aby założyć posty i tematy.

Star Wars

PreviousPage 44 of 52Next

A który z epizodów I-VI był mniej widowiskowy od TFA? Atak klonów, którego powtarzałem w zeszłym tygodniu już po 15 minutach w scenie pościgu na Coruscant zjada wszystko, co pokazał Abrams w swojej zrzynce z OT.

To jest dla mnie tak zaskakujące stanowisko, że nawet nie mam argumentów 🙂 No dla mnie bardziej o efektowności świadczy wystawność i przepych, niż to, że 150 elementów w kadrze robi tiu tiu laserami 🙂

W sumie Nowa Nadzieja to taka średniobudżetowa fanaberia twórcy ultrakasowego filmu. Chyba tam bym szukał najmniej efektownego filmu, a przecież to i tak niezwykle efektowny obraz. Mniej wystawne są Last Jedi i Skywalker, które mają już bolączki współczesnych superprodukcji, np nieciekawą siedzibę Imperatora, jakby idącą po kosztach, czy pachnącą green screenem walkę Luke vs Kylo Ren.

Dla mnie Oscar dla Ex Machiny to kuriozum i manifest anyabramsowy. W Force Awakens widać ogrom pracy, niesamowity przepych, nawet taki na jaki nigdy nie pozwolił sobie Marvel, bo mnie np nie kręci szarobury finał Endgame.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

A i nie dodałem ważnej kwestii. Force Awakens idealnie łączy analog z komputerem, stare i nowe. Pokonuje niedoskonałości prequeli i ograniczenia oryginalnej trylogii. Potem jeszcze Łotr jeden musnął ten poziom, ale też nie do końca.

Mierzwiak has reacted to this post.
Mierzwiak

Inaczej to zapamiętałem (i pamiętam, że dyskutowaliśmy o tym z braćmi i wujkiem po wyjściu z kina).

Nowa nadzieja na pewno jest "mała", bo ma 48 lat na karku i miała zaledwie $11 milionów budżetu. Niemniej, zaczyna się bitwą kosmiczną / abordażem statku na Alderaan, potem na Tatooine mamy pokazane spore miasto Mos Eisley z wieloma jego zakątkami, eksplorowanie potężnej stacji kosmicznej przez sporą część filmu i finałową bitwę - Tatooine i starcie przy Gwieździe robią szczególne wrażenie po poprawkach CGI z 1997 roku.

W Ataku klonów nie chodzi o to, że 150 elementów robi tiu tiu laserami. Sam pomysł na pieszy+samochodowy pościg w tym uniwersum był bardzo świeży, a wybranie settingu niekończącego się, blejdranerowego miasta i zakończenie go w kolejnej kantynie dało niesamowity efekt prezentowania ogromu tego świata i możliwości z nim związanych. Nawet CGI w tych scenach działa, bo czuję, że bohaterowie lecą kilometry nad ziemią, spadają setki metrów, suną z niesamowitymi prędkościami przez dziesiątki kilometrów metropolii, mijają setki ras stworów kosmicznych - w tym dobrze nam znanych - a nawet udaje się tu umieścić kilka trudnych do wyłapania cameosów.

A potem przyszedł J.J. i dał nam: kolejną pustynię + nieduży port/złomowisko (dobrze, że chociaż jest ten pościg Sokołem po wraku Niszczyciela, ale nie czuję przy nim nawet 1% emocji, jakie towarzyszyły zdradzeniu tego jednego ujęcia w pierwszym trailerze), małą świątynię w lesie + bazę zrobioną z planety, ale widzimy więcej "je*anego lasu" nocą niż jej zawartości 😛 Finałowa bitwa to kilka nieciekawych ujęć, w której niezbyt czuć skalę wydarzeń, i tak jest w sumie przy większości scen akcji w tej części. Tak bardzo starano się tutaj "nie przesadzać", za co krytykowano Lucasa przy prequelach, że poszli o krok za daleko. Nie mówię, że film wygląda tanio - wręcz przeciwnie, efekty, plany, zdjęcia = widać że włożyli w to grube miliony - ale scenariusz i inscenizacja scen akcji nie pozwalają na poczucie, że to wielkie wydarzenia, jak chociażby bitwa o całe Naboo pod koniec Mrocznego widma. The Last Jedi to jeszcze krok w gorszą stronę, po +/- godzinie drapałem się po głowie zastanawiając, czy naprawdę oglądam długaśny, powolny pościg kilku wielkich statków za kilkoma mniejszymi statkami na tle czarnej pustki, a przeplatane jest to dziewczyną i staruszkiem dogadującymi się gdzieś na skałach?

Wracając do tematu SW - dzisiaj ogłosili też serial o Maulu, czyli kolejne fanserwisowe dojenie okresu między trylogiami Lucasa <rzyg>
Dla mnie SW jest nie do uratowania. Nie, dopóki zarządza nim kobieta z "The Force is female" na koszulce, która wyznacza do tych wszystkich kontentów ludzi, którzy najpierw instruowani są jaka postać kobieca ma być główna i najwspanialsza, ile osób ciemniejszego koloru skóry ma być w obsadzie oraz gdzie wpleść wątek LGBT+, a to czy znają ten świat i powtórzą sobie wszystkie poprzednie części, aby ich twory były zgodne z tym, co znamy od dekad (jak to było w przypadku Obi-Wana, czy z tego co słyszałem Akolity) jest dla nich małoistotne. Podobno Feige wyciągnął wnioski z porażki The Marvels i kilku innych projektów, i przy kolejnych produkcjach MCU już nie będą starali się stawiać swojej postępowości i polityki na pierwszym miejscu (zobaczymy ile w tym prawdy, już zapulsowali tym, że Fantastyczna czwórka wygląda jak w komiksach, a Johnny'm Stormem nie jest kolejnym Michael B. Jordanem), ale Star Wars to wciąż świat zamknięty w tęczowym wieżowcu bez klamek, w którym ktoś, kto w 2013 roku przejął tę serię uznał, że nie podoba mu się, że zdecydowana większość fanów SW to biali faceci i postanowił to zmienić za wszelką cenę! No cóż, wolę być nazywany rasistą, seksistą i homofobem, niż oglądacie te profanacje świata, którym tak bardzo jarałem się przez kilkanaście lat. Dobre historie, w innych okresach niż OT-PT, ale zgodne ze starym kanonem - tylko tego tam trzeba, co jak widać jest poza pojmowaniem Kathleen.

A co do łączenia starego z nowym, analogu z komputerem - moim zdaniem Mroczne widmo wypada pod tym względem znakomicie (było przesadnie krytykowane za ten aspekt po premierze), a Rogue One prezentuje się pod tym względem zdecydowanie lepiej od głównych epizodów Disneya (Solo też) i spokojnie mogło dostać Oscara.

Pogodzę Was - dolary leją się dla mnie z ekranu całej Trylogii Sequeli, nawet ze środkowego rozdziału o mniejszym rozmachu i z tak nielubianego finału, któremu niejedna superprodukcja może czyścić buty jeśli chodzi o zdjęcia czy CGI.

Probleme jest właśnie wspomniana przez Jubego budowa świata. W Prequelach George zabrał nas w nowe miejsca, pięknie rozbudował świat o ciekawe, czasem i genialne lokacje, pokazał sceny, jakich do tej pory w serii nie było. W Sequelach paru nowości też nie zabrakło ale sama kreacja świata zaliczyła niesamowity wręcz regres, bo wróciliśmy w większości sztampowe i pustawe lokacje; wyróżniają się tylko kasyno z The Last Jedi i mroczna siedziba Imperatora z The Rise of Skywalker, szkoda że będąca ledwie dekoracją a nie prawdziwym miejscem, o którym się czegoś dowiedzieliśmy i poznaliśmy je.

(Mini?)Serial animowany o Maulu tylko potwierdza ogólny problem tej franczyzy, a mianowicie brak fabularnego progresu. To ciągłe wracanie do, przed i między znane już wydarzenia, czasem i sprzed czterech dekad, powracanie do postaci które już dawno nie żyją i ciągłe wypełnianie dziur mogą działać do pewnego stopnia (wciąż trzymam się opinii, że animowana seria The Clone Wars jest fenomenalna i genialnie uzupełnia Prequele a Andor to arcydzieło) ale nie gdy staje się to w zasadzie podstawą istnienia serii i nie za bardzo ma coś do zaoferowania ludziom, którzy pokochali Star Wars za filmy kinowe i na tym ich znajomość serii się kończy.

Juby and Szaman have reacted to this post.
JubySzaman

Wiem, że z moich wypocin bije ogromna niechęć do (po)tworów Disneya, ale nic na to nie poradzę, to przez moją ogromną niechęć do tworów SW Disneya 🙂

Cytat z Mierzwiak data kwiecień 18, 2025, 18:04

Pogodzę Was - dolary leją się dla mnie z ekranu całej Trylogii Sequeli, nawet ze środkowego rozdziału o mniejszym rozmachu i z tak nielubianego finału, któremu niejedna superprodukcja może czyścić buty jeśli chodzi o zdjęcia czy CGI.

Probleme jest właśnie wspomniana przez Jubego budowa świata. W Prequelach George zabrał nas w nowe miejsca, pięknie rozbudował świat o ciekawe, czasem i genialne lokacje, pokazał sceny, jakich do tej pory w serii nie było. W Sequelach paru nowości też nie zabrakło ale sama kreacja świata zaliczyła niesamowity wręcz regres, bo wróciliśmy w większości sztampowe i pustawe lokacje; wyróżniają się tylko kasyno z The Last Jedi i mroczna siedziba Imperatora z The Rise of Skywalker, szkoda że będąca ledwie dekoracją a nie prawdziwym miejscem, o którym się czegoś dowiedzieliśmy i poznaliśmy je.

(Mini?)Serial animowany o Maulu tylko potwierdza ogólny problem tej franczyzy, a mianowicie brak fabularnego progresu. To ciągłe wracanie do, przed i między znane już wydarzenia, czasem i sprzed czterech dekad, powracanie do postaci które już dawno nie żyją i ciągłe wypełnianie dziur mogą działać do pewnego stopnia (wciąż trzymam się opinii, że animowana seria The Clone Wars jest fenomenalna i genialnie uzupełnia Prequele a Andor to arcydzieło) ale nie gdy staje się to w zasadzie podstawą istnienia serii i nie za bardzo ma coś do zaoferowania ludziom, którzy pokochali Star Wars za filmy kinowe i na tym ich znajomość serii się kończy.

Andor jest najlepszą rzeczą, która ostatnio przytrafiła się Star Wars, ale jest też zaskakująco, jak na Disneya, stonowany politycznie w kwestii obsady. Jest też dobrym przykładem tego, że można wprowadzić różnorodność do produkcji (wiele ważnych dla historii silnych ról kobiecych, para nie-hetero) niejako mimochodem, nie sprawiając wrażenia wciskania jej na siłę.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak

Hayden Christensen osiągnął dziś wiek mickiewiczowski (i piszę o tym na 44 stronie tego wątku ;)) Wciąż mnie zaskakuje jak wciąż młody aktor to jest. Przecież to pokolenie Henry Cavilla, Chrisa Evansa, Andrew Garfielda, Jake’a Gyllenhalla i Alana Ritchsona. Ciekawe czy będzie miał jeszcze szansę na swoje kolejne 5 minut.

Szaman and Mierzwiak have reacted to this post.
SzamanMierzwiak
Cytat z robgordon data kwiecień 19, 2025, 07:12

Jest też dobrym przykładem tego, że można wprowadzić różnorodność do produkcji (wiele ważnych dla historii silnych ról kobiecych, para nie-hetero) niejako mimochodem, nie sprawiając wrażenia wciskania jej na siłę.

Przede wszystkim nikt nie opowiada o tym w każdym wywiadzie zachowując się jakby to była pierwsza produkcja sci-fi z różnorodną obsadą i kobietami, nie obraża poprzednich filmów i fanów serii.

Toksyczna, rasistowska część fandomu też gdzieś się pochowała; zupełnie jakby te rzeczy nie miały znaczenia jeśli dla twórców ważniejsze od odhaczania punktów pod twitterowych aktywistów jest opowiedzenie możliwie jak najlepszej i najlepiej nakręconej historii.

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

https://twitter.com/CultureCrave/status/1914375173773594676

robgordon has reacted to this post.
robgordon

Kilka słów po wczorajszej powtórce Zemsty Sithów na dużym ekranie:

https://forum.filmozercy.com/watek-gwiezdne-wojny-seria-spoilery?pid=114903#pid114903

Tymczasem Andor wrócił równie silny, jeśli nie silniejszy niż wcześniej.

Przez moment zastanawiałem się, czy wątek Cassiana nie powinien być ciekawszy, czy jak na 3-odcinki zaprezentowane jako jeden z czterech segmentów nie powinno mieć to bardziej zwartej fabuły ale chyba widzę, o co chodziło twórcom, bo z jednej strony kładą podwaliny pod przyszłe wydarzenia a z drugiej pokazują wciągający kawałek z życia bohaterów pod rządami Imperium jak i, znowu, działanie samego Imperium.

Jest to ponownie przepyszny kawał sci-fi robiący niesamowity użytek z faktu, że jest osadzone w świecie Star Wars.

@juby napisał mi wczoraj, że SW to baśń od której nie oczekuje wiele ponad księżniczki w potrzebie, Moc i walki na miecze.

OK, dla mnie jednak najlepsze fragmenty tych filmów to jednocześnie te mające określoną wagę i dramatyzm, te najmroczniejsze: to Obi-wan patrzący na śmierć mistrza z ręki Dartha Maula, to matka Anakina umierająca na jego rękach i on masakrujący całą wioskę Ludzi Pustyni, to sugestia że zabijał dzieci w Światyni Jedi i cały dramat jego konfliktu z Kenobim zakończony przegranym pojedynkiem i potwornym okaleczeniem, to Luke widzący zwęglone zwłoki wuja i cioci czy w rozpaczy rzucający się w przepaść po tym, jak Vader wyznał mu, że jest jego ojcem.

Czym byłaby ta seria bez tych wszystkich wydarzeń, kim byliby ci bohaterowie?

Szaman and robgordon have reacted to this post.
Szamanrobgordon

Nie mogę przestać myśleć o scenie w której targana tym wszystkim Mon Mothma

Spoiler
daje się porwać muzyce i po prostu tańczy.

Ależ to jest fenomenalny serial.

https://x.com/DiscussingFilm/status/1915421187288519159

Przed moim seansem ktoś pytał o kubek z figurką z Gwiezdnych wojen, ale podobno wszystkie wyprzedały się jeszcze przed pierwszym seansem i nie wiedzą czy będą dorzucać 🙂

Przecież to brzmi jak jakaś wariacja na temat Adam Project od tego samego reżysera.

https://www.worldofreel.com/blog/2025/4/24/multiple-stars-turn-down-roles-in-shawn-levys-star-wars-movie

Brzmi jak coś co mogłoby wylądować na Disney+ i zostać zapomniane wraz z ostatnią negatywną recenzją na YouTube.

Swoją drogą już zdecydowałem, że po Andorze (którego ostatni odcinek zwieńczę włączając od razu Rogue One!) biorę się za Skeleton Crew.

Andor, sezon 2, odcinki 1 i 2

Wstrzymam się jeszcze z ostateczną opinią, jak już cztery wątki znajdą swoje rozwiązanie. Niestety na razie ten z Luną sprawiał wrażenie trochę zapychacza dla niezbędnego kontrastu między dżunglą, metropolią, wioską i pałacami. Jest dobrze, chociaż to taki sequel już bez elementu zaskoczenia podejściem do tematu, bronią aktorzy (chociaż mam wrażenie, że Skarsgard jakoś jeszcze nie wszedł w sezon).

Mon Mothma jak zawsze wspaniała, oczywiście nic już nie pamiętam ze Starego Kanonu, którym najbardziej interesowałem się na przełomie lat 90 i 00, ale przecież to była niesamowicie kultowa postać wśród fanów. Piękna sprawa, że doczekała się takiej interpretacji.

Bardzo podoba mi się atmosfera pobocznych książek z dawnych lat, Gilroy jak nikt inny znalazł ten złoty środek między starym, a nowym, o którym marzą w Disneyu. Czyli jednocześnie jest o bezdusznej biurokracji, molestowaniu seksualnym i kryzysie energetycznym, a także o zielonych laserach, obsłudze myśliwca TIE  i szturmowcach narzekających na warunki pracy. I nie ma się wrażenia oglądania Star Treka.

 

Wątek Andora w dżungli jest w tych odcinkach najsłabszy ale ma całkiem... a zresztą zobaczysz 🙂

Ogółem recenzenci wspominali że odcinki 4-12 są już tylko lepsze, ja tam byłbym zachwycony gdyby reszta prezentowała choćby i taki poziom.

Szaman has reacted to this post.
Szaman

Ogółem serial, wbrew tytułowi, wcale nie ma jednego głównego bohatera a spośród nich Andor wcale nie wydaje się tym najważniejszym.

Szaman has reacted to this post.
Szaman
PreviousPage 44 of 52Next