z Holly niemal głównej bohaterki itd. itp. Droga do ostatniego odcinka była więc wyboista (przy okazji uważam, że powinien być wypuszczony tydzień temu razem z odcinkami 5-7) ale on sam...

...okazał się BARDZO udany.

Do paru rzeczy mógłbym się przyczepić ale koniec końców wszystkie (no, prawie, bo twórcom ewidentnie umknęła postać Lindy Hamilton)

Spoiler
myślałem że Linda i wojsko rzucą się w pogoń za El, przejdą przez portal i wtedy BUM
wątki znalazły satysfakcjonujące, tak na poziomie scenariusza jak i samych emocji, rozwiązanie. Jest z jednej strony przewidywalnie, sentymentalnie i z uderzaniem w oczywiste tony ale z drugiej dokładnie tak miało być i takiego zakończenia ten serial potrzebował, bo wychodzi ono nie od innych wymiarów, super mocy i potworów, ale od rodziny, przyjaciół, ich relacji. I tak jak wspomniał Szaman, jest to zakończenie inteligentne i mogę tylko przyklasnąć temu, jak rozegrano wątek Eleven.

Było się nad czym wyzłośliwiać przed finałem i niektórzy pewnie jeszcze długo będą rozdrabniać się nad dziurami fabularnymi i trwającym pół godziny coming outem Willa. Droga wolna, mnie się już nie chce, bo te łzy które o ocierałem z twarzy w ostatnich scenach są najlepszym dowodem na to, że serial skończył się w najlepszy możliwy sposób i była to bardzo fajna, nawet jeśli przydługa podróż.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Zgadzam się co do terminarza, moim zdaniem odcinki 5-7 miałyby wtedy zupełnie inny, lepszy odbiór. Co do połączenia sezonów 4 i 5 w jedną całość, jest to logiczne, ale jednocześnie wydaje mi się, że mogłaby na tym ucierpieć mozolnie budowana postać Vecny. Przyćmiłaby go główna atrakcja i zamykanie wątków obyczajowych. A tak Bower zagrał naprawdę koncertowo i zostawił w tyle zmęczonych już weteranów serialu.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Czy za 10 lat dostaniemy "Stranger Things 1999"? Pewnie tak, zależy też ilu z tych dzieciaków zostanie gwiazdami Hollywood. Będę im życzył dobrze, nawet naszej królowej Netflixa i dziedziczce fortuny BonJovi 🙂 Ale to nic, tak działa Fabryka Snów, cieszę się, że na tym etapie dostaliśmy kompetentne zakończenie, które wiedziało jakie struny chce poruszyć.

To jest coś czego nie potrafię wybaczyć Archiwum X, bo widocznie Chris Carter uważa, że zawsze powinna być nutka niepewności, że ona trzyma w napięciu.

Chyba już zdecydowałem, że przygodę z Archiwum skończę na 2002 roku.

Chyba słusznie 🙂 Jak Bruce Campbell? Obiecałem mu, że dam znać na maila 😀

W porządku, może nie zagrał jakoś super ale też pasowało to do kogoś, kto tylko udaje człowieka 🙂

Jest takie pasujące określenie w języku polskim naturszczyk i zawsze nim zostanie 🙂

Natomiast był tam mega przystojny co do tej pory jakoś mi umknęło 🙂

Dzisiaj skończę S6 więc jutro opinia.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Robyn Lively, siostra Blake, również ginie w scenie otwierającej odcinek The X-Files, czego dokonał już wcześniej Ryan Reynolds 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

A nie, jednak żyje 😀

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Jednak nie żyje! Rany, co za odcinek 😀 (ten z Mulderem pokazującym Scully obcego którego ukrywa w mieszkaniu)

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Poprawiło mi to humor 🙂

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

The X-Files, sezon 6 (Disney+)

Czy to był pierwszy przypadek w historii, gdy przypominajka na początku odcinka pokazywała sceny z filmu kinowego? W 2021 roku zrobiło to WandaVision w jednym z późniejszych epizodów pokazując ujęcia z Czasu Utrona i Wojny bez granic, ale tutaj to był 1998 rok! Szalenie ciekawe i mega fajne, do tego znowu jestem pod wrażeniem jak bardzo kręcił mnie wtedy film kinowy a raczej nie widziałem jego serialowej kontynuacji.

Z samego sezonu kojarzyłem jak przez mgłę, a może po prostu były to fragmenty widziane w TV, ze trzy, może cztery odcinki.

Początek faktycznie jest aż nazbyt słoneczny i widoczna jest pewna zmiana atmosfery, z drugiej w pewnym momencie, nawet mimo braku kanadyjskich lasów i mgły, serial wraca na dawne tory, do tego autor zdjęć Bill Roe przywrócił produkcji wizualną klasę i klimatyczne oświetlenie.

Parę dni temu pomyślałem jak wysoki jest poziom S6 bo nie było żadnego słabego odcinka ale dosłownie tego samego dnia włączyłem 6x16, ten z mitycznym psem i czar prysł. Fatalny odcinek z przepotężnym deja vu z równie kiepskiego 3x18 mającego w zasadzie tę samą fabułę!

Najlepsze odcinki:

6x01 i kontynuacja kinowego Fight the Future. Fajne pociągnięcie wątków, dobry motyw z obcym na wolności i jak zwykle frustrujący upór Scully,

6x02 - ten z Bryanem Cranstonem i koniecznością pozostania w ruchu by przeżyć,

6x03 - ten z Mulderem i podróżą w czasie przez Trójkąt Bermudzki,

6x04 i 05 - fantastyczna dwuodcinkowa historia w której Mulder i pracownik Strefy 51 (genialny Michael McKean) zamienili się ciałami. Skutki komediowe tego to czyste złoto,

6x06 - ten z Wigilią w nawiedzonym domu,

6x07 - ten z Brucem Campbellem; twist na koniec nieco przekombinowany ale sam odcinek z ciekawym pomysłem i atmosferą,

6x08 - jeszcze jedna lekka, miejscami komediowa historia (tutaj: miłosna) z facetem - podświadomie - kontrolującym pogodę,

6x09 - ten z tajemniczą chorobą Skinnera,

6x10 - ten z długowiecznym fotografem wyczuwającym zbliżającą się śmierć,

6x11 i 12 - obowiązkowa mitologiczna bomba w połowie sezonu, tym razem w jednej scenie praktycznie rozwiązująca cały wątek Syndykatu i kolonizacji Ziemi 🙂

6x13 - ten z tajemniczym morskim stworzeniem i akcją osadzoną w środku huraganu. Niespodziewane i bardzo sympatyczne elementy komediowe,

6x14 - ten z Mulderem mającym swój Dzień Świstaka,

6x15 - ten z Mulderem i Scully udającymi małżeństwo na perfekcyjnym osiedlu. Fajny ale można było lepiej wykorzystać komediowy potencjał całej maskarady,

6x17 - ten z uciekinierem przenikającym przez ściany,

6x18 - ten z pisarzem którego twórczość materializuje się w rzeczywistości. Znakomity epizod i portret Scully, ze scenami a nawet pojedynczymi ujęciami (to w zwolnionym tempie celebrujące urodę Scully) jakich w serialu do tej pory nie było,

6x19 - ten przeuroczy z obcym grającym w bejsbol w latach 40-tych,

6x20 - sequel 5x03 i Samotni Strzelcy na misji w Las Vegas. Bezcenne sceny z naćpaną Scully i odwetowy klaps w tyłek dla mającego tu cameo Michaela McKeana z 6x04 i 05,

6x21 - ten w którym siostra Blake Lively nie żyje, żyje a potem jednak nie żyje. Scena z kosmitą w mieszkaniu Muldera!!! 🙂

6x22 - tradycyjnie mitologiczny finał, jak Nicholas Lea jest w obsadzie to wiadomo o co chodzi. Tradycyjnie jest MacGuffin za którym wszyscy ganiają, tradycyjnie Mulder i Scully są rozdzieleni, tradycyjnie jest atmosfera wiszącego w powietrzu odkrycia. Chłód z jakim Scully traktuje bohaterkę Mimi Rogers sprawia, że wracam myślami do finału na Antarktydzie z filmu kinowego 🙂

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Pamiętam prawie wszystkie! I to jakie wrażenie robiła rozmowa Muldera z Palaczem, w czasie której ujawniono prawie wszystko.

Od tamtego czasu mocniej poznałem Michaela McKeana, dzięki Spinal Tap i Better Call Saul i nawet mając mgliste wspomnienia, jestem pewien, że daje on tam komediowy popis.

Efekty przemiany z kosmitą-bejsbolistą robiły bardzo dobre wrażenie jeszcze w latach dwutysięcznych.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Swoją drogą z 22 odcinków jako najlepsze wymieniłem aż 21. Tak, to był świetny sezon.

Przyznam, że myślałem, że zaczniesz trochę marudzić, bo w mojej pamięci zapisał się jako pierwszy tak mocno komediowy. Ale z opisów aż tak mocno tego nie czuć.

PreviousPage 163 of 166Next