Choć niemalże wszystkie nowości sprzedały się poniżej oczekiwań, a starsze tytuły zaliczyły po części gigantyczne spadki wpływów, to nie trzeba ich żałować. Właśnie zaczyna się najlepszy okres w amerykańskich kinach. Każdy dzień od Bożego Narodzenia do Nowego Roku będzie jak sobota.

Aquaman” jest oczywistym numerem jeden tego weekendu, podczas którego zarobił $67,4 mln. Jako że oprócz czwartkowych pokazów przedpremierowych, wpływy z których zostały wliczone do tej kwoty, komiksowa produkcja miała jeszcze specjalne pokazy dla abonentów Amazon Prime (w sobotę 15 grudnia) oraz inne pokazy przedpremierowe, na których zarobiła w sumie $4,7 mln, ogólne wpływy są nieco wyższe. Na chwilę obecną na amerykańskim koncie „Aquamana” znajduje się obecnie $72,1 mln. Rezultat z okresu piątek-niedziela, choć niższy o około $10 mln od prognozowanego, oznacza dziewiąte najlepsze otwarcie grudnia. Porównując go do najlepszych grudniowych rezultatów otwarć – wyłączając jednocześnie „Avatar”, który nawet na grudniową premierę miał nienaturalnie długie nogi – można założyć, że ostatecznie wynik otwarcia „Aquaman” może zostać zwielokrotniony od 2,8 razy („Star Wars: The Last Jedi”) do 5,2 („The Lord of the Rings: The Return of the King”). Biorąc pod uwagę bardzo dobre w większości oceny widowni („A-” CinemaScore) oraz brak innej widowiskowej nowości w kolejnych dniach i tygodniach, realistyczny wydaje się współczynnik na poziomie 3,6-4, co dawałoby końcowy rezultat w okolicach $250-275 mln.

Największym rozczarowaniem weekendu wydaje się jednak rezultat otwarcia „Mary Poppins Returns„. Już środowe i czwartkowe wyniki tego filmu (kolejno $4,8 mln i $4,1 mln) wskazywały (przynajmniej na moje oko) na mniejszy od tego oczekiwanego wynik otwarcia. Prognozy branży mówiły o ok. $35 mln w trzy dni i ok. $50 mln od środy, kiedy to kosztująca $130 mln produkcja Disneya trafiła do kin, do niedzieli. Tymczasem kontynuacja musicalu sprzed 54 lat zarobiła od piątku do niedzieli tylko $22,2 mln, a od środy $31 mln. Sytuacja ta przypomina jednak tę sprzed roku, gdy to inny musical z kategorią wiekową PG rozczarował mocno podczas weekendu otwarcia ($8,8 mln), a ostatecznie okazał się wielkim hitem ($174,3 mln). I choć „Mary Poppins Returns” nie ma szans na nogi zbliżone do tych osiągniętych przez „The Greatest Showman”, i tak może nadal stać się przebojem. Współczynnik na poziomie „Sing” (7,6) dawałby wynik końcowy w okolicach $175 mln. Choć rezultat ten byłby jednak chyba także rozczarowaniem.

Nieco poniżej oczekiwań spisał się także „Bumblebee„, spin-off serii Transformers, który jednak dość niespodziewanie miał spore szanse na zajęcie drugiego miejsca w weekendowym zestawieniu. Jego otwarcie na poziomie $21 mln nie zwala może z nóg, jednak dzięki okresowi świątecznemu film ma szanse na dobicie do kwoty, którą wydano na jego produkcję $135 mln. Mimo najgorszego otwarcia dla tej franczyzy, „Bumblebee” wyprzedziłby wtedy piątą część głównej serii, „Transformers: The Last Knight”, która zarobiła ostatecznie $130,2 mln. W wypracowaniu długich nóg mogą także pomóc bardzo dobre recenzje oraz oceny widzów („A-” CinemaScore).

Jedyną nowością, która sprostała oczekiwaniom było „Second Act„. Komedia romantyczna z Jennifer Lopez zarobiła $6,5 mln. Rezultat jest może skromny, ale jako że na produkcję wydano zaledwie $16 mln, STX Entertainment może być zadowolone. Taki rezultat otwarcia podczas przedświątecznego weekendu może oznaczać wynik końcowy w okolicach nawet $45-50 mln.

Tymczasem „Welcome to Marwen” sprzedało się słabiej niż oczekiwano, choć w prognozach przepowiadano otwarcie na bardzo niskim poziomie ($3-4 mln). Najnowszy film Roberta Zemeckisa zarobił od piątku do niedzieli fatalne $2,3 mln, co oznacza średnią na kino ledwie przekraczającą tysiąc dolarów. Kosztująca $39 mln może tym samym nie dobić nawet do $10 mln w sumie. Sytuacja ta przywodzi na myśl porażkę finansową innego uznanego reżysera, „Downsizing” Alexandra Payne’a, które dokładnie rok temu zaliczyło otwarcie na poziomie $5 mln, co ostatecznie przełożyło się na $24,4 mln. Film ten był jednak niemalże dwukrotnie droższy od „Welcome to Marwen”, które jest drugą porażką finansową studia Universal pod rząd (po „Mortal Engines”).

Skoro już mowa o nowościach – także najważniejsza premiera w limitowanej dystrybucji, polski kandydat do Oscara, „Zimna wojna„, osiągnęła rezultat, który można uznać za małe rozczarowanie. W trzech kinach film Pawła Pawlikowskiego zarobił $55,7 tys., czyli prawie dokładnie tyle samo, co „Ida” w tej samej ilości kin w maju 2014 roku ($55,4 tys.). Biorąc pod uwagę stosunkowo agresywną kampanię reklamową prowadzoną przez Amazon Studios, można było spodziewać się lepszego rezultatu. Średnia na kino wyniosła $18,6 tys., co jest drugą najlepszą średnią osiągniętą podczas tego weekendu. Tylko „If Beale Street Could Talk„, którego premiera odbyła się przez tygodniem, zaliczył lepszą średnią (prawie $23 tys.). Film Barry’ego Jenkinsa trafił w piątek do jednego nowego kina, a w sumie w pięciu zarobił $114,9 tys. po niemalże 50-procentowym spadku wpływów. Spadek ten także wskazuje na to, że przedświąteczny weekend był niezbyt udany nie tylko dla nowości.

Świadczą o tym także spadki zeszłotygodniowych nowości w szerokiej dystrybucji. Zbierająca bardzo dobre recenzje i oceny animacja „Spider-Man: Into the Spider-Verse” zaliczyła ponad 50-procentowy spadek i zarobiła $16,7 mln, co zwiększa jej ogólny rezultat do $64,8 mln. Nieco lepiej spisał się „The Mule” Clinta Eastwooda, który przy braku (mocnej) konkurencji stracił 43-procent wpływów względem premierowego weekendu i zarobił niespełna $10 mln. Po 10 dniach wyświetlania na jego koncie znajduje się $35,7 mln. Tymczasem „Mortal Engines” zaliczyło 77-procentowy spadek. Kosztująca ponad $100 mln produkcja Universal zarobiła tym samym zaledwie $1,7 mln podczas drugiego weekendu wyświetlania oraz $12 mln od premiery.

Na dziesiąte miejsce wskoczył dramat historyczny, „Mary Queen of Scots„. Było to możliwe dzięki ekspansji tego filmu do kolejnych 729 kin. Będąc wyświetlanym w 795 kinach, film z Saoirse Ronan i Margot Robbie zarobił $2,24 mln, a od premiery $3,5 mln. Oczko niżej znalazł się inny film, który zaliczył sporą ekspansję z 441 do 790 kin. W nich wpływy „The Favourite” wyniosły nieco ponad $2 mln, co zwiększyły jego ogólne zarobki do $10,1 mln.

Na koniec ciekawostka odnośnie „A Star Is Born„, który stał się jedenastą tegoroczną premierą, której wpływy przekroczyły $200 mln.

Więcej szczegółów na Box Office Mojo.

Pierwsza dziesiątka poniżej:

Premiery następnego weekendu: już we wtorek do kin trafi polityczny komediodramat „Vice” oraz komedia „Holmes and Watson”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.