Przed weekendem  prognozy mówiły od $28-30 mln dla „The Predator”. Ostatecznie, przynajmniej według studia 20th Century Fox, film ten zarobił $24 mln. Co sprawiło, że nie udało mu się sprostać oczekiwaniom? Raczej nie można winić huraganu Florence, który uderzył we wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, a który najwyraźniej nie miał wpływu na wyniki innych filmów.

Na kilka dni przed premierą recenzje „The Predator” zaczęły się pogarszać. Z wyniku około 60% na Rotten Tomatoes, spadły do 34%. W tym samym czasie zrobiło się głośno wokół Olivii Munn, która negatywnie wypowiadała się na temat studia oraz ludzi związanych z filmem. Miało to związek z jednym z aktorów, który kilkanaście lat temu został skazany na pół roku więzienia za molestowanie nastolatki. Po interwencji Munn i usunięciu jej sceny z rzeczonym aktorem, aktorka miała zostać poproszona przez Foxa o dalsze nienagłaśnianie sprawy. Munn nie zastosowała się do tych zaleceń i chętnie zaczęła opowiadać w mediach o całej sytuacji. Najwyraźniej powiedzenie „Nie ważne jak o tobie mówią. Ważne, że mówią” nie sprawdziło się tym razem. „The Predator” rozpoczął swój bieg w amerykańskich kinach z negatywnymi recenzjami oraz przy niesprzyjającym buzzie, co mogło ostatecznie doprowadzić do tego, że zarobił mniej, niż dawano mu w prognozach. Kosztująca $88 mln produkcja zarobiła tym samym mniej na otwarciu niż dwa razy tańsze ($40 mln) „Predators”, które w lipcu 2010 roku wystartowało z $24,7 mln. Po dużych spadkach zainteresowania w kolejnych dniach i tygodniach, mimo okresu wakacyjnego, tamten film zarobił tylko $52 mln, co nie było aż tak złym wynikiem w kontekście jego budżetu. Wydaje się, że „nogi” filmu Shane’a Blacka nie będą dużo lepsze. Jeżeli rynek zewnętrzny nie dopisze (w ten weekend zarobił tam $30,7 mln), to może nie udać mu się wyjść na zero w dystrybucji kinowej.

Drugą pozycję, choć po ogromnym, ponad 66-procentowym spadku, wywalczył horror „The Nun”. Jego wpływy zmalały do $18,2 mln, co po 10 dniach wyświetlania daje $85,1 mln. Wygląda na to, że piąty film z uniwersum The Conjuring przekroczy pułap $100 mln i wyprzedzi zarówno „Annabelle: Creation” ($102,1 mln) jak i „The Conjuring 2” ($102,5 mln), ale nie uda mu się dobić do rezultatu produkcji, która zapoczątkowała to uniwersum ($137,4 mln).

Na trzecim miejscu znalazła się inna nowość tego weekendu, thriller „A Simple Favor”. Podczas premierowego weekendu film Paula Feiga („Bridemaids”, „The Heat”, „Spy”, „Ghostbusters”) zarobiła niezłe $16,1 mln. W prognozach dawano mu nieco mniej ($14-15 mln). „A Simple Favor” zbiera pozytywne recenzje (82% na Rotten Tomatoes) i interesuje głównie dorosłą widownię (86% to osoby powyżej 25. roku życia). Brak bezpośredniej konkurencji w kolejnych tygodniach (do 5 października, gdy wystartuje „A Star is Born”) może sprawić, że będzie notował małe spadki i ostatecznie zarobi więcej niż cztery razy droższy „The Predator”.

Pozycję niżej wystartował dramat kryminalny „White Boy Rick”. Film Yanna Demange’a (jednego z trzech kandydatów do wyreżyserowania kolejnego filmu o Jamesie Bondzie) zbiera mieszane recenzje (63% na Rotten Tomatoes) i spisuje się przeciętnie. Podczas premierowego weekendu zarobił $8,8 mln, co oznacza, że jego wpływy w amerykańskich kinach nie dobiją do kwoty, którą wydano na jego produkcję ($29 mln).

Poza tym w pierwszej dziesiątce znalazło się także miejsce dla czwartej nowości w szerokiej dystrybucji. Zgodnie z oczekiwaniami „Unbroken: Path to Redemption”, czyli nieoficjalna kontynuacja filmu „Unbroken” Angeliny Jolie ($115,6 mln), zarobił nieco ponad $2 mln w 1620 kinach (dokładnie $2,35 mln). Jest to film skierowany przede wszystkim do chrześcijańskiego widza, a ci najwyraźniej wolą oglądać w tej chwili nawiązujące do katolicyzmu „The Nun”. Świadczy o tym także słaba postawa innej religijnej produkcji, „God Bless the Broken Road”, która tydzień temu zarobiła $1,4 mln, a podczas drugiego weekendu już niespełna $0,5 mln.

Inna nowość poprzedniego weekendu, thriller „Peppermint” spisuje się lepiej, choć jego wynik nie zachwyca. Po niemalże 55-procentowym spadku wpływy wyniosły tym razem $6,1, co oznacza $24,2 mln po 10 dniach wyświetlania. Tym samym udało już się prawie dobić do kwoty, którą przeznaczono na produkcję filmu z Jennifer Garner ($25 mln).

Podczas piątego weekendu wyświetlania wpływy „Crazy Rich Asians” zmalały o 1/3 i wynoszą $8,7 mln. W tej chwili brakuje niespełna $0,5 mln do przekroczenia pułapu $150 mln. Może uda się to wraz z pojawieniem się oficjalnych wyników weekendowych jutro wieczorem.

Pierwszą dziesiątkę zamyka „Mission: Impossible – Fallout”, które podczas tego weekendu nie tylko wyprzedziło „Ant-Man and the Wasp” ($215,4 mln) i stało się czwartym najbardziej dochodowym filmem sezonu letniego, ale także wyprzedziło „Mission: Impossible II” ($215,4 mln) i stało się najbardziej dochodowym filmem z całej serii jeżeli chodzi o wpływy w amerykańskich kinach (bez uwzględnienia inflacji).

TOP 10 według Box Office Mojo:

Premiery następnego weekendu: ekranizacja powieści fantasy, „The House With A Clock In Its Walls”, a także dramat od twórcy serialu „This is Us”, „Life Itself” oraz dokument Michaela Moore’a o znajomo brzmiącym tytule „Fahrenheit 11/9”.

Źródło: Deadline

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.